Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Franciszka Fidura
pozwana
Kredytobiorczyni. Spłacała raty przez niecały rok, potem przestała. Korespondencja wracała z poczty po dwukrotnym awizowaniu, a jej miejsce pobytu pozostało nieznane.
-
Fundusz sekurytyzacyjny
powód
Niestandaryzowany fundusz wierzytelności. Kupił dług od banku w czerwcu 2024 roku i sam poszedł z nim do sądu.
-
Adwokat wyznaczona kuratorem
kurator dla nieznanej z miejsca pobytu pozwanej
Reprezentowała osobę, z którą nie miała żadnego kontaktu. Podniosła trzy zarzuty: brak legitymacji, zawyżenie kwoty i przedawnienie części rat.
-
Sąd Rejonowy w Piszu
sąd pierwszej instancji
Sprawdził krok po kroku, czy bank dochował procedury przed wypowiedzeniem umowy, i policzył terminy przedawnienia od daty pierwszej niezapłaconej raty.
Sprawa w Sądzie Rejonowym w Piszu miała jedną osobliwość: pozwanej nie było i nikt nie wiedział, gdzie jest.
Korespondencja wysyłana na adres z umowy wracała z poczty po dwukrotnym awizowaniu. Doręczenie przez komornika też nie przyniosło rezultatu. Na wniosek powoda sąd ustanowił więc kuratora dla nieznanej z miejsca pobytu pozwanej, a Okręgowa Rada Adwokacka wskazała konkretną adwokat.
Od tego momentu po stronie pozwanej stała osoba, która miała bronić kogoś, z kim nie mogła zamienić słowa.
Kredyt konsolidacyjny na dwanaście lat
Umowa została zawarta 28 września 2021 roku z bankiem, który później sprzedał ten dług.
Kredyt konsolidacyjny na 144 miesiące, czyli dwanaście lat. Kwota kredytu: 68 460,24 zł, na którą składała się całkowita kwota kredytu 57 578 zł oraz prowizja 10 882,24 zł, kredytowana zgodnie z wolą kredytobiorczyni.
Z tych 57 578 zł kwota 21 000 zł szła na potrzeby konsumpcyjne, a 36 578 zł na spłatę wcześniejszych zobowiązań kredytowych. Na tym polega konsolidacja: jeden nowy kredyt zamiast kilku starych.
Całkowity koszt kredytu: 42 970,55 zł, w tym prowizja i odsetki za cały okres w kwocie 32 088,31 zł. Całkowita kwota do zapłaty: 100 548,55 zł. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania: 10,71 procent. Oprocentowanie zmienne, w dniu zawarcia umowy 6,79 procent w skali roku.
Rata: 698,26 zł miesięcznie, ostatnia 697,37 zł, płatna do października 2033 roku.
Umowa wraz z formularzem informacyjnym, informacją o ryzyku zmiennej stopy procentowej i wzorem oświadczenia o odstąpieniu poszła tego samego dnia na adres e-mail kredytobiorczyni.
Rok spłat i cisza
Bank wypłacił pieniądze zgodnie z dyspozycją. Kredytobiorczyni zaczęła spłacać i robiła to zgodnie z harmonogramem do września 2022 roku.
Potem przestała. Na dzień 13 września 2022 roku zaległość wynosiła 964,27 zł.
Bank uruchomił procedurę, którą przy kredytach konsumenckich musi przejść, zanim wypowie umowę.
Najpierw pismo z 6 stycznia 2023 roku, doręczone 13 stycznia: wezwanie do spłaty zaległości, która wynosiła wtedy 1 971,12 zł, w terminie 14 dni roboczych, z ostrzeżeniem o możliwości wypowiedzenia i, co ważne, z informacją o możliwości i sposobie złożenia wniosku o restrukturyzację zadłużenia.
To nie jest kurtuazja. Art. 21a ustawy o kredycie konsumenckim i art. 75c prawa bankowego wymagają dokładnie tego: wezwania z terminem nie krótszym niż 14 dni roboczych oraz pouczenia o restrukturyzacji. Bank, który pominie ten krok, ryzykuje, że jego wypowiedzenie zostanie uznane za bezskuteczne.
Wezwanie pozostało bez odpowiedzi. Pismem z 15 lutego 2023 roku bank wypowiedział umowę z 30-dniowym terminem. List wysłano na adres z umowy i wrócił po dwukrotnym awizowaniu. Sąd ustalił, że skutek doręczenia przypadł na 7 marca 2023 roku, więc termin wypowiedzenia upłynął 6 kwietnia 2023 roku.
Od dnia następnego całe roszczenie stało się wymagalne. Stąd data 7 kwietnia 2023 roku w sentencji wyroku.
Na dzień 27 kwietnia 2023 roku zadłużenie wynosiło 70 927,17 zł: 65 544,38 zł niespłaconego kapitału, 4 444,75 zł skapitalizowanych odsetek umownych i 938,04 zł odsetek za opóźnienie.
4 czerwca 2024 roku bank sprzedał tę wierzytelność funduszowi sekurytyzacyjnemu. Fundusz wniósł pozew 25 kwietnia 2025 roku, żądając 69 989,13 zł.
Trzy zarzuty kuratora
Kurator wniósł o oddalenie powództwa w całości i podniósł trzy zarzuty. Każdy z nich jest typowy dla spraw z funduszami wierzytelności, więc warto zobaczyć, jak sąd je rozliczył.
Zarzut pierwszy: brak legitymacji czynnej. Czyli: udowodnijcie, że w ogóle jesteście właścicielem tego długu.
Sąd uznał zarzut za nieuzasadniony, wskazując komplet dokumentów: umowę sprzedaży i przelewu wierzytelności, pełnomocnictwa oraz oświadczenie o zapłacie ceny. Z umowy przelewu jednoznacznie wynikało, że pierwotny wierzyciel przeniósł wierzytelność wobec pozwanej na fundusz, a umowę zawarły po obu stronach osoby należycie umocowane.
Zarzut drugi: zasadność i wysokość roszczenia. Tu sąd napisał najwięcej, i wyłożył zasadę, która decyduje w setkach podobnych spraw.
Ciężar dowodu rozkłada się między strony. Kredytodawca musi wykazać fakt zawarcia umowy i wypłaty środków. Kredytobiorca musi wykazać fakt spłaty zadłużenia.
Fundusz wykazał swoją część: umową, dyspozycją uruchomienia, historią operacji na rachunku obsługującym kredyt oraz wyciągiem z ksiąg bankowych. Historia operacji pokazywała, ile wpłat wpłynęło i jak zostały rozksięgowane.
Wyciąg z ksiąg bankowych, zaznaczył sąd, nie ma mocy dokumentu urzędowego, ale status dokumentu prywatnego nie pozbawia go mocy dowodowej. Zwłaszcza gdy współgra z pozostałymi dokumentami, a druga strona nie wskazuje, co konkretnie jest w wyliczeniach błędne.
I to był problem po stronie pozwanej. Sąd napisał wprost: strona pozwana ograniczyła się do ogólnego negowania żądania pozwu, nie przejawiając żadnej inicjatywy dowodowej, nie wskazując, w jakim zakresie wyliczenia są nieprawidłowe. Taką postawę sąd uznał za sprzeczną z art. 3 k.p.c.
Sąd dostrzegł oczywistą trudność: kurator osoby nieznanej z miejsca pobytu ma ograniczone możliwości dowodowe, bo nie ma z kim rozmawiać. Ale dodał zdanie, które w tej sprawie przesądziło o wszystkim: to nie zmienia ogólnych zasad dowodzenia, w tym rozkładu ciężaru dowodu.
Przy okazji sąd rozstrzygnął kwestię kserokopii. Niepoświadczone kopie nie są dowodami z dokumentów w rozumieniu art. 244 i 245 k.p.c., ale mogą być samodzielnym środkiem dowodowym na podstawie art. 232 w zw. z art. 308 k.p.c., o ile ich autentyczność i treść nie zostały skutecznie zakwestionowane. Obowiązek przedłożenia oryginałów powstaje dopiero wtedy, gdy sąd albo przeciwnik tego zażąda.
Zarzut przedawnienia i jedna data
Zarzut trzeci dotyczył przedawnienia co najmniej części rat. To zarzut, który w sprawach kupionych długów bywa najskuteczniejszy, bo fundusze często kupują wierzytelności leżące latami.
Sąd przypomniał mechanikę. Roszczenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przedawniają się po trzech latach, a udzielanie kredytów niewątpliwie mieści się w działalności banku. Przy kredytach spłacanych w ratach każda rata przedawnia się osobno, licząc od dnia, w którym miała zostać zapłacona. Ale gdy kredytodawca wypowie umowę, całość zobowiązania staje się wymagalna z datą jej rozwiązania.
Potem sąd zestawił dwie daty.
Pierwsza niezapłacona rata stała się wymagalna 13 września 2022 roku. Pozew wniesiono 25 kwietnia 2025 roku.
Między nimi nie upłynęły trzy lata. Żadna z rat nie zdążyła się przedawnić.
Sąd zasądził więc całą dochodzoną kwotę: 65 544,38 zł kapitału z odsetkami maksymalnymi za opóźnienie od 7 kwietnia 2023 roku oraz 4 444,75 zł skapitalizowanych odsetek umownych z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wniesienia pozwu, przy czym podstawą naliczania odsetek od odsetek jest art. 482 § 1 k.c.
Ile kosztuje nieobecność
Rachunek końcowy pokazuje, jak drogo wychodzi niestawienie się w sprawie.
Kuratorowi sąd przyznał 6 642 zł wynagrodzenia, w tym 1 242 zł podatku VAT. Do kwoty 5 400 zł wypłacono je z zaliczki wpłaconej przez powoda, resztę tymczasowo ze środków Skarbu Państwa, z obowiązkiem zwrotu przez fundusz.
Koszty procesu zasądzone od pozwanej wyniosły 15 760,52 zł. Złożyły się na nie: 3 500 zł opłaty sądowej od pozwu, 5 400 zł kosztów zastępstwa procesowego, 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, 201,52 zł kosztów doręczenia korespondencji przez komornika, 5 400 zł zaliczki na wynagrodzenie kuratora oraz 1 242 zł równowartości podatku VAT od tego wynagrodzenia.
Do niespłaconego kredytu doszło więc niemal szesnaście tysięcy złotych, z których spora część to koszt tego, że pozwanej nie dało się odnaleźć.
Co z tej historii wynika
Zniknięcie nie zatrzymuje procesu. Sąd wyznacza kuratora, sprawa toczy się dalej, a wyrok zapada tak samo jak wobec obecnego pozwanego. Różnica jest taka, że nikt nie przedstawi dowodów spłaty, o których wie tylko dłużnik, a koszt kuratora doliczy się do rachunku.
Ciężar dowodu jest podzielony. Wierzyciel udowadnia, że umowa została zawarta i pieniądze wypłacone. Dłużnik udowadnia, że spłacił. Samo zaprzeczanie kwocie nic nie daje: trzeba wskazać, które wyliczenie i dlaczego jest błędne.
Wypowiedzenie kredytu konsumenckiego ma sztywną procedurę. Najpierw wezwanie z terminem nie krótszym niż 14 dni roboczych i z pouczeniem o możliwości wniosku o restrukturyzację, dopiero potem wypowiedzenie z 30-dniowym terminem. Sąd sprawdził każdy z tych kroków i każdą datę doręczenia, zanim uznał, że dług stał się wymagalny.
Nieodebrany list wywołuje skutek doręczenia. Wypowiedzenie wróciło po dwukrotnym awizowaniu, a mimo to sąd ustalił konkretny dzień, w którym uznaje się je za doręczone, i od niego liczył termin wypowiedzenia.
Przy ratach przedawnienie liczy się osobno dla każdej z nich, chyba że umowa została wypowiedziana. Wtedy całość staje się wymagalna jednego dnia. Tu decydująca była data pierwszej niezapłaconej raty i data pozwu: między nimi zabrakło kilku miesięcy do trzech lat.
Wyciąg z ksiąg bankowych to dokument prywatny, ale nie makulatura. Nie ma mocy urzędowej, jednak w zestawieniu z historią rachunku i umową wystarczy do ustalenia wysokości długu, dopóki druga strona nie postawi mu konkretnego zarzutu.
Jak to się potoczyło
-
28 września 2021
Kredyt konsolidacyjny
Umowa na 144 miesiące: 68 460,24 zł, w tym 57 578 zł kwoty kredytu i 10 882,24 zł kredytowanej prowizji. Rata 698,26 zł, RRSO 10,71 procent.
-
wrzesień 2021
Wypłata i pierwsze raty
Bank uruchamia środki zgodnie z dyspozycją. Kredytobiorczyni zaczyna spłacać zgodnie z harmonogramem.
-
13 września 2022
Pierwsza niezapłacona rata
Zaległość wynosi 964,27 zł. Od tego dnia sąd będzie liczył bieg trzyletniego terminu przedawnienia.
-
6 stycznia 2023
Wezwanie do zapłaty w trybie art. 75c
Bank wzywa do spłaty 1 971,12 zł w terminie 14 dni roboczych i informuje o możliwości złożenia wniosku o restrukturyzację. Pismo doręczone 13 stycznia.
-
15 lutego 2023
Wypowiedzenie umowy
Bank wypowiada kredyt z 30-dniowym terminem. List wraca po dwukrotnym awizowaniu, skutek doręczenia przypada na 7 marca 2023 roku.
-
7 kwietnia 2023
Całe zadłużenie wymagalne
Dzień po upływie terminu wypowiedzenia. Od tej daty biegną odsetki maksymalne za opóźnienie od kapitału.
-
4 czerwca 2024
Sprzedaż wierzytelności
Bank sprzedaje dług funduszowi sekurytyzacyjnemu wraz z umową przelewu, pełnomocnictwami i oświadczeniem o zapłacie ceny.
-
25 kwietnia 2025
Pozew
Fundusz wnosi o zasądzenie 69 989,13 zł. Ta data przesądzi później o wyniku zarzutu przedawnienia.
-
13 marca 2026
Ustanowienie kuratora
Sąd wyznacza adwokata na kuratora dla nieznanej z miejsca pobytu pozwanej.
-
9 lipca 2026
Wyrok
Powództwo uwzględnione w całości, do tego 15 760,52 zł kosztów procesu obciążających pozwaną.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Piszu zasądził od pozwanej na rzecz funduszu 69 989,13 zł: 65 544,38 zł kapitału z odsetkami maksymalnymi za opóźnienie od 7 kwietnia 2023 roku oraz 4 444,75 zł skapitalizowanych odsetek umownych z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 25 kwietnia 2025 roku. Odrzucił wszystkie trzy zarzuty kuratora. Legitymację czynną fundusz wykazał umową przelewu wierzytelności, pełnomocnictwami i oświadczeniem o zapłacie ceny. Wysokość długu wynikała z wyciągu z ksiąg bankowych i z historii operacji na rachunku, a pozwana nie wskazała, co w tych wyliczeniach jest błędne. Zarzut przedawnienia upadł, bo pierwsza niezapłacona rata stała się wymagalna 13 września 2022 roku, a pozew wniesiono 25 kwietnia 2025 roku, przed upływem trzech lat. Sąd przyznał kuratorowi 6 642 zł wynagrodzenia i zasądził od pozwanej 15 760,52 zł kosztów procesu.
Podstawa prawna
- art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.: ciężar dowodu; kredytodawca wykazuje zawarcie umowy i wypłatę środków, kredytobiorca wykazuje spłatę
- art. 3 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim: kredyt konsumencki to kredyt do 255 550 zł udzielony konsumentowi w zakresie działalności kredytodawcy
- art. 21a ust. 1 i 2 ustawy o kredycie konsumenckim: przy opóźnieniu kredytodawca musi wezwać do zapłaty z terminem nie krótszym niż 14 dni roboczych i poinformować o możliwości wniosku o restrukturyzację
- art. 75 ust. 1 i 2 oraz art. 75c prawa bankowego: przesłanki i tryb wypowiedzenia umowy kredytu, 30-dniowy termin wypowiedzenia
- art. 118 k.c.: trzyletni termin przedawnienia roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, liczony osobno dla każdej raty
- art. 482 § 1 k.c.: podstawa naliczania odsetek od zaległych odsetek
- art. 232 w zw. z art. 308 k.p.c.: niepoświadczona kserokopia może być samodzielnym środkiem dowodowym, dopóki nikt skutecznie nie zakwestionuje jej autentyczności
- art. 248 w zw. z art. 129 § 1 k.p.c.: obowiązek złożenia oryginału powstaje dopiero na żądanie sądu lub przeciwnika
Czytaj dalej
Historia z sądu Spłaciła kredyt frankowy do ostatniej raty. Dopiero wtedy poszła do sądu
Kredyt zaciągnięty w 2000 roku na kwotę 109 799,99 zł. Do września 2021 roku kredytobiorczyni wpłaciła bankowi łącznie 200 181,27 zł. Pytanie brzmiało, czy po całkowitej spłacie można jeszcze podważyć umowę.
Historia z sądu Fundusz odmówił wypłaty, bo firma zniknęła miesiąc przed końcem jego umowy
Fundusz wypłacił odszkodowanie za skrócony okres wypowiedzenia i ekwiwalent za urlop, ale odmówił wynagrodzenia za październik 2025 roku. Powód odmowy: pracownik przestał być pracownikiem miesiąc po tym, jak firma przestała istnieć.
Historia z sądu Umowa podawała koszt kredytu i dopisek: nie uwzględnia ryzyka kursowego
Kredytobiorcy żądali ustalenia nieważności umowy z 2008 roku, ewentualnie 34 957,73 zł zwrotu nadpłat za dziesięć lat spłat i przeliczenia salda bez klauzul indeksacyjnych. Umowa opiewała na 163 161,22 zł, a jej całkowity koszt wyliczono na 118 596,75 zł.
Historia z sądu Mieli prawomocną decyzję z 2013 roku. Przegrali proces, bo zażądali za mało
Prezydent miasta prawomocną decyzją z grudnia 2013 roku ustanowił na rzecz rodzeństwa użytkowanie wieczyste na 99 lat, z czynszem symbolicznym 105,68 zł i 83 zł rocznie. Umowy u notariusza nigdy nie zawarto. Po dziesięciu latach poszli do sądu, żeby wyrok zastąpił tę umowę.