Biurko z otwartym pismem procesowym, obok teczka akt i pieczątka sądowa, w tle regał z segregatorami

Nazwała go oprawcą w piśmie do sądu. Pozwał ją o 30 tysięcy i przegrał

30 000 zł zadośćuczynienia i pisemne przeprosiny za dwukrotne użycie słowa „oprawca” w piśmie procesowym złożonym w innej sprawie. Powód jest adwokatem i twierdził, że słowo uderza w jego pozycję w środowisku prawniczym.

Prawo cywilne Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 31 marca 2026 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sąd Okręgowy w Warszawie, wydział cywilny. Jedna z kilkudziesięciu spraw, które powód wytoczył w tym samym konflikcie.
Sąd Okręgowy w Warszawie, wydział cywilny. Jedna z kilkudziesięciu spraw, które powód wytoczył w tym samym konflikcie.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Sebastian Uziębło, powód, adwokat (postać fikcyjna)

    Sebastian Uziębło

    powód, adwokat

    Wykonuje zawód zaufania publicznego i na tym zbudował całe roszczenie: twierdził, że słowo padło w środowisku prawniczym i podważa jego pozycję. Autor kilkudziesięciu postępowań przeciwko pozwanej.

  • Wanda Borzęcka, pozwana (postać fikcyjna)

    Wanda Borzęcka

    pozwana

    Druga strona wieloletniego sporu rodzinnego. W procesie o dobra osobiste broniła się tym, że pismo trafiło wyłącznie do sądu i do powoda, a jej ocena była szczera i wynikała z prawa do obrony własnego stanowiska.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji

    Przyznał powodowi rację w pierwszym kroku analizy i odmówił jej w drugim, a na koniec dołożył samodzielną podstawę oddalenia z art. 5 k.c.

Sprawa dotyczyła dwóch wystąpień jednego słowa w jednym piśmie procesowym.

Pismo złożono 22 kwietnia 2022 roku w postępowaniu przed sądem rejonowym, wydziałem rodzinnym i nieletnich. Formalnie był to wniosek o wyznaczenie terminu badań DNA. W uzasadnieniu autorka odniosła się do twierdzeń, które w tamtej sprawie podnosił jej przeciwnik procesowy, i użyła wobec niego określenia “oprawca”.

Pięć miesięcy później, 15 września 2022 roku, ten przeciwnik złożył pozew o ochronę dóbr osobistych. Zażądał pisemnych przeprosin wysłanych listem poleconym w ciągu siedmiu dni od uprawomocnienia wyroku oraz 30 000 zł zadośćuczynienia z odsetkami.

Jego argument miał sensowną konstrukcję. Jest adwokatem, a informacje z postępowań sądowych, zwłaszcza rodzinnych, nierzadko wychodzą poza salę sądową. Twierdził, że pozwana chciała umniejszyć go jako ojca w oczach sędziów i pracowników sądu, ale też zaszkodzić mu w środowisku prawniczym. Zadośćuczynienie miało mieć charakter kompensacyjny, a pośrednio także sankcyjny: zapobiec dalszym naruszeniom.

Pozwana odpowiedziała, że pismo było adresowane do zamkniętego katalogu odbiorców, czyli do sądu i do drugiej strony, że jej ocena była szczera, a cel wynikał z ochrony jej praw i dobra dziecka. Dodała, że proces o dobra osobiste nie zmierza do rzeczywistej ochrony niczego, tylko jest elementem strategii w szerszym sporze.

Sąd musiał więc odpowiedzieć na dwa pytania, w ściśle określonej kolejności.

Krok pierwszy: czy doszło do naruszenia

W sprawach o dobra osobiste analiza zawsze przebiega dwuetapowo. Najpierw sąd ustala, czy dobro osobiste zostało naruszone. Dopiero jeśli tak, bada, czy działanie było bezprawne.

Ten podział ma praktyczne konsekwencje dla ciężaru dowodu. Zgodnie z art. 6 k.c. to powód musi wykazać, że jego dobro zostało zagrożone albo naruszone. Ale to pozwany musi udowodnić, że jego działanie nie było bezprawne. Prawo zakłada bezprawność naruszenia i każe ją obalać temu, kto naruszył.

Przy pierwszym pytaniu sąd sięgnął po miernik obiektywny: nie bada się rzeczywistej reakcji otoczenia, tylko ocenia, czy wypowiedź mogła stać się podstawą negatywnych ocen u przeciętnego, rozsądnie postępującego człowieka.

Sięgnął też po definicję słownikową. “Oprawca” to ten, kto torturuje albo morduje kogoś z czyjegoś polecenia. Sąd od razu zaznaczył, że pozwana nie użyła tego słowa w tak ścisłym znaczeniu, tylko w powszechnym: osoby, która znęca się nad ofiarą. Było to wyrazem jej oceny postawy powoda, którą postrzegała jako przejaw presji i nękania.

Mimo to sąd uznał, że wobec osoby wykonującej zawód zaufania publicznego takie sformułowanie mogło przekroczyć granice wolności słowa. Cechy przypisane powodowi mogły podważać zaufanie i opinię, jaką powinna cieszyć się osoba w tym zawodzie.

Wniosek pierwszego etapu: doszło do naruszenia dobra osobistego w postaci dobrego imienia.

Powód wygrał ten etap. I na tym jego wygrane się skończyły.

Krok drugi: czy było bezprawne

Bezprawność to zachowanie sprzeczne z porządkiem prawnym albo z zasadami współżycia społecznego. Wyłączają ją między innymi: działanie w ramach porządku prawnego, wykonywanie prawa podmiotowego, zgoda uprawnionego, działanie w obronie uzasadnionego interesu i sprzeczność żądania ochrony z zasadami współżycia społecznego.

Sąd oparł się przede wszystkim na regule wypracowanej dla wypowiedzi procesowych. Brzmi ona tak: strona, która w procesie, realizując przysługujące jej prawo do obrony, składa oświadczenia naruszające dobra osobiste drugiej strony, działa bezprawnie tylko wtedy, gdy przedstawia fakty i oceny ze świadomością ich niezgodności z prawdą.

Chodzi o oświadczenia składane na uzasadnienie roszczenia, skargi albo obrony, jeżeli wynikają z uprawnień działającego, przedmiotowo zdolne są służyć obronie jego prawa i podmiotowo podyktowane są wolą wystąpienia w tej obronie.

Sąd sprawdził te warunki po kolei.

Pismo złożono w sprawie zainicjowanej przez samego powoda. Pozwana odpowiadała w nim na jego zarzuty, w tym na twierdzenie, że to ona swoim zachowaniem doprowadziła do pogorszenia jego stanu zdrowia. Realizowała więc prawo do obrony własnego interesu.

Adresatem był sąd rodzinny, czyli organ wymiaru sprawiedliwości, z ustawy uprawniony do badania zastrzeżeń dotyczących kompetencji rodzicielskich i troski o dobro dziecka. Nie było publikacji, nie było szerokiego kręgu odbiorców.

Sąd stwierdził też, że nie sposób uznać, by użyte sformułowanie przyniosło powodowi jakiekolwiek namacalne uciążliwości. Pozwana wyraziła się dosadnie, ale przedstawiła swoje zapatrywanie na okoliczności, które uważała za istotne dla rozstrzygnięcia.

Ten sam język po drugiej stronie

Do tego doszedł argument, którego powód najwyraźniej nie przewidział.

Sąd zajrzał do pism, które on sam składał w tych samych i równoległych postępowaniach. Znalazł w nich określenia wobec pozwanej co najmniej równie dosadne, w piśmie z 28 lipca 2023 roku i w kolejnym z 11 października 2023 roku, złożonym w innej sprawie przed innym sądem rejonowym.

Wniosek sądu: w tych warunkach żądanie ochrony dóbr osobistych, z jakim wystąpił powód, musi być ocenione jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, co samo w sobie wyłącza bezprawność działania pozwanej.

To jest mechanizm, który warto zrozumieć. Nie chodzi o to, że dwa naruszenia się znoszą. Chodzi o to, że sąd, oceniając bezprawność, patrzy na proporcje wzajemnych naruszeń i na to, czy żądający ochrony sam nie postępuje tak samo.

Trzecia podstawa: nadużycie prawa

Sąd mógł na tym poprzestać. Dodał jednak samodzielną podstawę oddalenia: art. 5 k.c.

W uzasadnieniu wyliczył postępowania, które powód wytoczył pozwanej. Lista obejmuje kilkadziesiąt pozycji: sprawy o ustalenie kontaktów, o zapłatę, kilkanaście odrębnych pozwów o ochronę dóbr osobistych przed różnymi sądami okręgowymi, prywatne akty oskarżenia, zawiadomienia do prokuratury, a nawet skargi do rzecznika dyscyplinarnego samorządu zawodowego. Część spraw wytoczyły także osoby z jego otoczenia.

Sąd nazwał to wprost: działania te przybierają formę dość oczywistej represji za brak zgody na przedstawiane przez niego propozycje.

Powołał się przy tym na wcześniejszy wyrok sądu rodzinnego drugiej instancji z 9 grudnia 2024 roku, w którym postępowanie powoda wobec pozwanej oceniono jako nacechowane uporczywością, wrogością i nasileniem złej woli. Tamten wyrok podwyższył zasądzone alimenty z 1.600 zł do 4.000 zł miesięcznie, zasądził 9.000 zł tytułem roszczeń związanych z ciążą i porodem oraz pozbawił powoda władzy rodzicielskiej.

Sąd cywilny stwierdził, że obraz wyłaniający się z materiału w jego sprawie jest tożsamy, i uznał roszczenie za nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 k.c.

Cierpienie, którego sąd nie kupił

Osobno sąd ocenił dowody dotyczące krzywdy.

Nie dał wiary zeznaniom powoda ani świadków z jego bliskiego otoczenia w zakresie, w jakim twierdzili, że sporne pismo wywołało u niego silne cierpienie emocjonalne. Powód sam bowiem wskazywał jako źródło swoich cierpień nie tylko konflikt z pozwaną, ale też inny, równie zaogniony konflikt osobisty.

W sprawie znalazła się też opinia sądowo-psychiatryczno-psychologiczna z 12 czerwca 2024 roku, sporządzona na potrzeby postępowania karnego. Biegli stwierdzili brak bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między pogorszeniem stanu psychicznego powoda a zachowaniami pozwanej, wskazując na inne przyczyny oraz na cechy jego osobowości.

Sąd zakończył ten wątek zdaniem, które oddaje istotę oceny: przy tak rozległym i wieloletnim konflikcie nie sposób uwierzyć, że dwukrotne użycie jednego słowa w jednym piśmie procesowym mogło wywołać u powoda istotny wstrząs.

Powództwo oddalono w całości. Powód zapłacił 4.337,00 zł kosztów procesu: 4.320,00 zł kosztów zastępstwa procesowego i 17,00 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa.

Co z tej historii wynika

Naruszenie dobra osobistego to dopiero połowa sprawy. Sąd może stwierdzić, że słowo faktycznie uderzyło w czyjeś dobre imię, i mimo to oddalić powództwo, bo działanie nie było bezprawne. To dwa odrębne etapy analizy, a przegrywa się najczęściej na drugim.

Wypowiedzi w pismach procesowych są chronione szerzej niż publiczne. Strona broniąca swojego stanowiska przed sądem może wyrażać się dosadnie. Bezprawność pojawia się dopiero wtedy, gdy przedstawia fakty i oceny ze świadomością, że są nieprawdziwe. To celowa konstrukcja: bez niej strony bałyby się formułować zarzuty, a proces przestałby działać.

Krąg odbiorców ma znaczenie. Co innego opublikować zarzut, co innego napisać go w piśmie, które trafia do sądu i do drugiej strony. Ten drugi przypadek sąd nazwał zamkniętym katalogiem odbiorców i potraktował jako okoliczność przemawiającą przeciwko roszczeniu.

Kto sam używa mocnych słów, trudniej wygra sprawę o mocne słowa. Sąd zestawił pisma obu stron i uznał, że przy takich proporcjach wzajemnych naruszeń żądanie ochrony jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Własna korespondencja procesowa bywa najlepszym dowodem przeciwko sobie.

Skala procesowania się sama staje się dowodem. Kilkadziesiąt spraw przeciwko jednej osobie sąd potraktował jako formę represji i podstawę do zastosowania art. 5 k.c. To rzadkie, ale możliwe: prawo do sądu nie jest prawem do nękania drugiej strony pozwami.

Jak to się potoczyło

  1. 22 kwietnia 2022

    Pismo procesowe w sprawie rodzinnej

    Pozwana wnosi o wyznaczenie terminu badań DNA i odnosi się do argumentacji powoda. W uzasadnieniu dwukrotnie pada sporne sformułowanie.

  2. 15 września 2022

    Pozew o ochronę dóbr osobistych

    Powód żąda pisemnych przeprosin wysłanych listem poleconym w ciągu 7 dni od uprawomocnienia wyroku oraz 30 000 zł zadośćuczynienia z odsetkami od 28 sierpnia 2022 roku.

  3. 30 stycznia 2023

    Umorzenie postępowania karnego

    Postępowanie zainicjowane przez pozwaną przeciwko powodowi zostaje umorzone postanowieniem prokuratora.

  4. 28 lipca i 11 października 2023

    Pisma samego powoda

    W dwóch równoległych postępowaniach powód używa wobec pozwanej równie dosadnych określeń. Sąd cytuje to później jako argument przeciwko niemu.

  5. 12 czerwca 2024

    Opinia biegłych w postępowaniu karnym

    Biegli nie stwierdzają bezpośredniego związku między pogorszeniem stanu psychicznego powoda a zachowaniami pozwanej.

  6. 9 grudnia 2024

    Wyrok sądu rodzinnego drugiej instancji

    Sąd Okręgowy w Warszawie podwyższa alimenty i pozbawia powoda władzy rodzicielskiej, oceniając jego postępowanie jako nacechowane uporczywością i wrogością.

  7. 31 marca 2026

    Powództwo oddalone

    Sąd Okręgowy w Warszawie oddala żądanie w całości na posiedzeniu niejawnym i zasądza od powoda 4.337,00 zł kosztów procesu.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo w całości i zasądził od powoda 4.337,00 zł kosztów procesu. Uznał, że sformułowanie użyte wobec osoby wykonującej zawód zaufania publicznego mogło naruszyć jej dobre imię, ale nie było bezprawne. Pozwana zawarła je w piśmie procesowym w sprawie zainicjowanej przez samego powoda, odpowiadając na jego zarzuty, a pismo trafiło do zamkniętego kręgu odbiorców: sądu rodzinnego i drugiej strony. Strona, która broniąc się w procesie składa oświadczenia naruszające cudze dobra, działa bezprawnie tylko wtedy, gdy przedstawia fakty ze świadomością ich niezgodności z prawdą. Sąd wskazał dodatkowo, że sam powód używał w tych samych postępowaniach równie dosadnych określeń wobec pozwanej, a wobec skali wytoczonych przez niego postępowań jego żądanie stanowi nadużycie prawa podmiotowego z art. 5 k.c.

Podstawa prawna

  • art. 23 k.c.: katalog dóbr osobistych; cześć obejmuje dobre imię (aspekt zewnętrzny) i godność osobistą (aspekt wewnętrzny)
  • art. 24 § 1 k.c.: żądanie zaniechania i usunięcia skutków naruszenia, chyba że działanie nie jest bezprawne
  • art. 448 k.c.: zadośćuczynienie pieniężne za krzywdę wynikłą z naruszenia dobra osobistego
  • art. 6 k.c.: powód dowodzi naruszenia dobra, pozwany dowodzi braku bezprawności
  • art. 5 k.c.: nadużycie prawa podmiotowego; żądanie ochrony sprzeczne z zasadami współżycia społecznego nie korzysta z ochrony
  • art. 30 Konstytucji RP: przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jako źródło wolności i praw
  • art. 98 k.p.c.: zwrot kosztów procesu według zasady odpowiedzialności za wynik

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: I C 349/24

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej