Betonowy słup wysokiego napięcia stojący pośrodku niezabudowanej działki na skraju miasta, dwutorowa linia przecina teren nad koronami drzew

Linia 110 kV wisi nad ich działką od lat 60. Spółka przegrała, bo nigdy nie powiedziała, że jest jej

Małżeństwo domagało się wynagrodzenia za sześć lat bezumownego korzystania z ich gruntu przez spółkę energetyczną. Spółka broniła się zarzutem zasiedzenia służebności przesyłu i przyniosła do sądu dokumenty z lat 50. i 60.

Nieruchomości Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 4 czerwca 2025 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Prawie cztery hektary na obrzeżach Warszawy, w studium przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Przez środek biegnie dwutorowa linia 110 kV ze słupem przelotowym.
Prawie cztery hektary na obrzeżach Warszawy, w studium przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Przez środek biegnie dwutorowa linia 110 kV ze słupem przelotowym.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Marta i Michał Zabłoccy, powodowie, współwłaściciele nieruchomości (postać fikcyjna)

    Marta i Michał Zabłoccy

    powodowie, współwłaściciele nieruchomości

    Kupili prawo użytkowania wieczystego działki w 2001 roku, potem przekształcili je we własność. Ze spółką energetyczną spierają się od kilkunastu lat, w kolejnych procesach, rozdrabniając roszczenie na krótsze okresy.

  • Spółka przesyłowa, pozwana (postać fikcyjna)

    Spółka przesyłowa

    pozwana

    Właściciel dwutorowej linii 110 kV wybudowanej w latach 50. i 60. przez przedsiębiorstwo państwowe. Do sądu przyniosła kilkanaście zarządzeń ministrów i aktów przekształceniowych, żeby udowodnić ciągłość posiadania.

  • Biegły z zakresu elektroenergetyki, biegły sądowy (postać fikcyjna)

    Biegły z zakresu elektroenergetyki

    biegły sądowy

    Wyliczył trzy różne strefy oddziaływania linii: 20,9 m, 22 m i 42,5 m szerokości. Od wyboru między nimi zależała kwota wyroku.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji

    Przyznał spółce rację w kilku punktach prawnych, a mimo to zasądził od niej niemal całe żądanie.

Nad działką na obrzeżach Warszawy wisi dwutorowa linia wysokiego napięcia. Przez środek gruntu przechodzą fragmenty dwóch przęseł, a pomiędzy nimi stoi betonowy słup przelotowy. Linia ma 110 kilowoltów i została zbudowana w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przez przedsiębiorstwo państwowe, na gruntach, które wtedy też należały do państwa.

Marta i Michał Zabłoccy kupili prawo użytkowania wieczystego tej ziemi w październiku 2001 roku, od uczelni. Potem przekształcili je we własność. Prawie cztery hektary, w studium zagospodarowania przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną.

Z linią energetyczną w poprzek.

Proces o czwarty raz

Ta sprawa nie była pierwszą. Historia sporu ciągnie się od 2008 roku, kiedy małżonkowie zawezwali spółkę do próby ugodowej, żądając 7 050 000 zł odszkodowania za zmniejszenie wartości nieruchomości i 3 995 000 zł wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z niej od 2001 roku. Na posiedzeniu w styczniu 2009 roku przedstawiciel spółki oświadczył, że nie jest zainteresowany rozwiązaniem sporu. Do ugody nie doszło.

Potem był proces, w którym żądali między innymi usunięcia urządzeń z działki. To żądanie zostało prawomocnie oddalone. Zostało wynagrodzenie: prawomocnym wyrokiem z 21 maja 2019 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził 13 963,96 zł za cztery miesiące 2009 roku, licząc po 3 611,37 zł za pełny miesiąc i 3 129,85 zł za dwadzieścia sześć dni kwietnia.

Wyrok był mały, ale przesądzał zasadę odpowiedzialności. Dlatego w grudniu 2020 roku małżonkowie wrócili do sądu z pozwem o kolejny okres: sześć lat, od 22 grudnia 2014 do 22 grudnia 2020 roku. Miesięczne odszkodowanie razy siedemdziesiąt dwa miesiące dawało 260 018,64 zł. Sami przyznali w pozwie, że świadomie rozdrabniają roszczenie.

Ile ziemi zajmuje linia, która nikogo nie dotyka

Największą niewiadomą był metraż. Linia wisi w powietrzu, więc trzeba ustalić, jaki pas gruntu pod nią i wokół niej należy traktować jako zajęty.

Biegły z zakresu elektroenergetyki wyliczył trzy warianty.

Pierwszy to pas potrzebny spółce do prawidłowego utrzymania linii w sprawności, głównie do usuwania gałęzi i wycinki zadrzewienia. Przy szerokości linii 12,5 metra, całkowita szerokość takiego pasa wynosi 20,9 metra, co na tej działce daje około 3555 m2.

Drugi wariant to strefa, w której przekroczone jest dopuszczalne natężenie pola elektrycznego 1 kV/m, czyli około 11 metrów po obu stronach osi. Szerokość 22 metry, powierzchnia około 3742 m2.

Trzeci to strefa, w której nie da się prowadzić robót budowlanych z uwagi na bezpieczne odległości wynikające z zasad BHP: linia plus dwa pasy po 15 metrów z każdej strony, razem 42,5 metra, czyli około 7210 m2. Ponad dwa razy więcej niż wariant pierwszy.

Biegła z zakresu wyceny nieruchomości przeliczyła każdy z tych wariantów na pieniądze za sporne sześć lat: 271 443 zł, 285 721 zł i 550 521 zł.

Powodowie mogli sięgnąć po najwyższą kwotę. Zmodyfikowali żądanie do 271 443 zł, czyli do wariantu najwęższego.

Sąd wyjaśnił, dlaczego to było jedyne słuszne posunięcie. W orzecznictwie przeważa stanowisko, że służebność przesyłu obejmuje wyłącznie pas technologiczny, niezbędny przedsiębiorcy do właściwego korzystania z urządzeń. Ograniczenia w zabudowie, choć wiążą się z obecnością linii, są niezależne od tytułu prawnego do gruntu i nie wchodzą w treść służebności. Sąd powołał tu wyrok Sądu Najwyższego z 7 lipca 2017 roku, V CSK 636/16, i uchwałę z 11 grudnia 2015 roku, III CZP 88/15. Powierzchnia zajęta pod służebność to przestrzeń, w której przedsiębiorca faktycznie może się poruszać, realizując swoje prawo.

Za to, że nie da się tam postawić domu, wynagrodzenie za bezumowne korzystanie się nie należy.

Zarzut zasiedzenia, po trzech latach procesu

Pismem z 28 maja 2024 roku, gdy sprawa toczyła się już ponad trzy lata, spółka podniosła zarzut, który mógł zakończyć wszystko: zasiedzenie służebności przesyłu w dobrej wierze.

Konstrukcja była klasyczna i dobrze przygotowana. Bieg zasiedzenia miał się rozpocząć 7 stycznia 1991 roku, w dniu wejścia w życie ustawy z 20 grudnia 1990 roku o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych, która rozdzieliła własność gruntów Skarbu Państwa od własności urządzeń przesyłowych przedsiębiorstw państwowych. Dwadzieścia lat dobrej wiary od tej daty dawało zasiedzenie z dniem 7 stycznia 2011 roku, a więc jeszcze zanim użytkowanie wieczyste powodów przekształciło się we własność.

Do akt trafiły dokumenty: zaświadczenie lokalizacyjne z 1956 roku, protokół prezydium dzielnicowej rady narodowej z 1957 roku, decyzja Ministra Energetyki, protokół odbioru technicznego linii z 1958 roku, protokół odbioru drugiego toru z 1964 roku. Do tego kilkanaście zarządzeń ministrów gospodarki, górnictwa i energetyki oraz przemysłu, akty przekształceń przedsiębiorstwa państwowego w spółkę i notarialne uchwały o zmianach firmy, wszystko po to, żeby wykazać nieprzerwane następstwo prawne od budowniczego linii do dzisiejszej spółki.

Sąd przyznał spółce rację w kilku punktach. Owszem, przedsiębiorstwo państwowe mogło jeszcze przed wprowadzeniem art. 305(1) k.c. zasiedzieć służebność gruntową o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Owszem, powództwo o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie nie przerywa biegu zasiedzenia służebności; przerwałoby je tylko powództwo o wydanie nieruchomości, zgodnie z art. 123 § 1 pkt 1 w zw. z art. 175 k.c. Zawezwanie do próby ugodowej z 2008 roku i proces zakończony w 2019 roku niczego więc nie przerwały.

A mimo to zarzut upadł. Z zupełnie innego powodu.

Posiadanie to nie to samo co korzystanie

Zasiedzenie wymaga posiadania samoistnego: władania rzeczą albo prawem dla siebie, i to w sposób zamanifestowany na zewnątrz. Nie wystarczy faktycznie z czegoś korzystać. Trzeba zachowywać się tak, jakby się było uprawnionym, i żeby otoczenie mogło to zauważyć.

Sąd stwierdził, że spółka w żaden sposób tego nie przejawiała.

Najmocniejszym dowodem był poprzedni proces. W sprawie zakończonej wyrokiem Sądu Apelacyjnego z 21 maja 2019 roku, dotyczącej dokładnie tej samej nieruchomości i dokładnie tego samego roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie bez tytułu prawnego, spółka nie podniosła zarzutu zasiedzenia ani razu. W tamtym postępowaniu, jak zauważył Sąd Apelacyjny, nie przedstawiła w ogóle żadnych argumentów na rzecz tezy, że przysługuje jej prawo do władania sporną nieruchomością.

Podobnie w latach wcześniejszych: poprzednicy prawni spółki nie podejmowali jakichkolwiek działań w celu ujawnienia takiego ograniczonego prawa rzeczowego.

Przez dziesięciolecia nikt po stronie energetyki nie powiedział ani jednym gestem: to prawo jest nasze. Linia po prostu tam była.

Sąd dodał jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, uznał spółkę za posiadacza w złej wierze, co i tak przesuwałoby termin zasiedzenia z dwudziestu na trzydzieści lat. Po drugie, i to argument decydujący, wobec nieudowodnienia woli zatrzymania rzeczy dla siebie kwestia upływu czasu w ogóle straciła znaczenie. Nie ma czego liczyć, jeśli nie ma posiadania samoistnego.

Powołał się przy tym na uchwałę siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 5 czerwca 2018 roku, III CZP 50/17: nabycie przez przedsiębiorstwo państwowe własności urządzeń przesyłowych na podstawie ustawy z 20 grudnia 1990 roku nie spowodowało uzyskania z mocy prawa służebności obciążającej te nieruchomości. Sam fakt, że linia stała się własnością przedsiębiorstwa, nie dał mu prawa do cudzego gruntu.

Płyta CD, która niczego nie dowiodła

Osobno przewrócił się dowód na następstwo prawne.

Spółka złożyła płytę CD z dokumentacją techniczną linii, z profilami podłużnymi i zwisami przewodów. Sąd stwierdził jednak, że dokumenty te nie pozwalają dostatecznie zidentyfikować, czy dotyczą tej konkretnej linii, która wisi nad działką powodów. Oznaczenia odcinków są niejednolite, część rysunków jest umiarkowanie czytelna, część dokumentów powołuje się na załączniki, których do akt nie złożono.

Na podstawie art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c. sąd uznał więc za nieudowodnione, że ta linia była kolejno przedmiotem władania poprzedników prawnych pozwanej. Kilkanaście zarządzeń ministerialnych opisywało historię polskiej energetyki, ale nie łączyło jej z tymi konkretnymi słupami.

Spory o współczynnik

Obie strony atakowały jeszcze wycenę, z przeciwnych stron.

Spółka twierdziła, że przed uchwaleniem planu miejscowego w 2018 roku nieruchomość nie była przeznaczona pod zabudowę mieszkaniową, i że współczynnik współkorzystania dla jednej z działek powinien wynosić 0,1 zamiast 0,5. Sąd odrzucił oba zarzuty: zgodnie z art. 154 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, w braku planu przeznaczenie ustala się na podstawie studium, a studium przewidywało tam tereny o przewadze zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej.

Powodowie chcieli tego samego współczynnika, ale w drugą stronę: 1 zamiast 0,5, powołując się na stare rozporządzenie z 2004 roku. Sąd i tu odmówił. Przepisy przejściowe nowego rozporządzenia nakazują stosować dawne przepisy tylko do operatów sporządzonych przed jego wejściem w życie, a nie do operatów wykonanych później, choćby dotyczyły okresu wcześniejszego. Ich zarzut o uzbrojeniu działki w media sąd nazwał gołosłownym.

Kolejną opinię uzupełniającą pominął na podstawie art. 235(2) § 1 pkt 2 k.p.c., bo fakty były już dostatecznie wykazane.

Rachunek

Sąd zasądził od spółki łącznie na rzecz obojga powodów 271 443 zł, z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 260 018,64 zł za okres od 22 września 2020 roku do 4 lutego 2024 roku i od całej kwoty od 18 maja 2024 roku do dnia zapłaty. Powództwo o wcześniejsze odsetki zostało oddalone, bo termin czternastu dni z wezwania do zapłaty doręczonego 7 września 2020 roku upłynął dopiero pod koniec września, a rozszerzona część roszczenia stała się wymagalna dopiero z doręczeniem pisma modyfikującego.

Do tego 25 907 zł kosztów procesu, w tym 10 800 zł zastępstwa procesowego, oraz 8 119,96 zł nieuiszczonych kosztów sądowych na rzecz Skarbu Państwa, czyli wynagrodzeń biegłych wypłaconych tymczasowo z budżetu.

Co z tej historii wynika

Zasiedzenie nie bierze się z samego upływu czasu. Linia wisiała nad tą działką sześćdziesiąt lat i to spółce nie pomogło. Do zasiedzenia potrzebne jest posiadanie samoistne, czyli władanie prawem dla siebie, uzewnętrznione tak, żeby właściciel mógł je dostrzec i zareagować. Korzystanie z urządzeń, konserwacja i wycinka gałęzi to za mało.

Milczenie w poprzednim procesie potrafi przekreślić obronę w następnym. Spółka przeszła cały wcześniejszy proces o to samo, aż do Sądu Apelacyjnego, i ani razu nie powiedziała, że ma do tego gruntu prawo. Kiedy pięć lat później podniosła zarzut zasiedzenia, sąd potraktował tamto milczenie jako dowód braku woli władania. Wcześniejsze stanowiska procesowe zostają w aktach i wracają.

Wynagrodzenie należy się za pas technologiczny, nie za całą strefę uciążliwości. Różnica między najwęższym a najszerszym wariantem wynosiła w tej sprawie ponad dwieście siedemdziesiąt tysięcy złotych. Ograniczenia w zabudowie wynikające z bliskości linii są realną szkodą, ale nie mieszczą się w treści służebności przesyłu i nie zwiększają wynagrodzenia za bezumowne korzystanie.

Powództwo o wynagrodzenie nie zatrzymuje zegara zasiedzenia. Właściciel, który przez lata pozywa wyłącznie o pieniądze, nie przerywa biegu terminu; robi to dopiero powództwo o wydanie nieruchomości. Kto chce zablokować zasiedzenie służebności, musi sięgnąć po właściwe roszczenie, a nie po najwygodniejsze.

Stosy archiwalnych dokumentów są warte tyle, ile ich powiązanie z konkretną rzeczą. Spółka złożyła kilkanaście zarządzeń ministerialnych i protokołów odbioru z lat 50. i 60. Sąd nie zakwestionował ich autentyczności, tylko stwierdził, że nie da się z nich ustalić, czy chodzi o tę linię nad tą działką. Ciężar dowodu spoczywał na spółce i tam pozostał.

Rozdrabnianie roszczenia jest legalne. Powodowie najpierw wygrali proces o cztery miesiące, a potem, mając już przesądzoną zasadę odpowiedzialności, wystąpili o sześć lat. To kosztuje więcej opłat i czasu, ale pozwala przetestować sprawę na małej kwocie, zanim zaryzykuje się dużą.

Jak to się potoczyło

  1. 1958 i 1964

    Budowa linii

    Przedsiębiorstwo państwowe oddaje do eksploatacji pierwszy, a sześć lat później drugi tor napowietrznej linii 110 kV. Grunt należy wówczas do państwa, tak jak i sama linia.

  2. 1 października 2001

    Zakup użytkowania wieczystego

    Małżonkowie nabywają aktem notarialnym prawo użytkowania wieczystego działki o powierzchni 3,8021 ha. Linia wisi nad nią od czterdziestu lat.

  3. 1 grudnia 2008

    Zawezwanie do próby ugodowej

    Właściciele wzywają spółkę do ugody, żądając 7 050 000 zł odszkodowania za zmniejszenie wartości nieruchomości i 3 995 000 zł za bezumowne korzystanie. Na posiedzeniu w styczniu 2009 roku przedstawiciel spółki oświadcza, że nie jest zainteresowany rozwiązaniem sporu.

  4. 21 maja 2019

    Pierwszy prawomocny wyrok

    Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądza 13 963,96 zł za cztery miesiące korzystania z nieruchomości w 2009 roku. Żądanie usunięcia urządzeń zostaje prawomocnie oddalone. Spółka nie podnosi w tamtej sprawie zarzutu zasiedzenia.

  5. 22 grudnia 2020

    Pozew o kolejne sześć lat

    Powodowie żądają 260 018,64 zł za okres od 22 grudnia 2014 do 22 grudnia 2020 roku, licząc miesięczne odszkodowanie razy 72 miesiące.

  6. 25 stycznia 2024

    Zmiana żądania po opiniach biegłych

    Po wycenie biegłej powodowie podnoszą żądanie do 271 443 zł, czyli do kwoty odpowiadającej najwęższemu wariantowi strefy oddziaływania.

  7. 28 maja 2024

    Zarzut zasiedzenia, po trzech latach procesu

    Spółka po raz pierwszy podnosi, że zasiedziała służebność przesyłu w dobrej wierze z dniem 7 stycznia 2011 roku, i składa komplet dokumentów z czasów PRL.

  8. 4 czerwca 2025

    Wyrok: 271 443 zł

    Sąd zasądza całą kwotę główną z odsetkami, oddala powództwo w części odsetkowej i obciąża spółkę kosztami procesu w wysokości 25 907 zł oraz 8 119,96 zł nieuiszczonych kosztów sądowych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od spółki łącznie na rzecz powodów 271 443 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, oddalając powództwo jedynie w części dotyczącej odsetek za wcześniejszy okres. Uznał, że podstawą roszczenia są art. 224 § 2 i art. 225 k.c. w zw. z art. 230 k.c., a spółka jest posiadaczem w złej wierze. Zarzut zasiedzenia służebności przesyłu upadł nie z powodu upływu czasu, tylko dlatego, że spółka nie wykazała woli władania pasem gruntu dla siebie: nigdy nie zamanifestowała jej na zewnątrz, nie podniosła tego zarzutu we wcześniejszym procesie między tymi samymi stronami, a jej poprzednicy prawni nie próbowali ujawnić takiego prawa. Sąd uznał też za nieudowodnione następstwo prawne po budowniczym linii, bo dokumentacja techniczna nie pozwalała stwierdzić, czy dotyczy właśnie tej linii. Wynagrodzenie policzono od najwęższego z trzech wariantów strefy oddziaływania, czyli od pasa technologicznego o powierzchni około 3555 m2.

Podstawa prawna

  • art. 224 § 2 k.c. i art. 225 k.c.: posiadacz w złej wierze jest obowiązany do wynagrodzenia za korzystanie z cudzej rzeczy
  • art. 230 k.c.: przepisy o roszczeniach właściciela wobec posiadacza samoistnego stosuje się odpowiednio do posiadacza zależnego
  • art. 172 § 1 i 2 k.c.: zasiedzenie wymaga nieprzerwanego posiadania samoistnego, 20 lat w dobrej wierze, 30 lat w złej
  • art. 305(1) k.c.: służebność przesyłu; obejmuje pas technologiczny niezbędny do korzystania z urządzeń, a nie strefy ograniczeń w zabudowie
  • art. 123 § 1 pkt 1 w zw. z art. 175 k.c.: bieg zasiedzenia służebności przerywa powództwo o wydanie nieruchomości, nie powództwo o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie
  • art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c.: ciężar dowodu; to spółka musiała udowodnić następstwo prawne i samoistność posiadania
  • art. 154 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami: w braku planu miejscowego przeznaczenie nieruchomości ustala się na podstawie studium uwarunkowań
  • art. 235(2) § 1 pkt 2 k.p.c.: pominięcie dowodu z kolejnej opinii, gdy fakty zostały już dostatecznie wykazane

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: I C 6/21

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Stary dom z zabudowaniami gospodarczymi i studnią na podwórku, o zmierzchu
Historia z sądu
Nieruchomości

Wpłacił 80 tysięcy zaliczki. Właściciel wysłał jedno pismo i kazał się wyprowadzić

Osiemdziesiąt tysięcy złotych wpłacone w ratach przez sześć lat. Pytanie brzmiało: czy człowiek, który mieszka w domu i płaci 250 zł miesięcznie, jest lokatorem, czy tylko gościem.

I ACa 362/12
Osobowy samochód zakopany po osie w rozmokniętym błocie na skraju podmokłej łąki, zimowy dzień, otwarte drzwi, na siedzeniu śmieci
Historia z sądu
Nieruchomości

Wypożyczalnia znalazła swoje auto zastępcze zakopane w bagnie. Rachunek: dziesięć pozycji

Wypożyczalnia policzyła 11 060,47 zł: holowanie, opłatę za obsługę nocną i osiem kar umownych, od palenia papierosów po wyjazd za granicę. Pytanie brzmiało, które z tych zarzutów da się udowodnić.

I C 332/25
Klatka schodowa przedwojennej kamienicy w latach pięćdziesiątych: kobieta z tekturową walizką i dzieckiem stoi przed drzwiami mieszkania, w ręku trzyma urzędowe pismo z pieczęcią, obok starszy mężczyzna w kamizelce patrzy z progu, odrapane ściany, żarówka bez klosza
1945-1994
Nieruchomości

Właściciel kamienicy dostał pismo z urzędu. Dowiedział się z niego, kto będzie mieszkał w jego mieszkaniu

W PRL o tym, kto zajmie lokal, decydowała nie umowa najmu, lecz decyzja administracyjna o przydziale. Kwaterunek działał od 1945 do 1994 roku, a prawa wywodzone z tych decyzji funkcjonują w polskich sądach do dziś.

Wydział Kwaterunkowy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej
Dziedziniec dworu w Polsce jesienią 1945 roku: urzędnik w płaszczu z teczką i grupa chłopów przy stole wyniesionym na zewnątrz, na blacie rozłożona mapa gruntów i akta, w tle klasycystyczny dwór z kolumnami i wóz konny, mglisty poranek
1944-1945
Nieruchomości

Dekret miał osiem stron i podzielił majątki w kilka tygodni. Spory o niego toczą się osiemdziesiąt lat

Dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej przejął majątki powyżej ustalonej wielkości bez odszkodowania. Do dziś jego wykładnia decyduje o sprawach przed sądami administracyjnymi, bo cały spór sprowadza się do tego, co dokładnie dekret obejmował.

Powiatowy Urząd Ziemski / Wojewódzki Urząd Ziemski