Salon w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie, meblościanka z lat dziewięćdziesiątych, na stole rozłożone akty notarialne i wyciągi bankowe

Wdowiec pozwał pasierba o zachowek, a w trakcie procesu oddał roszczenie komu innemu

Czterdzieści lat małżeństwa, testament notarialny na rzecz syna z pierwszego związku i mąż, który w chwili otwarcia spadku był trwale niezdolny do pracy. Spór szedł o to, czy w ogóle należy mu się zachowek, i od jakiej kwoty go liczyć.

Spadki Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 15 maja 2024 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Mieszkanie na Mokotowie o powierzchni 65 metrów kwadratowych, wykupione przez małżonków od miasta w 2005 roku. Główny składnik spadku.
Mieszkanie na Mokotowie o powierzchni 65 metrów kwadratowych, wykupione przez małżonków od miasta w 2005 roku. Główny składnik spadku.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Jan, pierwotny powód, mąż spadkodawczyni (postać fikcyjna)

    Jan

    pierwotny powód, mąż spadkodawczyni

    Przeżył ze zmarłą ponad czterdzieści lat, wspólnie pracowali w bankowości i dorobili się majątku. W chwili jej śmierci był całkowicie i trwale niezdolny do pracy.

  • Michał, powód po przelewie wierzytelności (postać fikcyjna)

    Michał

    powód po przelewie wierzytelności

    Wszedł do procesu na miejsce pierwotnego powoda, który nieodpłatnie przeniósł na niego całe roszczenie o zachowek umową z kwietnia 2021 roku.

  • Grzegorz, pozwany, syn spadkodawczyni z pierwszego małżeństwa (postać fikcyjna)

    Grzegorz

    pozwany, syn spadkodawczyni z pierwszego małżeństwa

    Jedyny spadkobierca testamentowy. Emerytowany wojskowy o rozbudowanym majątku. Twierdził, że ojczym powinien być uznany za niegodnego dziedziczenia.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji

    Wysłuchał ośmiorga świadków spierających się o to, jakie naprawdę było to małżeństwo, i uznał, że nawet gdyby wersja pozwanego była prawdziwa, i tak zgłosił ją za późno.

Pobrali się w 1977 roku. Ona wnosiła do tego małżeństwa syna z pierwszego związku, on wychowywał go razem z nią. Oboje pracowali w bankowości, dorobili się majątku, jeździli na wakacje za granicę, weekendy spędzali w domku letniskowym na działce.

Przeżyli razem ponad czterdzieści lat.

W lipcu 2018 roku ona poszła do notariusza i sporządziła testament, w którym do całości spadku powołała syna. W tym samym roku zdiagnozowano u niej nowotwór. Zmarła w listopadzie.

Mąż nie dostał nic. Miał wtedy status, który w prawie spadkowym ma konkretną wagę: był całkowicie i trwale niezdolny do pracy.

Zachowek przy trwałej niezdolności do pracy

Zachowek to konstrukcja, która przyznaje najbliższym korzyść ze spadku nawet wbrew woli zmarłego. Nie da się go wyłączyć testamentem, można go pozbawić tylko przez wydziedziczenie albo uznanie kogoś za niegodnego dziedziczenia.

Art. 991 § 1 k.c. przewiduje dwa ułamki. Zasadą jest połowa wartości udziału, jaki przypadłby uprawnionemu przy dziedziczeniu ustawowym. Ale gdy uprawniony jest małoletni albo trwale niezdolny do pracy, ułamek rośnie do dwóch trzecich.

Tu ta przesłanka była bezsporna. Cały spór dotyczył czegoś innego: czy mąż w ogóle zasługuje na zachowek, i od jakiej podstawy go liczyć.

Zarzut, który przyszedł za późno

Pozwany zbudował obronę na dwóch filarach. Twierdził, że ojczym powinien być uznany za niegodnego dziedziczenia z uwagi na swoje zachowanie wobec zmarłej, a niezależnie od tego, że dochodzenie zachowku jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Zeznania ośmiorga świadków rozeszły się w dwie strony. Jedni mówili o zgodnym, kochającym się małżeństwie. Drudzy, głównie ze strony pozwanego, o pogarszających się relacjach, krzykach, rozrzutności męża, przerzuceniu na żonę całości obowiązków domowych i skupieniu na sprawach finansowych. Wypłynął też dawny epizod niewierności.

Sąd te zarzuty zważył i odrzucił, ale zaczął od czegoś prostszego niż ocena moralna.

Art. 929 k.c. wyznacza termin: żądanie uznania spadkobiercy za niegodnego można zgłosić w ciągu roku od dnia, w którym uprawniony dowiedział się o przyczynie niegodności, i nie później niż przed upływem trzech lat od otwarcia spadku.

Spadkodawczyni zmarła 19 listopada 2018 roku. Pozwany, jako jej syn, miał bieżącą wiedzę o wszystkich okolicznościach jeszcze za jej życia. Odpowiedź na pozew, w której po raz pierwszy podniósł niegodność, wpłynęła 5 września 2020 roku. Roczny termin dawno minął.

Niezależnie od tego sąd stwierdził, że opisywane zachowania i tak nie świadczyłyby o uporczywym uchylaniu się od małżeńskiego obowiązku pomocy, szacunku i wspierania w rozumieniu art. 928 pkt 5 k.c.

Uzasadnienie zawiera przy tym uwagę pokazującą, jak łatwo mylnie odczytać fakty. Zmarła przez znaczny okres przed śmiercią mieszkała u syna, a nie z mężem. Pozwany podawał to jako dowód rozpadu więzi. Sąd ustalił, że powodem był łatwiejszy dostęp do usług medycznych i lepsza opieka rodziny syna, której mąż, sam schorowany i w podeszłym wieku, nie był w stanie zapewnić. Tęskniła za domem i wracała do niego, a mąż odwiedzał ją i dzwonił.

Nadużycie prawa: dlaczego i ten zarzut upadł

Drugi filar obrony opierał się na art. 5 k.c.

Sąd przypomniał zasadę, która w sprawach o zachowek pojawia się regularnie: odmowa ochrony na podstawie tej klauzuli musi być wyjątkiem, uzasadnionym okolicznościami rażącymi i nieakceptowanymi. I dodał argument, który zwykle umyka: samo pozbawienie kogoś udziału w spadku jest już dla niego dolegliwe, więc nie należy tej dolegliwości pogłębiać, obcinając mu jeszcze zachowek.

W orzecznictwie przyjmuje się, że podstawą mogą być okoliczności, które uzasadniałyby wydziedziczenie: powtarzalne, intencjonalne działania zmierzające do wyrządzenia spadkodawcy krzywdy albo wieloletnie złe, zawinione relacje. Sam konflikt między uprawnionym a spadkobiercą do tej kategorii nie należy.

Tutaj, jak ujął sąd, zachowania męża, nawet jeśli bywały niemiłe i przykre, nie wykraczają poza ramy standardowych relacji rodzinnych. Kłótnie pojawiły się dopiero na końcowym etapie wspólnego życia i dotyczyły głównie kwestii majątkowych, a zarzuty o rozrzutność czy nacisk na finanse to raczej cechy charakteru niż celowe krzywdzenie.

Jest jeszcze druga przesłanka stosowania art. 5 k.c. przy zachowku: czy zapłata narazi spadkobiercę na skrajny niedostatek. Sąd ustalił, że pozwany jest człowiekiem majętnym, ma za sobą szereg transakcji nieruchomościowych i emeryturę wojskową, a odziedziczył majątek o wartości blisko dwóch milionów złotych. Zapłata zachowku nie zagrozi jego bytowi.

Mieszkanie sprzedane szesnaście lat wcześniej

Najciekawszy fragment dotyczy liczenia.

Do substratu zachowku zalicza się nie tylko to, co zostało po zmarłym, ale też darowizny, które za życia uczynił (art. 993 § 1 k.c.). Inaczej wystarczyłoby rozdać majątek przed śmiercią, żeby zachowek stał się iluzją.

W tej sprawie w 2007 roku spadkodawczyni i mąż darowali synowi mieszkanie z garażem podziemnym. Rok później syn je sprzedał, za 580 000 zł.

Powstało pytanie: doliczyć dzisiejszą wartość rynkową takiej nieruchomości, czy cenę, którą obdarowany faktycznie dostał?

Sąd pominął dowód z opinii biegłego co do wartości tego lokalu i przyjął cenę sprzedaży. Uzasadnienie jest logiczne: skoro przedmiot darowizny został zbyty, a obdarowany uzyskał za niego określony ekwiwalent, to właśnie ten ekwiwalent jest miernikiem przysporzenia, jakie otrzymał od spadkodawcy. Nie hipotetyczna wartość, której nigdy nie zobaczył.

Reszta składników poszła podobnie rzeczowo. Główne mieszkanie na Mokotowie biegły wycenił na 1 136 000 zł. Na rachunkach zmarłej pozostało 96 000 zł oraz 1 176,18 dolara.

Sąd odmówił natomiast doliczenia trzech pozycji, których powód nie udowodnił: samochodu o szacowanej wartości 25 000 zł, darowizny 230 000 zł na zakup nieruchomości oraz darowizny 300 000 zł na zakup mieszkania. Zgodnie z art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c. twierdzenie bez dowodu jest tylko twierdzeniem. Ustalono przy okazji, że zmarła miała samochód innej marki i sprzedała go za 18 000 zł jeszcze przed śmiercią, ale nie wykazano, żeby pieniądze z tej transakcji istniały w chwili otwarcia spadku ponad kwoty już ujęte.

Rachunek wyglądał tak: od mieszkania na Mokotowie jedna czwarta, bo mąż odziedziczyłby połowę udziału żony we wspólnym majątku, a od pozostałych składników połowa, i wszystko razy dwie trzecie z tytułu trwałej niezdolności do pracy. Wyszło 189 333,33 zł, 193 333,33 zł, 32 000 zł oraz kwota za dolary.

Tu pojawił się drobny, ale wymowny szczegół. Przeliczenie dolarów po kursie z dnia wymagalności dawało 1 549,23 zł, ale powód w swoim piśmie zażądał 1 524,41 zł. Sąd, związany art. 321 k.p.c., nie mógł zasądzić ponad żądanie i przyjął niższą kwotę.

Suma: 416 191,07 zł.

Odsetki sąd zasądził dopiero od 5 września 2020 roku, czyli od dnia po sporządzeniu odpowiedzi na pozew. Powód wysłał wezwanie do zapłaty rok wcześniej, ale nie przedłożył dowodu jego doręczenia, więc żądanie odsetek od dnia wniesienia pozwu uznano za przedwczesne.

Zachowek zmienia właściciela

W tej sprawie jest jeszcze jeden wątek, rzadko spotykany.

W kwietniu 2021 roku, gdy proces trwał już półtora roku, pierwotny powód zawarł umowę przelewu wierzytelności i nieodpłatnie przeniósł całe roszczenie o zachowek na inną osobę. Dwa lata później sąd dopuścił nabywcę do udziału w sprawie w charakterze powoda, w miejsce dotychczasowego.

Czy tak można? Sąd potwierdził, że tak. Art. 509 k.c. dopuszcza przelew każdej wierzytelności, chyba że sprzeciwia się temu ustawa, zastrzeżenie umowne albo właściwość zobowiązania. Roszczenie o zachowek, choć wynika z więzi rodzinnej, jest zwykłą wierzytelnością pieniężną i podlega przelewowi, co przesądził Sąd Najwyższy jeszcze uchwałą z 1975 roku.

Ta zmiana miała jednak koszt. Pierwotny powód był częściowo zwolniony od kosztów sądowych. Nabywca wierzytelności z tego zwolnienia nie korzysta, bo zwolnienie jest przywilejem osobistym. Przy rozliczeniu końcowym sąd nakazał pobrać od niego 7 210,84 zł nieuiszczonych kosztów sądowych, a od pozwanego 23 032,82 zł, w tym nieopłaconą część opłaty od pozwu. Powód wygrał w 73,72 procent, więc po kompensacie otrzymał od pozwanego 6 605,99 zł kosztów procesu.

Co z tej historii wynika

Niegodność dziedziczenia ma zegar, i on tyka od poznania przyczyny. Pozwany podniósł ten zarzut w odpowiedzi na pozew, prawie dwa lata po śmierci matki, choć o wszystkich okolicznościach wiedział jeszcze za jej życia. Roczny termin z art. 929 k.c. przekreślił argument, zanim sąd zdążył ocenić go merytorycznie.

Zła atmosfera w małżeństwie to nie to samo co podstawa do odebrania zachowku. Sąd usłyszał o krzykach, rozrzutności i dawnej zdradzie, i uznał, że to mieści się w ramach zwykłych relacji rodzinnych. Do zastosowania art. 5 k.c. potrzeba zachowań rażących, intencjonalnych i wymierzonych w spadkodawcę.

Darowizna sprzed lat wraca do rachunku, ale w cenie, jaką obdarowany za nią dostał. Mieszkanie darowane w 2007 roku i sprzedane rok później weszło do substratu zachowku w kwocie uzyskanej ze sprzedaży, a nie według dzisiejszej wyceny. To działa w obie strony: przy rosnących cenach korzystnie dla obdarowanego, przy spadających przeciwnie.

Twierdzenie o darowiznach trzeba udowodnić. Powód wskazał kilka dodatkowych przysporzeń na łączną sumę kilkuset tysięcy złotych i żadnego nie wykazał. Sąd te pozycje po prostu pominął, a proporcja wygranej wpłynęła potem na rozliczenie kosztów.

Bez dowodu doręczenia wezwania nie ma wcześniejszych odsetek. Wezwanie do zapłaty wysłano rok przed pozwem, ale w aktach nie było potwierdzenia odbioru. Przy kwocie ponad czterystu tysięcy złotych każdy dodatkowy rok odsetek to realne pieniądze, a wystarczyło zachować jeden dokument.

Roszczenie o zachowek można sprzedać albo darować. To zwykła wierzytelność, przenoszalna na podstawie art. 509 k.c., nawet w trakcie procesu. Nabywca wchodzi jednak w sprawę bez osobistych przywilejów zbywcy, w tym bez zwolnienia od kosztów sądowych.

Jak to się potoczyło

  1. 29 października 1977

    Ślub

    Drugie małżeństwo spadkodawczyni. Wspólnie wychowują jej syna z pierwszego związku, oboje pracują w bankowości.

  2. 2005 i 2006

    Dwa mieszkania i garaż

    Małżonkowie wykupują lokal na Mokotowie i nabywają drugie mieszkanie z garażem podziemnym w innej dzielnicy.

  3. 22 lutego 2007

    Darowizna dla syna

    Drugie mieszkanie wraz z garażem trafia w darowiźnie do syna spadkodawczyni. Rok później sprzedaje je za 580 000 zł.

  4. 4 lipca 2018

    Testament notarialny

    Spadkodawczyni powołuje do całości spadku syna. W tym samym roku diagnozuje się u niej nowotwór.

  5. 19 listopada 2018

    Otwarcie spadku

    Mąż nie dziedziczy nic. Zostaje mu jedynie roszczenie o zachowek przeciwko pasierbowi.

  6. 24 października 2019

    Pozew o 430 834 zł

    Mąż występuje o zachowek. Wezwanie do zapłaty wysłał miesiąc wcześniej, ale nie zachował dowodu doręczenia.

  7. 5 września 2020

    Odpowiedź na pozew

    Pozwany podnosi niegodność dziedziczenia i nadużycie prawa. Sąd uzna później ten dzień za początek biegu odsetek, a zarzut niegodności za spóźniony.

  8. 7 kwietnia 2021

    Przelew wierzytelności

    Powód przenosi nieodpłatnie całe roszczenie o zachowek na inną osobę, która w 2023 roku wstępuje do procesu na jego miejsce.

  9. 15 maja 2024

    Wyrok: 416 191,07 zł

    Sąd uwzględnia powództwo w części. Pozwany płaci ponadto 6 605,99 zł kosztów procesu i 23 032,82 zł kosztów sądowych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od pozwanego 416 191,07 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 5 września 2020 r. i oddalił powództwo w pozostałej części. Zarzut niegodności dziedziczenia odrzucił jako spóźniony: roczny termin z art. 929 k.c. minął, zanim pozwany podniósł go w odpowiedzi na pozew. Zarzut nadużycia prawa również upadł, bo zachowania męża wobec żony nie wykraczały poza ramy standardowych relacji rodzinnych, a pozwany, człowiek majętny, odziedziczył majątek wart blisko dwa miliony złotych. Do substratu zachowku sąd doliczył wcześniejszą darowiznę mieszkania, ale w wysokości ceny, za jaką obdarowany je sprzedał, a nie hipotetycznej wartości dzisiejszej.

Podstawa prawna

  • art. 991 § 1 i 2 k.c.: małżonkowi trwale niezdolnemu do pracy należą się dwie trzecie wartości udziału, który przypadłby mu przy dziedziczeniu ustawowym
  • art. 993 § 1 k.c.: przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę
  • art. 929 k.c.: żądanie uznania za niegodnego dziedziczenia można zgłosić w ciągu roku od dowiedzenia się o przyczynie, nie później niż trzy lata od otwarcia spadku
  • art. 928 pkt 5 k.c.: niegodność dziedziczenia małżonka uporczywie uchylającego się od obowiązku pomocy, szacunku i wspierania
  • art. 509 k.c.: przelew wierzytelności; roszczenie o zachowek można przenieść na inną osobę
  • art. 931 § 1 k.c.: małżonek i dzieci dziedziczą w częściach równych, przy czym małżonkowi przypada nie mniej niż jedna czwarta
  • art. 5 k.c.: nadużycie prawa; przy zachowku stosowane tylko przy okolicznościach rażących i nieakceptowanych
  • art. 321 k.p.c.: sąd nie może zasądzić ponad żądanie, nawet jeśli wyliczenie dawałoby kwotę wyższą

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: I C 963/22

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej