Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Andrzej Dembowski
powód, odwołany prezes
Doświadczony menedżer powołany na pięcioletnią kadencję prezesa państwowej osoby prawnej. Po zmianie rządu sam złożył rezygnację, ale nie zgodził się zrzec roszczeń z umowy. Podkreślał w procesie, że był apolityczny.
-
Państwowa osoba prawna
pozwany pracodawca
Instytucja koordynująca badania naukowe, działająca na podstawie odrębnej ustawy. W procesie twierdziła, że wraz z odwołaniem prezesa wygasł także jego stosunek pracy, i podniosła nieważność zapisu o wydłużonym wypowiedzeniu.
-
Minister nadzorujący
organ powołujący i odwołujący
Po zmianie rządu nie wyraził woli dalszej współpracy. Na spotkaniu przedstawił prezesowi do podpisu oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń, a gdy ten odmówił, wręczył mu odwołanie z jednomiesięcznym wypowiedzeniem.
-
Sąd Okręgowy w Warszawie
sąd pierwszej instancji
Odrzucił argumentację obu stron w częściach: pracodawcy odmówił racji co do wygaśnięcia stosunku pracy, powodowi co do wszystkiego pozostałego.
Na spotkaniu w ministerstwie leżał gotowy dokument. Jedna kartka, do podpisania: oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń wynikających z wydłużonego okresu wypowiedzenia.
Minister właśnie wyjaśnił, że ten zapis w umowie jest jego zdaniem niezgodny z prawem. Andrzej Dembowski oświadczenia nie podpisał.
Wtedy dostał drugie pismo: odwołanie ze stanowiska prezesa, z zachowaniem jednomiesięcznego okresu wypowiedzenia, ze zobowiązaniem do wykorzystania urlopu i zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy w pozostałym czasie. Do tego informacja, że odprawy nie będzie.
Sąd odnotował później rzecz, która w sprawach o setki tysięcy złotych rzadko trafia do uzasadnienia: spotkanie, mimo rozbieżnych stanowisk, przebiegało w kulturalnej, profesjonalnej atmosferze.
Rok wcześniej wszystko wyglądało inaczej.
Umowa o zarządzanie i jeden paragraf
Zanim minister powołał go na stanowisko, obie strony podpisały umowę o zarządzanie, tak jak wymaga tego ustawa regulująca działanie tej instytucji. Umowa na pięć lat, wchodząca w życie z dniem powołania.
Zapisano w niej wynagrodzenie w wysokości dziesięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłaszanego przez Prezesa GUS. Możliwość nagrody rocznej. Prawo do odprawy przy odwołaniu z przyczyn innych niż naruszenie podstawowych obowiązków. Coroczne świadczenie na dodatkowe ubezpieczenie do wysokości sześciokrotności wynagrodzenia miesięcznego.
I paragraf 11 ustęp 11: okres wypowiedzenia stosunku pracy powstałego w wyniku powołania wynosi 6 miesięcy.
Ten jeden zapis stał się później przedmiotem całego procesu.
Rezygnacja, która nie była wymuszona
Po wyborach parlamentarnych 2023 roku i zmianie składu rządu Andrzej podjął z nowym ministrem rozmowy o możliwości dalszej pracy. Minister nie wyraził woli kontynuowania współpracy.
Andrzej złożył rezygnację z funkcji.
Ten szczegół okazał się w procesie istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, ustawa regulująca działanie instytucji wymienia złożenie rezygnacji jako jedną z przyczyn, które obligują ministra do odwołania prezesa. Po drugie, jak zaznaczył sąd, powód nigdy nie twierdził, że został do rezygnacji zmuszony. Wręcz przeciwnie: przedstawiał ją jako wyraz własnego profesjonalizmu.
W pozwie z 5 lutego 2025 roku zażądał trzech kwot: 283.852,84 zł tytułem wynagrodzenia z odsetkami od 1 maja 2024 roku, 29.736,96 zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop, również z odsetkami od 1 maja 2024 roku, i 35.150,72 zł tytułem niewypłaconego świadczenia dodatkowego w postaci składki na ubezpieczenie, z odsetkami od 10 marca 2024 roku.
Razem blisko 350 tysięcy złotych.
W pozwie pojawił się też wątek dyskryminacji: Andrzej twierdził, że doświadczał jej przez swoją apolityczność, i że jego poprzednicy na tym samym stanowisku, na podstawie takich samych umów, dostawali od tego samego pracodawcy świadczenia, których jemu się odmawia.
Na rozprawie 12 września 2025 roku oświadczył jednak, że w tym postępowaniu nie dochodzi żadnych roszczeń z tytułu dyskryminacji ani naruszenia zasad równego traktowania.
To oświadczenie zamknęło cały wątek polityczny. Sąd zapisał wprost, że wobec takiej deklaracji okoliczności wskazujące na możliwe polityczne podłoże decyzji kadrowych i różnice w traktowaniu poprzedników oraz następców powoda nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia. Skoro powód domagał się wyłącznie świadczeń za dłuższy okres wypowiedzenia, zbędne było ustalanie, czy potraktowano go gorzej niż innych.
Pracodawca też przegrał jeden argument
Linia obrony instytucji opierała się na tezie, że wraz z odwołaniem prezesa z funkcji wygasła nie tylko umowa o zarządzanie, ale i stosunek pracy.
Tu sąd stanął po stronie powoda.
Umowa o pracę wygasa tylko w przypadkach określonych w Kodeksie pracy (śmierć pracownika, śmierć pracodawcy, tymczasowe aresztowanie) oraz w przepisach szczególnych, o czym mówi art. 63 k.p. Przepis ustawy branżowej, na który powoływał się pozwany, dotyczy wyłącznie wygaśnięcia umowy o zarządzanie, a nie stosunku pracy.
Ustawodawca wyraźnie rozróżnia te dwie rzeczy. Umowa o zarządzanie zawierana jest przed powołaniem, a więc przed nawiązaniem stosunku pracy. Mamy więc do czynienia z dwoma odrębnymi stosunkami prawnymi.
Stosunek pracy nie wygasł zatem sam z siebie; ustał wskutek odwołania, które na mocy art. 70 § 2 k.p. jest równoznaczne z wypowiedzeniem.
Pierwsza podstawa oddalenia: wygasła umowa, wygasł zapis
Sąd przyznał jednak pozwanemu rację co do skutku.
Skoro umowa o zarządzanie wygasła z mocy prawa 4 marca 2024 roku, to po tej dacie przestała obowiązywać w całości, łącznie z zapisem o wydłużonym okresie wypowiedzenia. Nie ma czegoś takiego jak przetrwanie jednego paragrafu z wygasłej umowy.
W konsekwencji okres wypowiedzenia trzeba było ustalić według reguły kodeksowej, czyli art. 36 § 1 pkt 2 k.p. Dokładnie tak, jak zrobił to pracodawca: jeden miesiąc.
To wystarczyłoby do oddalenia powództwa. Sąd dodał jednak drugą, niezależną podstawę.
Druga podstawa: ustawa kominowa
Prezes państwowej osoby prawnej podlega ustawie z 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, potocznie zwanej ustawą kominową.
Ustawa ta wyznacza sufity. Wynagrodzenie miesięczne nie może przekraczać dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Nagroda roczna: nie więcej niż czterokrotność. Świadczenia dodatkowe: nie więcej niż dwunastokrotność. Odprawa przy odwołaniu z przyczyn innych niż naruszenie obowiązków: nie wyższa niż trzykrotność wynagrodzenia miesięcznego.
A art. 13 ustawy kominowej dodaje sankcję: postanowienia umów ustalające te świadczenia w wysokości wyższej niż dopuszczalna są nieważne z mocy prawa w części przewyższającej limit.
Sąd podkreślił, że ta klauzula jest dokładnym przeciwieństwem kodeksowej zasady uprzywilejowania pracownika z art. 18 k.p. W zwykłym stosunku pracy strony mogą umawiać się na warunki korzystniejsze niż ustawowe. W ustawie kominowej nie mogą: tworzy ona kompleksowy i co do zasady zamknięty system wynagradzania osób kierujących wymienionymi w niej jednostkami.
Gdzie tu problem z okresem wypowiedzenia, który przecież nie jest kwotą?
Sąd rozłożył to na kroki. Art. 5 ustawy kominowej stanowi, że wynagrodzenie miesięczne należne jest za świadczenie pracy lub usług związanych z zarządzaniem. Z chwilą odwołania Andrzej utracił możliwość sprawowania funkcji. O braku woli dalszego zatrudniania świadczyło zwolnienie go z obowiązku świadczenia pracy po wykorzystaniu urlopu.
Przy interpretacji forsowanej przez powoda przez pięć dodatkowych miesięcy nie świadczyłby żadnej pracy związanej z zarządzaniem, a mimo to otrzymywałby wynagrodzenie. To, napisał sąd, stanowiłoby w istocie obejście ustawy kominowej przez przyznanie składnika wynagrodzenia wykraczającego poza ustawę.
Sąd sprawdził też, czy tego świadczenia nie da się zakwalifikować jako dopuszczalnej odprawy. Nie da się, i to z ciekawego powodu: odprawa przysługuje przy odwołaniu z przyczyn innych niż naruszenie podstawowych obowiązków, a w dacie zawierania umowy strony nie mogły znać przyczyn przyszłego odwołania. Wydłużone wypowiedzenie miało zaś obowiązywać niezależnie od przyczyn i niezależnie od tego, która strona wypowiada, także gdyby to prezes wypowiedział umowę sam.
Trzecia podstawa: godziwość wynagrodzenia
Zostawała jeszcze jedna warstwa: zasady współżycia społecznego i art. 13 k.p.
Zwykle myśli się o godziwym wynagrodzeniu jako o ochronie przed płacą zbyt niską. Sąd przypomniał jednak utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego, zgodnie z którym znamię niegodziwości może dotknąć również płacy rażąco za wysokiej, zwłaszcza w sferze publicznej. Sąd Najwyższy pisał wprost o ryzyku, że kadra kierownicza będzie “pozorować” swój status jako wymagający ochrony status przedstawiciela świata pracy najemnej.
W tej sprawie sąd wyliczył ekwiwalentność. Odwołanie oznaczało ustanie obowiązków, więc dalsza wypłata wynagrodzenia mimo nieświadczenia pracy naruszałaby zasadę, że wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną (art. 80 zdanie 1 k.p.), od której płatne zwolnienia są wyjątkiem. Po stronie pozwanego nie istniały żadne racjonalne czy organizacyjne przyczyny uzasadniające tę wypłatę.
Doszedł argument o pieniądzach publicznych: pozwany jest państwową osobą prawną, więc ciężar wypłaty zostałby ostatecznie przerzucony na obywateli.
Sąd odrzucił też tezę, że chodziło o uczciwą rekompensatę za przerwaną kadencję. Stosunek pracy z powołania z jednej strony daje prestiż i bardzo wysokie wynagrodzenie, z drugiej cechuje go ograniczona trwałość wobec możliwości odwołania w każdej chwili. To jest cena tego układu, znana obu stronom. Powód, jako doświadczony menedżer, który sam powoływał dyrektorów instytutów, zdawał sobie z tego sprawę.
I wreszcie skala. Sąd zestawił żądaną kwotę z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale 2023 roku, wynoszącym 7.767,61 zł. Dochodzone prawie 350 tysięcy stanowiło niemal jego 45-krotność, czyli równowartość średniego wynagrodzenia za blisko cztery lata pracy, otrzymanego bez żadnego ekwiwalentu w postaci pracy.
Rekompensata za utratę pracy, napisał sąd, ma pozwolić zabezpieczyć warunki bytowe między jedną a drugą posadą. Nie może stanowić źródła nieusprawiedliwionego wzbogacenia.
Ekwiwalent za urlop upadł przy okazji, i to z osobnym komentarzem: żądanie ekwiwalentu za okres, w którym i tak planowano nieświadczenie pracy, jest oderwane od funkcji urlopu jako odpoczynku od pracy.
Koszty, które mogły być sześć razy wyższe
Pozwany wniósł o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości sześciokrotności stawki minimalnej, na co pozwala rozporządzenie przy sprawach szczególnie pracochłonnych.
Sąd odmówił. Sprawa nie odbiegała czasochłonnością od typowej sprawy o wynagrodzenie, postępowanie dowodowe nie było rozbudowane, a czynności pełnomocnika, choć w pełni adekwatne, nie wymagały zwiększonego zaangażowania. Zasadą jest stawka minimalna; jej podwyższenie wymaga zintensyfikowania działań ponad przeciętną miarę.
Powództwo oddalono, a powód zapłacił 8100 zł kosztów zastępstwa procesowego z odsetkami od uprawomocnienia się postanowienia o kosztach.
Co z tej historii wynika
Zapis w umowie nie gwarantuje, że zapis jest ważny. Sześciomiesięczny okres wypowiedzenia był czarno na białym, podpisany przez obie strony, w umowie zawartej przez ministra. Sąd i tak uznał go za nieważny z mocy prawa. W sektorze publicznym ustawa kominowa ma pierwszeństwo przed wolą stron.
Ustawa kominowa działa odwrotnie niż reszta prawa pracy. Kodeksowa zasada uprzywilejowania pracownika pozwala umawiać się na warunki lepsze niż ustawowe. Ustawa kominowa tworzy zamknięty katalog świadczeń i unieważnia wszystko, co go przekracza. To dwa przeciwstawne mechanizmy, a przy stanowiskach kierowniczych w sferze publicznej wygrywa ten drugi.
Godziwe wynagrodzenie ma dwie granice, nie jedną. Art. 13 k.p. chroni nie tylko przed płacą rażąco zaniżoną, ale i przed rażąco zawyżoną, zwłaszcza gdy płaci podmiot publiczny, a za nim podatnik. Zawyżone świadczenie można podważyć zarzutem nieważności z art. 58 § 2 k.c.
Powołanie to prestiż w zamian za brak trwałości. Sąd powiedział to bez ogródek: kto przyjmuje stanowisko z powołania, dostaje wysokie wynagrodzenie i pozycję, ale godzi się na to, że może zostać odwołany w każdej chwili. Nie ma podstaw, by oczekiwać, że pracodawca zrekompensuje mu potem brak wynagrodzenia po odwołaniu.
Wycofanie zarzutu zmienia zakres sprawy. Gdy powód oświadczył, że nie dochodzi roszczeń z dyskryminacji, cały wątek porównania z poprzednikami i następcami wypadł z postępowania. Sąd napisał to wprost. Warto wiedzieć, co się traci, zawężając podstawę roszczenia w toku procesu.
Jak to się potoczyło
-
przed powołaniem
Umowa o zarządzanie
Minister zawiera z przyszłym prezesem umowę na pięć lat. Wynagrodzenie: dziesięciokrotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. W paragrafie 11 ustęp 11 zapis: okres wypowiedzenia stosunku pracy wynosi 6 miesięcy.
-
po wyborach 2023
Rozmowy o przyszłości
Nowy minister nie wyraża woli dalszej współpracy. Prezes składa rezygnację z funkcji, co zgodnie z ustawą obliguje ministra do jego odwołania.
-
styczeń 2024
Wniosek o ubezpieczenie
Prezes wnosi o wykupienie przez pracodawcę ubezpieczenia majątkowego. Koszt: 35.150,73 zł. Kwota ostatecznie nie zostaje zapłacona.
-
spotkanie w ministerstwie
Oświadczenie, którego nie podpisał
Minister informuje o niezgodności z prawem zapisu o wydłużonym wypowiedzeniu i przedstawia do akceptacji zrzeczenie się roszczeń. Prezes odmawia podpisu.
-
to samo spotkanie
Odwołanie z jednym miesiącem
Minister odwołuje prezesa z zachowaniem jednomiesięcznego okresu wypowiedzenia, zobowiązuje do wykorzystania urlopu i zwalnia z obowiązku świadczenia pracy. Odprawy nie przyznaje.
-
4 marca 2024
Wygasa umowa o zarządzanie
Z dniem odwołania umowa o zarządzanie wygasa z mocy prawa. Sąd uzna później, że wraz z nią przestał obowiązywać zapis o sześciu miesiącach.
-
5 lutego 2025
Pozew na blisko 350 tysięcy
283.852,84 zł wynagrodzenia, 29.736,96 zł ekwiwalentu za urlop i 35.150,72 zł składki na ubezpieczenie, wszystko z odsetkami.
-
12 września 2025
Powód wycofuje wątek dyskryminacji
Na rozprawie oświadcza, że w tym postępowaniu nie dochodzi żadnych roszczeń z tytułu dyskryminacji ani naruszenia zasad równego traktowania.
-
13 marca 2026
Powództwo oddalone
Sąd Okręgowy w Warszawie oddala żądanie w całości i zasądza od powoda 8100 zł kosztów zastępstwa procesowego.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo w całości i zasądził od powoda 8100 zł kosztów zastępstwa procesowego. Uznał, że z dniem odwołania z funkcji wygasła z mocy prawa umowa o zarządzanie, a wraz z nią przestał obowiązywać zapisany w niej wydłużony okres wypowiedzenia; okres ten należało więc ustalić według art. 36 § 1 pkt 2 k.p., tak jak zrobił to pracodawca. Niezależnie od tego sąd stwierdził, że sam zapis o sześciomiesięcznym wypowiedzeniu był nieważny z mocy prawa jako sprzeczny z art. 5 ustawy kominowej, bo prowadziłby do wypłaty wynagrodzenia za pięć miesięcy nieświadczenia pracy, co stanowiłoby obejście ustawy. Był też nieważny jako sprzeczny z zasadami współżycia społecznego i zasadą godziwego wynagrodzenia z art. 13 k.p. Sąd odrzucił tezę pozwanego, jakoby wygaśnięcie umowy o zarządzanie oznaczało wygaśnięcie stosunku pracy: to dwa odrębne stosunki prawne. Nie uwzględnił też wniosku pozwanego o zasądzenie sześciokrotności stawki minimalnej.
Podstawa prawna
- art. 13 ustawy z 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (kominowej): postanowienia ustalające świadczenia wyższe niż maksymalne dopuszczone ustawą są nieważne z mocy prawa w części przewyższającej limit
- art. 5 ustawy kominowej: wynagrodzenie miesięczne należne jest za świadczenie pracy lub usług związanych z zarządzaniem, niezależnie od podstawy zatrudnienia
- art. 13 k.p.: prawo do godziwego wynagrodzenia; reguła godziwości odnosi się także do wynagrodzenia rażąco zawyżonego
- art. 18 § 1 k.p.: zasada uprzywilejowania pracownika; postanowienia umowy nie mogą być mniej korzystne niż przepisy prawa pracy
- art. 58 § 1-3 k.c. w zw. z art. 300 k.p.: nieważność czynności sprzecznej z ustawą, mającej na celu jej obejście albo sprzecznej z zasadami współżycia społecznego
- art. 80 zdanie 1 k.p.: wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną; płatne zwolnienie ze świadczenia pracy jest wyjątkiem
- art. 70 § 2 k.p.: odwołanie ze stanowiska jest równoznaczne z wypowiedzeniem umowy o pracę
- art. 36 § 1 pkt 2 k.p.: miesięczny okres wypowiedzenia przy stażu co najmniej 6 miesięcy
- art. 63 k.p.: umowa o pracę wygasa tylko w przypadkach określonych w kodeksie i w przepisach szczególnych
- art. 109 § 2 k.p.c.: sąd bierze pod uwagę celowość i niezbędność kosztów oraz nakład pracy pełnomocnika
Czytaj dalej
Historia z sądu Pracował 24 dni, zgłosił nieprawidłowości i dostał wypowiedzenie
Lekarz żądał przywrócenia do pracy, ewentualnie 36 000 zł odszkodowania, 24 000 zł wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy i 8 181,72 zł z ustawy o ochronie sygnalistów. Pytanie brzmiało: czy wypowiedzenie było odwetem za zgłoszenie, czy skutkiem skarg pacjentów.
Historia z sądu Osiem lat płacił czynsz. Potem odkrył, że wynajmujący nie był właścicielem
Osiem lat czynszu, 134 020,80 zł, plus 91 795,33 zł odsetek, 130 000 zł za utracone dochody i 35 000 zł zadośćuczynienia. Razem 390 816,13 zł. Pytanie brzmiało: czy czynsz zapłacony komuś, kto nie był właścicielem, jest świadczeniem nienależnym.
Historia z sądu Dyrektorka biura dostała pismo: od jutra jest pani inspektorem. Rok przed emeryturą
29 606,40 zł odszkodowania i pytanie, czy przepis pozwalający przenieść urzędnika bez wypowiedzenia pozwala też cofnąć go o pięć szczebli w dół, bez podania jednego powodu.
Historia z sądu Fundusz odmówił wypłaty, bo firma zniknęła miesiąc przed końcem jego umowy
Fundusz wypłacił odszkodowanie za skrócony okres wypowiedzenia i ekwiwalent za urlop, ale odmówił wynagrodzenia za październik 2025 roku. Powód odmowy: pracownik przestał być pracownikiem miesiąc po tym, jak firma przestała istnieć.