Puste biurko w biurze za drzwiami z czytnikiem kart, na blacie zamknięta teczka i wyłączony monitor

Obce służby próbowały go zwerbować. Stracił pracę i walczył o odprawę

Odprawa pieniężna z ustawy o zwolnieniach grupowych dla starszego specjalisty, którego zwolniono po odmowie wydania poświadczenia bezpieczeństwa. Spór sprowadzał się do jednego pytania: czy to przyczyna dotycząca pracownika, czy nie.

Prawo pracy Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie wyrok z 24 czerwca 2026 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Warszawska Praga. Sprawa o odprawę przeszła obie instancje i w obu skończyła się tak samo.
Warszawska Praga. Sprawa o odprawę przeszła obie instancje i w obu skończyła się tak samo.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Leszek Lisiecki, powód, starszy specjalista (postać fikcyjna)

    Leszek Lisiecki

    powód, starszy specjalista

    Zatrudniony od kwietnia 2015 roku, ostatnio jako starszy specjalista w zespole wymagającym dostępu do informacji niejawnych o klauzuli „tajne”. Skrupulatny, prowadził sprawę sam, ze stoperem odmierzał fragmenty nagrania z ogłoszenia wyroku.

  • Instytucja zatrudniająca, pozwany pracodawca (postać fikcyjna)

    Instytucja zatrudniająca

    pozwany pracodawca

    Pracodawca, u którego stanowisko powoda wymagało poświadczenia bezpieczeństwa. Po odmowie jego wydania rozwiązał umowę za wypowiedzeniem i nie odpowiedział na dwa pisma powoda w sprawie odprawy.

  • Sąd Okręgowy Warszawa-Praga

    sąd drugiej instancji

    Przyznał, że pierwsza instancja użyła nieszczęśliwego określenia „cechy psychofizyczne”, i mimo to oddalił apelację, bo nie o terminologię tu chodziło.

Leszek Lisiecki przyszedł na salę z wydrukami i notatkami rozpisanymi co do sekundy. W apelacji powołał się na nagranie z ogłoszenia wyroku: od 2 minuty 23 sekundy do 2 minuty 47 sekundy, potem od 3 minuty do 3 minuty 23 sekundy. Wiedział dokładnie, co sędzia powiedział na sali, i wiedział, że w pisemnym uzasadnieniu napisano co innego.

Był starszym specjalistą. Jego stanowisko wymagało dostępu do informacji niejawnych o klauzuli “tajne”, a taki dostęp ma w Polsce twardy warunek: ważne poświadczenie bezpieczeństwa.

Procedura była rutynowa. Na rok przed końcem ważności poświadczenia pracownik występuje, za pośrednictwem pracodawcy, o kolejne. Organ prowadzi postępowanie sprawdzające. W przypadku Leszka podstawą była ankieta, a dodatkowo przesłuchano trzy osoby, które za tę ankietę poręczały.

Decyzja przyszła odmowna.

Pół roku pracy bez uprawnień

Tu zaczyna się część, która najbardziej bolała powoda.

Jego stare poświadczenie wygasło, jak sam wyliczał, 4 listopada 2020 roku. Wypowiedzenie dostał 28 maja 2021 roku. Przez te niecałe siedem miesięcy, czekając na decyzję organu, pracował normalnie: realizował bez ograniczeń dotychczasowe obowiązki, był kierowany na kursy doszkalające, dostawał nagrody dyrektora i odznaczenia resortowe.

Trudno o wyraźniejszy dowód, że pracodawca nie miał zastrzeżeń do jego pracy. I właśnie na tym Leszek zbudował swoje roszczenie.

Pismo rozwiązujące umowę podawało jedną przyczynę: utratę uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku, to jest brak poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dostępu do informacji niejawnych oznaczonych klauzulą “tajne”.

Leszek odwołał się od decyzji odmownej do Prezesa Rady Ministrów. Premier odmówił zmiany decyzji. Do sądu administracyjnego Leszek już nie poszedł. Decyzja była dla niego niezrozumiała, uważał, że nie było podstaw do jej wydania, ale drogi sądowej nie wykorzystał.

To zaniechanie okazało się później kluczowe.

O co właściwie był ten proces

Leszek nie kwestionował zwolnienia. Nie żądał przywrócenia do pracy ani odszkodowania za wadliwe wypowiedzenie. Żądał odprawy pieniężnej.

Chodziło o ustawę z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, czyli tak zwaną ustawę o zwolnieniach grupowych.

Jej art. 8 ust. 1 ustala wysokość odprawy: jednomiesięczne wynagrodzenie przy stażu krótszym niż 2 lata, dwumiesięczne przy stażu od 2 do 8 lat, trzymiesięczne powyżej 8 lat.

Jej art. 10 ust. 1 rozciąga to na zwolnienia indywidualne. Jeżeli pracodawca zatrudnia co najmniej 20 pracowników i musi rozwiązać stosunek pracy z przyczyn niedotyczących pracownika, a przyczyny te stanowią wyłączny powód wypowiedzenia, to odprawa też się należy, mimo że zwalniana jest jedna osoba, a nie grupa.

Cały spór zawisł więc na jednym słowie: “niedotyczących”.

Leszek argumentował konsekwentnie. Nie zrobił nic złego. Oficjalną przyczyną odmowy poświadczenia była, jak podnosił, próba werbunku lub nawiązania z nim kontaktu przez obce służby specjalne. Miał być mimowolną ofiarą cudzych działań. Jak coś, na co nie miał żadnego wpływu, może być przyczyną “dotyczącą” jego osoby?

Odpowiedź obu sądów: mylisz dwie rzeczy

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ oddalił powództwo 8 października 2025 roku i obciążył powoda kwotą 675,00 zł kosztów procesu.

Uzasadnienie oparł na orzecznictwie Sądu Najwyższego: przyczyny dotyczące pracownika to okoliczności związane ze sposobem wykonywania przez niego pracy oraz z jego osobą, w tym z psychiczną i fizyczną możliwością świadczenia pracy. I zdanie, które jest tu sednem: przyczyny te mogą być także niezawinione przez pracownika.

Powód nie miał poświadczenia, więc nie mógł dalej pracować na swoim stanowisku. Przepisy nigdzie nie wymagają, by utrata możliwości świadczenia pracy była zawiniona.

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga powtórzył to jaśniej i dołożył argument systemowy.

Ustawa o zwolnieniach grupowych ma rekompensować utratę zatrudnienia wtedy, gdy jej źródło tkwi wyłącznie w sferze pracodawcy: przyczyny ekonomiczne, organizacyjne, technologiczne, likwidacja stanowiska. Przeciwieństwem tej kategorii są okoliczności leżące w sferze samego pracownika, a utrata uprawnień koniecznych do zajmowania stanowiska należy właśnie tam.

Sąd dodał test, który ładnie oddziela obie sytuacje. Przy zwolnieniu z przyczyn niedotyczących pracownika pracodawca dokonuje wyboru: decyduje, że likwiduje etat, że tnie koszty, że reorganizuje dział. Tutaj pracodawca żadnego wyboru nie miał. Nie mógł legalnie dopuszczać powoda do pracy z materiałami “tajnymi” bez poświadczenia. Przyczyna została mu narzucona przez decyzję organu zewnętrznego.

I wreszcie zdanie, które załatwia argument o werbunku: powód utożsamia błędnie kryterium “dotyczy pracownika” z kryterium zawinienia, co pozostaje w sprzeczności z utrwalonym orzecznictwem.

Czego sąd pracy nie wolno badać

Osobna, bardzo praktyczna część uzasadnienia dotyczy granic kognicji sądu pracy.

Powód chciał, żeby sąd przeanalizował oficjalne podstawy odmowy poświadczenia i porównał je z katalogiem przyczyn “niedotyczących pracownika”. Sąd odmówił, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z 9 stycznia 2012 r. (III PK 39/11), wydany na tle analogicznego stanu faktycznego.

Sprawy poświadczeń bezpieczeństwa rozstrzyga się w odrębnym postępowaniu administracyjnym i sądowoadministracyjnym. Sąd pracy jest związany zapadłym tam rozstrzygnięciem i nie może badać ani zasadności, ani prawidłowości decyzji organu.

Sąd Najwyższy zaznaczył jednocześnie, co do sądu pracy należy: ocena, czy utracone uprawnienie było konieczne do wykonywania pracy na danym stanowisku. Uprawnienie to nie musi wynikać z przepisów o kwalifikacjach, może wynikać z odrębnej ustawy, w tym z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Tu dochodzimy do konsekwencji niezłożenia skargi. Skoro Leszek poprzestał na odwołaniu do premiera i nie poszedł do sądu administracyjnego, decyzja stała się ostateczna i wiążąca, dla niego i dla pracodawcy. Sąd ujął to bez ogródek: to wyłącznie po stronie powoda leżała decyzja, czy zakwestionować rozstrzygnięcie we właściwym trybie.

Skoro tego nie zrobił, pracodawca, działając w granicach wiążącego go stanu prawnego, nie miał innej możliwości.

Nagrody, odznaczenia i “cechy psychofizyczne”

Dwa argumenty powoda sąd odrzucił, ale przy okazji przyznał mu połowiczną rację.

Pierwszy: skoro pracodawca nagradzał go i wysyłał na kursy, to nie może być mowy o przyczynie dotyczącej pracownika. Sąd nazwał tę okoliczność prawnie obojętną. Podstawą wypowiedzenia nie był sposób wykonywania obowiązków, tylko utrata formalnego uprawnienia. Jakość pracy i posiadanie poświadczenia to dwie niezależne od siebie rzeczy, a wysoka ocena pierwszej nie niweczy prawnego znaczenia drugiej.

Drugi dotyczył sformułowania z uzasadnienia pierwszej instancji. Sąd Rejonowy napisał, że utrata możliwości świadczenia pracy “wynikała wprost z cech psychofizycznych powoda”. Leszek zażądał wskazania, jakie konkretnie cechy ma na myśli.

Sąd Okręgowy przyznał, że to sformułowanie było jedynie ilustracyjne, zaczerpnięte z tezy orzeczenia Sądu Najwyższego, i nie stanowiło samoistnej podstawy rozstrzygnięcia. Nazwał to niedoskonałością redakcyjną w warstwie terminologicznej. Decydujące jest co innego: że przyczyna tkwi w indywidualnej sytuacji formalnoprawnej powoda, a nie w sferze pracodawcy.

Dwa uzasadnienia jednego wyroku

Najbardziej oryginalny zarzut apelacji dotyczył tego, że sędzia na sali powiedział co innego, niż napisał później na papierze. Zdaniem powoda motywy nie tyle się różniły, co zostały całkowicie zmienione.

Sąd Okręgowy odpowiedział regułą, którą warto znać przed pisaniem apelacji. Zarzut naruszenia przepisów postępowania jest skuteczny tylko wtedy, gdy skarżący wykaże, że uchybienie mogło mieć wpływ na wynik sprawy. A przedmiotem kontroli instancyjnej jest uzasadnienie pisemne, sporządzane według wymogów art. 328 k.p.c., nie zaś uzasadnienie ustne, które ze swej istoty ma charakter orientacyjny i wstępny.

Nawet gdyby przyjąć, że ustne motywy odbiegały od pisemnych, samo w sobie nie rzutuje to na prawidłowość materialnoprawnej podstawy rozstrzygnięcia. Powód wykazał rozbieżność w sposobie zwerbalizowania wyroku na rozprawie, nie wykazał wpływu na jego treść.

Apelację oddalono na podstawie art. 385 k.p.c. Powód zapłacił jeszcze 337,50 zł kosztów zastępstwa procesowego za instancję odwoławczą, z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi po upływie tygodnia od ogłoszenia wyroku.

Co z tej historii wynika

“Przyczyna dotycząca pracownika” to nie to samo co “wina pracownika”. To najczęstsze nieporozumienie w sprawach o odprawę. Ustawa dzieli przyczyny według tego, po czyjej stronie leży ich źródło, a nie kto zawinił. Utrata prawa jazdy przez kierowcę, utrata licencji, utrata poświadczenia bezpieczeństwa: wszystko to leży w sferze pracownika, choćby był całkowicie niewinny.

Odprawa z ustawy o zwolnieniach grupowych ma chronić przed decyzjami pracodawcy, nie przed pechem. Sąd zaproponował prosty test: czy pracodawca miał wybór. Jeśli sam zdecydował o likwidacji etatu, odprawa się należy. Jeśli przyczynę narzucił mu organ zewnętrzny, a on nie mógł legalnie zatrudniać dalej, odprawy nie ma.

Niezaskarżenie decyzji administracyjnej zamyka drogę także w sądzie pracy. To najdroższa lekcja z tej sprawy. Odwołanie do premiera nie wyczerpało drogi; dopiero skarga do sądu administracyjnego pozwoliłaby podważyć decyzję o odmowie poświadczenia. Bez tego decyzja stała się ostateczna, a sąd pracy nie miał prawa zaglądać w jej podstawy, choćby powód miał rację co do meritum.

Sąd pracy nie jest instancją odwoławczą od decyzji innych organów. Bada, czy utracone uprawnienie było konieczne na danym stanowisku. Nie bada, czy słusznie je odebrano. To dwie różne procedury i dwie różne drogi, których nie da się połączyć.

Uzasadnienie ustne nie jest tym, co się zaskarża. Kontroli instancyjnej podlega uzasadnienie pisemne. Rozbieżność między jednym a drugim można podnieść, ale trzeba wykazać, że wpłynęła na treść rozstrzygnięcia, a nie tylko na to, jak sędzia opowiedział o nim na sali.

Jak to się potoczyło

  1. 1 kwietnia 2015

    Początek zatrudnienia

    Najpierw umowa na okres próbny do 30 czerwca 2015, potem umowa na czas nieokreślony na stanowisku starszego specjalisty.

  2. 31 sierpnia 2016

    Data ze świadectwa pracy

    Formalny okres, jaki sąd ustalił na podstawie dokumentów z akt osobowych powoda.

  3. 4 listopada 2020

    Wygasa stare poświadczenie

    Według powoda od tego dnia formalnie nie miał już uprawnień, a mimo to przez pół roku pracował normalnie, jeździł na kursy i dostawał nagrody.

  4. postępowanie sprawdzające

    Ankieta i trzy osoby poręczające

    Organ prowadzi postępowanie na podstawie ankiety powoda i przesłuchuje trzy osoby, które za tę ankietę poręczały.

  5. decyzja odmowna

    Bez poświadczenia „tajne”

    Organ odmawia wydania poświadczenia bezpieczeństwa. W uzasadnieniu, jak podnosił powód, mowa o próbie werbunku lub nawiązania kontaktu przez obce służby specjalne.

  6. 28 maja 2021

    Wypowiedzenie

    Pracodawca rozwiązuje umowę za wypowiedzeniem. Przyczyna: utrata uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.

  7. po wypowiedzeniu

    Odwołanie do premiera, ale nie do sądu

    Prezes Rady Ministrów odmawia zmiany decyzji. Powód nie składa już skargi do sądu administracyjnego, przez co decyzja staje się ostateczna.

  8. 8 października 2025

    Sąd Rejonowy oddala powództwo

    Wraz z kosztami procesu w kwocie 675,00 zł na rzecz pracodawcy.

  9. 24 czerwca 2026

    Apelacja oddalona

    Sąd Okręgowy Warszawa-Praga utrzymuje wyrok i zasądza od powoda dodatkowe 337,50 zł.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie oddalił apelację powoda w całości. Uznał, że utrata uprawnień koniecznych do zajmowania stanowiska jest przyczyną leżącą w sferze pracownika, a nie pracodawcy, więc odprawa z art. 8 ust. 1 w związku z art. 10 ust. 1 ustawy z 13 marca 2003 r. nie przysługuje. Sąd pracy jest związany ostateczną decyzją organu o odmowie poświadczenia bezpieczeństwa i nie bada przyczyn jej wydania. Powód błędnie utożsamiał kryterium „dotyczy pracownika” z kryterium zawinienia, a przepisy nie wymagają, by utrata możliwości świadczenia pracy była zawiniona. Pracodawca nie miał tu żadnego wyboru: nie mógł legalnie dopuszczać pracownika do informacji niejawnych bez poświadczenia. Zarzuty dotyczące rozbieżności między ustnym a pisemnym uzasadnieniem sąd uznał za wtórne, bo kontroli instancyjnej podlega uzasadnienie pisemne. Powód zapłacił 337,50 zł kosztów zastępstwa procesowego za instancję odwoławczą, po wcześniejszych 675,00 zł za pierwszą instancję.

Podstawa prawna

  • art. 8 ust. 1 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników: wysokość odprawy zależy od stażu, od jednego do trzech miesięcznych wynagrodzeń
  • art. 10 ust. 1 tej ustawy: odprawa przy zwolnieniu indywidualnym przysługuje tylko wtedy, gdy przyczyny niedotyczące pracownika stanowią wyłączny powód rozwiązania umowy
  • art. 328 k.p.c.: wymogi uzasadnienia pisemnego; to ono, a nie uzasadnienie ustne, podlega kontroli instancyjnej
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji
  • art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 99 k.p.c.: zwrot kosztów procesu według zasady odpowiedzialności za wynik sprawy

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie

Sygnatura akt: VII Pa 259/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej