Nocna scena: oświetlony reflektorami plac zakładu z naczepą ciężarówki, obok dwupiętrowy budynek mieszkalny z zapalonym oknem, w powietrzu unosi się pył

Piaskowali stal pod jej oknami do drugiej w nocy. Poszła do sądu bez jednej decyzji

Zakład oczyszczania strumieniowo-ściernego pracował po sąsiedzku nawet do drugiej w nocy. Wszystkie postępowania administracyjne o dopuszczalny poziom hałasu utknęły, a biegły napisał, że bez prawomocnej decyzji nie da się stwierdzić przekroczenia norm. Pytanie brzmiało: czy sąd cywilny może wtedy w ogóle cokolwiek zakazać.

Nieruchomości Sąd Rejonowy w Nysie wyrok z 1 lipca 2025 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Zakład piaskowania i mieszkanie powodów dzieli kilkanaście metrów i betonowe ogrodzenie postawione w 2017 roku.
Zakład piaskowania i mieszkanie powodów dzieli kilkanaście metrów i betonowe ogrodzenie postawione w 2017 roku.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Marta Pruska, powódka (postać fikcyjna)

    Marta Pruska

    powódka

    Właścicielka mieszkania w budynku sąsiadującym z zakładem. Przez ponad dwa lata pisała do burmistrza, starosty, sanepidu, nadzoru budowlanego i inspekcji ochrony środowiska. Wywołała kontrole, pomiary i cztery postępowania administracyjne.

  • Ryszard Pruski, powód (postać fikcyjna)

    Ryszard Pruski

    powód

    Mąż Marty, współwłaściciel mieszkań we wspólności ustawowej. Jedno z mieszkań przejęli w rodzinie, drugie kupili w 2017 roku, w tym samym roku, w którym spółka kupiła sąsiednią działkę.

  • Spółka prowadząca zakład piaskowania, pozwana (postać fikcyjna)

    Spółka prowadząca zakład piaskowania

    pozwana

    Firma zajmująca się oczyszczaniem strumieniowo-ściernym elementów z kamienia i stali. Broniła się, że dopóki nie ma prawomocnej decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu, sąd cywilny nie ma czego mierzyć.

  • Sąd Rejonowy w Nysie

    sąd pierwszej instancji

    Nie doczekał się końca postępowań administracyjnych i orzekł na podstawie samego Kodeksu cywilnego, wyznaczając godzinowe granice pracy zakładu.

Reflektor obrócili tak, że świecił prosto w okna. Marta Pruska zadzwoniła po policję pod koniec lipca 2022 roku, kiedy zrozumiała, że nie chodzi już tylko o hałas.

Za betonowym płotem, kilkanaście metrów od jej sypialni, pracował zakład oczyszczania strumieniowo-ściernego. Potocznie: piaskowania. Sprężone powietrze wystrzeliwuje drobny ścierniwo w powierzchnię stali, żeby zdjąć z niej rdzę i starą farbę. Robi to skutecznie i głośno.

Naczepy, przyczepy, felgi samochodowe. Elementy wielkogabarytowe, których nie da się wcisnąć do hali, więc piaskowano je na placu. Średnio trzy razy w tygodniu.

Zakład pracował w dni robocze i soboty od ósmej rano do dwudziestej drugiej. Zdarzało się, że do drugiej w nocy.

Kto tu był pierwszy

Spółka miała na to gotową odpowiedź: kupując mieszkanie, powodowie wiedzieli, gdzie kupują. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 1994 roku obejmował te tereny jako przemysłowe.

Rzecz w tym, że ten plan utracił moc z dniem 31 grudnia 2003 roku, a nowego gmina nie uchwaliła. Zostało tylko studium uwarunkowań, przyjęte w 2018 roku, które nie jest aktem prawa miejscowego. Studium zresztą kwalifikuje działkę zakładu jako teren zabudowy produkcyjnej, składów i magazynów, a działkę sąsiednią, tę mieszkalną, jako teren zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej.

Historia tego miejsca była zresztą zupełnie inna, niż sugerowała pozwana. Przed laty stała tu baza spółdzielni usług rolniczych: garaż na ciągniki, warsztat do bieżących napraw sprzętu. W budynku, w którym dziś są mieszkania, na najwyższym piętrze były dwa lokale, reszta to biuro i świetlica. Spółdzielnia zakończyła działalność w 2000 roku i wtedy cały budynek przerobiono na mieszkania.

Sąd napisał o tym wprost. Powodowie wiedzieli, że po sąsiedzku stoją zabudowania po spółdzielni, która wygasiła działalność, i że kiedyś naprawiano tam maszyny rolnicze. Nie mogli przypuszczać, że będą się borykać z problemem hałasu na skalę, jaką przyniosła nowa działalność.

Sama pozwana to potwierdziła. Jej prezes przyznał, że w początkowej fazie, do 2020 roku, około 75 procent usług piaskowania wykonywano poza zakładem, u zleceniodawców. Potem proporcja się odwróciła.

Pięć urzędów i żaden wynik

Od grudnia 2019 roku Marta pisała. Do burmistrza. Do starosty. Do powiatowej inspekcji sanitarnej. Do nadzoru budowlanego. Prosiła o pomiary hałasu, opisywała pracę urządzeń na zewnątrz, wieczory i noce, pył osiadający na szybach.

W jednym z pism dopisała zdanie z okresu pandemii: dzieci siedzą w domu i z powodu hałasu nie mogą uczestniczyć w zajęciach zdalnych.

Urzędy reagowały. Nadzór budowlany wszczął postępowanie i stwierdził, że elementy o dużych gabarytach są obrabiane na placu, poza budynkiem, co powoduje emisję hałasu do środowiska. Dodał, że usługi tego rodzaju nie podlegają reglamentacji Prawa budowlanego, ale muszą zostać podjęte działania, które ten proceder zakończą.

Latem 2020 roku inspekcja ochrony środowiska przeprowadziła kontrolę z pomiarami. Wynik w porze dziennej: przekroczenie dopuszczalnych standardów akustycznych o 19,5 dB (A). We wrześniu wydano zarządzenie pokontrolne nakazujące bezzwłoczne ograniczenie emisji.

I tu wszystko utknęło.

Spółka zaskarżyła zarządzenie. Wojewódzki sąd administracyjny skargę oddalił, ale w grudniu 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny uchylił ten wyrok w części i uchylił punkt pierwszy zarządzenia jako wydany przedwcześnie: inspekcja nie ustaliła w sposób niebudzący wątpliwości, jaki teren podlega ochronie akustycznej i jakiego rodzaju jest to teren.

Równolegle starosta dwukrotnie wydawał decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu. Pierwsza, z listopada 2020 roku, ustalała 55 dB w dzień i 45 dB w nocy. Została uchylona. Druga, z lipca 2022 roku, natychmiast trafiła do odwołania i pozostała nieprawomocna.

Kontrola sanepidu też skończyła się nakazem, który po dwóch instancjach uchylił sąd administracyjny.

Po ponad dwóch latach stan prawny wyglądał tak: zakład nie miał obowiązującej decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu, a teren wokół nie miał formalnie ustalonego statusu ochrony akustycznej.

Argument, który miał zamknąć sprawę

Kiedy sprawa trafiła do sądu cywilnego, pozwana postawiła na jedno: zawieszenie postępowania do czasu zakończenia postępowań administracyjnych. Bez prawomocnej decyzji, argumentowała, nie da się określić, czy przekroczono przeciętną miarę z art. 144 k.c.

Sąd oddalił ten wniosek na rozprawie w listopadzie 2022 roku.

Argument wrócił jednak inną drogą, przez opinię biegłego z zakresu wibroakustyki. Biegły napisał, że skoro spółka nie ma prawomocnej decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu, to nie można mówić o przekroczeniu dopuszczalnych wartości hałasu w środowisku. Dodał, że mieszkańcom terenów niepodlegających ochronie akustycznej przysługuje ochrona wynikająca z Prawa budowlanego, które określa dopuszczalny poziom hałasu wewnątrz obiektów, przy zamkniętych oknach. Jego pomiary w porze dziennej tej normy nie przekroczyły.

Opinię zakwestionowały obie strony, każda z innego powodu. Pozwana zarzucała, że biegły w ogóle nie powinien stosować norm z Prawa budowlanego. Powodowie, że biegły uzależnił swoje wnioski od braku decyzji administracyjnej, choć jej brak nie zwalnia właściciela z obowiązku z art. 144 k.c.

Biegły w opinii uzupełniającej i na rozprawie dodał jeszcze dwie rzeczy. Że dokonując pomiarów opierał się na decyzji starosty, tej uchylonej, i normy z niej były przekroczone. Oraz że istnieje prawdopodobieństwo, iż piaskowanie dużych elementów na zewnątrz hali może skutkować przekroczeniem norm ochrony środowiska.

Przeciętna miara nie jest decyzją urzędu

Sąd Rejonowy w Nysie rozstrzygnął spór o metodę jednym zdaniem: pozwana spółka jest zobowiązana powstrzymać się od działań zakłócających korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę.

To jest treść art. 144 k.c. i nie ma w niej ani słowa o decyzjach administracyjnych. Przeciętną miarę wyznaczają, jak przypomniał sąd za orzecznictwem Sądu Najwyższego, dwa kryteria: społeczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomości oraz stosunki miejscowe. Ocenia się częstotliwość zakłóceń, ich intensywność i skutki. Punktem odniesienia są odczucia przeciętnego człowieka, a nie osobista wrażliwość konkretnej osoby.

Roszczenie z art. 144 w związku z art. 222 § 2 k.c. jest roszczeniem negatoryjnym: właściciel może żądać zaniechania naruszeń od tego, kto narusza jego własność inaczej niż przez odebranie mu władztwa nad rzeczą. Hałas i pył to klasyczny przykład takiego naruszenia, nazywany w prawie immisją.

Sąd uznał, że immisje ponad przeciętną miarę tu występują, i wyliczył dlaczego. Piaskowanie odbywa się nie tylko wewnątrz budynku, a jeśli wewnątrz, to często przy otwartych drzwiach bocznych. Duże elementy obrabiane są na zewnątrz. Prace prowadzone są z różną intensywnością, zależnie od liczby zleceń. Mieszkańcy, których okna wychodzą na stronę zakładu, musieli przenieść sypialnie na drugą stronę mieszkań i nie mogą otwierać okien.

I zdanie, które w uzasadnieniu brzmi najostrzej: pozwana nie widzi problemu w tym, żeby piaskować po godzinie 22:00, choć zdaje sobie sprawę, że po sąsiedzku mieszkają ludzie, którzy potrzebują spokoju.

Nie bez znaczenia był też wyrok karny. W sierpniu 2023 roku Sąd Rejonowy w Nysie uznał prezesa spółki winnym wykroczenia z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń: hałasem z pracujących maszyn zakłócił spoczynek nocny powódki 3 września 2022 roku około 22:20. Grzywna 500 zł, wyrok utrzymany w mocy przez sąd okręgowy w styczniu 2024 roku.

Co dostali, a czego nie

Wyrok wyznaczył granice zegarem.

Wewnątrz budynku: zakaz prac z użyciem urządzeń i maszyn od 22:00 do 6:00, i to nie na zawsze, tylko do czasu zwiększenia izolacyjności drzwi i bram przez zbudowanie drzwi dźwiękoszczelnych oraz zastosowanie bram podwójnych. Spółka może odzyskać noc, jeśli zainwestuje w wygłuszenie.

Poza budynkiem, gdzie hałasu nie da się zamknąć w ścianach, ograniczenie jest ostrzejsze: zakaz od 21:00 do 7:00 od poniedziałku do piątku oraz od godziny 16:00 w soboty do 7:00 rano w poniedziałek. Cały weekend bez pracy na placu.

Dwa pozostałe żądania sąd oddalił. Powodowie chcieli, żeby spółka na własny koszt postawiła wiatę nad maszyną i rozbudowała ogrodzenie o co najmniej 3,5 metra z bloczków keramzytowych pochłaniających hałas. Sąd uznał te rozwiązania za zbyt daleko idące, bo biegły nie wskazywał ani na ich konieczność, ani na celowość. Głównym problemem, stwierdził, jest obróbka wielkogabarytowych elementów na zewnątrz, a ograniczenia czasowe powinny wyeliminować zakłócanie spoczynku nocnego.

Rachunek za taki podział był symetryczny. Powodowie ponieśli 2 404 zł kosztów: 2 000 zł zaliczki na biegłego, 100 zł opłaty od pozwu, 270 zł kosztów zastępstwa procesowego i dwie opłaty skarbowe po 17 zł. Wygrali w połowie, dwa żądania z czterech, więc sąd zasądził im 1 202 zł. Pozwana nie poniosła w sprawie żadnych kosztów.

Opinie biegłego kosztowały Skarb Państwa 9 352,54 zł. Sąd ściągnął od każdej ze stron połowę, czyli po 4 676,12 zł.

Trzy lata procesu, pięć postępowań administracyjnych w tle, wyrok karny po drodze. Efekt: godziny.

Co z tej historii wynika

Brak decyzji administracyjnej nie blokuje drogi cywilnej. To był główny argument obrony i nie zadziałał. Art. 144 k.c. formułuje własny miernik, przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych, i sąd cywilny stosuje go samodzielnie. Decyzja o dopuszczalnym poziomie hałasu ułatwia dowodzenie, ale nie jest warunkiem wygranej.

Sąd nie musi czekać na urzędy. Wniosek o zawieszenie postępowania do czasu zakończenia sprawy administracyjnej został oddalony, i słusznie, bo tamte postępowania ciągnęły się jeszcze latami: NSA orzekał w grudniu 2024 roku, a decyzja starosty do końca pozostała nieprawomocna. Gdyby sąd zaczekał, powodowie nie mieliby nic.

Immisja to nie tylko przekroczenie normy. Sąd oparł rozstrzygnięcie na tym, jak ludzie faktycznie żyją: przeniesione sypialnie, zamknięte okna, pył na szybach, reflektor w oknie, piaskowanie po dwudziestej drugiej. Norma techniczna jest jednym z dowodów, nie jedynym.

Prawomocny wyrok za wykroczenie waży w procesie cywilnym. Grzywna 500 zł dla prezesa spółki za zakłócenie spoczynku nocnego kosztowała niewiele, ale w sprawie cywilnej stała się twardym potwierdzeniem, że hałas w nocy naprawdę występował.

Sąd zakaże tego, co jest konieczne, nie tego, o co poprosisz. Wiata nad maszyną i trzy i pół metra ogrodzenia z bloczków keramzytowych upadły, bo biegły nie potwierdził ich potrzeby. Żądania nieproporcjonalne do problemu nie tylko przepadają, ale i kosztują: połowa wydatków na opinię biegłego obciążyła powodów.

Jak to się potoczyło

  1. 15 marca 2017

    Spółka kupuje sąsiednią działkę

    Remontuje budynek magazynowy, stawia betonowe ogrodzenie o wysokości 2 metrów. Działalność w zakresie czyszczenia elementów metalowych rusza w 2018 roku.

  2. grudzień 2019 - czerwiec 2020

    Fala pism do urzędów

    Powódka pisze do burmistrza, starosty, powiatowej inspekcji sanitarnej i nadzoru budowlanego. Skarży się na pracę maszyn po 22:00 i na obróbkę wielkogabarytowych elementów na placu.

  3. lipiec-sierpień 2020

    Pomiary: przekroczenie o 19,5 dB

    Kontrola inspekcji ochrony środowiska wykazuje w porze dziennej przekroczenie dopuszczalnych standardów akustycznych o 19,5 dB (A).

  4. 2 września 2020

    Zarządzenie pokontrolne

    Inspekcja nakazuje spółce bezzwłocznie ograniczyć emisję hałasu. Spółka skarży zarządzenie do sądu administracyjnego.

  5. 28 czerwca 2022

    Pozew o zaniechanie naruszeń

    Małżeństwo idzie do sądu cywilnego z art. 144 w związku z art. 222 § 2 k.c. Żąda zakazu pracy w nocy, wiaty nad maszyną i podwyższenia ogrodzenia.

  6. 17 listopada 2022

    Sąd nie zawiesza sprawy

    Pozwana chciała, żeby sąd poczekał na koniec postępowania administracyjnego. Sąd oddala ten wniosek i prowadzi sprawę dalej.

  7. 8 sierpnia 2023

    Wyrok w sprawie o wykroczenie

    Prezes spółki uznany winnym zakłócenia spoczynku nocnego 3 września 2022 r. około 22:20. Grzywna 500 zł, utrzymana w mocy 18 stycznia 2024 r.

  8. 1 lipca 2025

    Wyrok: godziny ciszy

    Sąd zakazuje pracy maszyn wewnątrz od 22:00 do 6:00 i na zewnątrz od 21:00 do 7:00 oraz przez cały weekend od soboty 16:00. Resztę żądań oddala.

Jak orzekł sąd

Sąd Rejonowy w Nysie uwzględnił powództwo częściowo. Zakazał spółce wykonywania prac z użyciem urządzeń i maszyn wewnątrz budynku zakładu w godzinach od 22:00 do 6:00, do czasu zwiększenia izolacyjności drzwi i bram przez zbudowanie drzwi dźwiękoszczelnych oraz zastosowanie bram podwójnych. Zakazał też prac poza budynkiem od 21:00 do 7:00 od poniedziałku do piątku oraz od godziny 16:00 w soboty do 7:00 rano w poniedziałek. W pozostałym zakresie powództwo oddalił: żądania budowy wiaty nad maszyną i podwyższenia ogrodzenia o co najmniej 3,5 metra uznał za zbyt daleko idące, bo biegły nie wskazywał na ich konieczność. Sąd stwierdził wprost, że działalność spółki powoduje immisje ponad przeciętną miarę, mimo braku prawomocnej decyzji administracyjnej o dopuszczalnym poziomie hałasu.

Podstawa prawna

  • art. 144 k.c.: właściciel powinien powstrzymywać się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych
  • art. 222 § 2 k.c.: roszczenie negatoryjne, czyli o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń, przeciwko temu, kto narusza własność inaczej niż przez odebranie władztwa nad rzeczą
  • art. 6 k.c. i art. 3 k.p.c.: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z niego wywodzi skutki prawne
  • art. 51 § 1 k.w.: zakłócenie spoczynku nocnego jako wykroczenie; prezes spółki został za nie prawomocnie ukarany grzywną 500 zł
  • art. 100 k.p.c.: przy częściowym uwzględnieniu żądań koszty znosi się wzajemnie lub rozdziela stosunkowo

Sąd Rejonowy w Nysie

Sygnatura akt: I C 472/22

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Nowy dom jednorodzinny z tarasem zabudowanym oknami, za polem widoczna niska hala tuczarni z kominami wentylacyjnymi, letni upalny dzień
Historia z sądu
Nieruchomości

Wybudowali dom na cichej wsi. Rok później sąsiad uruchomił tuczarnię na 360 świń

Małżeństwo wyprowadziło się z miasta na wieś dla ciszy. Po roku sąsiad uruchomił tuczarnię na 360 świń w trzech cyklach rocznie. Wszystko legalnie: pozwolenie na budowę, plan miejscowy, obsada poniżej dopuszczalnego limitu. Pytanie brzmiało, czy legalne znaczy dozwolone wobec sąsiada.

I ACa 239/23 →
Sala rozpraw sądu okręgowego, na stole akta w kilku tomach i wydruk tabeli kursowej banku, puste ławy stron
Historia z sądu
Prawo konsumenckie

Sędzia napisał, że zna dominującą linię orzeczniczą. I orzekł inaczej

Kredytobiorcy żądali ustalenia, że umowa z 2005 roku nie istnieje, oraz 598 789,06 zł zwrotu wpłaconych rat. Sąd rozstrzygał tylko pierwsze żądanie, bo roszczenie o zapłatę zostało zawieszone po ogłoszeniu upadłości banku.

I C 568/24 →
Betonowy słup telekomunikacyjny wciśnięty w narożnik ogrodzenia domu jednorodzinnego, od niego odchodzą napowietrzne kable, obok wąski wjazd na posesję
Historia z sądu
Nieruchomości

Zażądali 89,5 tysiąca za słup na działce. Sąd kazał go usunąć i zasądził 300 złotych

Małżeństwo kupiło dom razem ze słupem telekomunikacyjnym, na który nikt nigdy nie miał umowy. Zażądali usunięcia infrastruktury i 89 500 zł za bezumowne korzystanie. Sąd przyznał rację co do zasady i policzył, ile ta zasada jest warta.

I C 162/22 →
Stół w części wspólnej kamienicy, na nim rozłożone kartki uchwały wspólnoty i tabela planu gospodarczego z podkreślonymi na czerwono kwotami
Historia z sądu
Nieruchomości

Uchwała mówiła 2,70 zł. Załącznik do niej mówił co innego. Sąd ją uchylił

Trzy uchwały wspólnoty mieszkaniowej z jednego dnia. W dwóch z nich stawka opłat zapisana w treści uchwały nie zgadzała się z liczbami w załączonym planie gospodarczym. Pytanie brzmiało, czy sprzeczność między uchwałą a jej własnym załącznikiem wystarczy, żeby uchwałę uchylić.

I C 661/24 →