Kobieta po pięćdziesiątce pakuje rzeczy do kartonu w gabinecie urzędu miejskiego, na biurku tabliczka z napisem 'Dyrektor Biura', za oknem szare miasto

Dyrektorka biura dostała pismo: od jutra jest pani inspektorem. Rok przed emeryturą

29 606,40 zł odszkodowania i pytanie, czy przepis pozwalający przenieść urzędnika bez wypowiedzenia pozwala też cofnąć go o pięć szczebli w dół, bez podania jednego powodu.

Prawo pracy Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim wyrok z 15 maja 2026 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Urząd miejski w Piotrkowie Trybunalskim. Biuro, które sama zbudowała od zera w 2003 roku, zniknęło ze struktury 1 lipca 2024.
Urząd miejski w Piotrkowie Trybunalskim. Biuro, które sama zbudowała od zera w 2003 roku, zniknęło ze struktury 1 lipca 2024.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Renata Krajewska, powódka (postać fikcyjna)

    Renata Krajewska

    powódka

    Kobieta po pięćdziesiątce, absolwentka administracji na wydziale prawa, dwa kierunki podyplomowe, Srebrny Medal za Długoletnią Służbę. W urzędzie od 1999 roku, od 2001 nieprzerwanie na stanowiskach kierowniczych. Spokojna, uporządkowana, przyzwyczajona do tego, że jej oceny okresowe zawsze wypadają powyżej oczekiwań.

  • Urząd miejski, pozwany (postać fikcyjna)

    Urząd miejski

    pozwany

    Pracodawca samorządowy, który w czerwcu 2024 roku przeprowadził reorganizację, zlikwidował całe biuro powódki i przeniósł ją pismem na stanowisko inspektora, powołując się na przepis o przeniesieniu służbowym.

  • Marta Jasińska, osoba, której powierzono nowe stanowisko kierownicze (postać fikcyjna)

    Marta Jasińska

    osoba, której powierzono nowe stanowisko kierownicze

    Kobieta około czterdziestki, do tej pory inspektorka w tym samym biurze, nieformalna zastępczyni kierownika. Formalnie nigdy nie zarządzała ludźmi. Dostała kierownictwo nowo utworzonego Centrum Kontaktów z Mieszkańcami.

  • Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim

    sąd drugiej instancji

    Wydział pracy i ubezpieczeń społecznych. Rozpoznał apelację na posiedzeniu niejawnym i w całości podzielił ustalenia sądu rejonowego.

Pismo przyszło 20 czerwca 2024 roku. Renata Krajewska przeczytała je dwa razy, zanim zrozumiała, co właściwie oznacza.

Od 1 lipca przestaje być dyrektorką biura. Zostaje przeniesiona na stanowisko inspektora w innym biurze urzędu. Podstawa: art. 23 ustawy o pracownikach samorządowych, w związku z likwidacją jej komórki organizacyjnej. Do 30 grudnia zachowuje dotychczasowe wynagrodzenie, od 1 stycznia 2025 roku dostanie takie, jakie przysługuje inspektorowi.

Inspektor. To było jej pierwsze stanowisko w tym urzędzie, w sierpniu 1999 roku, dwadzieścia pięć lat wcześniej.

Rok przed emeryturą, o której zawiadomiła pracodawcę na piśmie już w czerwcu 2023 roku, wracała do punktu wyjścia.

Dwadzieścia pięć lat w jednym budynku

Ścieżka Renaty w urzędzie dawała się odczytać z akt osobowych jak kronika.

1999, inspektor, okres próbny, potem umowa na czas nieokreślony. 2000, specjalistka do spraw nadzoru nad realizacją uchwał zarządu. Styczeń 2001, kierowniczka referatu. Czerwiec 2001, przeniesienie, za jej zgodą, do nowo powstałego biura zarządu. Lipiec 2001, kierowniczka tego biura.

Styczeń 2003 był momentem, w którym dostała zadanie, jakiego zwykle nie powierza się urzędnikom średniego szczebla: zbudować biuro obsługi mieszkańców od zera. Opracować koncepcję jego funkcjonowania, rozwiązania systemowe, program funkcjonalno-użytkowy pomieszczeń wraz z założeniami technicznymi i wyposażeniowymi. Wypracować standardy współpracy z resztą urzędu. Opracować i wdrożyć procedury spraw załatwianych w urzędzie razem z systemem ich aktualizacji. Przeprowadzić nabór kadr.

