To prawo już nie obowiązuje. Jak to czytać
Opisujemy sprawę sprzed lat na podstawie źródeł historycznych. Realia i imiona bywają zrekonstruowane, bo dawne zapisy sądowe są skąpe. Źródło podajemy przy tekście.
Kronika pokazuje, jak kiedyś rozstrzygano podobne spory. Dzisiejszy stan prawny znajdziesz w sekcji na końcu artykułu.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Franciszek Doliński
właściciel kamienicy
Sześćdziesięciolatek, formalnie wciąż wpisany do księgi wieczystej jako właściciel. W praktyce nie decyduje ani o tym, kto mieszka w jego budynku, ani o wysokości czynszu, ani o zakresie remontu.
-
Zofia Krawiec
lokatorka z przydziału
Trzydziestoletnia robotnica z dwójką dzieci, przyjechała ze wsi do pracy w mieście. Ma dokument, który daje jej prawo do pokoju z kuchnią, i nie ma poczucia, że komuś coś zabiera. Dostała, co jej przyznano.
-
Urzędnik wydziału kwaterunkowego
organ wydający decyzję
Ma listę oczekujących, normę zaludnienia w metrach na osobę i spis lokali z nadmetrażem. Z tych trzech rzeczy powstaje decyzja, od której właścicielowi trudno się bronić.
-
Rodzina z dokwaterowania
współlokatorzy
Druga rodzina skierowana do tego samego mieszkania, bo metraż przekraczał normę. Wspólna kuchnia, wspólna łazienka, dwie decyzje administracyjne pod jednym dachem.
Pismo przyszło zwykłą pocztą i miało niecałą stronę. Pieczęć wydziału kwaterunkowego, sygnatura, podstawa prawna, sentencja.
Franciszek Doliński przeczytał je dwa razy, zanim zrozumiał. Nie było to zawiadomienie o czymś, o czym miałby zdecydować. Nie było propozycją. Było decyzją, informującą, że w lokalu numer 4 w jego kamienicy zamieszka wskazana z imienia i nazwiska osoba wraz z dwójką dzieci.
Doliński nie znał tej osoby. Nikt go o zdanie nie pytał. W księdze wieczystej wciąż figurował jako właściciel budynku.
Skąd wzięła się publiczna gospodarka lokalami
Punkt wyjścia był realny i dramatyczny. W 1945 roku duża część polskich miast leżała w gruzach. Warszawa była zniszczona w stopniu wykluczającym normalne funkcjonowanie, wiele innych ośrodków straciło znaczną część zasobu mieszkaniowego. Jednocześnie trwały masowe przemieszczenia ludności: powroty, przesiedlenia, migracja ze wsi do miast do pracy w odbudowywanym przemyśle.
Mieszkań brakowało dramatycznie, a rynek, w warunkach, w których go zresztą świadomie likwidowano, nie mógł tego rozwiązać.
Odpowiedzią był dekret z 21 grudnia 1945 roku o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu (Dz.U. 1946 nr 4 poz. 27). Wprowadzał on przymusową gospodarkę lokalami: to nie właściciel decydował, komu wynajmie mieszkanie, lecz organ administracji, wydział kwaterunkowy przy prezydium rady narodowej.
Początkowo dekret objął siedem największych miast. W 1951 roku rozszerzono go na cały zasób mieszkaniowy.
Na czym polegał mechanizm
To jest sedno tej historii i warto je rozłożyć na części, bo konstrukcja była nietypowa nawet jak na tamte czasy.
Podstawą prawa do mieszkania była decyzja administracyjna, nie umowa. Organ kwaterunkowy wydawał przydział, akt administracyjny, taki sam co do formy jak pozwolenie na budowę czy decyzja podatkowa.
Decyzja tworzyła stosunek najmu bez zgody właściciela. To rzecz, która dla dzisiejszego prawnika brzmi obco: stosunek cywilnoprawny powstawał nie z oświadczeń woli dwóch stron, lecz z aktu władzy. Właściciel stawał się wynajmującym, choć niczego nie podpisał i mógł się temu otwarcie sprzeciwiać.
Czynsz był regulowany urzędowo. Jego wysokość ustalano administracyjnie i przez dziesięciolecia utrzymywano na poziomie, który nie pokrywał kosztów utrzymania budynku. Właściciel prywatnej kamienicy pobierał więc czynsz, za który nie był w stanie wyremontować dachu.
Obowiązywały normy zaludnienia. Administracja określała, ile metrów kwadratowych przypada na osobę. Wszystko powyżej normy to był nadmetraż, a nadmetraż uprawniał organ do skierowania do tego samego mieszkania kolejnej rodziny. Stąd wzięły się mieszkania wspólne: dwie rodziny, dwie decyzje administracyjne, jedna kuchnia i jedna łazienka.
Warto zauważyć, do czego ten mechanizm nie służył. To nie było narzędzie represji politycznej ani konfiskata, własność formalnie pozostawała przy właścicielu, wpis w księdze wieczystej się nie zmieniał. Zmieniało się coś innego: z własności wyjęto niemal wszystkie uprawnienia, które czynią ją własnością. Prawo wyboru kontrahenta, prawo ustalenia ceny, prawo decydowania o sposobie korzystania z rzeczy.
Zostawał tytuł i obowiązki.
Dwie strony tej samej decyzji
Poniższy opis sytuacji jest rekonstrukcją typowych realiów kwaterunkowych. Postacie są fikcyjne; konstrukcja prawna, przepisy i mechanizm działania organu kwaterunkowego odtworzone na podstawie aktów prawnych i opracowań.
Warto spojrzeć na tę samą decyzję z drugiej strony.
Zofia Krawiec ma trzydzieści lat, dwoje dzieci i pracę w mieście. Przed przydziałem mieszkała w warunkach, które trudno nazwać mieszkaniem. Stoi w kolejce od dwóch lat, złożyła wszystkie wymagane dokumenty i wreszcie dostaje pismo z tą samą pieczęcią, którą dostał Doliński.
Dla niej to nie jest odebranie komuś czegoś. To przydział, który jej się należał, przyznany w kolejności wynikającej z listy. Nie zna Dolińskiego, nie ma z nim żadnego sporu i nie wybierała tego mieszkania, pokazano jej adres i klucze.
To jest jedna z rzeczy, które w tej historii najłatwiej przeoczyć. Konflikt między właścicielem a lokatorem z przydziału był konfliktem wytworzonym przez konstrukcję prawną, a nie przez zachowanie którejkolwiek ze stron. Obie robiły to, co przewidziało dla nich prawo.
I obie ponosiły koszty. Właściciel tracił władztwo nad rzeczą. Lokator dostawał tytuł prawny, ale osadzony w mieszkaniu, którego nikt nie remontował, bo nie było za co, i pozostawał na łasce kolejnych decyzji administracyjnych, bo skoro tytuł pochodził z decyzji, to jego los zależał od organu, nie od umowy.
Pół wieku i długi cień
System przetrwał kolejne zmiany ustawodawstwa. Prawo lokalowe z 1959 roku, a potem ustawa z 10 kwietnia 1974 roku, Prawo lokalowe porządkowały przepisy, ale utrzymywały tę samą zasadę: podstawą tytułu do lokalu jest przydział administracyjny.
Koniec przyszedł dopiero z ustawą z 2 lipca 1994 roku o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych, która weszła w życie 12 listopada 1994 roku. Dawne decyzje o przydziale przekształciły się wtedy z mocy prawa w stosunki najmu, a nowych przydziałów już nie wydawano.
Kwaterunek działał więc czterdzieści dziewięć lat.
Jego skutki są odczuwalne dłużej. Prawa do lokali wywodzone z decyzji sprzed dekad wciąż bywają przedmiotem sporów sądowych, zwłaszcza w sprawach o wstąpienie w stosunek najmu po zmarłym lokatorze, gdzie sąd musi ustalać, kto i na jakiej podstawie zajmował lokal w latach sześćdziesiątych. Stan techniczny wielu przedwojennych kamienic to bezpośredni efekt dziesięcioleci czynszu, który nie pozwalał na remonty. A roszczenia właścicieli i ich spadkobierców związane z okresem publicznej gospodarki lokalami przez lata zajmowały polskie sądy.
Co z tej historii wynika
Własność to wiązka uprawnień, nie jeden wpis w księdze. Doliński przez cały ten czas był właścicielem, i jednocześnie nie mógł wybrać najemcy, ustalić czynszu ani zdecydować, ile osób zamieszka w budynku. Dzisiejszy art. 140 Kodeksu cywilnego definiuje własność właśnie przez uprawnienia do korzystania i rozporządzania rzeczą, bo bez nich zostaje sama nazwa.
Akt administracyjny może wykreować stosunek cywilnoprawny, i to jest wyjątek, nie reguła. Dziś stosunek najmu powstaje z umowy, a państwo, gdy chce zapewnić komuś mieszkanie, robi to przez własny zasób komunalny i podpisanie umowy, nie przez rozdysponowanie cudzej rzeczy.
Cena regulowana poniżej kosztów niszczy przedmiot regulacji. Czynsz kwaterunkowy chronił lokatora przed podwyżką i jednocześnie gwarantował, że budynek nie zostanie wyremontowany. Ochrona najemcy działa wtedy, gdy dotyczy trybu i procedury, jak dzisiejszy art. 11 ustawy o ochronie praw lokatorów, który wymaga pisemnego wypowiedzenia z ustawowej przyczyny, a nie wtedy, gdy sprowadza się do zamrożenia ceny.
Prawo tworzy konflikty między ludźmi, którzy nie mają ze sobą sporu. Właściciel i lokator z przydziału stali po dwóch stronach, choć żaden nie wybrał tej sytuacji. To argument za tym, by przy projektowaniu przepisów patrzeć nie tylko na cel, ale i na to, kto poniesie koszt jego osiągnięcia.
Rozwiązania z jednej epoki produkują sprawy sądowe w następnej. Decyzja wydana w 1958 roku potrafi być kluczowym dowodem w sprawie toczącej się sześćdziesiąt lat później. Dokumentów dotyczących tytułu do mieszkania nie wyrzuca się nigdy, nawet jeśli przepisy, na których je wydano, dawno nie obowiązują.
Jak to się potoczyło
-
1944-1945
Komisje mieszkaniowe
Pierwsze powojenne przepisy wprowadzają nieznane wcześniej pojęcie przydziału mieszkania, o którym decyduje organ administracji.
-
21 grudnia 1945
Dekret o publicznej gospodarce lokalami
Dz.U. 1946 nr 4 poz. 27. Podstawą zajmowania lokalu staje się decyzja administracyjna, a nie umowa z właścicielem. Początkowo w siedmiu największych miastach.
-
1951
Rozszerzenie na wszystkie lokale
Publiczna gospodarka lokalami obejmuje cały zasób mieszkaniowy, w tym budynki prywatne w mniejszych miastach.
-
lata 50. i 60.
Normy zaludnienia i dokwaterowania
Powierzchnia ponad normę to „nadmetraż”. Do mieszkań z nadmetrażem kieruje się kolejne rodziny, powstają mieszkania wspólne z dzielonymi kuchniami.
-
10 kwietnia 1974
Prawo lokalowe
Nowa ustawa porządkuje przepisy, ale utrzymuje administracyjny przydział lokali jako podstawę tytułu do mieszkania.
-
lata 80.
Czynsz regulowany a stan kamienic
Urzędowy czynsz nie pokrywa kosztów utrzymania budynków. Prywatne kamienice popadają w ruinę, bo właściciel nie ma z czego remontować.
-
12 listopada 1994
Koniec kwaterunku
Wchodzi w życie ustawa z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkalnych. Dawne decyzje o przydziale stają się z mocy prawa umowami najmu.
-
2001 i później
Spadek po kwaterunku w sądach
Sprawy o wstąpienie w stosunek najmu po zmarłym lokatorze i o roszczenia właścicieli dawnych kamienic trafiają na wokandy jeszcze dziesiątki lat później.
Jak to rozstrzygnięto
Dekret z 21 grudnia 1945 r. o publicznej gospodarce lokalami wprowadził system, w którym podstawą zajmowania lokalu była decyzja administracyjna organu kwaterunkowego, a nie umowa z właścicielem. Decyzja o przydziale tworzyła stosunek najmu bez zgody, a często wbrew woli właściciela budynku, a czynsz był ustalany urzędowo, na poziomie niepokrywającym kosztów utrzymania nieruchomości. Początkowo system objął siedem największych miast, w 1951 r. rozszerzono go na wszystkie lokale. Utrzymał się w kolejnych ustawach, prawie lokalowym z 1959 i 1974 roku, i przetrwał do 12 listopada 1994 r., gdy weszła w życie ustawa o najmie lokali mieszkalnych, przekształcając dawne przydziały w zwykły najem.
Podstawa prawna
- dekret z 21 grudnia 1945 r. o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu, Dz.U. 1946 nr 4 poz. 27: wprowadza przymusową gospodarkę lokalami; zajmowanie lokalu wymaga decyzji organu kwaterunkowego
- normy zaludnienia: administracyjnie określona powierzchnia przypadająca na osobę; jej przekroczenie oznaczało „nadmetraż” i uprawniało do dokwaterowania kolejnej rodziny do tego samego mieszkania
- czynsz regulowany: ustalany urzędowo, w oderwaniu od kosztów utrzymania budynku; jego wysokość przez dziesięciolecia uniemożliwiała właścicielom remonty kamienic
- ustawa z 10 kwietnia 1974 r., Prawo lokalowe, utrzymuje system przydziałów administracyjnych; przestała obowiązywać 12 listopada 1994 r.
- ustawa z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych: znosi kwaterunek, decyzje o przydziale przekształcają się z mocy prawa w umowy najmu
Wydział Kwaterunkowy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej
Źródło: Dekret z 21 grudnia 1945 r. o publicznej gospodarce lokalami i kontroli najmu, Dz.U. 1946 nr 4 poz. 27; ustawa z 10 kwietnia 1974 r., Prawo lokalowe, obowiązujące do 12 listopada 1994 r.; ustawa z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych
Dzisiaj
A jak to wygląda we współczesnym prawie
Kwaterunek zniesiono ustawą z 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszkalnych, która weszła w życie 12 listopada 1994 r., decyzje administracyjne o przydziale przekształciły się z mocy prawa w stosunki najmu. Dziś obowiązuje ustawa z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów: gmina zapewnia lokale osobom o niskich dochodach, ale robi to zawierając umowę najmu, a nie przydzielając cudzą własność. Prywatnego właściciela nie da się zmusić do przyjęcia lokatora; ochrona lokatorów działa natomiast po zawarciu umowy, przez tryb wypowiedzenia z art. 11 tej ustawy i zakaz eksmisji bez wyroku sądu (art. 14 i 17).
Czytaj dalej
Historia z sądu Wpłacił 80 tysięcy zaliczki. Właściciel wysłał jedno pismo i kazał się wyprowadzić
Osiemdziesiąt tysięcy złotych wpłacone w ratach przez sześć lat. Pytanie brzmiało: czy człowiek, który mieszka w domu i płaci 250 zł miesięcznie, jest lokatorem, czy tylko gościem.
Historia z sądu Wypożyczalnia znalazła swoje auto zastępcze zakopane w bagnie. Rachunek: dziesięć pozycji
Wypożyczalnia policzyła 11 060,47 zł: holowanie, opłatę za obsługę nocną i osiem kar umownych, od palenia papierosów po wyjazd za granicę. Pytanie brzmiało, które z tych zarzutów da się udowodnić.
1944-1945 Dekret miał osiem stron i podzielił majątki w kilka tygodni. Spory o niego toczą się osiemdziesiąt lat
Dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej przejął majątki powyżej ustalonej wielkości bez odszkodowania. Do dziś jego wykładnia decyduje o sprawach przed sądami administracyjnymi, bo cały spór sprowadza się do tego, co dokładnie dekret obejmował.
Historia z sądu Urzędnik odmówił im gruntu w 1968 roku. Wnuczki dostały wyrok pięćdziesiąt osiem lat później
471 330 zł za pięć mieszkań, których rodzina nigdy nie odzyskała. Spór o to, czy odmowa z 1968 roku jest wciąż przyczyną dzisiejszej straty.