Betonowy słup telekomunikacyjny wciśnięty w narożnik ogrodzenia domu jednorodzinnego, od niego odchodzą napowietrzne kable, obok wąski wjazd na posesję

Zażądali 89,5 tysiąca za słup na działce. Sąd kazał go usunąć i zasądził 300 złotych

Małżeństwo kupiło dom razem ze słupem telekomunikacyjnym, na który nikt nigdy nie miał umowy. Zażądali usunięcia infrastruktury i 89 500 zł za bezumowne korzystanie. Sąd przyznał rację co do zasady i policzył, ile ta zasada jest warta.

Nieruchomości Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 26 czerwca 2025 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Działka na obrzeżach Warszawy. Słup stoi w południowo-zachodnim narożniku, przy samym ogrodzeniu, tuż obok wjazdu.
Działka na obrzeżach Warszawy. Słup stoi w południowo-zachodnim narożniku, przy samym ogrodzeniu, tuż obok wjazdu.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Grzegorz i Joanna Wilczyńscy, powodowie, współwłaściciele nieruchomości (postać fikcyjna)

    Grzegorz i Joanna Wilczyńscy

    powodowie, współwłaściciele nieruchomości

    Kupili dom w 2018 roku razem ze słupem stojącym przy ogrodzeniu. Utrudniał im wjazd, przeszkadzał przy montażu fotowoltaiki i powodował zacieki na ogrodzeniu.

  • Operator telekomunikacyjny, pozwany (postać fikcyjna)

    Operator telekomunikacyjny

    pozwany

    Przyznał, że słup i linie należą do niego i że nie ma wpisanego prawa do gruntu. Twierdził, że wystarczy mu ustawowe prawo dostępu, bo świadczy usługi także sąsiadom, w tym samym powodom.

  • Biegły z zakresu wyceny nieruchomości

    biegły sądowy

    Policzył zajętą powierzchnię co do metra kwadratowego: dwa słupy po 1,69 m2 i pas nad linią napowietrzną, z współczynnikiem korzystania z gruntu na poziomie 15 procent.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji

    Przyznał powodom rację w kwestii własności, ale znalazł umowę, której nikt nigdy nie podpisał, i to ona zdecydowała o rachunku.

Betonowy słup stoi w południowo-zachodnim narożniku działki, wciśnięty w linię ogrodzenia. Od niego odchodzą napowietrzne kable, część czynnych, część to zwisające resztki dawnych, dawno nieużywanych przyłączy.

Kiedy Grzegorz i Joanna Wilczyńscy kupowali tę nieruchomość w czerwcu 2018 roku, słup już tam był. Razem z drugim, drewnianym, w narożniku po przeciwnej stronie. Nikt im nie powiedział, na jakiej podstawie tam stoją, bo nikt tego nie wiedział.

Z czasem zaczęło im to przeszkadzać coraz bardziej. Słup stoi tak blisko granicy, że utrudnia wjazd na posesję i uniemożliwia jego poszerzenie. Był problemem technicznym przy montażu instalacji fotowoltaicznej. Woda spływająca po nim zacieka na ogrodzenie, które trzeba przez to regularnie odnawiać.

Sprawdzili księgę wieczystą. Żadnej służebności. Żadnego ograniczonego prawa rzeczowego na rzecz operatora. Nic.

Prawo dostępu, którego nie było

W grudniu 2020 roku ich pełnomocnik wysłał wezwanie: zapłata za bezumowne korzystanie, zaprzestanie korzystania z gruntu, usunięcie infrastruktury.

Operator bronił się dwoma argumentami. Pierwszy: art. 49 k.c., zgodnie z którym urządzenia przesyłowe wchodzące w skład przedsiębiorstwa nie stają się częścią składową gruntu, na którym stoją. To prawda, ale ta zasada odpowiada tylko na pytanie, czyj jest słup, a nie na pytanie, czy wolno go tam trzymać.

Drugi argument brzmiał mocniej. Art. 30 ust. 1 ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych nakazuje właścicielowi zapewnić przedsiębiorcy telekomunikacyjnemu dostęp do nieruchomości. Do tego, mówił operator, przez ten słup dostarczamy internet nie tylko sąsiadom, ale i wam. Usunięcie jest technicznie niemożliwe, a żądanie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Sąd Okręgowy rozłożył ten przepis dokładniej. Owszem, ustawa nakazuje zapewnić dostęp, ale chodzi w niej o dostęp do nieruchomości dla obsługi tej nieruchomości, a sporny słup obsługuje również inne posesje. Co ważniejsze, ustęp 3a mówi, że dostęp jest nieodpłatny, a ustęp 4 dodaje, że następuje on na podstawie umowy.

Umowy nie było. Nikt jej nie widział, nikt o niej nie słyszał, świadek zeznający po stronie operatora też nie miał wiedzy, żeby cokolwiek podpisano. W księdze wieczystej nie ujawniono żadnego prawa.

Wniosek co do zasady był więc jednoznaczny: operator zajmuje cudzy grunt bez tytułu prawnego. Na podstawie art. 222 § 2 k.c. sąd nakazał mu usunąć betonowy słup i linie telekomunikacyjne w terminie trzydziestu dni od uprawomocnienia się wyroku.

Wilczyńscy wygrali.

Umowa, której nikt nie podpisał

Potem sąd przeszedł do pieniędzy, i tu sprawa się odwróciła.

Powodowie żądali 89 500 zł. Wyliczenie oparli na wcześniejszym wezwaniu, w którym domagali się 68 000 zł za 34 miesiące, przyjmując, że gdyby operator wynajmował kawałek ich działki na umowę, czynsz wynosiłby 2 000 zł miesięcznie.

Kluczowe pytanie brzmiało: od kiedy właściwie operator jest posiadaczem w złej wierze. Bo wynagrodzenie za korzystanie z cudzej rzeczy przysługuje na podstawie art. 224 § 2 w związku z art. 225 k.c. dopiero od momentu, w którym posiadacz dowiedział się, że jego posiadanie jest bezprawne.

Sąd sięgnął po art. 231 k.p.c., czyli domniemanie faktyczne: prawo do wyprowadzenia wniosku o istotnym fakcie z innych ustalonych okoliczności. Rozumowanie było takie. Infrastruktura istniała już przed zakupem nieruchomości przez Wilczyńskich. Musiała więc zostać zamontowana wcześniej, a w aktach nie ma żadnego dowodu, że stało się to wbrew woli poprzednich właścicieli.

Skoro dawni właściciele godzili się na obecność słupów, to strony łączyła dorozumiana umowa użyczenia gruntu: nieodpłatne korzystanie za zgodą właściciela. Nie wymaga ona formy pisemnej i przechodzi na kolejnego nabywcę, dopóki ktoś jej nie wypowie.

Kiedy ją wypowiedziano? Nie w grudniu 2020 roku, gdy poszło pierwsze wezwanie do zapłaty. Sąd uznał, że momentem wyrażenia woli zakończenia tego nieodpłatnego stosunku było doręczenie operatorowi wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, 14 stycznia 2021 roku.

Od 15 stycznia 2021 roku, i ani dnia wcześniej, operator był posiadaczem w złej wierze.

Trzy lata poprzedzające tę datę, licząc od zakupu nieruchomości, wypadły z rozliczenia w całości.

Arytmetyka biegłego

Zostało jeszcze policzyć, ile warte jest korzystanie z tego skrawka gruntu. I tu okazało się, że w tym sporze wszystko jest bardzo małe.

Biegły zmierzył zajętą powierzchnię. Słup betonowy: 1,69 metra kwadratowego. Słup drewniany, dopóki stał: również 1,69 metra kwadratowego, razem 3,38 metra. Pas pod linią napowietrzną przed demontażem: 49,84 metra kwadratowego, a po demontażu, od 21 maja 2021 roku: 5,33 metra kwadratowego.

Do tego doszedł współczynnik. Nad linią napowietrzną właściciel wciąż może chodzić, kosić trawę, parkować. Traci tylko możliwość wysokich nasadzeń i część walorów estetycznych. Biegły ocenił stopień korzystania z gruntu przez operatora w pasie technologicznym na 15 procent.

Stawka czynszu dzierżawnego dla tej nieruchomości wyniosła 4,26 zł za metr kwadratowy miesięcznie w 2021 roku i 4,35 zł w 2022 roku.

Sąd rozbił rachunek na cztery odcinki, licząc od 15 stycznia 2021 roku do 30 marca 2022 roku, czyli do dnia wniesienia pozwu. Za oba słupy w okresie, gdy stały jeszcze oba: 60,47 zł. Za linię napowietrzną w tym samym okresie: 133,76 zł. Za słup betonowy po demontażu drewnianego, do dnia pozwu: 74,54 zł. Za pozostałą linię napowietrzną w tym samym czasie: 31,32 zł.

Łącznie 300,09 zł.

Odsetki sąd rozdzielił: od kwoty 194,23 zł od 25 maja 2021 roku, bo tyle obejmowało wcześniejsze wezwanie do zapłaty z terminem na 23 maja, który wypadał w niedzielę i przesunął się na poniedziałek. Od pozostałych 105,86 zł dopiero od 29 kwietnia 2022 roku, czyli od dnia po doręczeniu pozwu.

Reszta żądań przepadła. Kara 1 000 zł za każdy dzień opóźnienia w usunięciu słupa: brak podstawy prawnej. Zakaz naruszeń na przyszłość: nie było podstaw do przyjęcia, że naruszenia będą się powtarzać, bo pozew dotyczył usunięcia urządzeń, a nie ochrony przed cyklicznym wkraczaniem na działkę. Rekultywacja terenu: powodowie nie wskazali, na czym miałaby polegać.

Rachunek za wygraną

Zostały koszty, i to one zamieniły ten wyrok w porażkę.

Sąd wyliczył proporcję: powodowie wygrali w 5,36 procent wartości przedmiotu sporu, pozwany w 94,64 procent. Zgodnie z art. 100 k.p.c. koszty rozdziela się stosunkowo.

Powodowie ponieśli 12 844 zł kosztów: opłata od pozwu, wynagrodzenie adwokata, opłata skarbowa i dwie zaliczki na biegłego. Należało im się z tego 5,36 procent. Operatorowi, przy jego kosztach zastępstwa, należało się 94,64 procent. Po kompensacie sąd zasądził od powodów na rzecz pozwanego 4 438,21 zł.

Do tego doszły nieuiszczone koszty sądowe, głównie wynagrodzenia biegłych, pokryte tymczasowo przez Skarb Państwa. Rozdzielone w tej samej proporcji dały 11 520,99 zł do zapłaty przez powodów i 652,50 zł przez pozwanego.

Warto zestawić to z tym, co leżało na stole wcześniej. W postępowaniu ugodowym operator proponował demontaż słupa drewnianego i likwidację części linii na własny koszt, a w kolejnym piśmie także jednorazowe 494 zł oraz 191 zł rocznie. Po wezwaniu na 68 000 zł zaproponował 5 817 zł za bezumowne korzystanie oraz 2 382 zł za ustanowienie służebności przesyłu.

Ugody nie zawarto.

Warto też odnotować, jak wyglądała droga do opinii, na której oparł się wyrok. Pierwszy biegły oszacował wynagrodzenie za okres od 2018 roku na około 5 000 zł, dokładnie 4 979,94 zł, z czego 4 258,02 zł przypadało na linie telekomunikacyjne. Sąd tej opinii nie uwzględnił: biegły liczył za cały okres, nie zauważając, że słup drewniany zniknął w maju 2021 roku, i pomylił się co do powierzchni słupa betonowego. Trzeba było powołać drugiego, a koszt obu opinii ostatecznie obciążył głównie powodów.

Co z tej historii wynika

Racja co do zasady i wysokość roszczenia to dwie osobne sprawy. Sąd w całości podzielił pogląd, że operator nie ma tytułu prawnego do gruntu, i nakazał mu usunąć słup. Zapłata to jednak nie kara za bezprawność, tylko rynkowa wartość korzystania z konkretnej powierzchni w konkretnym okresie. Przy 1,69 metra kwadratowego pod słupem ta wartość jest mikroskopijna.

Milcząca zgoda poprzedniego właściciela wiąże nabywcę. Nikt niczego nie podpisał, a sąd i tak przyjął dorozumianą umowę użyczenia i policzył wynagrodzenie dopiero od jej wypowiedzenia. Przed zakupem warto sprawdzić nie tylko księgę wieczystą, ale i to, co fizycznie stoi na działce, bo obecność cudzej infrastruktury bywa dziedziczona razem z gruntem.

Data wypowiedzenia decyduje o kwocie. Sąd nie uznał za wypowiedzenie pierwszego wezwania z grudnia 2020 roku, tylko doręczenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej miesiąc później. Gdyby właściciele wystosowali jednoznaczne wypowiedzenie użyczenia zaraz po zakupie w 2018 roku, okres rozliczeniowy byłby o kilka lat dłuższy.

Wartość przedmiotu sporu to zakład o koszty. Żądanie 89 500 zł zamiast kilku tysięcy nie zwiększyło szans na wygraną, za to ustawiło opłatę od pozwu, stawkę pełnomocnika i proporcję rozliczenia kosztów. Wygrana w 5,36 procent oznacza, że prawie wszystkie koszty procesu, w tym cudzego pełnomocnika i obu biegłych, płaci ten, kto sprawę wygrał.

Propozycja ugodowa jest informacją o cenie sporu. Na stole leżały demontaż części infrastruktury na koszt operatora plus kilka tysięcy złotych. Sąd po trzech latach procesu zasądził trzysta złotych, nakazał usunięcie słupa i obciążył powodów piętnastoma tysiącami kosztów.

Jak to się potoczyło

  1. 26 czerwca 2018

    Zakup nieruchomości

    Małżeństwo kupuje działkę z domem. Na posesji stoją już wtedy dwa słupy, betonowy i drewniany, oraz napowietrzne linie telekomunikacyjne.

  2. 15 grudnia 2020

    Pierwsze wezwanie

    Pełnomocnik właścicieli żąda zapłaty za bezumowne korzystanie, zaprzestania korzystania z działki i usunięcia infrastruktury.

  3. 14 stycznia 2021

    Doręczenie wniosku o próbę ugodową

    Operator odbiera wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Sąd uzna później ten dzień za moment wypowiedzenia dorozumianego użyczenia.

  4. 18 marca 2021

    Ugody nie ma

    Operator proponował demontaż słupa drewnianego i likwidację części linii, a w innym piśmie jednorazowe 494 zł oraz 191 zł rocznie. Na posiedzeniu przewodniczący stwierdza brak ugody.

  5. 22 kwietnia 2021

    Wezwanie na 68 000 zł

    Właściciele żądają zapłaty za 34 miesiące, przyjmując, że czynsz najmu wynosiłby 2 000 zł miesięcznie.

  6. 20 maja 2021

    Znika słup drewniany

    Operator demontuje jeden z dwóch słupów i większość linii napowietrznej. Zostaje słup betonowy przy wjeździe.

  7. 30 marca 2022

    Pozew na 89 500 zł

    Żądanie zapłaty, nakazania usunięcia infrastruktury, kary 1 000 zł za każdy dzień opóźnienia oraz rekultywacji działki.

  8. 26 czerwca 2025

    Wyrok: słup do usunięcia, 300,09 zł zapłaty

    Powództwo uwzględnione w części. Powodowie płacą 4 438,21 zł kosztów procesu i 11 520,99 zł kosztów sądowych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał operatorowi usunąć betonowy słup i linie telekomunikacyjne w terminie 30 dni od uprawomocnienia się wyroku. Zasądził jednak tylko 300,09 zł zamiast żądanych 89 500 zł, bo uznał, że wcześniej strony łączyła dorozumiana umowa użyczenia gruntu, wypowiedziana dopiero doręczeniem wniosku o zawezwanie do próby ugodowej 14 stycznia 2021 r. Dopiero od dnia następnego operator był posiadaczem w złej wierze, a wynagrodzenie liczone według opinii biegłego do dnia wniesienia pozwu dało niecałe trzysta złotych. Powodowie wygrali sprawę w 5,36 procent, więc zapłacili pozwanemu 4 438,21 zł kosztów procesu i 11 520,99 zł nieuiszczonych kosztów sądowych.

Podstawa prawna

  • art. 222 § 2 k.c.: roszczenie negatoryjne właściciela o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i zaniechanie naruszeń; podstawa nakazu usunięcia słupa
  • art. 224 § 2 k.c. w zw. z art. 225 k.c.: wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy należy się od posiadacza w złej wierze
  • art. 49 k.c.: urządzenia przesyłowe wchodzące w skład przedsiębiorstwa nie są częścią składową nieruchomości, na której stoją
  • art. 231 k.p.c.: domniemanie faktyczne; sąd wyprowadził z ustalonych faktów wniosek o dorozumianej umowie użyczenia gruntu
  • art. 30 ust. 1, 3a i 4 ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych: dostęp operatora do nieruchomości jest nieodpłatny, ale następuje na podstawie umowy
  • art. 100 k.p.c.: stosunkowe rozdzielenie kosztów procesu według proporcji wygranej

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: I C 162/22

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Betonowy słup wysokiego napięcia stojący pośrodku niezabudowanej działki na skraju miasta, dwutorowa linia przecina teren nad koronami drzew
Historia z sądu
Nieruchomości

Linia 110 kV wisi nad ich działką od lat 60. Spółka przegrała, bo nigdy nie powiedziała, że jest jej

Małżeństwo domagało się wynagrodzenia za sześć lat bezumownego korzystania z ich gruntu przez spółkę energetyczną. Spółka broniła się zarzutem zasiedzenia służebności przesyłu i przyniosła do sądu dokumenty z lat 50. i 60.

I C 6/21 →
Nowy dom jednorodzinny z tarasem zabudowanym oknami, za polem widoczna niska hala tuczarni z kominami wentylacyjnymi, letni upalny dzień
Historia z sądu
Nieruchomości

Wybudowali dom na cichej wsi. Rok później sąsiad uruchomił tuczarnię na 360 świń

Małżeństwo wyprowadziło się z miasta na wieś dla ciszy. Po roku sąsiad uruchomił tuczarnię na 360 świń w trzech cyklach rocznie. Wszystko legalnie: pozwolenie na budowę, plan miejscowy, obsada poniżej dopuszczalnego limitu. Pytanie brzmiało, czy legalne znaczy dozwolone wobec sąsiada.

I ACa 239/23 →
Nocna scena: oświetlony reflektorami plac zakładu z naczepą ciężarówki, obok dwupiętrowy budynek mieszkalny z zapalonym oknem, w powietrzu unosi się pył
Historia z sądu
Nieruchomości

Piaskowali stal pod jej oknami do drugiej w nocy. Poszła do sądu bez jednej decyzji

Zakład oczyszczania strumieniowo-ściernego pracował po sąsiedzku nawet do drugiej w nocy. Wszystkie postępowania administracyjne o dopuszczalny poziom hałasu utknęły, a biegły napisał, że bez prawomocnej decyzji nie da się stwierdzić przekroczenia norm. Pytanie brzmiało: czy sąd cywilny może wtedy w ogóle cokolwiek zakazać.

I C 472/22 →
Warsztat samochodowy na Mazurach, samochód z uszkodzonym błotnikiem i nadkolem na podnośniku, mechanik wymienia felgę
Historia z sądu
Prawo drogowe

Ubezpieczyciel wycenił szkodę na 7 tysięcy, biegły na 14. Sąd zasądził coś zupełnie innego

Ubezpieczyciel wypłacił 7 053,81 zł i uznał sprawę za zamkniętą. Nabywca wierzytelności twierdził, że naprawa kosztuje 13 770,23 zł, a biegły sądowy wyliczył 14 019,15 zł. Poszkodowany zeznał, że wydał 9 500 zł.

I C 346/25 →