W maju 2006 roku została dyrektorką tego biura. Nadzorowała obsługę klientów, kancelarię ogólną, pracę gońców, punkty informacyjne, stronę internetową dedykowaną mieszkańcom, koordynację skarg i wniosków wpływających do prezydenta miasta, badania jakości usług, budżet swojej komórki, postępowania o zamówienia publiczne na obsługę korespondencji urzędowej i realizację umów z operatorami pocztowymi.

Wykształcenie: pięcioletnie studia na wydziale prawa i administracji, kierunek administracja. Do tego studium podyplomowe w instytucie Polskiej Akademii Nauk w roku akademickim 2001/2002 i studia podyplomowe z prawa pracy w 2005 roku. Kurs języka francuskiego zrobiony jako pracownica urzędu.

Oceny okresowe, zawsze pozytywne, zawsze bardzo dobre. We wnioskach z ocen pisano, że wykonuje obowiązki w sposób przewyższający oczekiwania i że należy utrzymać ją na zajmowanym stanowisku. Nagrody za inicjatywę i zaangażowanie. Podziękowania za wdrożenie w mieście idei biura obsługi mieszkańców. W 2011 roku, Srebrny Medal za Długoletnią Służbę.

Reorganizacja, o której dowiedziała się z plotek

Od 1 lipca 2024 roku zmienił się regulamin organizacyjny urzędu. Biuro Renaty zniknęło ze struktury. W jego miejsce powstało Centrum Kontaktów z Mieszkańcami, którego zakres działania w znacznej części pokrywał się z zadaniami dotychczasowego biura: organizowanie obsługi klientów, wzory wniosków i kart informacyjnych, badania opinii, koordynowanie skarg, wniosków i petycji, monitorowanie spraw zgłaszanych prezydentowi, redagowanie strony internetowej dla mieszkańców, budżet, zamówienia publiczne bez stosowania PZP.

Ośmiu pracowników z biura Renaty przeniesiono do jednej komórki. Czterech, do nowego Centrum. Obsługę kancelaryjną przekazano gdzie indziej. A dyrektorkę, do biura kontroli, na stanowisko inspektora.

O planowanej reorganizacji nikt jej wcześniej nie poinformował. Wiedziała tylko z plotek. Nie zaproponowano jej objęcia kierownictwa nowego Centrum.

Stanowisko kierowniczki Centrum dostała Marta Jasińska, dotychczas inspektorka w tym samym biurze, pełniąca funkcję nieoficjalnej zastępczyni kierownika. Do jej formalnych zadań zarządzanie zasobami ludzkimi nie należało.

Od 25 stycznia 2025 roku wynagrodzenie Renaty spadło z 9 868,80 zł miesięcznie (8 224 zł zasadniczego plus 20-procentowy dodatek za wieloletnią pracę) do 6 840 zł.

W lipcu 2024 roku złożyła pozew.

Przepis, który wygląda na furtkę

Jądro sporu było wąskie i bardzo techniczne.

Art. 23 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych to instytucja wyjątkowa. Pozwala pracodawcy samorządowemu jednostronnie i na stałe zmienić rodzaj pracy urzędnika, bez wypowiedzenia zmieniającego z art. 42 Kodeksu pracy, bez okresu wypowiedzenia, bez prawa odmowy przyjęcia nowych warunków. Warunek: reorganizacja jednostki, która powoduje likwidację zajmowanego stanowiska.

Urząd stał na stanowisku, że wszystko zrobił zgodnie z przepisem. Reorganizacja była rzeczywista, nie pozorna. Biuro zlikwidowano naprawdę. Nowe stanowiska kierownicze, które Renata mogłaby objąć, nie powstały. A skoro to samodzielna instytucja prawa urzędniczego, to art. 42 k.p., a z nim ochrona przedemerytalna z art. 39 k.p., po prostu jej nie dotyczy.

Renata twierdziła coś odwrotnego: sięgnięcie po art. 23 miało na celu obejście prawa. W rzeczywistości było to wypowiedzenie zmieniające, tyle że wręczone osobie, której wypowiedzieć nie wolno.

Czego przepis nie pozwala

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim zaczął od rzeczy, której powódka wcale nie kwestionowała: reorganizacja rzeczywiście miała miejsce, biuro rzeczywiście zlikwidowano. To było bezsporne. Celowość samej restrukturyzacji nie podlega zresztą kontroli sądowej, sąd pracy nie ocenia, czy urząd dobrze zrobił, przebudowując swoją strukturę.

Kontroli podlega co innego: jakie stanowisko powierzono przeniesionemu pracownikowi.

Tu orzecznictwo stawia dwa warunki. Nowe stanowisko musi odpowiadać kwalifikacjom pracownika, uwzględniać jego wykształcenie i przygotowanie zawodowe. I nie może być usytuowane w hierarchii urzędniczej znacznie niżej od stanowiska likwidowanego. Może być niżej zaszeregowane płacowo, ale nie może oznaczać zjazdu na sam dół drabiny.

Hierarchia stanowisk urzędniczych w tym urzędzie wyglądała tak: inspektor, starszy inspektor, specjalista, starszy specjalista, kierownik, dyrektor. Inspektor to jedno z najniższych stanowisk urzędniczych. Do jego objęcia wystarczy wyższe wykształcenie, stażu nie wymaga się w ogóle. Inspektor nie zarządza ludźmi ani czasem ich pracy.

Renata spadła z góry tej listy na jej dół. Pięć szczebli.

Pytania, na które nikt nie odpowiedział

Postępowanie dowodowe zrobiło z argumentacji urzędu sito.

Świadkowie mówili o wcześniejszym zamiarze likwidacji biura, ale okazało się, że prowadzone kiedyś prace miały wyłącznie charakter studyjny, wykonano je na nieoficjalną prośbę ówczesnego sekretarza miasta, nie podjęto po nich żadnych czynności zmierzających do likwidacji i nie powstały z nich żadne dokumenty.

Zeznania rozjechały się też w kwestii, kto właściwie podjął decyzję. Dwaj świadkowie wskazywali na jednego z urzędników kierownictwa. Ten sam urzędnik, pytany o to wprost, kategorycznie twierdził, że decyzje podejmował prezydent miasta. Sąd napisał wprost: nie udało się ustalić, kto zdecydował ani czym się kierował.

Za niezrozumiałe sąd uznał twierdzenia świadków, że poza stażem nie ma właściwie różnic w wymaganiach na stanowisku inspektora, kierownika i dyrektora.

I najważniejsze pytanie, które padło na sali i pozostało bez odpowiedzi: dlaczego, przenosząc ją do biura kontroli, powierzono jej stanowisko inspektora, a nie starszego inspektora, specjalisty albo głównego specjalisty?

Nikt tego nie wyjaśnił.

Sąd zestawił jeszcze dwa dokumenty: zakres czynności Renaty jako dyrektorki i zakres czynności kierownika nowego Centrum. Wniosek był jednoznaczny, miała wszelkie wymagane kompetencje do zajęcia tego stanowiska. Powierzono je osobie, której doświadczenie i kompetencje były oczywiście niższe, zajmującej dotąd to samo stanowisko, od jakiego Renata zaczynała ćwierć wieku wcześniej.

Pozwany nie wskazał ani jednej okoliczności, która uniemożliwiałaby powierzenie powódce kierownictwa Centrum albo choćby wyższego stanowiska w biurze kontroli.

Sąd sformułował zasadę krótko: pracownik ma prawo do obiektywnego uzasadnienia decyzji o degradacji.

Nadużycie prawa, nieważność, ochrona

Konkluzja pierwszej instancji brzmiała: samo przeniesienie do innego biura było dopuszczalne. Ale arbitralna, nieuzasadniona degradacja w hierarchii służbowej nie mieści się w granicach wyznaczonych przez art. 23. Przeniesienie pracownika nie może skutkować jego poniżeniem i zakwestionowaniem jego dotychczasowego dorobku, doświadczenia i kompetencji. Takie użycie przepisu to nadużycie prawa, zastosowanie normy niezgodnie z jej przeznaczeniem i w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego.

Sąd zauważył przy tym, że zachowanie pracodawcy wywołało u powódki zaniżoną ocenę przydatności zawodowej i poniżyło ją wobec współpracowników, a to część przesłanek mobbingu w rozumieniu art. 94(3) § 2 k.p.

Dalej konstrukcja rozwijała się mechanicznie. Skoro przeniesienie naruszało art. 23, było nieważne na podstawie art. 58 k.c. w związku z art. 300 k.p. Skoro nieważne jako przeniesienie służbowe, to zmianę stanowiska trzeba ocenić tak, jak ocenia się każdą inną istotną zmianę treści stosunku pracy, przez art. 42 k.p.

A Renata podlegała ochronie przedemerytalnej z art. 39 k.p. Wypowiedzenie zmieniające było więc niezgodne z prawem.

Przywrócenia do pracy sąd nie orzekł, dotychczasowe stanowisko faktycznie zlikwidowano, a powódka i tak przechodziła na emeryturę 30 lipca 2025 roku. Zasądził 29 606,40 zł odszkodowania i 360 zł kosztów zastępstwa procesowego.

Apelacja: te same argumenty, ten sam wynik

Urząd zaskarżył wyrok w całości, podnosząc cztery zarzuty. Że przeniesienie było zgodne z prawem. Że błędnie zastosowano art. 58 § 1 k.c. i art. 42 k.p. Że art. 23 ust. 1 wykładano wadliwie, bo wszystkie jego przesłanki się ziściły. I że przeniesienia urzędnika w trybie art. 23 nie ogranicza ochrona przedemerytalna.

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym i 15 maja 2026 roku apelację oddalił w całości.

Powtórzył kluczowy fragment wykładni: powierzone w trybie art. 23 stanowisko musi odpowiadać kwalifikacjom pracownika i nie być usytuowane w hierarchii urzędniczej znacznie niżej od likwidowanego. Zwrócił uwagę na to, co widać w aktach osobowych, powódka przepracowała w tym urzędzie większość zawodowego życia, przyszła w 1999 roku jako inspektorka, a od 2001 roku pełniła funkcje kierownicze nieprzerwanie, aż do reorganizacji w czerwcu 2024.

Zaproponowanie jej, tuż przed emeryturą, po dwudziestu czterech latach nienagannego kierowania wydziałem, stanowiska, od którego zaczynała ćwierć wieku wcześniej, wymogów art. 23 nie spełniało.

Ostatni argument urzędu sąd rozbroił zasadą ogólną. To, że art. 23 ust. 1 pozwala zmienić treść stosunku pracy bez wypowiedzenia zmieniającego, nie wyklucza odpowiedniego stosowania Kodeksu pracy w zakresie dochodzenia roszczeń i ochrony stosunku pracy. Potwierdza to art. 43 ust. 1 samej ustawy o pracownikach samorządowych oraz art. 5 k.p. Trudno bowiem przyjąć, że urzędnik przeniesiony na inne stanowisko został pozbawiony jakiejkolwiek ochrony prawnej.

Skoro przeniesienie było nieważne, a powódka w dniu wręczenia pisma podlegała ochronie przedemerytalnej, odszkodowanie się należało.

Urząd dopłacił jeszcze 180 zł kosztów zastępstwa procesowego za drugą instancję.

Co z tej historii wynika

Prawdziwa reorganizacja nie usprawiedliwia dowolnego stanowiska. Urząd wygrał spór o to, czy likwidacja biura była rzeczywista, była, i sąd tego nie kwestionował. Przegrał na czymś zupełnie innym: na tym, gdzie posadził przeniesionego pracownika. Sąd nie ocenia sensu restrukturyzacji, ale ocenia, czy powierzone stanowisko odpowiada kwalifikacjom i czy nie leży znacznie niżej w hierarchii.

Milczenie pracodawcy działa przeciwko niemu. Urząd nie musiał udowadniać, że Renata jest zła w swojej pracy. Wystarczyłoby wskazać konkretny powód, dla którego nie mogła dostać stanowiska specjalisty czy głównego specjalisty. Nie wskazał żadnego, i to właśnie ta pustka, a nie jakikolwiek dowód powódki, przesądziła sprawę.

Przepis szczególny nie wyłącza ochrony ogólnej. Argument, że art. 23 ustawy o pracownikach samorządowych to samodzielna instytucja, więc ochrona przedemerytalna z art. 39 k.p. nie działa, brzmi logicznie, i jest błędny. Art. 43 ust. 1 tej ustawy oraz art. 5 k.p. nakazują odpowiednio stosować Kodeks pracy tam, gdzie ustawa czegoś nie reguluje. Ochrona nie znika dlatego, że pracodawca sięgnął po inną podstawę prawną.

Nadużycie prawa unieważnia czynność, a nie tylko ją krytykuje. Sąd nie poprzestał na stwierdzeniu, że degradacja była niesprawiedliwa. Uznał ją za sprzeczne z przeznaczeniem użycie przepisu i na tej podstawie, przez art. 58 k.c. w związku z art. 300 k.p., stwierdził nieważność przeniesienia. Dopiero ta nieważność otworzyła drogę do oceny sprawy przez art. 42 k.p. i do odszkodowania.

Akta osobowe są dowodem. Oceny okresowe “przewyższające oczekiwania”, nagrody, podziękowania, medal za długoletnią służbę, zakresy obowiązków z kolejnych lat: to wszystko leżało w teczce i to wszystko sąd zestawił z zakresem czynności stanowiska, którego powódce nie zaproponowano. Dokumenty, które przez dwadzieścia pięć lat wydawały się formalnością, okazały się najmocniejszym materiałem w sprawie.

Jak to się potoczyło

  1. 1 sierpnia 1999

    Pierwszy dzień w urzędzie

    Renata zostaje zatrudniona na stanowisku inspektora, początkowo na okres próbny, od listopada na czas nieokreślony.

  2. 24 stycznia 2001

    Pierwsze stanowisko kierownicze

    Powierzono jej obowiązki kierownika referatu. Od tego momentu przez 24 lata nieprzerwanie pełni funkcje kierownicze.

  3. 1 stycznia 2003

    Buduje biuro od zera

    Dostaje stanowisko kierownika nowego biura obsługi mieszkańców, z zadaniem opracowania koncepcji jego funkcjonowania, procedur, naboru kadr i programu użytkowego pomieszczeń.

  4. 1 maja 2006

    Dyrektor biura

    Awans na stanowisko dyrektorskie. Nadzoruje obsługę klientów urzędu, kancelarię ogólną, skargi i wnioski, stronę internetową, zamówienia publiczne na usługi pocztowe.

  5. 12 czerwca 2023

    Informuje o zamiarze przejścia na emeryturę

    Pisemnie zawiadamia pracodawcę, że odejdzie 30 lipca 2025 roku, i wnosi o dodatek przedemerytalny. Pracodawca wie, że jest w okresie ochronnym.

  6. 20 czerwca 2024

    Pismo o przeniesieniu

    Urząd przenosi ją od 1 lipca na stanowisko inspektora w innym biurze, powołując się na art. 23 ustawy o pracownikach samorządowych i likwidację jej biura. O reorganizacji dowiedziała się wcześniej tylko z plotek.

  7. 25 stycznia 2025

    Wynagrodzenie spada o 3 tysiące

    Zamiast 9 868,80 zł miesięcznie, 6 840,00 zł. Kierownictwo nowego Centrum Kontaktów z Mieszkańcami dostaje dotychczasowa inspektorka z jej biura.

  8. 13 maja 2025

    Sąd Rejonowy: 29 606,40 zł odszkodowania

    Sąd uznaje przeniesienie za nieważne i zasądza trzymiesięczne odszkodowanie plus koszty zastępstwa procesowego.

  9. 15 maja 2026

    Sąd Okręgowy oddala apelację urzędu

    Wyrok pierwszej instancji zostaje w mocy. Urząd dopłaca 180 zł kosztów zastępstwa za drugą instancję.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim oddalił apelację urzędu i utrzymał zasądzone przez sąd rejonowy 29 606,40 zł odszkodowania. Uznał, że art. 23 ustawy o pracownikach samorządowych pozwala przenieść urzędnika po likwidacji stanowiska, ale powierzone stanowisko musi odpowiadać jego kwalifikacjom i nie może być usytuowane w hierarchii urzędniczej znacznie niżej od likwidowanego. Powódka przez 24 lata nienagannie pełniła funkcje kierownicze, a dostała stanowisko inspektora, dokładnie to, od którego zaczynała 25 lat wcześniej. Urząd nie wskazał żadnej okoliczności uniemożliwiającej powierzenie jej stanowiska specjalisty, głównego specjalisty czy kierownika nowego Centrum Kontaktów z Mieszkańcami, które oddano osobie o oczywiście niższych kompetencjach. Sąd nazwał to arbitralną, nieuzasadnioną degradacją i nadużyciem prawa sprzecznym z zasadami współżycia społecznego. Skoro przeniesienie było nieważne (art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p.), należało je ocenić jak wypowiedzenie zmieniające z art. 42 k.p., a powódka była objęta ochroną przedemerytalną z art. 39 k.p.

Podstawa prawna

  • art. 23 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych: przeniesienie urzędnika na inne stanowisko po reorganizacji i likwidacji jego stanowiska; stanowisko musi odpowiadać kwalifikacjom i nie może być znacznie niżej w hierarchii
  • art. 42 § 1 k.p. w zw. z art. 45 k.p.: wypowiedzenie zmieniające warunki pracy i płacy oraz roszczenia pracownika, gdy jest niezgodne z prawem
  • art. 39 k.p.: ochrona przedemerytalna, zakaz wypowiedzenia w okresie brakującym do osiągnięcia wieku emerytalnego
  • art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p.: nieważność czynności prawnej sprzecznej z ustawą albo mającej na celu obejście ustawy, stosowana odpowiednio w stosunkach pracy
  • art. 43 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych oraz art. 5 k.p.: w sprawach nieuregulowanych w ustawie stosuje się odpowiednio Kodeks pracy
  • art. 94(3) § 2 k.p.: definicja mobbingu; sąd rejonowy wskazał, że zachowanie pracodawcy realizowało część jej przesłanek
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim

Sygnatura akt: V Pa 173/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej