Wnętrze mieszkania po remoncie w bloku, na komodzie stara fotografia rodzinna odwrócona ekranem do ściany, obok klucze i akt notarialny

Dziadek nie chciał poznać wnuków. O jego śmierci dowiedzieli się sami

Troje wnuków, wszyscy małoletni w chwili śmierci dziadka, domagało się zachowku, 97 188,20 zł i dwa razy po 48 594,10 zł, od jego wieloletniej partnerki, która odziedziczyła całość.

Spadki Sąd Rejonowy w Toruniu wyrok z 7 maja 2026 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Mieszkanie kupione z bonifikatą od gminy, garaż o powierzchni 19,80 m² i połowa samochodu. Cały spadek wart 436 876,92 zł.
Mieszkanie kupione z bonifikatą od gminy, garaż o powierzchni 19,80 m² i połowa samochodu. Cały spadek wart 436 876,92 zł.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Filip, Hubert i Laura, powodowie, wnuki spadkodawcy (postać fikcyjna)

    Filip, Hubert i Laura

    powodowie, wnuki spadkodawcy

    Troje dzieci, wszyscy małoletni w chwili śmierci dziadka. Filip jest synem jednego z wydziedziczonych, Hubert i Laura, drugiego. Nigdy dziadka nie poznali. Hubert w trakcie procesu osiągnął pełnoletność i studiuje za granicą na rządowej pożyczce.

  • Danuta Iwińska, pozwana, spadkobierczyni testamentowa (postać fikcyjna)

    Danuta Iwińska

    pozwana, spadkobierczyni testamentowa

    Kobieta w wieku emerytalnym, przez wiele lat partnerka spadkodawcy w związku nieformalnym. Podpisała z nim umowę o nieodpłatną opiekę do końca życia, opiekowała się też jego matką. Mieszka w odziedziczonym lokalu do dziś.

  • Zbigniew i Dorota, wydziedziczone dzieci spadkodawcy (postać fikcyjna)

    Zbigniew i Dorota

    wydziedziczone dzieci spadkodawcy

    Dwoje z trojga wydziedziczonych. Oboje wyjechali do pracy za granicę, dzwonili do ojca, informowali go o narodzinach dzieci. W dzieciństwie doświadczali z jego strony przemocy.

  • Asesor Sądu Rejonowego w Toruniu, sąd pierwszej instancji (postać fikcyjna)

    Asesor Sądu Rejonowego w Toruniu

    sąd pierwszej instancji

    Zastosował art. 997(1) k.c., przepis obowiązujący dopiero od 2023 roku, i obniżył zachowek o jedną czwartą, licząc udziały tak, jakby partnerka była żoną.

O śmierci dziadka dowiedzieli się sami. Nikt do nich nie zadzwonił. Nie wiedzieli, kiedy jest pogrzeb, więc na pogrzebie nie byli.

Zresztą nigdy go nie poznali. Wiedzieli, że istnieje, ich rodzice mówili im o nim, dzwonili do niego, informowali o ich narodzinach. Ale on nigdy nie chciał ich zobaczyć.

Czternaście lat przed śmiercią, 29 stycznia 2009 roku, ten sam człowiek podpisał u notariusza testament. Do całości spadku powołał swoją wieloletnią partnerkę. A troje własnych dzieci wydziedziczył, pisząc, że od około ośmiu lat nie utrzymują z nim żadnych kontaktów, nie odzywają się i nie udzielają mu pomocy ani opieki mimo jego ciężkiej choroby i mimo tego, że o ten kontakt zabiega.

Tego samego dnia podpisał z partnerką jeszcze jeden dokument: umowę o opiekę, w której zobowiązała się nieodpłatnie opiekować nim do końca życia.

O wnukach testament nie wspominał ani słowem.

Luka, której nie zauważył

Wydziedziczenie działa dokładnie tak daleko, jak sięga nazwisko wpisane do testamentu. Pozbawia konkretną osobę statusu spadkobiercy ustawowego i prawa do zachowku, i na tym się kończy.

Art. 1011 k.c. mówi wprost: zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku, chociażby przeżył on spadkodawcę. Wydziedziczonego traktuje się jak zmarłego przed otwarciem spadku, a roszczenie zsuwa się o pokolenie w dół.

Skoro spadkodawca powołał w testamencie spadkobierczynię, jego wnuki nie dziedziczą po nim majątku, ale mogą domagać się od niej zapłaty zachowku.

Warto przy tym odnotować rzecz, którą sąd wyjaśnił, powołując się na uchwałę Sądu Najwyższego: spadkobierca testamentowy pozwany o zachowek przez wnuki nie może w tym procesie kwestionować, że wydziedziczenie ich rodzica było bezpodstawne. Miałby w tym interes prawny, bo zachowek wydziedziczonego to połowa udziału, a jego małoletnich dzieci aż dwie trzecie, ale musiałby wytoczyć osobną sprawę o ustalenie, przeciwko wydziedziczonemu i przeciwko jego dzieciom naraz.

Tu żadna ze stron wydziedziczenia nie kwestionowała. Przeciwnie: pozwana argumentowała, że te same przyczyny obejmowały również wnuków.

Kto zerwał więzi

Cała obrona opierała się na jednym twierdzeniu, że rodzina spadkodawcy się nim nie interesowała, a on zabiegał o kontakt.

Sąd Rejonowy w Toruniu odmówił zeznaniom pozwanej wiary w tej części, i to nie tylko dlatego, że przeczyły im inne dowody. Odmówił wiary, bo przeczyły same sobie.

Z jednej strony pozwana zeznawała, że spadkodawca zabiegał o relacje z dziećmi po rozwodzie i chciał poznać wnuki. Z drugiej, że nigdy nie skarżył się na brak kontaktu z dziećmi. Sąd zauważył, że gdyby to było dla niego ważne, takie rozmowy z pewnością by się odbywały. Ostatecznie pozwana przyznała, że nie wie do końca, czy kontakty ze strony dzieci miały miejsce.

Decydujący okazał się jednak dokument sprzed dwudziestu sześciu lat. W opinii ośrodka diagnostycznego sporządzonej w sierpniu 2000 roku na potrzeby sprawy rozwodowej stwierdzono, że to spadkodawca nie wykazywał zainteresowania sprawami dzieci, ograniczając się jedynie do płacenia alimentów.

Do akt trafił też wyrok sądu karnego z 2000 roku. Sąd ustalił, że spadkodawca stosował przemoc wobec żony i dzieci, a dzieci były świadkami częstych awantur i agresywnych zachowań.

Mimo to, ustalił sąd, oboje starsi zstępni próbowali utrzymywać kontakt. Odwiedzali ojca, poznali jego nową partnerkę. Gdy wyjechali za granicę do pracy, dzwonili i informowali go o ważnych wydarzeniach, w tym o narodzinach dzieci. On nie okazywał zainteresowania, nie chciał poznać wnuków i nawiązać z nimi więzi.

Nie informował dzieci o pogarszającym się stanie zdrowia, o hospitalizacjach i zabiegach dowiadywały się po fakcie. Po przeprowadzce do nowego mieszkania nie podał im nowego adresu.

Sąd uznał zeznania powodów za szczere, wskazując na ich emocjonalność oraz jasność i uporządkowanie wypowiedzi.

Rachunek: 436 876,92 zł

Do czasu rozprawy strony zgodziły się co do wartości majątku, zbliżonej zresztą do tej, którą sama pozwana podała w deklaracji podatkowej:

  • mieszkanie: 374 000 zł;
  • udział 4/32 w użytkowaniu wieczystym z wyłącznym prawem do boksu garażowego o powierzchni 19,80 m², sprzedany w toku procesu za 50 000 zł;
  • udział 1/2 w samochodzie osobowym: 5 530 zł;
  • środki na rachunku bankowym: 7 346,92 zł.

Razem 436 876,92 zł.

Pozwana twierdziła, że poniosła około 12 000 zł kosztów pogrzebu, które należałoby odjąć jako dług spadkowy. Nie wykazała żadnego z tych wydatków, a przyznała, że dostała zasiłek pogrzebowy z ZUS. Zgodnie z art. 6 k.c. ciężar dowodu spoczywał na niej, sąd nie był w stanie ustalić wysokości tych kosztów i nic nie odjął.

Wyjaśniła się też kwestia hipoteki. W księdze wieczystej mieszkania wpisana była hipoteka umowna na 300 000 zł, zabezpieczająca roszczenie gminy o zwrot bonifikaty udzielonej przy zakupie. Warunkiem zachowania bonifikaty było mieszkanie w lokalu przez pięć lat, a termin ten upłynął 19 września 2022 roku, jeszcze za życia spadkodawcy. Roszczenie wygasło, hipoteka podlega wykreśleniu na wniosek pozwanej. Mieszkanie jest więc czyste.

Ułamki wyszły tak. Troje dzieci dziedziczyłoby po 1/3. Jeden z powodów jest jedynym dzieckiem swojego rodzica, więc wszedłby w cały udział 1/3; dwoje pozostałych dzieli udział swojego rodzica na pół, po 1/6.

Wszyscy troje byli małoletni w chwili otwarcia spadku, a to podnosi zachowek z połowy do dwóch trzecich udziału. Sąd podkreślił, że późniejsze osiągnięcie pełnoletności niczego nie zmienia; liczy się dzień śmierci spadkodawcy.

Stąd żądanie: 1/3 × 2/3 = 2/9, czyli 97 083,76 zł dla jednego wnuka, oraz 1/6 × 2/3 = 1/9, czyli po 48 541,88 zł dla dwojga pozostałych.

Nowy przepis, o którym mało kto wie

I tu sprawa robi się ciekawa, bo sąd zastosował instytucję, która w polskim prawie spadkowym istnieje dopiero od 22 maja 2023 roku.

Art. 997¹ § 1 k.c. pozwala zobowiązanemu do zapłaty zachowku żądać trzech rzeczy: odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty, a w wyjątkowych wypadkach, obniżenia zachowku. Sąd bierze przy tym pod uwagę sytuację osobistą i majątkową obu stron.

Przepis zmienił układ sił także w innym miejscu. Skoro ustawodawca stworzył osobne narzędzie do miarkowania zachowku ze względu na sytuację stron, to art. 5 k.c. nie może już do tego służyć. Zostaje mu tylko rola skrajna: całkowite oddalenie powództwa przy nadużyciu prawa przez uprawnionego, i to wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych.

Sąd rozstrzygnął obie kwestie osobno.

Art. 5 k.c., nie. Wykazano, że przyczyną zerwania więzi była postawa samego spadkodawcy. Powodowie byli małoletni, nie mieli obiektywnej możliwości nawiązania relacji z dziadkiem, a brak tej relacji nie wynikał z niczyjego nagannego zachowania po ich stronie ani po stronie rodziców. Pozwana nie wykazała, żeby spadkodawca czynił jakiekolwiek próby kontaktu z wnukami i został odrzucony. Ani wnuki, ani ich rodzice nie otrzymali od niego żadnego wsparcia, finansowego ani emocjonalnego.

Art. 997¹ k.c., tak. I tu sąd wyliczył argumenty przemawiające za pozwaną. Żyła ze spadkodawcą w nieformalnym związku przez długie lata i to ją ustanowił spadkobierczynią. Prowadzili wspólne gospodarstwo domowe, dzieląc wydatki. Zainwestowała własne środki w remont mieszkania, i choć nie wykazała ich wysokości, sąd uznał, że przy wieloletnim związku nie sposób kwestionować jej wkładu. Opiekowała się spadkodawcą w chorobie, a wcześniej także jego ciężko chorą matką, zanim trafiła do hospicjum. Odziedziczony lokal jest dziś jej głównym majątkiem.

Sposób obniżenia jest elegancki. Sąd policzył zachowek tak, jakby pozwana była małżonką spadkodawcy, bo wtedy udziały spadkowe dzieci wynosiłyby po 1/4, a nie po 1/3.

To dało: 1/4 × 2/3 = 1/6, czyli 72 812,82 zł, oraz po 1/12, czyli 36 406,41 zł. Zamiast żądanych 97 083,76 zł i po 48 541,88 zł.

Sąd zauważył jeszcze, że dokładnie te same kwoty wyszłyby przy innym założeniu, gdyby przyznać wnukom zachowek na poziomie tego, który należałby się ich rodzicom (1/3 × 1/2 = 1/6).

Dlaczego nie było rat

Pozwana wnosiła ewentualnie o odroczenie płatności albo rozłożenie jej na raty przez pięć lat. Sąd odmówił obu.

Powód pierwszy: dysponuje majątkiem. Odziedziczony spadek wart jest ponad 436 000 zł, mieszkanie po wykreśleniu hipoteki jest wolne od obciążeń, a ze sprzedaży garażu ma już 50 000 zł w ręku. Może wesprzeć się rodziną, sama zeznała, że uzyskała zapewnienia o możliwości pożyczki, albo wziąć kredyt pod zastaw lokalu.

Powód drugi: zachowek został już raz obniżony, co w wystarczającym stopniu uwzględnia zasady współżycia społecznego.

Sąd odrzucił też osobny argument podatkowy. Pozwana korzysta ze zwolnienia od podatku od spadków i darowizn, które traci przy sprzedaży mieszkania przed upływem pięciu lat. Zdaniem sądu to nie powód, żeby odraczać spłatę, pięć lat to czas nadmierny i nieusprawiedliwiony.

Odnotował przy tym, że pozwana miała czas: wezwanie do zapłaty odebrała 22 lipca 2024 roku, a pozew wpłynął dopiero w grudniu.

Zwrócił też uwagę na sytuację drugiej strony. Zachowek nie będzie dla wnuków nadmiernym wzbogaceniem, dwoje z nich wciąż jest małoletnich, trzeci dopiero wkracza w dorosłość, studiuje za granicą na rządowej pożyczce, a żadne z nich nie ma majątku ani niczego nie dostało od rodziców.

Do tego doszło jeszcze jedno zastrzeżenie: pozwana wprawdzie powoływała się na skromne dochody, ale poza własnymi twierdzeniami nie przedstawiła żadnych dowodów, ani dokumentów o stanie zdrowia, które uniemożliwiałyby jej pracę. Zdołała natomiast zgromadzić środki na podatek spadkowy.

Odsetki zasądzono od 6 sierpnia 2024 roku: czyli od upływu czternastodniowego terminu z wezwania.

Co z tej historii wynika

Wydziedziczenie dziecka nie obejmuje jego dzieci. Testament wyliczał troje dorosłych zstępnych i na tym się kończył. Wnuki, o których spadkodawca wiedział, że istnieją, nie zostały wymienione, a sąd uznał, że mają pełne prawo do zachowku. Kto chce pozbawić zachowku całą gałąź rodziny, musi wymienić w testamencie każdą osobę z osobna.

Małoletniość w dniu śmierci podnosi zachowek o jedną trzecią. Zamiast połowy udziału, dwie trzecie. Data jest sztywna: liczy się dzień otwarcia spadku, a nie dzień wyroku. W tej sprawie jeden z powodów zdążył w trakcie procesu osiągnąć pełnoletność i nie straciło to dla niego znaczenia.

Od 2023 roku sąd może zachowek obniżyć, i robi to. Art. 997¹ k.c. jest nowy i jeszcze mało znany, a ta sprawa pokazuje go w działaniu: zachowek spadł o jedną czwartą, bo pozwana przez lata opiekowała się spadkodawcą, prowadziła z nim wspólny dom i zainwestowała w remont mieszkania. Nawet nie wykazawszy kwot tych nakładów.

Ten sam przepis zamknął furtkę z art. 5 k.c. Skoro istnieje osobne narzędzie do miarkowania zachowku ze względu na sytuację stron, klauzula zasad współżycia społecznego przestała do tego służyć. Została jej rola skrajna, całkowite oddalenie roszczenia, i tylko w wypadkach naprawdę wyjątkowych.

Sądy pytają, kto zerwał więź, a nie czy jej nie było. Bezsporne było, że wnuki nie miały z dziadkiem żadnego kontaktu. Rozstrzygnęło ustalenie, kto za to odpowiada, a odpowiedź znalazła się w opinii biegłych sprzed dwudziestu sześciu lat, wydanej w zupełnie innej sprawie. Dokumenty z dawnych postępowań rodzinnych i karnych bywają w sprawach spadkowych decydującym dowodem.

Brak wolnych pieniędzy nie oznacza rat. Pozwana mieszka w odziedziczonym mieszkaniu i utrzymuje się z renty, a mimo to sąd kazał jej zapłacić od razu. Uzasadnienie: ma czysty od hipoteki lokal, pieniądze ze sprzedanego garażu i możliwość pożyczki. Sąd oczekuje, że zobowiązany sięgnie po majątek, który dostał, a nie tylko po bieżące dochody.

Jak to się potoczyło

  1. 2000

    Rozwód i opinia biegłych

    W sprawie rozwodowej opinia ośrodka diagnostycznego stwierdza, że to ojciec nie wykazywał zainteresowania sprawami dzieci, ograniczając się do płacenia alimentów. Tego samego roku zapada wyrok w sprawie karnej.

  2. 29 stycznia 2009

    Testament i umowa o opiekę tego samego dnia

    Spadkodawca powołuje partnerkę do całości spadku i wydziedzicza troje swoich dzieci, zarzucając im brak kontaktu od ośmiu lat. Tego samego dnia partnerka zobowiązuje się nieodpłatnie opiekować nim do końca życia.

  3. 19 września 2017

    Zakup mieszkania z bonifikatą

    Spadkodawca kupuje lokal od gminy z bonifikatą, zabezpieczoną hipoteką na 300 000 zł. Warunek: mieszkać tam pięć lat. Partnerka finansuje część remontu i wprowadza się do niego.

  4. 19 września 2022

    Roszczenie o zwrot bonifikaty wygasa

    Mija pięcioletni termin. Hipoteka pozostaje we wpisie, ale zabezpieczone nią roszczenie już nie istnieje, co okaże się istotne przy ocenie majątku pozwanej.

  5. 19 czerwca 2023

    Śmierć spadkodawcy

    Dzieci dowiadują się o niej samodzielnie. Nikt nie zawiadamia ich o pogrzebie, w którym nie mogą wziąć udziału.

  6. 12 lipca 2024

    Wezwanie do zapłaty

    Wnuki żądają 97 188,20 zł i po 48 594,10 zł. Wezwanie doręczono 22 lipca; bez odpowiedzi.

  7. 2 grudnia 2024

    Pozew

  8. 7 maja 2026

    Wyrok: zachowek obniżony, ale zasądzony

    Sąd przyznaje wnukom mniej, niż żądali, i odmawia rozłożenia płatności na raty.

Jak orzekł sąd

Sąd Rejonowy w Toruniu zasądził 72 812,82 zł na rzecz jednego wnuka i po 36 406,41 zł na rzecz dwojga pozostałych, z odsetkami od 6 sierpnia 2024 roku, a w pozostałej części powództwa oddalił. Ustalił, że wydziedziczenie dzieci nie było kwestionowane, a wnuków testament nie obejmował, więc mają prawo do zachowku z art. 1011 k.c., podwyższonego do 2/3 udziału, bo wszyscy byli małoletni w chwili otwarcia spadku. Zarzut nadużycia prawa z art. 5 k.c. sąd odrzucił: to postawa spadkodawcy, a nie wnuków, była przyczyną braku więzi, co potwierdzała opinia z 2000 roku wydana w sprawie rozwodowej. Sąd skorzystał natomiast z obowiązującego od maja 2023 roku art. 997(1) § 1 k.c. i obniżył zachowek, licząc go tak, jakby rodzicom powodów przypadało po 1/4 spadku zamiast po 1/3, uzasadniając to wieloletnim związkiem pozwanej ze spadkodawcą, jej opieką nad nim i nakładami na remont mieszkania. Wniosku o rozłożenie na raty i odroczenie płatności nie uwzględnił.

Podstawa prawna

  • art. 931 § 1 i § 2 k.c.: dziedziczenie ustawowe, dzieci w częściach równych, a w miejsce dziecka, które nie dożyło otwarcia spadku, wchodzą jego dzieci
  • art. 1008 k.c.: wydziedziczenie pozbawia stanowiska spadkobiercy ustawowego i prawa do zachowku
  • art. 1011 k.c.: zstępni wydziedziczonego zstępnego są uprawnieni do zachowku, chociażby przeżył on spadkodawcę
  • art. 991 § 1 i § 2 k.c.: wysokość zachowku, 2/3 udziału dla małoletniego zstępnego, w pozostałych wypadkach połowa
  • art. 997(1) § 1 k.c.: obowiązujący od 22 maja 2023 r., zobowiązany może żądać odroczenia płatności zachowku, rozłożenia na raty, a w wyjątkowych wypadkach jego obniżenia
  • art. 997(1) § 3 k.c.: obowiązek zwrotu kwoty obniżenia, jeżeli ustaną okoliczności je uzasadniające; nie później niż w ciągu pięciu lat
  • art. 5 k.c.: nadużycie prawa; po wejściu w życie art. 997(1) k.c. nie służy już miarkowaniu zachowku, a jedynie wyjątkowemu oddaleniu roszczenia w całości
  • art. 6 k.c.: ciężar dowodu; obciążył pozwaną przy kosztach pogrzebu i nakładach na majątek
  • art. 455 k.c. i art. 481 § 1 k.c.: wymagalność po wezwaniu i odsetki ustawowe za opóźnienie

Sąd Rejonowy w Toruniu

Sygnatura akt: X C 1606/24

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej