Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Cezary Ostrowski
pozwany, najemca
Mężczyzna około trzydziestki, poszkodowany w kolizji, któremu przysługiwało auto zastępcze z OC sprawcy. Odebrał samochód o 00:41 i przestał odpowiadać na maile, gdy skończył się okres opłacony przez ubezpieczyciela.
-
Wypożyczalnia aut zastępczych
powódka, spółka z o.o.
Firma działająca w modelu najmu z bezgotówkową rozliczeniem z ubezpieczycielem. Ma rozbudowane Ogólne Warunki Najmu z katalogiem kar umownych ponumerowanych do punktu 66.
-
Sędzia Sądu Rejonowego w Człuchowie
sąd pierwszej instancji
Przeszedł przez każdą z ośmiu kar umownych osobno i przy każdej zapytał o dowód.
Samochód znaleziono zakopany. Niesprawny, porzucony, brudny, z zarysowaniami na drzwiach i z boku przedniego fotela. Na siedzeniu leżało puste opakowanie po papierosach i drobne śmieci. Nie było kluczyków. Nie było dokumentów. Żeby go stamtąd wyciągnąć, trzeba było ściągnąć firmę holowniczą.
To był samochód zastępczy, auto klasy C, wydane poszkodowanemu w kolizji na koszt ubezpieczyciela sprawcy. Wydane dokładnie o godzinie 00:41 w sobotę 18 stycznia 2020 roku.
Czternaście dni z gwarancji
Mechanizm jest znany każdemu, kto miał stłuczkę nie ze swojej winy. Poszkodowany dostaje samochód zastępczy, a płaci za niego ubezpieczyciel sprawcy z polisy OC, bezgotówkowo, bezpośrednio wypożyczalni. Tylko że ubezpieczyciel nie płaci w nieskończoność.
Towarzystwo ubezpieczeń wydało wypożyczalni gwarancję płatności na 14 dni: od 18 stycznia do 1 lutego 2020 roku. W dokumencie była wyraźna adnotacja, najem zostanie zakończony tego dnia, samochód ma zostać podstawiony o godzinie 23. Maksimum czternaście dni.
Cezary Ostrowski podpisał z wypożyczalnią umowę najmu na 15 dni, z czynszem 86,10 zł brutto za dobę. Wydanie 18 stycznia o 00:41, planowany zwrot 1 lutego o 23:59, w innym mieście niż odbiór. Oświadczył przy tym, i to oświadczenie później bardzo mu zaszkodziło, że zapoznał się z Ogólnymi Warunkami Najmu Pojazdów, rozumie je i akceptuje.
Ogólne Warunki miały punkty ponumerowane co najmniej do 66. Punkt 66 zawierał katalog kar umownych oznaczonych literami.
Trzy maile bez odpowiedzi
1 lutego minęło. Auto nie wróciło.
3 lutego o 20:34 przedstawiciel wypożyczalni napisał do Cezarego maila. Treść była rzeczowa: najem autoryzowany przez ubezpieczalnię zakończył się 1 lutego, a wobec braku chęci oddania pojazdu najemca zostanie obciążony kosztami od 1 lutego, godz. 00:42. Firma proponowała przedłużenie najmu do 5 lutego, cztery doby po 86,10 zł, razem 344,40 zł, plus 2 000 zł kaucji. Płatność z góry, prosimy o przesłanie potwierdzenia przelewu.
Następnego ranka o 7:27 poszedł kolejny mail: 4 lutego kończy się najem, prosimy o informację, czy przedłużać. O 13:02 trzeci: prosimy o uregulowanie należności.
Potwierdzenie przelewu nigdy nie przyszło.
Samochód odnaleziono 8 lutego. Wyciągnięcie go, odholowanie i parkowanie w dni wolne od pracy, 8 i 9 lutego, kosztowało według faktury 3 049,17 zł brutto. Auto wróciło do wypożyczalni 10 lutego.
Rachunek na jedenaście tysięcy
Wypożyczalnia policzyła wszystko i wystawiła wezwanie do zapłaty na 13 363,67 zł. Do sądu poszła z żądaniem 11 060,47 zł, z odsetkami od 4 marca 2020 roku.
Rachunek składał się z dziesięciu pozycji, każda z podstawą w konkretnym punkcie Ogólnych Warunków:
- holowanie i parkowanie: 3 049,17 zł;
- opłata dodatkowa za wydanie pojazdu poza godzinami pracy, w porze nocnej (pkt 54b w zw. z pkt 25): 61,50 zł;
- kara za brak zwrotu pojazdu, w podwójnej wysokości czynszu za każdą dobę (pkt 66i): 1 549,80 zł;
- kara za wyjazd samochodem za granicę (pkt 66n): 1 000 zł;
- kara za kierowanie pojazdem przez osobę nieupoważnioną (pkt 66h): 1 000 zł;
- kara za palenie w pojeździe (pkt 66d): 500 zł;
- kara za zagubienie dokumentów (pkt 66b): 700 zł;
- kara za brak zwrotu kluczyków (pkt 66a): 1 200 zł;
- kara za brak zgłoszenia szkód, przez co wypożyczalnia nie mogła uzyskać odszkodowania od swojego ubezpieczyciela (pkt 57-59 i 65): 2 000 zł.
Obrona: “przedłużałem telefonicznie”
Cezary Ostrowski odpowiedział pismem procesowym. Jego wersja była następująca.
Najem przedłużał telefonicznie, najpierw do 4 lutego, potem do 8 lutego. Do wydania pojazdu w godzinach nocnych nie doszło, bo samochód nie został przecież zwrócony, zmieniły się tylko warunki najmu. Za granicę nie wyjeżdżał. Autem nie kierowała osoba nieupoważniona. A 8 lutego informował wypożyczalnię o uszkodzeniach i o tym, gdzie samochód się znajduje, że auto się zakopało.
Cztery zarzuty. Sąd przyjął dwa i odrzucił dwa. Kryterium było jedno.
Punkt po punkcie
Sąd Rejonowy w Człuchowie zaczął od podstawy. Najem to umowa z art. 659 k.c., wynajmujący daje rzecz do używania, najemca płaci czynsz. Cezary umowę zawarł i jednoznacznie oświadczył, że akceptuje Ogólne Warunki, a punkt 62 tych warunków przewiduje pełną odpowiedzialność najemcy na określonych w nich zasadach. Postanowienia stały się więc wiążące dla obu stron.
Dalej sąd sprawdzał, co zostało udowodnione.
Twierdzenie o telefonicznym przedłużeniu najmu upadło. Wypożyczalnia postawiła warunek na piśmie: płatność z góry i przesłanie potwierdzenia przelewu. Pozwany nie wykazał, że zapłacił 344,40 zł czynszu ani 2 000 zł kaucji, ani że jakiekolwiek potwierdzenie przesłał. Nie udowodnił też, że informował wynajmującego o szkodzie w samochodzie.
Wniosek: od 2 lutego 2020 roku Cezary korzystał z auta bezumownie.
Stąd już wszystko szło konsekwentnie:
Punkt 66i pozwalał obciążyć dwukrotnością stawki dobowej za każdą rozpoczętą dobę bezumownego korzystania, 1 549,80 zł zasądzone.
Punkt 33 pozwalał odebrać pojazd na koszt najemcy za pośrednictwem podmiotu trzeciego. Faktura firmy holowniczej wykazywała koszt wyciągania samochodu, holowania i parkowania w dni wolne, 3 049,17 zł zasądzone.
Kluczyki i dokumenty nie wróciły; to było bezsporne. Punkt 66a, 1 200 zł. Punkt 66b, 700 zł.
Zawiadomienia o unieruchomieniu i szkodzie nie było, a to obowiązek z punktów 44c i 57. Kara z punktu 65 za uniemożliwienie likwidacji szkody przez ubezpieczyciela, 2 000 zł.
Palenie sąd uznał za wykazane dokumentacją fotograficzną: puste opakowanie po papierosach i nieczystości na siedzeniu. Punkt 45a zakazywał palenia, punkt 66d przewidywał za to 500 zł. Zasądzone.
Opłata nocna też się obroniła, i to argumentem z samej umowy. Godziny pracy oddziałów wypożyczalni to według punktu 25 dni robocze od 8 do 18. Umowa przewidywała wydanie o 00:41 i zwrot o 23:59, obie czynności poza tymi godzinami. 61,50 zł zasądzone.
Sąd dorzucił jeszcze uwagę na marginesie: pozwany miał obowiązek zwrócić pojazd czysty i zatankowany (pkt 41), i za to również mogła zostać naliczona kara umowna. Nie została.
Dwie kary, które upadły
Dwie pozycje wypożyczalnia przegrała, i przegrała je na tej samej zasadzie, którą wcześniej wygrała pozostałe.
Cezary zaprzeczył, że autem kierowała osoba nieupoważniona i że pojazd wyjeżdżał za granicę. W tym momencie, orzekł sąd, ciężar dowodu przeszedł na wypożyczalnię zgodnie z art. 6 k.c. To ona wywodziła z tych faktów skutki prawne w postaci dwóch kar po 1 000 zł.
I tu pada zdanie, które kosztowało spółkę dwa tysiące złotych: profesjonalny pełnomocnik powodowej spółki nie przedstawił sądowi żadnego dowodu potwierdzającego, że samochód prowadziła osoba nieupoważniona ani że wyjeżdżał za granicę kraju.
Żadnego. Nie było wydruku z GPS, danych z lokalizatora, zdjęcia, zeznania świadka. Były tylko twierdzenia w pozwie.
Sąd zasądził 9 060,47 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 4 marca 2020 roku i oddalił powództwo w zakresie obu tych kar.
Ile kosztuje przegranie 18 procent
Rozliczenie kosztów procesu pokazuje, jak działa proporcjonalne rozdzielenie. Celowe koszty powoda wyniosły 5 047,78 zł: 3 600 zł zastępstwa procesowego według stawki rozporządzeniowej, 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, 750 zł opłaty od pozwu, 500 zł wynagrodzenia kuratora ustanowionego dla pozwanego i 180,78 zł za doręczenie pozwu przez komornika.
Wypożyczalnia przegrała proces w 18,08%. Sąd odjął ten procent i zasądził 4 135,14 zł, z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia.
Warto zwrócić uwagę na jeden szczegół: w sprawie ustanowiono dla pozwanego kuratora. To rozwiązanie stosowane, gdy strony nie da się skutecznie zawiadomić o procesie. Sześć lat od porzucenia samochodu w bagnie sprawa nadal toczyła się bez jego udziału na rozprawie.
Co z tej historii wynika
Podpisanie oświadczenia o akceptacji regulaminu ma realne skutki. Cezary oświadczył, że zapoznał się z Ogólnymi Warunkami Najmu i akceptuje ich treść, dokumentem liczącym dziesiątki punktów, z osobnym katalogiem kar umownych. Sąd uznał, że postanowienia stały się wiążące, i zasądzał kolejne kwoty, powołując się na numery punktów. Warunki najmu auta zastępczego czyta się przed odbiorem kluczyków, nie po odholowaniu samochodu z bagna.
Gwarancja ubezpieczyciela ma datę końcową i to nie jest sugestia. Towarzystwo autoryzowało czternaście dni. Od piętnastego dnia płaci już najemca, i to według stawki podwójnej, jeśli auta nie oddał. W tej sprawie sześć dób bezumownego korzystania kosztowało 1 549,80 zł.
“Przedłużałem telefonicznie” nie jest argumentem, jeśli druga strona żądała przelewu. Wypożyczalnia postawiła sprawę jasno w mailu: płatność z góry i potwierdzenie zwrotne. Bez śladu takiej płatności twierdzenie o przedłużeniu umowy pozostało samym twierdzeniem, a ono nie wystarcza.
Ciężar dowodu działa w obie strony i nikogo nie oszczędza. Ta sama zasada z art. 6 k.c., która pogrążyła pozwanego przy przedłużeniu najmu i zgłoszeniu szkody, uratowała go przed dwiema karami po 1 000 zł. Wypożyczalnia napisała w pozwie, że auto jeździło za granicę i prowadziła je nieupoważniona osoba, i na tym poprzestała. Zarzut bez dowodu upada niezależnie od tego, jak wiarygodnie brzmi w kontekście reszty sprawy.
Fotografia bywa lepszym dowodem niż faktura. Karę za palenie sąd uznał wyłącznie na podstawie zdjęć wnętrza: opakowanie po papierosach i nieczystości na siedzeniu. Pięć minut z aparatem przy odbiorze pojazdu obroniło 500 zł, którego żadna faktura nie mogła wykazać.
Jak to się potoczyło
-
18 stycznia 2020, godz. 00:41
Wydanie auta w środku nocy
Wypożyczalnia wydaje samochód klasy C z czynszem 86,10 zł brutto za dobę. Gwarancja płatności ubezpieczyciela obejmuje 14 dni.
-
1 lutego 2020, godz. 23:59
Umówiony termin zwrotu
Kończy się okres autoryzowany przez towarzystwo ubezpieczeń. Samochód nie wraca.
-
3 lutego 2020, godz. 20:34
Pierwszy mail
Wypożyczalnia informuje, że najem z polisy się skończył, i proponuje przedłużenie do 5 lutego za 344,40 zł plus 2 000 zł kaucji, płatne z góry, z potwierdzeniem przelewu.
-
4 lutego 2020
Dwa kolejne maile
O 7:27 prośba o informację, czy najem ma być przedłużony. O 13:02 wezwanie do uregulowania należności.
-
8-9 lutego 2020
Auto w bagnie
Samochód zostaje odnaleziony zakopany i porzucony, bez kluczyków i dokumentów, ze śladami palenia i zarysowaniami. Konieczne wyciąganie, holowanie i parking w dni wolne.
-
10 lutego 2020
Odzyskanie pojazdu
Firma holownicza wystawia fakturę na 3 049,17 zł brutto.
-
20 kwietnia 2020
Wezwanie do zapłaty na 13 363,67 zł
Wypożyczalnia doręcza najemcy żądanie zapłaty w terminie 7 dni. Bez skutku.
-
6 grudnia 2024
Linia obrony najemcy
Pozwany twierdzi, że telefonicznie przedłużył najem do 4, a potem do 8 lutego, że nie wyjeżdżał za granicę i że zgłaszał uszkodzenia.
-
2 lipca 2026
Wyrok: 9 060,47 zł
Sąd uznaje sześć pozycji rachunku, oddala dwie kary umowne i zasądza 4 135,14 zł kosztów procesu.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Człuchowie zasądził 9 060,47 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 4 marca 2020 roku, a w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Uznał, że najemca zaakceptował Ogólne Warunki Najmu, więc jego postanowienia, w tym kary umowne, wiążą strony. Pozwany nie udowodnił, że przedłużył najem ani że zawiadomił wypożyczalnię o unieruchomieniu i uszkodzeniu auta, więc od 2 lutego 2020 roku korzystał z samochodu bezumownie. Sąd zasądził koszty holowania, karę za bezumowne korzystanie, za kluczyki, dokumenty, brak zgłoszenia szkody, palenie i opłatę nocną. Oddalił natomiast kary za wyjazd za granicę i kierowanie przez osobę nieupoważnioną: skoro pozwany temu zaprzeczył, ciężar dowodu z art. 6 k.c. spoczywał na wypożyczalni, a ta nie przedstawiła na te dwie okoliczności żadnego dowodu.
Podstawa prawna
- art. 659 k.c.: umowa najmu, wynajmujący oddaje rzecz do używania, najemca płaci umówiony czynsz
- art. 6 k.c.: ciężar dowodu spoczywa na tym, kto z faktu wywodzi skutki prawne; przesądził o oddaleniu dwóch kar umownych
- art. 98 k.p.c.: zwrot kosztów procesu stronie wygrywającej, proporcjonalnie do wyniku
- art. 98 § 1(1) k.p.c.: odsetki ustawowe za opóźnienie od zasądzonych kosztów procesu
Czytaj dalej
Historia z sądu Wpłacił 80 tysięcy zaliczki. Właściciel wysłał jedno pismo i kazał się wyprowadzić
Osiemdziesiąt tysięcy złotych wpłacone w ratach przez sześć lat. Pytanie brzmiało: czy człowiek, który mieszka w domu i płaci 250 zł miesięcznie, jest lokatorem, czy tylko gościem.
1945-1994 Właściciel kamienicy dostał pismo z urzędu. Dowiedział się z niego, kto będzie mieszkał w jego mieszkaniu
W PRL o tym, kto zajmie lokal, decydowała nie umowa najmu, lecz decyzja administracyjna o przydziale. Kwaterunek działał od 1945 do 1994 roku, a prawa wywodzone z tych decyzji funkcjonują w polskich sądach do dziś.
1944-1945 Dekret miał osiem stron i podzielił majątki w kilka tygodni. Spory o niego toczą się osiemdziesiąt lat
Dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej przejął majątki powyżej ustalonej wielkości bez odszkodowania. Do dziś jego wykładnia decyduje o sprawach przed sądami administracyjnymi, bo cały spór sprowadza się do tego, co dokładnie dekret obejmował.
Historia z sądu Urzędnik odmówił im gruntu w 1968 roku. Wnuczki dostały wyrok pięćdziesiąt osiem lat później
471 330 zł za pięć mieszkań, których rodzina nigdy nie odzyskała. Spór o to, czy odmowa z 1968 roku jest wciąż przyczyną dzisiejszej straty.