Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Anna Ulatowska
powódka, następczyni prawna dawnych współwłaścicieli
Kobieta po sześćdziesiątce, wnuczka jednego ze współwłaścicieli kamienicy. Weszła do sprawy po dziadku, który zmarł w 1987 roku. Cierpliwa, uporządkowana, prowadziła teczkę z postanowieniami spadkowymi przez dwie dekady.
-
Grażyna Nawrocka
powódka, następczyni prawna dawnych współwłaścicieli
Kobieta po sześćdziesiątce, spadkobierczyni tego samego przodka co Anna. Jej pierwszy pozew zwrócono, więc w 2019 roku musiała złożyć nowy, i połączono go z toczącą się już sprawą.
-
Skarb Państwa reprezentowany przez ministra
pozwany
Reprezentowany w procesie przez Prokuratorię Generalną. Kwestionował powództwo co do zasady i wysokości, podnosił brak związku przyczynowego, niewyczerpanie drogi administracyjnej i zarzuty co do odsetek.
-
Sąd Okręgowy w Warszawie
sąd cywilny pierwszej instancji
I Wydział Cywilny. Prowadził sprawę osiem i pół roku, w tym kilka lat samego postępowania dowodowego z opinii biegłej rzeczoznawczyni.
Kamienica stoi do dziś. Zbudowano ją w 1938 roku, trzy kondygnacje nad ziemią, jedna pod, konstrukcja murowana, trzynaście i pół metra wysokości, pierwsza linia zabudowy w zwartej pierzei warszawskiej ulicy. Działka miała niecałe czterysta metrów kwadratowych.
Wojnę przetrwała bez większych zniszczeń. Po wojnie ją częściowo odbudowano: wymurowano ścianki działowe, wykonano tynki, stolarkę okienną i drzwiową, naprawiono dach. Parter zasiedlono już w 1946 roku.
Grunt pod nią przestał należeć do właścicieli 26 października 1945 roku, kiedy wszedł w życie dekret o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy. Nieruchomość przeszła na własność gminy, a po likwidacji gmin w 1950 roku, na własność Skarbu Państwa.
Dekret zostawiał jednak furtkę. Artykuł 7 pozwalał dotychczasowym właścicielom wystąpić o przyznanie prawa własności czasowej do gruntu. Rodzina złożyła taki wniosek 10 lutego 1949 roku.
Czekała na odpowiedź dziewiętnaście lat.
Dwie decyzje z 1968 roku
2 maja 1968 roku prezydium rady narodowej odmówiło. Powołało się na art. 7 ust. 5 dekretu.
31 grudnia 1968 roku organ wyższego stopnia utrzymał tę decyzję w mocy. W uzasadnieniu napisano między innymi, że dom położony na gruncie nie jest domem jednorodzinnym ani małym domem mieszkalnym w rozumieniu ustawy z 28 maja 1957 roku o wyłączeniu spod publicznej gospodarki lokalami domów jednorodzinnych oraz lokali w domach spółdzielni mieszkaniowych.
Ta odmowa zamknęła sprawę na trzy dekady. W tym czasie umierali kolejni dawni współwłaściciele, a ich prawa, a właściwie roszczenia o prawa, przechodziły na dzieci i wnuki, co udokumentowała potem seria postanowień spadkowych z lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych.
W tym samym czasie w kamienicy działo się coś, co miało się okazać nieodwracalne: pięć lokali sprzedano ich najemcom, ustanawiając na ich rzecz użytkowanie wieczyste odpowiednich udziałów w gruncie.
1999: decyzja, która przyszła za późno o pięć mieszkań
W lutym 1998 roku następczynie prawne dawnych właścicieli wystąpiły o stwierdzenie nieważności decyzji z 1968 roku.
Odpowiedź z 20 maja 1999 roku była dla nich zwycięstwem, i klęską jednocześnie.
Organ nadzorczy ustalił, że w dacie wydania kwestionowanej decyzji nieruchomość była objęta planem zagospodarowania przestrzennego uchwalonym 31 stycznia 1961 roku, zgodnie z którym przeznaczono ją w całości pod zabudowę wielorodzinną. Skoro na gruncie stał murowany trzykondygnacyjny budynek mieszkalny, dotychczasowi właściciele mogli z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem z planu. Decyzja odmowna rażąco naruszała prawo.
To była pierwsza część rozstrzygnięcia, i tu orzeczono nieważność.
Druga część dotyczyła pięciu sprzedanych lokali. Ich nabywcy byli chronieni rękojmią wiary publicznej ksiąg wieczystych. Nie dało się już odwrócić skutków tamtych transakcji. W tym zakresie organ mógł jedynie stwierdzić, że decyzja została wydana z naruszeniem prawa, bez unieważnienia.
W czerwcu 2002 roku następcy prawni odzyskali to, co dało się odzyskać: użytkowanie wieczyste udziału wynoszącego 0,2369 w nieruchomości wraz z odpowiednim udziałem we współwłasności budynku oraz dwie mniejsze działki.
Trzy czwarte budynku zostało poza ich zasięgiem na zawsze.
Po serii dalszych postępowań nadzorczych, w tym unieważnieniu części wcześniejszej decyzji z 1999 roku, 13 stycznia 2017 roku minister stwierdził wreszcie nieważność decyzji z 1968 roku także w części dotyczącej pięciu lokali. Dopiero to otworzyło drogę do sądu cywilnego.
Pozew wpłynął 23 listopada 2017 roku.
Który przepis, skoro wszystko jest sprzed epoki
Pierwsze pytanie brzmiało: na jakiej podstawie w ogóle sądzić sprawę o decyzję z 1968 roku, skoro przepisy o odpowiedzialności państwa zmieniano od tego czasu wielokrotnie.
Odpowiedź daje przepis przejściowy nowelizacji z 2004 roku: nowe regulacje nie mają zastosowania do zdarzeń i stanów prawnych powstałych przed jej wejściem w życie. A uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 2011 roku doprecyzowała, że do roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej ostateczną decyzją administracyjną wydaną przed 1 września 2004 roku, której nieważność lub wydanie z naruszeniem art. 156 § 1 k.p.a. stwierdzono zarówno przed, jak i po tej dacie, stosuje się art. 160 § 1, 2, 3 i 6 k.p.a.
Ta sama uchwała niesie dwa praktyczne skutki. Po pierwsze: nie trzeba wyczerpywać administracyjnego trybu dochodzenia odszkodowania z art. 160 § 4 k.p.a., można iść wprost do sądu cywilnego. Po drugie, mniej korzystnie dla poszkodowanych: jeżeli wadliwa decyzja zapadła przed wejściem w życie Konstytucji, odszkodowanie nie obejmuje utraconych korzyści, choćby ich utrata nastąpiła później. Zostaje wyłącznie strata rzeczywista.
Łańcuch, w którym każde ogniwo prowadzi do następnego
Najtrudniejszy problem prawny brzmiał: czy odmowa z 1968 roku jest przyczyną utraty mieszkań, skoro mieszkań nie sprzedano tą decyzją, tylko późniejszymi, odrębnymi decyzjami lokalowymi.
Skarb Państwa opierał na tym całą obronę. Stwierdzenie, że decyzja została wydana z rażącym naruszeniem prawa, przesądza tylko o bezprawności, powód musi jeszcze wykazać bezpośredni, normalny związek przyczynowy między szkodą a wadliwą decyzją.
Sąd rozwiązał to konstrukcją związku wieloczłonowego. Mamy tu łańcuch zdarzeń, w którym każde ogniwo można przypisać innemu podmiotowi i innemu momentowi. Odpowiedzialność ocenia się przez badanie, czy każde kolejne ogniwo jest normalnym następstwem poprzedniego.
I było. Odmowa przyznania własności czasowej każdorazowo zwiększała prawdopodobieństwo decyzji o zbyciu lokali. Wydanie takich decyzji każdorazowo zwiększało prawdopodobieństwo utraty prawa użytkowania wieczystego do części gruntu i własności części budynku. Decyzja o sprzedaży była konieczna do zawarcia umowy, określała jej warunki i stanowiła zezwolenie na jej zawarcie.
Sąd przeprowadził też klasyczny test sine qua non: czy szkoda powstałaby, gdyby wadliwych decyzji sprzedażowych nie wydano? Nie, bez tego aktu administracyjnego nie mogłoby dojść do zbycia mieszkania.
Pojawił się jeszcze jeden, subtelniejszy argument. Skoro stwierdzenie nieważności działa wstecz, to powstaje fikcja prawna, że budynek nigdy nie stanowił w całości własności Skarbu Państwa, a więc nie mogło w nim dojść do rozporządzenia poszczególnymi lokalami. Sąd zauważył przy tym, że gdy w części dotyczącej sprzedanych lokali stwierdzono jedynie wydanie decyzji z rażącym naruszeniem prawa, a nie jej nieważność, nie jest to bezprawie mniejsze ani takie, które powinno pozostać bez rekompensaty.
Do tego doszła refleksja o równym traktowaniu. Przez dziesięciolecia praktyka organów i sądów co do źródła szkody, adekwatnego związku i nieodwracalności skutków była niejednolita, przez co strony odsyłano w różnych okresach do kwestionowania różnych rozstrzygnięć. Przyjęcie dziś poglądu innego niż dominujący wtedy, gdy zapadała decyzja nadzorcza, prowadziłoby do nierównego traktowania poszkodowanych w zależności od tego, kiedy zaczęli dochodzić swoich praw.
Trzy zarzuty, które upadły
Nieruchomość zamienna. Skarb Państwa twierdził, że powódki nie wyczerpały drogi administracyjnej, bo nie rozstrzygnięto kwestii przyznania im nieruchomości zamiennej. Sąd odpowiedział trzema argumentami. Ten tryb wygaszono ustawą z 1985 roku o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości. Powódki nie dochodzą roszczenia w trybie dekretowym, tylko z art. 160 k.p.a., który takiego ograniczenia nie zna, a poszkodowany sam wybiera sposób naprawienia szkody i pozwany nie może mu narzucić innego. Wreszcie: nie da się zaakceptować konstrukcji, w której w ramach tej samej odpowiedzialności odszkodowawczej rzeczowo odpowiada jeden podmiot, a finansowo inny. Sąd przypomniał też, że w orzecznictwie sięgano w tej kwestii do instytucji desuetudo, czyli wyjścia przepisu z użycia, z uwagi na jego martwy charakter przez dziesięciolecia.
Brak udziału w postępowaniu. Pozwany podnosił, że powódki ani ich przodkowie nie uczestniczyli w postępowaniach zakończonych decyzjami o sprzedaży lokali. Sąd uznał, że mieli materialnoprawny interes w uczestniczeniu, a więc status strony w rozumieniu art. 28 k.p.a., tym bardziej że uznano je za zainteresowane w sprawach nadzorczych. Niezależnie od tego, uchwała Sądu Najwyższego z 2012 roku przesądza, że także osoby niebiorące udziału w postępowaniu zakończonym wadliwą decyzją mogą dochodzić odszkodowania z art. 160 § 1 k.p.a.
Legitymacja bierna. Zgodnie z art. 160 § 3 k.p.a. odszkodowanie przysługuje od organu, który wydał wadliwą decyzję. Organ z 1968 roku dawno nie istnieje, więc odpowiedzialność obciąża jego następcę prawnego, Skarb Państwa reprezentowany przez właściwego ministra.
Ile jest warte mieszkanie, którego nigdy nie mieli
Wysokość odszkodowania ustala się według stanu rzeczy z dnia wyrządzenia szkody i cen aktualnych, art. 363 § 2 k.c. Stan lokali przyjęto więc na 31 grudnia 1968 roku, a ceny na czas orzekania.
Kluczowa była jednak korekta, którą sąd zastosował za utrwaloną linią orzecznictwa: trzeba uwzględnić wszystkie ograniczenia prawne, którym podlegałaby nieruchomość, gdyby nie doszło do jej bezprawnego przejęcia. Mieszkania w takiej kamienicy byłyby obciążone obligatoryjnym prawem najmu, z czynszem dochodzącym do poziomu rynkowego dopiero stopniowo. To znacząco obniża wycenę wobec wolnorynkowej wartości podobnych lokali.
Biegła rzeczoznawczyni wyceniła kolejno pięć lokali: 46,10 m², 588 592 zł; 99,18 m², 982 919 zł; 45,21 m², 590 704 zł; 80,88 m², 1 051 344 zł; 45,43 m², 601 084 zł.
Powódki dwukrotnie modyfikowały żądanie w miarę postępu wyceny: z pierwotnych 812 750 zł, przez 325 698 zł w 2023 roku, do 471 330 zł w grudniu 2024, po 235 665 zł na każdą. Ich udziały spadkowe stanowiły bowiem część praw dawnych współwłaścicieli, a nie całość.
Sąd zasądził dokładnie tyle. Odsetki, na podstawie art. 481 k.c., od dnia następnego po wydaniu wyroku, bo odszkodowanie wyliczono według cen aktualnych na dzień orzekania. Kosztami procesu obciążono w całości Skarb Państwa.
Od złożenia wniosku dekretowego minęło siedemdziesiąt siedem lat. Od wadliwej decyzji, pięćdziesiąt osiem. Od wniesienia pozwu, osiem i pół.
Co z tej historii wynika
Stwierdzenie nieważności decyzji to nie odszkodowanie. Decyzja nadzorcza przesądza bezprawność, ale sprawa o pieniądze zaczyna się dopiero potem, przed sądem cywilnym, i wymaga osobnego wykazania szkody oraz związku przyczynowego. W tej sprawie między decyzją nadzorczą a wyrokiem minęło kolejnych dwadzieścia siedem lat.
Nieodwracalne skutki prawne zamieniają zwrot rzeczy na zwrot wartości. Gdy mieszkanie zostało sprzedane najemcy wpisanemu do księgi wieczystej, chroni go rękojmia wiary publicznej ksiąg. Nie da się go odzyskać, da się dostać jego równowartość. To rozróżnienie decyduje o kształcie całego roszczenia.
Odległość w łańcuchu zdarzeń nie zrywa związku przyczynowego. Między decyzją z 1968 roku a utratą lokali stały późniejsze decyzje sprzedażowe i umowy notarialne. Sąd uznał, że każde ogniwo było normalnym następstwem poprzedniego. Art. 361 § 1 k.c. nie wymaga, żeby szkoda wynikała ze zdarzenia bezpośrednio, wymaga, żeby wynikała z niego normalnie.
Wycena uwzględnia ograniczenia, które by istniały. Sąd nie liczy dzisiejszej ceny rynkowej mieszkania w wyremontowanej kamienicy. Liczy wartość lokalu w stanie z dnia szkody, obciążonego wszystkim, czym byłby obciążony, gdyby państwo go nie zabrało, tu obligatoryjnym najmem. Realistycznie oznacza to kwotę wyraźnie niższą od potocznych oczekiwań.
Dokumentacja spadkowa jest połową sprawy. Uzasadnienie wyroku zawiera osiem postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku, ciągnących się od 1984 do 2000 roku, plus dwa akty notarialne sprzedaży udziałów z lat 1957 i 1960. Bez tego łańcucha nie da się wykazać, kto i w jakiej części jest następcą prawnym dawnych właścicieli, a od tego zależy każda zasądzona złotówka.
Jak to się potoczyło
-
1938
Powstaje kamienica
Trzykondygnacyjny murowany budynek w zwartej pierzei. Przetrwa wojnę bez większych zniszczeń i zostanie ponownie zasiedlony już w 1946 roku.
-
26 października 1945
Dekret warszawski
Grunt przechodzi na własność gminy, a od 1950 roku, Skarbu Państwa.
-
10 lutego 1949
Wniosek dawnych właścicieli
Rodzina składa wniosek o przyznanie prawa własności czasowej do gruntu, w trybie art. 7 dekretu.
-
2 maja i 31 grudnia 1968
Dwie odmowy
Prezydium rady narodowej odmawia własności czasowej, a resort utrzymuje decyzję w mocy, uzasadniając ją tym, że dom nie jest domem jednorodzinnym ani małym domem mieszkalnym.
-
18 lutego 1998
Wniosek o stwierdzenie nieważności
Następczynie prawne wnoszą o unieważnienie decyzji sprzed trzydziestu lat.
-
20 maja 1999
Decyzja nadzorcza: rażące naruszenie prawa
Organ stwierdza, że decyzja z 1968 roku rażąco naruszała prawo, teren był w planie przeznaczony pod zabudowę wielorodzinną. W części dotyczącej pięciu sprzedanych lokali orzeka jedynie o naruszeniu prawa, bo nabywców chroni rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych.
-
20 czerwca 2002
Częściowy zwrot
Następcy prawni odzyskują użytkowanie wieczyste tej części gruntu, która nie została wcześniej oddana osobom trzecim, udział 0,2369 oraz dwie działki.
-
13 stycznia 2017
Nieważność także co do lokali
Po serii decyzji nadzorczych minister stwierdza nieważność decyzji z 1968 roku również w części dotyczącej pięciu lokali.
-
23 listopada 2017
Pozew
Trzy powódki żądają łącznie 812 750 zł. Dwa pozwy zostają zwrócone; jedna z powódek składa nowy w 2019 roku i sprawy się łączą.
-
26 maja 2026
Wyrok: po 235 665 zł
Sąd zasądza pełną, dwukrotnie modyfikowaną kwotę żądania z odsetkami od dnia następnego po wyroku.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od Skarbu Państwa na rzecz każdej z dwóch powódek po 235 665 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 27 maja 2026 roku, czyli od dnia następnego po wyroku, i obciążył pozwanego całością kosztów. Zastosował art. 160 § 1 i 2 k.p.a., który mimo uchylenia nadal obejmuje szkody z decyzji wydanych przed 1 września 2004 roku. Uznał, że między bezprawną odmową ustanowienia własności czasowej a utratą pięciu lokali istnieje normalny związek przyczynowy z art. 361 § 1 k.c., mimo że łańcuch zdarzeń jest wieloczłonowy, a bezpośrednią przyczyną sprzedaży były późniejsze decyzje lokalowe. Odmowa każdorazowo zwiększała prawdopodobieństwo decyzji o zbyciu lokali, a te, prawdopodobieństwo utraty prawa. Sąd odrzucił zarzut, że powódki nie wyczerpały drogi administracyjnej o nieruchomość zamienną: ten tryb wygaszono w 1985 roku, a poszkodowany sam wybiera sposób naprawienia szkody. Odrzucił też argument, że przodkowie nie brali udziału w postępowaniu sprzedażowym, także osoby niebiorące w nim udziału mogą dochodzić odszkodowania z art. 160 § 1 k.p.a. Wysokość ustalono według stanu lokali z 31 grudnia 1968 roku i cen aktualnych (art. 363 § 2 k.c.), z uwzględnieniem obciążenia obligatoryjnym prawem najmu.
Podstawa prawna
- art. 160 § 1, 2, 3 i 6 k.p.a.: odszkodowanie za szkodę wyrządzoną decyzją wydaną z naruszeniem art. 156 § 1 k.p.a.; przepis stosuje się do decyzji sprzed 1 września 2004 roku
- art. 156 § 1 k.p.a.: przesłanki stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej, w tym rażące naruszenie prawa
- art. 28 k.p.a.: pojęcie strony postępowania administracyjnego; dawni właściciele mieli interes prawny w postępowaniu sprzedażowym
- art. 361 § 1 k.c.: normalny (adekwatny) związek przyczynowy; dopuszczalny także w układzie wieloczłonowym
- art. 363 § 2 k.c.: wysokość odszkodowania według cen z daty ustalenia odszkodowania
- art. 481 k.c.: odsetki za opóźnienie, zasądzone od dnia następnego po wyroku
- dekret z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy: art. 7, wniosek o własność czasową i przesłanki odmowy
- art. 219 k.p.c.: połączenie spraw do łącznego rozpoznania
- art. 244 k.p.c.: moc dowodowa dokumentów urzędowych, w tym decyzji i postanowień spadkowych
- art. 98 w zw. z art. 108 § 1 k.p.c.: koszty procesu obciążające przegrywającego, z wyliczeniem przez referendarza
Czytaj dalej
Historia z sądu Wpłacił 80 tysięcy zaliczki. Właściciel wysłał jedno pismo i kazał się wyprowadzić
Osiemdziesiąt tysięcy złotych wpłacone w ratach przez sześć lat. Pytanie brzmiało: czy człowiek, który mieszka w domu i płaci 250 zł miesięcznie, jest lokatorem, czy tylko gościem.
Historia z sądu Wypożyczalnia znalazła swoje auto zastępcze zakopane w bagnie. Rachunek: dziesięć pozycji
Wypożyczalnia policzyła 11 060,47 zł: holowanie, opłatę za obsługę nocną i osiem kar umownych, od palenia papierosów po wyjazd za granicę. Pytanie brzmiało, które z tych zarzutów da się udowodnić.
1945-1994 Właściciel kamienicy dostał pismo z urzędu. Dowiedział się z niego, kto będzie mieszkał w jego mieszkaniu
W PRL o tym, kto zajmie lokal, decydowała nie umowa najmu, lecz decyzja administracyjna o przydziale. Kwaterunek działał od 1945 do 1994 roku, a prawa wywodzone z tych decyzji funkcjonują w polskich sądach do dziś.
1944-1945 Dekret miał osiem stron i podzielił majątki w kilka tygodni. Spory o niego toczą się osiemdziesiąt lat
Dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej przejął majątki powyżej ustalonej wielkości bez odszkodowania. Do dziś jego wykładnia decyduje o sprawach przed sądami administracyjnymi, bo cały spór sprowadza się do tego, co dokładnie dekret obejmował.