Warsztat samochodowy, podnośnik z autem na stanowisku, mechanik przy blacie z fakturą i kalkulatorem

Ubezpieczyciel obciął stawkę warsztatu. Sąd zapytał, kto właściwie ją ustala

Różnica 394,43 zł między fakturą warsztatu a wypłatą ubezpieczyciela. Za nią stało pytanie, czy ubezpieczyciel może sam obniżać stawkę za roboczogodzinę na podstawie własnych ogólnych warunków.

Prawo cywilne Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 22 czerwca 2026 6 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sąd Okręgowy w Warszawie, XXIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy i Zamówień Publicznych. Sprawa rozpoznana na posiedzeniu niejawnym.
Sąd Okręgowy w Warszawie, XXIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy i Zamówień Publicznych. Sprawa rozpoznana na posiedzeniu niejawnym.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Emil Cieślak, powód, nabywca wierzytelności (postać fikcyjna)

    Emil Cieślak

    powód, nabywca wierzytelności

    Prowadzi działalność gospodarczą i skupuje wierzytelności odszkodowawcze. Dochodził różnicy między fakturą warsztatu a wypłatą ubezpieczyciela.

  • Towarzystwo ubezpieczeń, pozwany (postać fikcyjna)

    Towarzystwo ubezpieczeń

    pozwany

    Autor spornych ogólnych warunków. Zweryfikował stawkę warsztatu w dół, powołując się na własny paragraf, i bronił tej interpretacji przez dwie instancje.

  • Biegły z zakresu techniki motoryzacyjnej, autor opinii (postać fikcyjna)

    Biegły z zakresu techniki motoryzacyjnej

    autor opinii

    Jego opinię dopuszczono z akt innej sprawy. Policzył średnią arytmetyczną i medianę stawek na rynku lokalnym i podał obie liczby.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd drugiej instancji

    Poprawił z urzędu podstawę prawną powołaną przez pierwszą instancję i mimo to utrzymał wyrok w całości.

Spór szedł o 394,43 zł.

To mniej niż koszt jednej roboczogodziny w wielu warsztatach. Sprawa przeszła jednak dwie instancje, angażując opinię biegłego, i doczekała się uzasadnienia, w którym Sąd Okręgowy w Warszawie wyjaśnia, jak czytać ogólne warunki ubezpieczenia.

Bo za tymi 394 złotymi stało pytanie znacznie większe: czy ubezpieczyciel może sam obniżyć stawkę, którą warsztat wpisał do faktury.

Trzy słowa z paragrafu

Szkoda powstała 3 stycznia 2024 roku. Poszkodowany miał polisę autocasco i wybrał wariant serwisowy, czyli bezgotówkowy: warsztat naprawia, wystawia fakturę, a ubezpieczyciel płaci.

Naprawa kosztowała 5818,31 zł brutto. Faktura z 8 lutego 2024 roku przyjmowała stawkę 220 zł netto za roboczogodzinę.

Ubezpieczyciel tej stawki nie zaakceptował. Zweryfikował ją w dół i wypłacił mniej, powołując się na paragraf 9 ustęp 7 punkt 2 własnych ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco.

Sporny fragment odsyłał do “stawki ustalonej dla danego warsztatu naprawczego”.

Roszczenie o dopłatę trafiło w drodze cesji do przedsiębiorcy zajmującego się nabywaniem takich wierzytelności, i to on wytoczył powództwo.

Kto ustala tę stawkę

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wyrokiem z 7 listopada 2025 roku zasądził całą dochodzoną kwotę. Ubezpieczyciel się odwołał, podnosząc trzy zarzuty.

Sąd Okręgowy odpowiedział na wszystkie, zaczynając od pytania, które rozstrzyga sprawę: kto właściwie ustala tę stawkę?

Bo wzorzec tego nie mówi. Nie definiuje, na jakich zasadach, przez kogo i w oparciu o jakie obiektywne kryteria stawka ma być weryfikowana. Sformułowanie jest, jak ujął to sąd, niedoprecyzowane, nieostre i niejednoznaczne.

A skoro nie mówi, ubezpieczyciel wypełnił lukę własną interpretacją: stawkę ustala ubezpieczyciel.

Sąd Okręgowy wyjaśnił, dlaczego takiej wykładni przyjąć nie można, i to argumentem systemowym, nie ocennym.

Wykładnia proponowana przez pozwanego przyznawałaby mu wyłączne, jednostronne prawo do arbitralnego kształtowania wysokości świadczenia. To godzi w naturę stosunku zobowiązaniowego i w granice swobody umów z art. 353(1) k.c., a w świetle art. 807 § 1 k.c. prowadziłoby do nieważności takiego postanowienia na podstawie art. 58 k.c.

Innymi słowy: gdyby czytać ten paragraf tak, jak chce ubezpieczyciel, paragraf ten w ogóle by nie istniał. Zobowiązanie, którego wysokość jedna strona ustala sama, nie jest zobowiązaniem.

Sąd dodał zdanie, które w sporach o wzorce wraca regularnie: strona pozwana jest autorem nieprecyzyjnych zapisów, które teraz tłumaczy na swoją korzyść.

Niejasność działa przeciwko temu, kto pisał

Drugi filar rozstrzygnięcia to reguła interpretacyjna z prawa ubezpieczeniowego.

Art. 15 ust. 3 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej wymaga, by umowa, ogólne warunki i inne wzorce były formułowane jednoznacznie i w sposób zrozumiały. Ust. 5 dodaje konsekwencję: postanowienia sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego z umowy.

Sąd przypomniał, że ten kierunek utrwaliło orzecznictwo Sądu Najwyższego jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych, w uchwale mającej walor zasady prawnej. Ogólniejszy wymóg transparentności wzorców wyraża art. 385 § 2 k.c.

Ciekawostka proceduralna: sąd pierwszej instancji powołał tu nieaktualną ustawę, z 2003 roku, podczas gdy w dacie zawarcia umowy i powstania szkody obowiązywała już ustawa z 11 września 2015 roku. Sąd Okręgowy dostrzegł tę niedokładność z urzędu i ją odnotował, ale uznał, że nie miała wpływu na rozstrzygnięcie, bo ta sama norma została w nowej ustawie powtórzona w tych samych jednostkach redakcyjnych.

Umowa ubezpieczenia czyta się z punktu widzenia chronionego

Najbardziej uniwersalna część uzasadnienia dotyczy tego, jak w ogóle wykłada się umowy ubezpieczenia.

Sąd zaczął od art. 65 § 2 k.c. i przypomniał, że wykładnia postanowień OWU nie może pomijać celu, w jakim umowa została zawarta, ani natury i funkcji zobowiązania. A cel umowy ubezpieczenia jest ochronny.

Stąd zasada, którą sąd sformułował wprost: wykładnia postanowień umowy ubezpieczenia musi uwzględniać jako zasadę odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń, przy jednocześnie ograniczonym rozumieniu przesłanek tę odpowiedzialność wyłączających.

I zdanie domykające: umowa ubezpieczenia pełni funkcję ochronną, więc miarodajny do wykładni jej postanowień jest punkt widzenia tego, kto jest chroniony.

Sąd przywołał też listę praktyk, które przy takiej wykładni obciążają ubezpieczyciela: niejednoznaczne formułowanie zakresu odpowiedzialności i wyłączeń, odsyłanie do aktów prawnych niezałączonych do umowy, używanie niejasnych sformułowań, umieszczanie wyłączeń w takiej formie i w takich miejscach, że ich odnalezienie i odniesienie do przedmiotu umowy jest utrudnione.

Wszystkie takie uchybienia mają być brane pod uwagę na korzyść ubezpieczającego.

Przy okazji sąd przypomniał, czym jest przywrócenie pojazdu do stanu poprzedniego. Można o nim mówić tylko wtedy, gdy stan pojazdu po naprawie pod każdym względem, technicznym, użytkowym, w zakresie części składowych, trwałości i wyglądu estetycznego, odpowiada stanowi sprzed zdarzenia.

Mediana, która trafiła co do złotówki

Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. sąd odrzucił, przypominając standard: skuteczne postawienie takiego zarzutu wymaga wykazania, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Przedstawienie własnej, dopasowanej do linii obrony interpretacji materiału dowodowego to wyłącznie polemika.

Merytorycznie zaś opinia biegłego z zakresu techniki motoryzacyjnej, dopuszczona na podstawie art. 278(1) k.p.c. z akt innej sprawy, dała odpowiedź niewygodną dla ubezpieczyciela.

Średnia arytmetyczna stawek na rynku lokalnym: 230,94 zł netto. Mediana: 220 zł netto.

Stawka z faktury wynosiła dokładnie 220 zł netto, czyli równo tyle, ile mediana rynku. Nie była więc ani rażąco wygórowana, ani nawet ponadprzeciętna. Była dosłownie środkiem stawki lokalnej.

Sąd zauważył jeszcze jedno: ubezpieczyciel nie przedstawił żadnych obiektywnych dowodów mogących podważyć wskaźniki rynkowe podane przez biegłego. Powołał się wyłącznie na własną weryfikację stawki, czyli na tę samą czynność, która była przedmiotem sporu.

Sąd wyjaśnił także, dlaczego opinii biegłego nie zastępuje wiedza sędziego. Nawet gdyby ktoś ze składu orzekającego dysponował wiadomościami specjalnymi, dowód i tak trzeba przeprowadzić, bo inaczej strony traciłyby możliwość zadawania pytań i krytyki poglądu, a funkcje sędziego i biegłego niedopuszczalnie by się połączyły.

Rozliczenie

Apelację oddalono na podstawie art. 385 k.p.c. jako całkowicie bezzasadną. Wyrok pierwszej instancji, zasądzający 394,43 zł z odsetkami od 1 lipca 2024 roku i 137 zł kosztów procesu, pozostał w mocy.

Ubezpieczyciel zapłacił dodatkowo 120 zł kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami od uprawomocnienia się orzeczenia.

Sprawa toczyła się w postępowaniu uproszczonym, a Sąd Okręgowy rozpoznał ją na posiedzeniu niejawnym. Ponieważ nie prowadził własnego postępowania dowodowego, art. 505(13) § 2 k.p.c. pozwalał mu ograniczyć uzasadnienie do wyjaśnienia podstawy prawnej. Zrobił z tej możliwości użytek, i to dlatego uzasadnienie jest w całości wykładem o wykładni wzorców.

Co z tej historii wynika

Postanowienie, które daje jednej stronie prawo do ustalenia wysokości świadczenia, jest nieważne. Nie chodzi o to, czy ubezpieczyciel obniżył stawkę uczciwie. Chodzi o to, że tak skonstruowane uprawnienie wykracza poza granice swobody umów i nie może istnieć w umowie.

Nieprecyzyjny wzorzec obciąża tego, kto go napisał. Art. 15 ust. 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej nakazuje interpretować niejednoznaczne postanowienia na korzyść ubezpieczonego. Autor wzorca nie może korzystać z własnej niestaranności.

Umowę ubezpieczenia czyta się z perspektywy chronionego. Cel umowy jest ochronny, więc odpowiedzialność zakładu traktuje się jako zasadę, a wyłączenia interpretuje wąsko i wymaga, by były sformułowane jasno i umieszczone tak, by dało się je znaleźć.

Warto sprawdzić, gdzie stawka warsztatu plasuje się na rynku. Tu opinia biegłego pokazała, że stawka z faktury równa się medianie lokalnych stawek. Przy takim ustaleniu argument o zawyżeniu przestaje istnieć.

Własna weryfikacja to nie dowód. Ubezpieczyciel przegrał między innymi dlatego, że przeciw opinii biegłego postawił wyłącznie własne wyliczenie, bez żadnego obiektywnego materiału potwierdzającego jego wskaźniki.

Jak to się potoczyło

  1. 3 stycznia 2024

    Szkoda w pojeździe

    Zdarzenie objęte polisą autocasco. Poszkodowany korzystał z wariantu serwisowego, czyli bezgotówkowego rozliczenia naprawy.

  2. 8 lutego 2024

    Faktura warsztatu

    Naprawa wykonana, faktura wystawiona przy stawce 220 zł netto za roboczogodzinę. Łączny koszt naprawy: 5818,31 zł brutto.

  3. likwidacja szkody

    Ubezpieczyciel obniża stawkę

    Zakład weryfikuje stawkę roboczogodziny w dół, powołując się na paragraf ogólnych warunków autocasco odsyłający do stawki ustalonej dla danego warsztatu.

  4. cesja

    Wierzytelność zmienia właściciela

    Roszczenie o dopłatę trafia w drodze przelewu wierzytelności do przedsiębiorcy, który wytacza powództwo.

  5. 7 listopada 2025

    Sąd Rejonowy: 394,43 zł

    Zasądzone z odsetkami od 1 lipca 2024 roku plus 137 zł kosztów procesu. Sąd uznaje sporne postanowienie za nieprecyzyjne.

  6. apelacja

    Trzy zarzuty ubezpieczyciela

    Zakład zarzuca błędną ocenę dowodów, błędną wykładnię art. 805 k.c. i własnego paragrafu oraz błędne uznanie, że postanowienie jest niejednoznaczne.

  7. 22 czerwca 2026

    Apelacja oddalona

    Sąd Okręgowy podziela ustalenia pierwszej instancji i dorzuca własne rozważania o wykładni wzorców ubezpieczeniowych. 120 zł kosztów apelacyjnych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił apelację ubezpieczyciela w całości. Utrzymał wyrok zasądzający 394,43 zł z odsetkami od 1 lipca 2024 roku. Uznał, że sformułowanie z ogólnych warunków autocasco odwołujące się do stawki ustalonej dla danego warsztatu jest nieostre i niejednoznaczne, bo wzorzec nie określa, przez kogo i według jakich kryteriów stawka ma być weryfikowana. Wykładnia proponowana przez ubezpieczyciela dawałaby mu jednostronne prawo arbitralnego kształtowania wysokości świadczenia, co godzi w naturę stosunku zobowiązaniowego i prowadziłoby do nieważności postanowienia. Opinia biegłego wykazała, że stawka 220 zł netto z faktury stanowi dokładną medianę rynku lokalnego. Ubezpieczyciel zapłacił dodatkowo 120 zł kosztów postępowania apelacyjnego.

Podstawa prawna

  • art. 805 § 1 i 2 k.c.: obowiązek ubezpieczyciela spełnienia świadczenia przy zajściu wypadku przewidzianego w umowie
  • art. 807 § 1 k.c.: postanowienia umowy lub ogólnych warunków sprzeczne z przepisami prawa ubezpieczeniowego są nieważne, chyba że przepisy przewidują inaczej
  • art. 353(1) k.c.: swoboda umów ograniczona właściwością stosunku zobowiązaniowego
  • art. 58 k.c.: nieważność czynności prawnej sprzecznej z ustawą lub mającej na celu jej obejście
  • art. 65 § 2 k.c.: wykładnia umowy według zgodnego zamiaru stron i jej celu; przy ubezpieczeniu decyduje punkt widzenia chronionego
  • art. 15 ust. 3 i 5 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej: wzorce formułuje się jednoznacznie, a postanowienia niejednoznaczne interpretuje na korzyść ubezpieczonego
  • art. 385 § 2 k.c.: wymóg jednoznaczności i zrozumiałości wzorca umownego
  • art. 233 § 1 k.p.c.: swobodna ocena dowodów; skuteczny zarzut wymaga wykazania naruszenia logiki lub doświadczenia życiowego
  • art. 278(1) k.p.c.: dopuszczenie dowodu z opinii biegłego sporządzonej w innym postępowaniu
  • art. 505(13) § 2 k.p.c.: w postępowaniu uproszczonym uzasadnienie ogranicza się do wyjaśnienia podstawy prawnej, gdy sąd drugiej instancji nie prowadził postępowania dowodowego

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: XXIII Ga 55/26

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Warsztat blacharsko-lakierniczy od środka, samochód na stanowisku naprawczym, w tle narzędzia i lampa robocza
Historia z sądu
Prawo drogowe

Warsztat policzył 248 zł za godzinę. Ubezpieczyciel obciął do 171 zł i przegrał proces o 1127 zł

Faktura za naprawę opiewała na 5675,59 zł. Ubezpieczyciel z autocasco wypłacił łącznie 4548,54 zł, obniżając stawkę za roboczogodzinę z 248 zł do 171 zł. Spór o różnicę, 1127,05 zł, kosztował go ostatecznie znacznie więcej.

I C 62/25 →
Łuk drogi wojewódzkiej o zmierzchu, ślady hamowania na poboczu, w tle rozbity samochód i światła sygnalizacyjne
Historia z sądu
Prawo drogowe

Ubezpieczyciel obciął 30% zadośćuczynienia, bo babcia mogła nie mieć zapiętych pasów

Ubezpieczyciel uznał odpowiedzialność, ale wypłacił synowi zmarłej 19 320 zł zamiast 70 000 zł, a wnukom nie dał nic. Pytanie brzmiało: czy niezapięty pas ofiary pozwala obciąć zadośćuczynienie o 30%.

II Ca 826/26 →
Wnętrze małego warsztatu naprawy elektroniki samochodowej w starej hali przemysłowej, stół z lutownicą i sterownikami, przez okno widać rampę załadunkową
Historia z sądu
Nieruchomości

Osiem lat płacił czynsz. Potem odkrył, że wynajmujący nie był właścicielem

Osiem lat czynszu, 134 020,80 zł, plus 91 795,33 zł odsetek, 130 000 zł za utracone dochody i 35 000 zł zadośćuczynienia. Razem 390 816,13 zł. Pytanie brzmiało: czy czynsz zapłacony komuś, kto nie był właścicielem, jest świadczeniem nienależnym.

I C 2384/21 →
Ekran laptopa z otwartą bankowością internetową i wyskakującym oknem programu do zdalnego pulpitu, obok telefon z serią SMS-ów, wieczorne oświetlenie pokoju
Historia z sądu
Prawo cywilne

Wygrał z bankiem: sąd orzekł, że kredyty nie istnieją. Bank wrócił po te same 93 tysiące

93 000 zł z trzech kredytów, których sąd wcześniej uznał za nieistniejące, plus 26 300 zł własnych oszczędności, które zniknęły przy okazji. Pytanie brzmiało, kto ponosi ryzyko oszustwa: bank czy ofiara.

I C 150/24 →