Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Alina
powódka, kredytobiorczyni
W 2000 roku wraz z ówczesnym mężem kupowała dom. Nie mieli zdolności kredytowej w złotówkach, więc przyjęli jedyną propozycję, jaką im przedstawiono.
-
Bank
pozwany
Następca prawny instytucji, która udzieliła kredytu. Bronił się, twierdząc, że umowa była kredytem denominowanym bez klauzul abuzywnych, a powódka nie wykazała wysokości roszczenia.
-
Sąd Rejonowy w Piszu
sąd pierwszej instancji
Uznał umowę zawartą przed wejściem Polski do Unii Europejskiej za podlegającą pełnej ochronie konsumenckiej i rozliczył strony teorią salda.
W 2000 roku małżeństwo chciało kupić dom. Pieniędzy nie mieli, więc poszli do banku, w którym kobieta miała konto.
Usłyszeli to, co słyszały wtedy tysiące osób. Że w złotówkach nie mają zdolności kredytowej. Że kredyt we frankach szwajcarskich jest dla nich najkorzystniejszą formą finansowania. Że frank to bardzo stabilna waluta i nie ma powodu martwić się o przyszłość. Że różnica w przeliczeniu wyniesie maksymalnie 100 zł w jednej racie, na korzyść albo niekorzyść.
Pracownik banku nie przedstawił symulacji kredytu w dwóch wariantach. Nie pokazał, jak może kształtować się kurs franka. Propozycja ograniczyła się do jednej opcji.
Umowę podpisano 30 listopada 2000 roku. Bank udzielił kredytu długoterminowego w wysokości 43 814,84 CHF nominowanego w złotych, na 300 miesięcy, z terminem spłaty do 1 listopada 2025 roku. Tego samego dnia wypłacił 109 799,99 zł, po kursie 2,5060 zł za franka.
Treść umowy kredytobiorczyni zobaczyła dopiero w dniu podpisania. Przeczytała ją, ale wiele sformułowań było zbyt skomplikowanych. Pracownik banku próbował je tłumaczyć, w praktyce cytując zapisy umowy.
Dwadzieścia jeden lat wpłat
W lipcu 2011 roku małżonkowie podzielili majątek aktem notarialnym. Nieruchomość i wyposażenie o łącznej wartości 200 000 zł przypadły kobiecie, która zobowiązała się spłacić byłemu mężowi 50 000 zł i dobrowolnie spłacać kredyt na dotychczasowych warunkach. Były mąż zmarł.
W okresie od 30 listopada 2000 roku do 7 września 2021 roku wpłaciła bankowi w walucie polskiej łącznie 200 181,27 zł tytułem spłat kredytu.
Dopiero potem, w marcu 2026 roku, wezwała bank do zapłaty, a następnie wniosła pozew.
Cztery linie obrony banku
Bank wniósł o oddalenie powództwa w całości i podniósł kilka zarzutów, z których każdy sąd rozpatrzył osobno.
Nie wszyscy kredytobiorcy są po stronie powodowej. Bank argumentował, że stronami umowy było więcej podmiotów, a powódka nie wykazała, w jakiej części raty spłacała ona, a w jakiej pozostali. Sąd odpowiedział, powołując się na uchwałę Sądu Najwyższego z 26 października 2023 roku (III CZP 156/22), że w sprawie o ustalenie nieważności umowy kredytu i zwrot nienależnych świadczeń nie zachodzi współuczestnictwo konieczne kredytobiorców. Dodał, że z umowy o podział majątku wynika, iż to na powódce spoczywał ciężar spłaty, więc wobec drugiego kredytobiorcy przejęła wszelkie ciężary i roszczenia związane z umową.
Umowa została wykonana, więc nie ma czego zwracać. Ten zarzut sąd odrzucił z argumentacją, która ma szerokie zastosowanie. Brak jest podstaw prawnych do takiego założenia, bo oznaczałoby ono, że roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia nie przysługiwałoby w ogóle przy umowach wykonywanych jednorazowo, takich jak sprzedaż. Wykonanie umowy zawartej z konsumentem nie pozbawia jej zapisów abuzywnego charakteru ani nie sanuje wadliwości umowy.
Umowa jest starsza niż członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Ten wątek jest w tej sprawie najciekawszy. Umowę zawarto 30 listopada 2000 roku, cztery lata przed akcesją. Sąd wyjaśnił, że przepisy art. 385(1) do 385(3) k.c. weszły do polskiego porządku prawnego 1 lipca 2000 roku, jako implementacja dyrektywy Rady 93/13/EWG, właśnie po to, żeby zbliżyć prawo polskie do unijnego przed przystąpieniem. Normy o klauzulach abuzywnych obowiązywały więc w dniu zawarcia umowy. A skoro celem ich wprowadzenia było zbliżenie ustawodawstwa, to do ich wykładni stosuje się także orzecznictwo TSUE. Konsument, który zawarł umowę po 1 lipca 2000 roku, a przed akcesją, podlega takiej samej ochronie jak ten, który zawarł ją później.
Klauzule nie są abuzywne. Tu sąd przeprowadził pełną analizę.
Dlaczego klauzule przeliczeniowe upadły
Test z art. 385(1) k.c. ma trzy przesłanki, które muszą wystąpić łącznie: postanowienie nie zostało uzgodnione indywidualnie, nie określa głównych świadczeń stron w sposób jednoznaczny, oraz kształtuje prawa i obowiązki konsumenta sprzecznie z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.
Status konsumenta był bezsporny. Kredyt zaciągnięto na własne potrzeby mieszkaniowe, na nieruchomości nigdy nie prowadzono działalności gospodarczej i nie była ona wynajmowana.
Brak indywidualnego uzgodnienia sąd stwierdził bez wahania, przypominając, że ciężar dowodu w tym zakresie obciąża bank (art. 385(1) § 4 k.c.), a bank takich okoliczności nie udowodnił. Za negocjacje nie można uznać samego wyboru kwoty kredytu, okresu spłaty i sposobu kalkulowania rat. Tym bardziej że kredytobiorcy nie mieli zdolności kredytowej w złotówkach, więc nie mieli nawet możliwości wyboru waluty.
Sedno dotyczyło mechanizmu przeliczeń. Kwota kredytu była wypłacana w złotych po kursie kupna z tabeli banku, a każda spłata przeliczana po kursie sprzedaży z tej samej tabeli. Kredytobiorczyni nie poinformowano, w oparciu o jakie kryteria, czynniki i zasady bank wylicza te kursy. Nie powiedziano jej też, że może spłacać kredyt bezpośrednio we frankach.
Sąd nazwał skutek: bank przyznał sobie prawo do jednostronnego regulowania wysokości rat, a jego uprawnienie do ustalania kursu nie doznawało żadnych ograniczeń. Umowa nie dawała kredytobiorcom żadnych uprawnień kontrolnych ani nie wskazywała obiektywnych mierników.
Osobno rozprawił się ze spreadem. Przy rzeczywistym obrocie walutowym spread jest marżą podmiotu skupującego i sprzedającego waluty. Przy kredycie denominowanym rzeczywisty obrót walutowy nie istnieje, a między bankiem a kredytobiorcą nie dochodzi do żadnych rozliczeń walutowych. Skoro tak, koszty banku powinny być rekompensowane w oprocentowaniu, a nie ukrywane w formie spreadu, na którego wysokość kredytobiorca nie ma wpływu. Różnicowanie kursów, przy którym kurs sprzedaży jest wyższy niż kurs kupna, nie ma ekonomicznego uzasadnienia, a powoduje, że i saldo, i rata są wyższe.
Do tego doszło rozłożenie ryzyka: konsument został obciążony nieograniczonym ryzykiem kursowym, podczas gdy bank praktycznie takiego ryzyka nie ponosił.
Od abuzywności do nieważności
Stwierdzenie, że klauzule nie wiążą konsumenta, to dopiero pierwszy krok. Drugi to pytanie, czy umowa może obowiązywać dalej.
Sąd odpowiedział, że nie. Po wyeliminowaniu klauzul przeliczeniowych, przy zachowaniu określenia kwoty kredytu we frankach, kwotę trzeba by przeliczyć na złote i przyjmować spłaty w złotych, ale żadne postanowienie nie precyzowałoby kursu.
Luki tej nie da się wypełnić. Sąd wykluczył sięgnięcie do domniemanej woli stron i utrwalonych zwyczajów (art. 65 i art. 56 k.c.) oraz do art. 358 § 2 k.c., który posługuje się średnim kursem NBP. Wypełnienie luki wymagałoby od sądu ustalenia zarówno wysokości udzielonego kredytu, jak i kwoty do wypłaty, a więc wprowadzenia własnego mechanizmu waloryzacji i przesądzenia o wynagrodzeniu banku. Nie byłby to zabieg kosmetyczny, tylko zmiana samej istoty kredytu denominowanego.
Konsekwencja jest prosta: nie da się ustalić kwoty kredytu w walucie wykonania zobowiązania. A brak jednoznacznego określenia kwoty kredytu oznacza brak jednego z elementów przedmiotowo istotnych umowy kredytu z art. 69 prawa bankowego. Umowa jest więc sprzeczna z ustawą i nieważna na podstawie art. 58 k.c.
Sąd odnotował też, że powódka domagała się stwierdzenia nieważności świadoma potencjalnych skutków rozliczeń i została o nich pouczona przez pełnomocnika, więc unieważnienie nie następuje wbrew jej woli ani z jej pokrzywdzeniem.
Teoria salda: sąd odejmuje z urzędu
Rozliczenie stron to część, która w tej sprawie zasługuje na szczególną uwagę, bo sąd zastosował teorię salda, a nie dwóch kondykcji.
Różnica jest praktyczna. Przy teorii dwóch kondykcji każda strona ma własne roszczenie o zwrot tego, co świadczyła, i bank musi swoje zgłosić. Przy teorii salda sąd z urzędu odejmuje od siebie świadczenia stron i zasądza jedynie różnicę na rzecz tej strony, której świadczenie było wyższe.
Sąd powołał się na wyrok Sądu Najwyższego z 9 lipca 2025 roku (I CSK 652/25), zgodnie z którym teoria salda ma sens prawny, ekonomiczny i społeczny wtedy, gdy powinność odliczenia następuje z chwilą powstania stanu wymagalności roszczenia zwrotnego jednej ze stron, nawet gdyby druga strona, uważając umowę za ważną, nie wystosowała formalnego wezwania o zwrot. Podobne stanowisko zajął Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 29 września 2025 roku (I ACa 3839/23).
Zasądzona kwota to 90 381,28 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 11 kwietnia 2026 roku, a więc od terminu wynikającego z wcześniejszego wezwania do zapłaty (art. 455 k.c.).
Dlaczego roszczenie się nie przedawniło
Umowa z 2000 roku, ostatnia wpłata w 2021 roku, pozew w 2026 roku. Zarzut przedawnienia narzucał się sam.
Sąd rozłożył tę kwestię na etapy. Żądanie ustalenia nie podlega przedawnieniu w ogóle. Roszczenie o zwrot nadpłaconych rat przedawniało się pierwotnie w terminie dziesięcioletnim z art. 118 k.c., a po nowelizacji z 13 kwietnia 2018 roku w terminie sześcioletnim.
Kluczowe jest jednak nie to, ile trwa termin, tylko kiedy zaczyna biec. Świadczenie nienależne ma charakter bezterminowy, a bieg przedawnienia rozpoczyna się zgodnie z art. 120 § 1 zd. 2 k.c. od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najwcześniejszym możliwym terminie.
Tu wkracza prawo unijne. Sąd przywołał orzecznictwo TSUE, z którego wynika, że bieg terminu przedawnienia roszczeń restytucyjnych konsumenta nie może rozpocząć się przed datą powzięcia przez niego wiedzy o niedozwolonym charakterze postanowienia, względnie przed dniem, w którym przy zachowaniu przeciętnej staranności obiektywnie mógł taką wiedzę powziąć. To samo wynika z uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 roku (III CZP 6/21).
Sąd wskazał konkretną cezurę: dopiero rok 2019 można traktować jako datę, przed którą termin przedawnienia roszczeń frankowych nie mógł się rozpocząć, bo to wtedy zapadł wyrok TSUE w sprawie Dziubak (C-260/18), a za nim korzystne dla kredytobiorców orzecznictwo krajowe. Wejście w życie ustawy antyspreadowej w sierpniu 2011 roku było, jak ujął to sąd, tylko przyczynkiem do dyskusji.
Roszczenia okazały się więc nieprzedawnione w całości.
Sąd oddalił też sugestię, że żądanie oparte na nieważności umowy stanowi nadużycie prawa. Stwierdził, że to bank nadużył swojej pozycji dominującej, a powództwo było dla powódki jedynym środkiem ochrony praw. Odrzucił również przesłankę negatywną zwrotu nienależnego świadczenia: powódka nie wiedziała, że świadczy bez podstawy prawnej, a świadczyła w sytuacji przymusowej, bo zaniechanie spłaty groziło wypowiedzeniem umowy przez bank.
Koszty procesu zasądzono na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. w kwocie 6 417,00 zł, na którą złożyły się opłata od pozwu 1 000 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17 zł i wynagrodzenie pełnomocnika 5 400 zł.
Co z tej historii wynika
Spłacony kredyt nadal można podważyć. Bank przekonywał, że po wykonaniu umowy roszczenie nie przysługuje. Sąd odpowiedział, że wykonanie umowy nie usuwa abuzywności jej postanowień ani nie sanuje jej wadliwości. Ostatnia rata nie zamyka drogi do sądu.
Umowy sprzed akcesji też są chronione. Przepisy o klauzulach niedozwolonych obowiązują od 1 lipca 2000 roku, a sąd zastosował do nich prounijną wykładnię wraz z orzecznictwem TSUE. Data zawarcia umowy sprzed maja 2004 roku nie jest argumentem dla banku.
To bank musi udowodnić, że umowa była negocjowana. Art. 385(1) § 4 k.c. przerzuca ciężar dowodu na tego, kto powołuje się na indywidualne uzgodnienie. Wybór kwoty i okresu spłaty z gotowego wzorca to nie negocjacje.
Klauzula abuzywna to nie zawsze tylko usunięcie fragmentu. Gdy po wykreśleniu postanowienia nie da się ustalić kwoty kredytu, umowa traci element przedmiotowo istotny z art. 69 prawa bankowego i jest nieważna w całości. Sąd nie zastępuje wykreślonego kursu średnim kursem NBP.
Teoria salda zmienia to, co widać w wyroku. Sąd odjął od siebie świadczenia obu stron z urzędu i zasądził samą różnicę. Kwota w sentencji nie odpowiada więc temu, co kredytobiorczyni wpłaciła bankowi, tylko wynikowi tego rozliczenia.
Przedawnienie liczy się od wiedzy konsumenta, nie od zapłaty raty. Sąd przyjął, że bieg terminu nie mógł rozpocząć się przed 2019 rokiem, gdy orzecznictwo TSUE dało kredytobiorcom realną podstawę do kwestionowania takich umów. To dlatego raty z 2001 roku wciąż podlegały zwrotowi.
Jak to się potoczyło
-
1 lipca 2000
Przepisy o klauzulach abuzywnych wchodzą w życie
Do Kodeksu cywilnego trafiają art. 385(1) i następne, implementujące dyrektywę 93/13/EWG, jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
-
30 listopada 2000
Podpisanie umowy
Bank udziela kredytu długoterminowego w wysokości 43 814,84 CHF nominowanego w złotych, na 300 miesięcy. Wypłata następuje tego samego dnia w kwocie 109 799,99 zł, po kursie 2,5060 zł za franka.
-
7 lipca 2011
Podział majątku
Byli małżonkowie dzielą majątek aktem notarialnym. Nieruchomość przypada powódce, która zobowiązuje się dobrowolnie spłacać kredyt na dotychczasowych warunkach.
-
3 października 2019
Wyrok TSUE w sprawie Dziubak
Orzeczenie C-260/18, które sąd uznał za moment, przed którym bieg przedawnienia roszczeń frankowych nie mógł się rozpocząć.
-
7 września 2021
Ostatnia wpłata
W okresie od listopada 2000 roku do tej daty powódka wpłaca bankowi w walucie polskiej łącznie 200 181,27 zł tytułem spłat kredytu.
-
27 marca 2026
Wezwanie do zapłaty
Powódka wzywa bank do zapłaty 200 181,27 zł w terminie siedmiu dni.
-
14 lipca 2026
Rozprawa
Sąd przesłuchuje powódkę na okoliczności zawarcia umowy i informacji udzielonych przez pracownika banku.
-
30 lipca 2026
Wyrok: 90 381,28 zł
Sąd zasądza od banku należność główną z odsetkami od 11 kwietnia 2026 r. oraz 6 417,00 zł kosztów procesu.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Piszu zasądził od pozwanego banku na rzecz powódki 90 381,28 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 11 kwietnia 2026 r. do dnia zapłaty oraz 6 417,00 zł tytułem zwrotu kosztów procesu z odsetkami od uprawomocnienia się wyroku. Sąd uznał klauzule denominacyjne za niedozwolone w rozumieniu art. 385(1) k.c., stwierdził, że po ich wyeliminowaniu nie da się ustalić kwoty kredytu, a więc umowa jest sprzeczna z art. 69 prawa bankowego i nieważna na podstawie art. 58 k.c. Rozliczenia dokonał zgodnie z teorią salda, odejmując z urzędu świadczenia stron i zasądzając samą różnicę. Zarzut przedawnienia oddalił.
Podstawa prawna
- art. 385(1) k.c.: postanowienia nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki sprzecznie z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy
- art. 385(1) § 4 k.c.: ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje
- art. 22(1) k.c.: definicja konsumenta jako osoby fizycznej dokonującej czynności niezwiązanej bezpośrednio z działalnością gospodarczą lub zawodową
- art. 69 ust. 1 prawa bankowego: elementy przedmiotowo istotne umowy kredytu, w tym oznaczenie kwoty kredytu
- art. 58 k.c.: nieważność czynności prawnej sprzecznej z ustawą
- art. 189 k.p.c.: ustalenie istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego
- art. 405 k.c. w zw. z art. 410 k.c.: zwrot nienależnego świadczenia spełnionego na podstawie nieważnej umowy
- art. 455 k.c.: zobowiązanie bezterminowe staje się wymagalne niezwłocznie po wezwaniu dłużnika
- art. 118 k.c. i art. 120 § 1 zd. 2 k.c.: terminy i początek biegu przedawnienia roszczeń restytucyjnych
- art. 98 § 1 i § 1(1) k.p.c.: zwrot kosztów procesu wraz z odsetkami
Czytaj dalej
Jak odzyskać pieniądze od sklepu, praktyczny poradnik
Sklep nie chce oddać pieniędzy za wadliwy lub zwrócony towar? Sprawdź krok po kroku, jak dochodzić zwrotu i gdzie szukać pomocy, gdy sprzedawca zwleka.
2004-2024 Rata rosła, choć nikt nie zmieniał umowy. Spór o jedno zdanie w tabeli kursowej zajął sądom dziesięć lat
Kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego stały się największym sporem cywilnym III Rzeczypospolitej. Rozstrzygnęło go nie nowe prawo, lecz przepis o klauzulach niedozwolonych z 2000 roku, przeczytany przez Trybunał Sprawiedliwości UE i Sąd Najwyższy.
Historia z sądu Kupił auto do wożenia drewna. Pięć dni później diagnosta powiedział, że rama może się przełamać
4 920 zł za dostawczaka z 1997 roku i pytanie, czy pokazanie kupującemu rdzy na karoserii zwalnia sprzedawcę z odpowiedzialności za przeżartą ramę.
2000-2014 Podpisała umowę, w której punkt 17 mówił coś zupełnie innego niż sprzedawca. Od 2000 roku ten punkt jej nie wiąże
Ustawa z 2 marca 2000 r. wprowadziła do Kodeksu cywilnego art. 385(1) i przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych. Konsument przestał być stroną, która podpisała, więc się zgodziła, a stał się stroną, wobec której niektóre zapisy po prostu nie działają.