Łuk drogi wojewódzkiej o zmierzchu, ślady hamowania na poboczu, w tle rozbity samochód i światła sygnalizacyjne

Ubezpieczyciel obciął 30% zadośćuczynienia, bo babcia mogła nie mieć zapiętych pasów

Ubezpieczyciel uznał odpowiedzialność, ale wypłacił synowi zmarłej 19 320 zł zamiast 70 000 zł, a wnukom nie dał nic. Pytanie brzmiało: czy niezapięty pas ofiary pozwala obciąć zadośćuczynienie o 30%.

Prawo drogowe Sąd Okręgowy w Kielcach wyrok z 18 czerwca 2026 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Łuk drogi wojewódzkiej w świętokrzyskiem. Sprawczyni jechała blisko 40 km/h szybciej niż wolno, i zjechała na przeciwny pas.
Łuk drogi wojewódzkiej w świętokrzyskiem. Sprawczyni jechała blisko 40 km/h szybciej niż wolno, i zjechała na przeciwny pas.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Marek Bielawski, powód, syn zmarłej (postać fikcyjna)

    Marek Bielawski

    powód, syn zmarłej

    Po rozwodzie w 2023 roku przeprowadził się do innej miejscowości, ale z matką rozmawiał telefonicznie regularnie. Domagał się 50 680 zł ponad to, co wypłacił mu ubezpieczyciel.

  • Wiktor i Ola Bielawscy, powodowie, wnuki zmarłej (postać fikcyjna)

    Wiktor i Ola Bielawscy

    powodowie, wnuki zmarłej

    W dniu wypadku mieli 17 i 11 lat. Babcia odbierała ich z przedszkola i szkoły, pomagała w lekcjach, była na każdych urodzinach. Ubezpieczyciel odmówił im wszystkiego.

  • Ubezpieczyciel sprawczyni, pozwany (postać fikcyjna)

    Ubezpieczyciel sprawczyni

    pozwany

    Uznał odpowiedzialność co do zasady, przyznał synowi 27 600 zł, po czym sam obciął tę kwotę o 30% i wypłacił 19 320 zł. Wnukom napisał, że żałoba „nie spowodowała istotnych zaburzeń w życiu osobistym”.

  • Sąd Okręgowy w Kielcach

    sąd drugiej instancji

    Przyznał ubezpieczycielowi rację w jednym punkcie, pasy najprawdopodobniej nie były zapięte, i mimo to oddalił jego apelację w całości.

O 16.55 na łuku drogi wojewódzkiej w świętokrzyskiem samochód zjechał na prawe pobocze, wrócił na jezdnię i przeciął przeciwległy pas ruchu.

Za kierownicą siedziała kobieta, która nie miała prawa jazdy i miała 0,47 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, w okolicy jednego promila. Jechała blisko czterdzieści kilometrów na godzinę szybciej, niż wolno. Na łuku w lewo straciła panowanie nad autem.

Z naprzeciwka nadjeżdżał drugi samochód. Kierująca nim kobieta, jak później ustalili biegli, nie miała żadnej możliwości uniknięcia zderzenia. Stan zagrożenia powstał zbyt późno na hamowanie czy zmianę pasa.

Na tylnym siedzeniu tego drugiego auta siedziała 66-letnia emerytka. Doznała złamania kości udowej prawej, złamania nasady dalszej kości ramiennej prawej, niestabilnego złamania kości przedramienia lewego z przemieszczeniem, rany tłuczonej podudzia i twarzy.

Do szpitala dowieziono ją przytomną. Zszyto jej ranę głowy. Dopiero podczas przewożenia na badanie RTG nastąpiło nagłe zatrzymanie akcji serca.

Dwie decyzje ubezpieczyciela

Po wypadku syn zmarłej i dwoje jej wnuków, 17-letni chłopiec i 11-letnia dziewczynka, zgłosili roszczenia do ubezpieczyciela posiadacza samochodu, którym kierowała sprawczyni. To standardowa droga: sprawca ma OC, a rodzina ofiary dochodzi zadośćuczynienia od zakładu ubezpieczeń.

Ubezpieczyciel przyjął zgłoszenie, przeprowadził postępowanie likwidacyjne i uznał swoją odpowiedzialność co do zasady. Potem wydał dwie decyzje.

Pierwsza, z 25 lipca 2024 roku, dotyczyła wnuków. Odmowa. Uzasadnienie: żałoba po zmarłej, “mimo typowych cierpień”, nie spowodowała “istotnych zaburzeń w życiu osobistym” dzieci. Zero złotych dla dwojga wnucząt, które babcia odbierała z przedszkola i szkoły.

Druga, z 6 września 2024 roku, dotyczyła syna. Ubezpieczyciel przyznał mu 27 600 zł, po czym sam, jednostronnie, pomniejszył tę kwotę o 30%. Powód: zmarła miała przyczynić się do szkody, bo prawdopodobnie nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Na konto wpłynęło 19 320 zł.

Co babcia robiła w tej rodzinie

Sąd Rejonowy w Staszowie musiał ustalić coś, czego nie da się zmierzyć: rozmiar krzywdy.

Zmarła mieszkała z mężem w rodzinnej miejscowości. Syn, Marek, mieszkał z żoną i dwójką dzieci w tym samym miejscu aż do 2023 roku, kiedy po rozwodzie przeprowadził się do własnego domu w innej wsi. Do tego czasu widywali się niemal codziennie. Potem dzwonili do siebie regularnie. Matka wspierała go, także finansowo.

Wnuki spędzały u babci wakacje. Wiktor u niej nocował i czuł się w jej obecności bezpiecznie. Ola miała jedenaście lat, gdy babcia zginęła, i wciąż ją wspomina. Oboje regularnie odwiedzają jej grób.

Babcia odbierała ich z przedszkola i ze szkoły, oboje rodzice pracowali. Pomagała w odrabianiu lekcji i cieszyła się z ich szkolnych sukcesów. Była na każdych urodzinach i imieninach, na uroczystościach przedszkolnych i szkolnych. Co niedzielę cała rodzina po kościele przychodziła do dziadków na obiad.

Sąd Rejonowy uznał, że odpowiednia kwota zadośćuczynienia dla syna to 70 000 zł. Skoro ubezpieczyciel wypłacił 19 320 zł, zasądził różnicę: 50 680 zł z odsetkami od 7 września 2024 roku: czyli od dnia po decyzji ubezpieczyciela. Każdemu z wnuków przyznał po 12 000 zł z odsetkami od 26 lipca 2024 roku, dnia po odmowie.

Odmowę wobec wnuków sąd nazwał wprost: pozbawioną wszelkich podstaw prawnych i faktycznych.

Przyczynienia nie uwzględnił, bo z opinii Instytutu wynikało, że nie da się ustalić, czy pasażerka miała zapięte pasy, ani czy zapięcie pasów miałoby jakikolwiek związek z jej śmiercią.

Apelacja: jeden temat, cztery zarzuty

Ubezpieczyciel zaskarżył wyrok w całości i podniósł cztery zarzuty, ale wszystkie sprowadzały się do jednego: pasów bezpieczeństwa.

Najdalej idący był zarzut nieważności postępowania. Pozwany twierdził, że sąd dopuścił dowód z opinii Instytutu, nie dając mu terminu na zgłoszenie zarzutów, a potem zamknął rozprawę. To miało go pozbawić prawa do obrony (art. 379 pkt 5 k.p.c.), najcięższa wada, jaką można zarzucić postępowaniu, bo skutkuje uchyleniem wyroku bez badania meritum.

Sąd Okręgowy rozłożył ten zarzut na czynniki pierwsze.

Opinia Instytutu, sporządzona 9 września 2024 roku na potrzeby postępowania karnego, została dołączona do pozwu i doręczona pozwanemu razem z jego odpisem. Nie mogła być zaskoczeniem. Pozwany miał wiele miesięcy na merytoryczne zarzuty i nie zgłosił żadnego.

Więcej: na rozprawie 13 lutego 2026 roku pełnomocnik pozwanego był obecny. Po dopuszczeniu dowodu z tej opinii nie zgłosił zastrzeżeń, nie powiedział, że nie zdążył się z nią zapoznać, nie wniósł o odroczenie rozprawy. Zastrzeżenie w trybie art. 162 k.p.c. zgłosił tylko co do pominięcia innego wniosku dowodowego. Po przesłuchaniu stron oświadczył, że nie składa dalszych wniosków.

I rzecz najbardziej wymowna: także apelacja nie zawiera ani jednego merytorycznego zarzutu do tej opinii. Ani słowa o tym, na czym polegają jej wady, jakich okoliczności biegli nie uwzględnili, jakie popełnili błędy. Skarżący domagał się prawa do wypowiedzenia się, a mając to prawo w drugiej instancji, znów z niego nie skorzystał.

Sąd zauważył też, że wyrok, którym pozwany podpierał swój zarzut, zapadł w sytuacji dokładnie odwrotnej: tam pełnomocnik sygnalizował, że nie zna opinii, i wnosił o odroczenie.

Punkt, w którym ubezpieczyciel miał rację

Tu uzasadnienie robi coś nieoczywistego, przyznaje skarżącemu rację.

Sąd Okręgowy stwierdził wprost, że choć kategoryczne ustalenie nie jest możliwe, więcej argumentów przemawia za tym, że zmarła nie miała zapiętych pasów. Biegły ustalił, że tylny pas za fotelem kierowcy nie był zablokowany, podczas gdy pasy kierowcy i pasażera z przodu były zablokowane, a tylne działały prawidłowo.

I zaraz potem: to niczego nie zmienia.

Kluczowe pytanie brzmiało bowiem nie “czy miała zapięte pasy”, tylko “czy z zapiętymi pasami by przeżyła”. Na to odpowiadała opinia uzupełniająca Instytutu, i odpowiedź brzmiała: nie da się tego ustalić.

Biegli wyjaśnili dlaczego. Skuteczność pasów zależy od typu zdarzenia, kierunku i siły zderzenia, liczby zderzeń, uszkodzeń samochodu, jego rodzaju i generacji, umiejscowienia ofiary w pojeździe, okolicy ciała, w której powstały obrażenia, i osobniczo zmiennej podatności tkanek na uszkodzenia. Na podstawie samej wiedzy o obrażeniach ciała nie da się stwierdzić, czy istniał związek przyczynowo-skutkowy między niezapięciem pasów a śmiercią.

Sąd podkreślił, kto tę opinię wydał: instytut o dużym autorytecie, a sporządziła ją lekarka, która osobiście przeprowadzała sekcję zwłok. Widziała obrażenia na własne oczy, co zawsze daje przewagę nad biegłym, który po miesiącach czyta wyłącznie protokół sekcyjny.

Dlatego sąd odmówił też powołania kolejnych biegłych. Nowa opinia opierałaby się na tym samym materiale, pozwany nie zaoferował żadnego dodatkowego, i byłaby “wysoce hipotetyczna”.

I tu pada zdanie, które rozstrzyga sprawę:

Nie wystarczy ustalenie, że coś było możliwe, tylko ustalenie, że na pewno lub z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością skutki te byłyby inne, mniejsze.

Bo przecież nie każdy, kto jedzie bez pasów, ginie w wypadku. Sąd dodał jeszcze jedno: zmarła nie zginęła na miejscu. Została dowieziona do szpitala przytomna, zszyto jej ranę głowy, a serce stanęło dopiero w drodze na RTG. Takiej sekwencji, nagłego zatrzymania krążenia po udzieleniu pierwszej pomocy, nie da się wykluczyć również przy lżejszych obrażeniach.

Przyczynienie to nie automat

Nawet gdyby przyczynienie było udowodnione, ubezpieczyciel i tak by nie wygrał. To druga, niezależna noga uzasadnienia.

Artykuł 362 Kodeksu cywilnego mówi, że przy przyczynieniu się poszkodowanego obowiązek naprawienia szkody “ulega odpowiedniemu zmniejszeniu”. Przez lata spierano się, czy to nakaz, czy możliwość. Ostatecznie przeważył pogląd, który sąd tu powtórzył: ustalenie przyczynienia jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym. Otwiera drogę do rozważenia obniżki, nie przesądza ani tego, że obniżka nastąpi, ani jej rozmiaru. Stopień przyczynienia nie jest automatycznym przelicznikiem.

Decyzja należy do sądu, który waży wszystko: stopień winy, okoliczności zachowania poszkodowanego, jego motywy, ciężar naruszonych reguł. Sąd może odmówić redukcji, jeżeli prowadziłaby ona do niesłusznych rezultatów.

Tu doszedł jeszcze jeden argument, konstrukcyjny. Ubezpieczyciel odpowiada za sprawczynię, zakres jego odpowiedzialności jest wyznaczony zakresem jej odpowiedzialności. Mógłby powołać się na przyczynienie tylko wtedy, gdyby ona sama mogła je wykorzystać do obniżenia swojego świadczenia.

A sprawczyni jechała pijana, bez uprawnień, o czterdzieści kilometrów na godzinę za szybko, i straciła panowanie nad autem na łuku. Jej zachowanie było wyłączną przyczyną wypadku, druga kierująca nie miała żadnych szans na uniknięcie zderzenia.

Wobec takiego stopnia winy, orzekł sąd, ewentualne niezapięcie pasów przez pasażerkę tylnego siedzenia nie może uzasadniać zmniejszenia zadośćuczynienia.

Na koniec sąd zauważył jeszcze coś, co brzmi niemal jak upomnienie: skoro jedynym zarzutem było nieuwzględnienie 30-procentowego przyczynienia, to zaskarżenie wyroku w całości jest niezrozumiałe. Nawet pełne uwzględnienie apelacji nie mogłoby prowadzić do oddalenia powództw, a jedynie do obniżenia kwot.

Apelację oddalono na podstawie art. 385 k.p.c. Ubezpieczyciel zapłacił dodatkowo 2 700 zł synowi oraz po 1 800 zł każdemu z wnuków tytułem kosztów postępowania apelacyjnego.

Co z tej historii wynika

Ubezpieczyciel może obciąć wypłatę sam, ale to nie jest ostatnie słowo. Zakład ubezpieczeń uznał odpowiedzialność, wyliczył 27 600 zł, po czym jednostronnie zabrał z tego 30%, na podstawie własnej tezy o pasach, której nigdy nie udowodnił. Sąd wycenił krzywdę na 70 000 zł i nie odjął ani złotówki. Decyzja likwidacyjna to propozycja, nie wyrok.

Ciężar dowodu przy przyczynieniu leży po stronie ubezpieczyciela, i to ciężar wysoki. Nie wystarczy uprawdopodobnić, że ofiara nie miała pasów. Trzeba wykazać, że z pasami skutek byłby inny, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Sąd wprost odróżnił “było możliwe” od “byłoby inaczej”. Bez tego drugiego przyczynienia nie ma.

Przyczynienie nie działa jak kalkulator. Art. 362 k.c. nie zobowiązuje sądu do obniżenia świadczenia po ustaleniu, że poszkodowany przyczynił się do szkody. To uprawnienie sądu, wykonywane po zważeniu wszystkich okoliczności, w tym stopnia winy sprawcy. Gdy sprawca jechał pijany, bez prawa jazdy i o 40 km/h za szybko, drobne uchybienie ofiary może zostać całkowicie pominięte.

Milczenie na rozprawie kosztuje. Ubezpieczyciel przegrał zarzut nieważności postępowania nie dlatego, że sąd zbadał opinię drobiazgowo, ale dlatego, że pozwany nigdy, ani w pierwszej instancji, ani w apelacji, nie powiedział, co jest w tej opinii nie tak. Miał ją od dnia doręczenia pozwu. Nie wniósł o odroczenie, nie zgłosił zastrzeżenia z art. 162 k.p.c., nie sformułował zarzutów merytorycznych. Prawo do obrony przysługuje temu, kto z niego korzysta.

Wnuki też są najbliższą rodziną. Odmowa wypłaty czegokolwiek dwojgu wnukom, z uzasadnieniem, że żałoba nie spowodowała “istotnych zaburzeń w życiu osobistym”, została przez sąd oceniona jako pozbawiona wszelkich podstaw. Art. 446 § 4 k.c. nie ogranicza kręgu uprawnionych do dzieci i małżonka; liczy się rzeczywista bliskość więzi, a babcia odbierająca wnuki ze szkoły i pomagająca w lekcjach spełnia ten warunek bez dyskusji.

Jak to się potoczyło

  1. 20 kwietnia 2024, godz. 16.55

    Łuk drogi wojewódzkiej

    Kierująca bez uprawnień, z 0,47 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, jedzie z nadmierną prędkością, zjeżdża na pobocze, traci panowanie nad autem i wpada na przeciwległy pas.

  2. 20 kwietnia 2024, wieczór

    Szpital

    66-letnia pasażerka tylnego siedzenia trafia do szpitala przytomna. Zszyto jej ranę głowy. Podczas przewożenia na badanie RTG następuje nagłe zatrzymanie akcji serca.

  3. 25 lipca 2024

    Wnukom, nic

    Ubezpieczyciel odmawia zadośćuczynienia obojgu wnukom, twierdząc, że żałoba nie spowodowała istotnych zaburzeń w ich życiu osobistym.

  4. 6 września 2024

    Synowi, 19 320 zł

    Ubezpieczyciel przyznaje 27 600 zł, po czym pomniejsza tę kwotę o 30% z tytułu przyczynienia się zmarłej i wypłaca 19 320 zł.

  5. 9 września 2024

    Opinia Instytutu

    Biegli, w tym lekarka, która przeprowadzała sekcję zwłok, stwierdzają, że nie da się ustalić, czy zapięcie pasów zmieniłoby skutek wypadku.

  6. 13 lutego 2026

    Sąd Rejonowy w Staszowie: zasądza wszystko

    50 680 zł dla syna, po 12 000 zł dla każdego z wnuków, plus koszty procesu. Żadnego przyczynienia.

  7. apelacja ubezpieczyciela

    Zarzut nieważności postępowania

    Pozwany twierdzi, że nie dano mu szansy odnieść się do opinii Instytutu, i domaga się obniżenia świadczeń o co najmniej 30%.

  8. 18 czerwca 2026

    Sąd Okręgowy w Kielcach: apelacja oddalona

    Wyrok pierwszej instancji zostaje w mocy. Ubezpieczyciel dokłada 2 700 zł i dwa razy po 1 800 zł kosztów apelacji.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Kielcach oddalił apelację ubezpieczyciela w całości. Uznał, że choć więcej argumentów przemawia za tym, że zmarła nie miała zapiętych pasów, to opinia Instytutu, sporządzona przez lekarza, który przeprowadzał sekcję zwłok, wyklucza ustalenie, czy zapięcie pasów zmieniłoby skutek. Nie wystarczy wykazać, że przeżycie było *możliwe*; trzeba wykazać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że skutki byłyby mniejsze. Sąd dodał, że nawet ustalone przyczynienie nie zobowiązuje sądu do obniżenia świadczenia, art. 362 k.c. daje sądowi uprawnienie, nie nakaz. A wobec rażącej winy sprawczyni (pijana, bez uprawnień, 40 km/h ponad limit, wyłączna przyczyna wypadku) obniżanie zadośćuczynienia byłoby niesłuszne. Zarzut nieważności postępowania też upadł: pozwany dostał sporną opinię razem z pozwem i nigdy nie zgłosił do niej żadnego merytorycznego zarzutu.

Podstawa prawna

  • art. 446 § 4 k.c.: zadośćuczynienie za krzywdę dla najbliższych członków rodziny zmarłego; podstawa roszczeń syna i wnuków
  • art. 362 k.c.: przyczynienie się poszkodowanego; świadczenie „ulega odpowiedniemu zmniejszeniu”, ale sąd nie ma obowiązku go obniżać
  • art. 445 § 1 k.c. i art. 448 k.c.: zasady wartościowania krzywdy; sąd II instancji koryguje kwotę tylko przy rażącej dysproporcji
  • art. 817 k.c. oraz art. 14 ust. 1 i 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych: terminy wypłaty przez ubezpieczyciela; od ich upływu biegną odsetki za opóźnienie
  • art. 278(1) k.p.c.: sąd może dopuścić dowód z opinii biegłego sporządzonej w innym postępowaniu, np. karnym
  • art. 379 pkt 5 k.p.c.: nieważność postępowania przy pozbawieniu strony możności obrony swych praw
  • art. 162 k.p.c.: zastrzeżenie do protokołu; bez niego traci się prawo powoływania się na uchybienie sądu
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji

Sąd Okręgowy w Kielcach

Sygnatura akt: II Ca 826/26

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej