Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Zenon Łabędzki
pozwany, jedyny spadkobierca
Syn zmarłej, powołany testamentem notarialnym do całości spadku. Rok przed śmiercią matki dostał od niej udział w domu, a w 1990 roku połowę mieszkania na warszawskim Służewie. Przez dziesięć lat procesu bronił się tezą, że brat dostał więcej.
-
Barbara Nowotna i Renata Hajduk
powódki, wnuczki spadkodawczyni
Córki wydziedziczonego syna. Same nie zostały wydziedziczone, więc zachowek przeszedł na nie. Każda domagała się 1/12 wartości spadku.
-
Adam i Eliza Górscy
powodowie, prawnuki spadkodawczyni
Dzieci wydziedziczonej wnuczki, małoletnie w dacie otwarcia spadku. Właśnie dlatego przysługiwały im dwie trzecie udziału zamiast połowy.
-
Wiktor Łabędzki
wydziedziczony syn, świadek
Zawodowy żołnierz w latach 1973-1996, potem ochroniarz w banku. Wydziedziczony testamentem z 2014 roku. Zeznawał w sprawie o zachowek swoich córek.
Testament został sporządzony u notariusza 3 lutego 2014 roku. Spadkodawczyni powołała do całego spadku jednego syna. Drugiego syna i jedną z wnuczek wydziedziczyła.
Uzasadnienie zajęło pół strony i było bardzo konkretne. Oboje mieli wbrew jej woli uporczywie postępować sprzecznie z zasadami współżycia społecznego i uporczywie nie dopełniać obowiązków rodzinnych. A dalej wyliczenie:
- brak jakiegokolwiek zainteresowania jej stanem zdrowia;
- nieodwiedzanie i nieutrzymywanie kontaktu, mimo że mieszkali w tej samej miejscowości;
- nieudzielanie żadnej pomocy, której wymagała jako osoba starsza;
- brak zainteresowania nieruchomością, której byli współwłaścicielami, a której koszty utrzymania od ponad dwudziestu lat ponosiła wyłącznie ona;
- przysyłanie jej listów z wezwaniami do zapłaty za korzystanie z nieruchomości i grożenie pozwami;
- zniszczenie przez wnuczkę części wyposażenia domu: pieca gazowego, drzwi balkonowych i wewnętrznych.
Cztery dni później, 7 lutego 2014 roku, ta sama kobieta podpisała umowę darowizny, przenosząc na syna, którego powołała do spadku, udział 4/6 w zabudowanej nieruchomości. W umowie zastrzeżono polecenie: obdarowany ma sprawować nad nią opiekę i nieść niezbędną pomoc, robić bieżące zakupy, organizować wizyty lekarskie, pomagać w pracach domowych.
Zmarła 6 marca 2015 roku.
Zachowek, który nie zniknął
Wydziedziczenie ma jeden skutek, którego wielu testatorów nie przewiduje. Pozbawia prawa do zachowku konkretną osobę, ale nie jej dzieci.
Mówi o tym art. 1011 k.c. wprost: zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku, chociażby przeżył on spadkodawcę. Wydziedziczonego traktuje się tak, jakby nie dożył otwarcia spadku, a jego udział przechodzi w dół, do dzieci.
Tu ta konstrukcja zadziałała dwa razy, w dwóch pokoleniach.
Wydziedziczony syn miał trzy córki. Dwie z nich, Barbara i Renata, nie zostały wydziedziczone, więc zachowek przeszedł na nie. Trzecia córka, wnuczka spadkodawczyni, została wydziedziczona razem z ojcem, więc jej udział poszedł jeszcze niżej, do jej dwojga dzieci, prawnuków zmarłej. Oboje byli małoletni w dacie otwarcia spadku.
To ostatnie ma znaczenie finansowe. Art. 991 k.c. daje uprawnionemu połowę wartości udziału, który przypadłby mu przy dziedziczeniu ustawowym, ale małoletniemu zstępnemu i osobie trwale niezdolnej do pracy przysługują dwie trzecie.
Rachunek ułamków wyszedł tak. Gdyby dziedziczono z ustawy, dwaj synowie mieliby po 1/2. Udział wydziedziczonego syna dzielił się na trzy córki. Stąd:
- każda z dwóch wnuczek: 1/2 × 1/3 × 1/2 = 1/12 wartości spadku;
- każde z dwojga prawnuków: 1/2 × 1/3 × 1/2 × 2/3 = 1/18 wartości spadku.
Co ciekawe, pozwany sam te ułamki przyznał w odpowiedzi na pozew. Spór dotyczył czegoś innego.
Wojna o to, co wchodzi do rachunku
Zachowek liczy się nie od tego, co zostało w spadku, tylko od substratu zachowku: czyli od wartości spadku powiększonej o darowizny, które spadkodawca zrobił za życia (art. 993 § 1 k.c.). Wartość darowizny ustala się przy tym według stanu z chwili jej dokonania, ale według cen z chwili ustalania zachowku (art. 995 § 1 k.c.). Dlatego mieszkanie darowane w 1990 roku wciąż się liczy.
Wezwanie do zapłaty z 29 stycznia 2016 roku wyliczało majątek na 1 529 866 zł. Pozew wskazywał 1 369 866 zł. Do wyliczenia weszły: udział 4/6 w zabudowanej nieruchomości, udział 4/6 w działce rolnej, udział 1/2 w mieszkaniu na Służewie, 3 200 zł pobrane przez pozwanego z konta zmarłej po jej śmierci i 90 000 zł, które spadkodawczyni miała mu jakoby darować.
Odpowiedź spadkobiercy była wielopiętrowa.
Nie zaprzeczał, że dostał dom i mieszkanie. Zaprzeczył natomiast, że dostał 90 000 zł. Twierdził, że 3 200 zł poszło w całości na pogrzeb. Argumentował, że dom nie powinien być liczony, bo został darowany z wyłączeniem zaliczenia na schedę spadkową. Że mieszkanie nie powinno być liczone, bo sprzedał je ponad dziesięć lat przed śmiercią matki i nie jest już wzbogacony. Że wartość domu należy pomniejszyć, bo obciążało go kosztowne polecenie opieki. Że wyceny biegłej są zawyżone.
I najważniejsze, kontratak. Że pozew pomija darowizny, które matka zrobiła wydziedziczonemu bratu: pieniądze na zakup działki budowlanej wartej “ok. 600 000 zł”, środki na budowę domu, samochód i 10 000 000 starych złotych na podatek spadkowy. Zdaniem pozwanego te darowizny wyczerpały cały zachowek należny zstępnym brata.
Sąd pyta o dowody
Uzasadnienie wyroku to w dużej części lista rzeczy, których nikt nie udowodnił.
Samochód, brak wiarygodnego dowodu darowizny. Odpada.
90 000 zł dla pozwanego, dwie powódki i jedna świadek zeznały, że słyszały, iż spadkodawczyni ma na koncie taką sumę. Żadnych innych dowodów. Odpada.
Pieniądze na działkę dla brata, tu było najciekawiej. Złożono poświadczone notarialnie oświadczenie starszej krewnej, która wspominała wizytę sprzed dekad: rodzice mówili, że kupili działkę pod budowę domu dla syna, szukali murarzy, z rozmowy wynikało, że mają zamiar pomóc w finansowaniu budowy. Sąd potraktował to bezlitośnie: brak dowodów na to, czy działka rzeczywiście została kupiona, za jaką kwotę i skąd pochodziły środki. Oświadczenie jednej osoby, że słyszała o zamiarze pomocy, nie jest dowodem. Odpada.
Pieniądze na budowę domu, świadkowie zgodnie zeznali, że dom powstał i że brat musiał skądś mieć środki. Ale nikt nie potrafił wskazać kwoty darowizny.
I tu sąd zrobił coś więcej niż odrzucił twierdzenie, pokazał, skąd te pieniądze naprawdę pochodziły. Wydziedziczony syn był zawodowym żołnierzem od 1973 do 1996 roku. Działkę kupił w 1974 roku za 30 000 ówczesnych złotych, gdy już pracował. W 1976 roku dostał 150 000 zł pożyczki z kasy oszczędności, a w 1979 roku bezzwrotne dofinansowanie z pracy, bo jako żołnierz bez zapewnionego zakwaterowania miał do niego prawo. Jego żona, nauczycielka pracująca na wsi, również otrzymała pomoc mieszkaniową.
Dom budowali długo i sami. Wprowadzili się, gdy stał jeszcze w stanie surowym, ogrzewali jedno pomieszczenie piecykiem węglowym, korzystali z pomocy znajomego hydraulika. Sąd napisał, że to przeczy twierdzeniu, jakoby zakup działki i budowę finansowali dziadkowie.
10 000 000 starych złotych, jedyna darowizna dla brata, która została udowodniona pisemnym pokwitowaniem z 18 października 1993 roku. Po denominacji to 1 000 zł. Sąd stwierdził, że kwota ta nie wpływa zauważalnie na ocenę wysokości roszczenia.
Za to teza pozwanego o pogrzebie upadła symetrycznie. Nie wykazał w żaden sposób, że 3 200 zł poszło na pochówek, a skoro nie kwestionował samego pobrania pieniędzy z konta zmarłej, sąd zaliczył je do substratu na podstawie art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.
Cztery liczby i suma
Biegła z zakresu wyceny nieruchomości wyceniła oba udziały, a jej wnioski przetrwały zarzuty stron w opiniach uzupełniających.
Substrat zachowku złożył się z czterech pozycji:
- udział 4/6 w zabudowanej nieruchomości: 812 781 zł;
- udział 4/6 w działce rolnej o powierzchni 0,7447 ha: 728 445 zł;
- połowa ceny sprzedanego mieszkania: 90 000 zł;
- środki pobrane z rachunku: 3 200 zł.
Razem 1 634 426 zł.
Stąd zachowek: po 136 202,16 zł dla każdej z wnuczek (1/12) i po 90 801,14 zł dla każdego z prawnuków (1/18). Łącznie ponad 454 tysiące złotych.
Odsetki sąd rozdzielił na dwie części, i to warto zrozumieć. Zachowek staje się wymagalny po wezwaniu do zapłaty (art. 455 k.c.), a wezwanie wyznaczało termin do 18 lutego 2016 roku. Ale w pozwie zażądano mniej niż w wezwaniu, a resztę dopiero w piśmie rozszerzającym powództwo z 2025 roku.
Dlatego od kwot pierwotnie żądanych w pozwie, po 114 155,50 zł i po 76 103,67 zł, odsetki biegną od 19 lutego 2016 roku, czyli za niemal dziesięć lat. Od pozostałej części, po 22 046,66 zł i po 14 697,47 zł, dopiero od uprawomocnienia się wyroku, zgodnie z żądaniem samych powodów.
Sąd ustalił, że każdy z powodów wygrał sprawę w 88,77%, a pozwany w 11,23%, i w tych proporcjach rozdzielił koszty procesu, pozostawiając wyliczenie referendarzowi.
Co z tej historii wynika
Wydziedziczenie nie usuwa zachowku z rodziny, przesuwa go o pokolenie w dół. Spadkodawczyni wydziedziczyła syna i jedną wnuczkę, wyliczając sześć konkretnych zarzutów. Efekt był taki, że zapłacić trzeba było dwóm pozostałym wnuczkom i dwojgu prawnukom. Art. 1011 k.c. działa niezależnie od tego, czy wydziedziczony żyje.
Darowizna sprzed trzydziestu lat wraca do rachunku. Mieszkanie darowane w 1990 roku i sprzedane w 2005 nadal weszło do substratu zachowku. Argument, że obdarowany “nie jest już wzbogacony”, nie przekonał sądu. Przy zachowku nie ma dziesięcioletniego przedawnienia darowizn na rzecz spadkobiercy, liczy się je bez ograniczenia czasowego.
Wspomnienie rodzinne nie jest dowodem darowizny. Najmocniejszy argument obrony, że wydziedziczony brat dostał od rodziców dom i działkę, opierał się na oświadczeniu krewnej, która słyszała o zamiarze pomocy. Sąd zapytał o kwotę, datę i źródło środków, a w odpowiedzi dostał ciszę. Kto twierdzi, że darowizna była, musi ją wykazać liczbowo.
Ta sama zasada dowodowa obraca się przeciwko obu stronom. Powodowie stracili 90 000 zł ze swojego wyliczenia, bo tylko “słyszeli” o takiej sumie na koncie. Pozwany stracił 3 200 zł, bo nie pokazał żadnego rachunku z pogrzebu. W obu przypadkach zabrakło dokładnie tego samego: dokumentu.
Wysokość roszczenia w pozwie decyduje o odsetkach za lata. Powodowie żądali w pozwie mniej, niż ostatecznie im się należało, i różnicę dopisali dopiero po dziewięciu latach. Od tej różnicy odsetki policzono od uprawomocnienia wyroku, nie od 2016 roku. Przy zachowku, gdzie proces potrafi trwać dekadę, sama data zgłoszenia żądania bywa warta więcej niż należność główna.
Jak to się potoczyło
-
8 stycznia 1990
Pierwsza darowizna
Spadkodawczyni daruje synowi udział 1/2 w spółdzielczym własnościowym prawie do mieszkania o powierzchni 46,8 m² na warszawskim Służewie.
-
8 września 2005
Mieszkanie sprzedane
Obdarowany sprzedaje lokal. Do zachowku wejdzie później połowa ceny sprzedaży, 90 000 zł.
-
31 maja 2011 i 2013
Darowizna dla wnuczki, odwołana
Spadkodawczyni daruje wnuczce udział 4/6 w domu, potem darowiznę odwołuje. W 2013 roku ugodą sądową wnuczka przenosi udział z powrotem.
-
3 lutego 2014
Testament z wydziedziczeniem
Spadkodawczyni powołuje do całości spadku jednego syna, a drugiego syna i jedną z wnuczek wydziedzicza, wyliczając sześć zarzutów.
-
7 lutego 2014
Dom przechodzi na spadkobiercę
Cztery dni po testamencie umowa darowizny przenosi na pozwanego udział 4/6 w zabudowanej nieruchomości, z poleceniem sprawowania opieki nad darczyńcą.
-
6 marca 2015
Śmierć spadkodawczyni
-
2 grudnia 2015
Stwierdzenie nabycia spadku
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza stwierdza, że spadek w całości nabył pozwany na podstawie testamentu notarialnego.
-
29 stycznia 2016
Wezwanie do zapłaty
Pełnomocniczka czworga uprawnionych wzywa spadkobiercę do zapłaty zachowku w terminie do 18 lutego. Odpowiedź: roszczenie nie przysługuje.
-
1 kwietnia 2016
Pozew
Sprawa trafia do Sądu Okręgowego w Warszawie.
-
16 stycznia 2026
Wyrok po niemal dziesięciu latach
Sąd zasądza po 136 202,16 zł dwóm wnuczkom i po 90 801,14 zł dwojgu prawnukom, ustalając, że powodowie wygrali w 88,77%.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od pozwanego po 136 202,16 zł na rzecz każdej z dwóch wnuczek i po 90 801,14 zł na rzecz dwojga prawnuków, a w pozostałej części powództwo oddalił. Ustalił, że zgodnie z art. 1011 k.c. zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku, choćby wydziedziczony przeżył spadkodawcę. Substrat zachowku wyniósł 1 634 426 zł: dwa udziały w nieruchomościach wycenione przez biegłą na 812 781 zł i 728 445 zł, 90 000 zł jako połowa ceny sprzedanego mieszkania oraz 3 200 zł pobrane przez pozwanego z konta zmarłej. Sąd odrzucił niemal wszystkie twierdzenia obu stron o dodatkowych darowiznach, łącznie z rzekomymi 90 000 zł dla pozwanego i finansowaniem budowy domu wydziedziczonego syna, bo żadna z nich nie została udowodniona. Ustalił, że każdy z powodów wygrał w 88,77%, a pozwany w 11,23%.
Podstawa prawna
- art. 991 k.c.: zachowek, połowa wartości udziału z dziedziczenia ustawowego, a dla małoletnich i trwale niezdolnych do pracy dwie trzecie
- art. 1011 k.c.: zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku, chociażby przeżył on spadkodawcę
- art. 1008 k.c.: wydziedziczenie, podstawy pozbawienia prawa do zachowku w testamencie
- art. 993 § 1 k.c.: przy obliczaniu zachowku dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę
- art. 995 § 1 k.c.: wartość darowizny liczy się według stanu z chwili jej dokonania, ale według cen z chwili ustalania zachowku
- art. 994 § 1 k.c.: nie dolicza się drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych
- art. 982 k.c.: polecenie, obciążenie obdarowanego obowiązkiem określonego działania
- art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.: ciężar dowodu i obowiązek wskazywania dowodów przez strony
- art. 455 k.c. i art. 481 § 1 k.c.: wymagalność świadczenia po wezwaniu i odsetki ustawowe za opóźnienie
Czytaj dalej
Historia z sądu Dziadek nie chciał poznać wnuków. O jego śmierci dowiedzieli się sami
Troje wnuków, wszyscy małoletni w chwili śmierci dziadka, domagało się zachowku, 97 188,20 zł i dwa razy po 48 594,10 zł, od jego wieloletniej partnerki, która odziedziczyła całość.
Dziedziczenie ustawowe, kto i w jakiej kolejności dziedziczy
Kto dziedziczy, gdy nie ma testamentu. Wyjaśniamy kolejność spadkobierców i udziały według Kodeksu cywilnego prostym językiem, po ludzku.
Jak napisać testament, rodzaje i wymogi ważności
Jak sporządzić ważny testament: forma odręczna i notarialna, wymogi ważności i najczęstsze błędy. Wyjaśniamy prostym językiem, po ludzku.
Historia z sądu Matka przepisała mieszkanie na córkę dwa tygodnie przed śmiercią. Syn poszedł do sądu
Mieszkanie warte dziś 965 700 zł, darowane jednej z dwójki dzieci na dwa tygodnie przed śmiercią matki. Pytanie brzmiało: czy syn, który przy umierającej matce prawie się nie pojawiał, może mimo to żądać ćwierci jego wartości.