Puste mieszkanie w bloku, na parapecie stara oprawiona fotografia rodzinna, przez okno widać podwórko z trzepakiem

Zarzucili mu, że zerwał kontakty z babcią. Sąd sprawdził, co się stało w 2008 roku

Wnuk zażądał od wuja 75 000 zł zachowku po babci. Wuj odpowiedział, że roszczenie się przedawniło, a poza tym powód od lat nie utrzymywał kontaktów z rodziną, nie odwiedził chorej babci i nie był na jej pogrzebie. Pytanie brzmiało, czy ochłodzenie więzi rodzinnych wystarczy, żeby odebrać komuś zachowek.

Spadki Sąd Rejonowy w Gdyni wyrok z 5 sierpnia 2024 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Mieszkanie w Gdyni wycenione przez biegłą na 363 000 zł. Do spadku wchodziła połowa tego prawa.
Mieszkanie w Gdyni wycenione przez biegłą na 363 000 zł. Do spadku wchodziła połowa tego prawa.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Bartosz Borucki, powód, wnuk spadkodawczyni (postać fikcyjna)

    Bartosz Borucki

    powód, wnuk spadkodawczyni

    Syn zmarłego w 2010 roku w wypadku samochodowym syna spadkodawczyni. W dzieciństwie rozpoznano u niego zaburzenia hiperkinetyczne i głuchotę ucha lewego. W 2008 roku spadł z wysokości i doznał urazu mózgowo-czaszkowego. Do dziś ma organiczne zaburzenia osobowości i zaburzenia pamięci.

  • Marek Borucki, pozwany, wuj powoda (postać fikcyjna)

    Marek Borucki

    pozwany, wuj powoda

    Jedyny spadkobierca testamentowy po matce. Wraz z żoną i ojcem opiekował się nią przez ostatnie dwa lata, gdy była osobą leżącą. Zarzucił bratankowi agresję, kradzieże i brak zainteresowania rodziną.

  • Biegła z zakresu szacowania nieruchomości, biegła sądowa (postać fikcyjna)

    Biegła z zakresu szacowania nieruchomości

    biegła sądowa

    Wyceniła całe mieszkanie na 363 000 zł według stanu na dzień śmierci spadkodawczyni i cen aktualnych. Jej opinii nie kwestionowała żadna ze stron.

  • Sąd Rejonowy w Gdyni

    sąd pierwszej instancji

    Zasądził zachowek, ale obciążył powoda kosztami w 80 procentach za żądanie kwoty pięciokrotnie wyższej niż należna.

Dopóki żył ojciec, wszystko wyglądało normalnie.

Niedzielne obiady u dziadków. Imieniny i urodziny. Boże Narodzenie razem. Dziadek regularnie przekazywał matce chłopców kieszonkowe dla obu wnuków.

Potem, w listopadzie 2010 roku, ojciec zginął w wypadku samochodowym. Matka zerwała kontakty z teściami i wyjechała z młodszym synem do Wielkiej Brytanii. Starszy został w Polsce.

Sam.

Dwa lata wcześniej spadł z wysokości.

Co zostało po upadku

Uraz był wielonarządowy. Krwiak podtwardówkowy po stronie prawej i lewej. Złamanie łuski kości potylicznej. Wielołamowe złamanie obojczyka lewego, stłuczenie klatki piersiowej. Oddział intensywnej terapii, śpiączka farmakologiczna, respirator, intubacja. Potem długa rehabilitacja.

Uszkodzenie objęło płat czołowy i płaty skroniowe mózgu.

Diagnoza, która została na resztę życia: encefalopatia pourazowa pod postacią organicznych zaburzeń osobowości oraz zaburzenia pamięci. Opinia biegłych opisywała zmiany w osobowości: brak krytycyzmu, brak kontroli nad własną popędowością, brak kontroli emocjonalnej.

Jeszcze wcześniej, w okresie dorastania, rozpoznano u niego zaburzenia zachowania w przebiegu zaburzenia hiperkinetycznego, czyli ADHD, oraz głuchotę ucha lewego.

Rodzina odwiedzała go w szpitalu. Dziadkowie, wuj z żoną i dziećmi. Zamówili mszę w intencji jego powrotu do zdrowia. Nikt jednak nie prosił wuja ani o pomoc w opiece, ani o wsparcie finansowe.

Pięć lat i trzy dni

W styczniu 2016 roku babcia sporządziła testament notarialny, w którym do całości spadku powołała jednego syna. Zmarła w grudniu tego samego roku. Testament ogłoszono 29 marca 2017 roku, a w sierpniu sąd stwierdził nabycie spadku.

Wnuk wniósł pozew o zachowek 28 grudnia 2022 roku.

Pozwany od razu podniósł przedawnienie. Argument brzmiał sensownie: art. 1007 § 1 k.c. daje pięć lat od ogłoszenia testamentu, a powód najpóźniej od maja 2017 roku wiedział, kto jest jedynym spadkobiercą.

I gdyby liczyć po staremu, pięć lat od 29 marca 2017 roku upłynęłoby wiosną 2022 roku.

Tyle że 9 lipca 2018 roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu cywilnego, która zmieniła art. 118 k.c. Dodano do niego zdanie: koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin jest krótszy niż dwa lata.

Sąd, powołując się na doktrynę i uchwałę Sądu Najwyższego z maja 2022 roku, wyjaśnił, że ta zasada dotyczy wszystkich terminów wynoszących co najmniej dwa lata, także tych szczególnych, uregulowanych poza art. 118 zdanie pierwsze. Pięcioletni termin z art. 1007 k.c. się w tym mieści.

A skoro roszczenie istniało i nie było przedawnione w dniu wejścia nowelizacji w życie, stosuje się do niego nowe brzmienie przepisu. Termin wydłużył się do 31 grudnia 2022 roku.

Pozew złożono trzy dni wcześniej.

Lista zarzutów

Pozwany nie poprzestał na przedawnieniu. Postawił drugi zarzut: żądanie zachowku jest nadużyciem prawa podmiotowego z art. 5 k.c.

Rozpisał go szczegółowo. Powód od lat nie utrzymywał kontaktów z rodziną, w tym ze spadkodawczynią. Miał być od zawsze osobą agresywną wobec najbliższych, dopuszczać się rękoczynów wobec rodziców, co wymagało interwencji policji. Jako dziecko i nastolatek wagarował, uciekał ze szkoły, kradł, zażywał środki psychoaktywne, samookaleczał się, podejmował próby samobójcze, stosował przemoc psychiczną i fizyczną wobec najbliższych. Nie interesował się losem chorej babci, nigdy nie odwiedzał dziadków, nie był nawet na pogrzebie. Nigdy też nie zasygnalizował, że zamierza dochodzić zachowku.

Sąd rozłożył ten zarzut na części.

Zaczął od tego, co bezsporne: po 2010 roku, po śmierci ojca powoda, kontakty z rodziną w zasadzie ustały. Potwierdzili to wszyscy świadkowie, potwierdził sam powód. Widywali się sporadycznie, na przykład na osiemnastych urodzinach jego brata w 2016 roku. Wuj z żoną spotkali go raz w markecie budowlanym i zaprosili do siebie; przyszedł, o zachowku nie mówił.

Świadkowie różnili się natomiast co do przyczyn tego oddalenia, a ich zeznania w tej części sąd ocenił jako częściowo spekulacje, przypuszczenia i domniemania. Jedna ze świadkiń, twierdząca, że relacje powoda z dziadkami były znikome jeszcze przed śmiercią ojca, sama sobie zaprzeczyła, opisując wcześniejsze odwiedziny na imieninach i świętach.

Nie znalazł się natomiast żaden dowód na to, by w relacjach powoda z babcią zaszło jakiekolwiek zdarzenie, które należałoby ocenić negatywnie z punktu widzenia zasad współżycia społecznego.

Jak sąd mierzy nadużycie prawa przy zachowku

Uzasadnienie przechodzi tu w wywód, który warto znać, bo zarzut z art. 5 k.c. pojawia się w niemal każdej sprawie o zachowek.

Sąd zaczął od przypomnienia, że zachowek służy urzeczywistnieniu obowiązków moralnych, jakie spadkodawca ma wobec najbliższych, i że pozbawienie kogoś zachowku na podstawie art. 5 k.c. jest możliwe, ale tylko w sytuacjach wyjątkowych.

Zauważył przy tym rozbieżność w orzecznictwie. Według jednego nurtu liczy się przede wszystkim to, jak uprawniony zachowywał się wobec spadkodawcy. Według drugiego decydują wyłącznie okoliczności na linii uprawniony-spadkobierca, bo wyłączenia prawa do zachowku za niewłaściwe postępowanie wobec spadkodawcy dokonuje on sam, przez wydziedziczenie.

Za sądem apelacyjnym powtórzył próg, jaki trzeba przekroczyć: oddalenie powództwa o zachowek na podstawie art. 5 k.c. może nastąpić, gdy systematyczne postępowanie uprawnionego wobec spadkodawcy przybiera formy szczególnie drastyczne, motywowane niskimi pobudkami, celowe, a jego następstwa są dla spadkodawcy szczególnie dotkliwe i zasługują na oczywistą dezaprobatę z punktu widzenia norm moralnych.

Sam zaś przyjął metodę praktyczną: przy ocenie nadużycia prawa do zachowku należy stosować przez analogię przepisy o niegodności dziedziczenia (art. 928 k.c.) i o wydziedziczeniu (art. 1008 k.c.).

I sprawdził punkt po punkcie. Powód nie dopuścił się wobec babci ani osoby jej bliskiej żadnego czynu zabronionego, a tym bardziej ciężkiego umyślnego przestępstwa. Nie podejmował działań przeciwko wolności testowania ani nie ingerował w porządek dziedziczenia. Nie można mu też postawić zarzutu, że celowo i umyślnie zaniedbał relacji rodzinnych.

Trzy powody, dla których kontakt się urwał

Zamiast złej woli sąd wskazał trzy inne przyczyny.

Pierwsza to choroba. Zaburzenia hiperkinetyczne od dzieciństwa, a po wypadku encefalopatia pourazowa z organicznymi zaburzeniami osobowości: brak krytycyzmu, brak kontroli emocjonalnej. Sąd dodał, że powód, zostawiony przez najbliższą rodzinę, zwłaszcza przez matkę, która wyjechała za granicę, musiał sam radzić sobie ze skutkami wypadku, szczególnie w sferze psychicznej.

Druga to postawa matki. Z zeznań świadków i obu stron wyłonił się obraz kobiety egocentrycznej, roszczeniowej i powodującej konflikty w domu, która nie lubiła teściowej i starała się ograniczać kontakty męża i synów z dziadkami. Tę okoliczność potwierdzał zarówno powód, jak i pozwany.

Trzecia to śmierć ojca. Dopóki żył, relacje były poprawne: dbał, żeby dzieci odwiedzały dziadków na urodzinach i imieninach i żeby razem spędzali święta. Był, jak ujął to sąd, osobą konsolidującą rodzinę. Gdy go zabrakło, więzi się rozluźniły.

Stąd wniosek, który jest w tej sprawie najważniejszy: chłodne relacje rodzinne nie uzasadniają w żadnym stopniu oddalenia powództwa o zachowek ani jego miarkowania, jeśli ich źródłem nie jest celowe zachowanie uprawnionego.

Sąd rozprawił się jeszcze z zarzutem, że powód nie opiekował się chorą babcią. Po pierwsze, obowiązek alimentacyjny obciąża, zgodnie z art. 129 § 1 k.r.o., zstępnych bliższych stopniem przed dalszymi, więc w pierwszej kolejności ciążył on na synu, a nie na wnuku. Po drugie, jak zauważył sąd, nie sposób zarzucać powodowi, że nie opiekował się babcią, skoro nikt go o to nie prosił.

O pogrzebie zresztą nie wiedział. Rodzina zawiadomiła o nim brata powoda przez komunikator, a informację zostawiła w skrzynce pocztowej pod poprzednim adresem zamieszkania jego rodziców.

Rachunek, który zamienił 75 tysięcy w 15 tysięcy

Zachowek liczy się w trzech krokach.

Krok pierwszy: kto by dziedziczył z ustawy. Babcia zostawiła męża i jednego syna. Drugi syn, ojciec powoda, zmarł przed nią, zostawiając dwóch synów. Gdyby żył, dziedziczyłby jedną trzecią. Skoro nie dożył, jego udział przypada w częściach równych jego dzieciom, po połowie.

Udział powoda przy dziedziczeniu ustawowym: 1/6.

Krok drugi: ile wynosi ułamek zachowku. Co do zasady połowa udziału, a dwie trzecie tylko wtedy, gdy uprawniony jest małoletni albo trwale niezdolny do pracy.

Tu powód mógłby zyskać, ale nie zyskał. Sąd wyjaśnił, że uprzywilejowanie dotyczy osób całkowicie i trwale niezdolnych do pracy w chwili otwarcia spadku, a z opinii lekarskich dołączonych do akt wynikało, że powód jest niezdolny do pracy tylko częściowo i może wykonywać lekkie prace fizyczne, w tym roboty budowlane.

Ułamek: połowa z 1/6, czyli 1/12.

Krok trzeci: substrat zachowku. To czysta wartość spadku powiększona o darowizny i zapisy windykacyjne. W skład spadku wchodził wyłącznie udział wynoszący połowę w prawie własności mieszkania w Gdyni. Biegła wyceniła całe prawo na 363 000 zł według stanu na dzień śmierci i cen aktualnych, więc udział wart był 181 500 zł. Nie wykazano żadnych długów spadkowych ani darowizn podlegających doliczeniu.

Jedna dwunasta z tego to 15 125 zł.

Powód żądał 75 000 zł.

Odsetki dostał od 29 marca 2023 roku. Sąd wyjaśnił, że zobowiązanie z tytułu zachowku ma charakter bezterminowy, więc termin spełnienia świadczenia wyznacza wezwanie do zapłaty z art. 455 k.c., a nie dopiero wyrok. Powód nie wykazał, żeby wcześniej wzywał pozwanego do zapłaty, więc pierwszym wezwaniem był doręczony w marcu 2023 roku pozew, a sąd doliczył czternaście dni na ocenę roszczenia, konsultację z prawnikiem i zebranie pieniędzy.

Cena za źle policzone żądanie

Na koniec przyszedł rachunek, który dobrze pokazuje, ile kosztuje pozew napisany “na oko”.

Sąd rozdzielił koszty procesu stosunkowo: powód ponosi 80 procent, pozwany 20 procent.

I wyjaśnił, dlaczego nie odstąpił od obciążania powoda kosztami, mimo że sprawę co do zasady wygrał. Powód rażąco przeszacował wysokość swojego roszczenia. Przed wniesieniem pozwu powinien był oszacować wartość majątku spadkowego, choćby na podstawie internetowych ofert sprzedaży podobnych mieszkań w podobnej okolicy. Tymczasem kwotę 75 000 zł podał całkowicie dowolnie, bez odniesienia do cen rynkowych.

W pozwie zresztą sam to zdradził, pisząc, że pozwany “wedle najlepszej wiedzy powoda” winien zapłacić mu 75 000 zł, i wymieniając ogólnikowo nieruchomość, ruchomości i środki pieniężne. Ruchomości ani pieniędzy w spadku nie było.

Co z tej historii wynika

Termin przedawnienia zachowku kończy się z końcem roku. Pięć lat od ogłoszenia testamentu to reguła z art. 1007 k.c., ale od nowelizacji z lipca 2018 roku koniec każdego terminu dłuższego niż dwa lata przesuwa się na 31 grudnia. W tej sprawie ta zasada dała powodowi dodatkowe dziewięć miesięcy i uratowała mu całe roszczenie.

Brak kontaktu to za mało, żeby stracić zachowek. Sąd wprost stwierdził, że chłodne relacje rodzinne nie uzasadniają oddalenia ani obniżenia zachowku, jeśli ich źródłem nie jest celowe zachowanie uprawnionego. Progiem jest zachowanie drastyczne, systematyczne i motywowane niskimi pobudkami, oceniane przez analogię do przesłanek wydziedziczenia i niegodności dziedziczenia.

Wnuk nie ma obowiązku opiekować się babcią, gdy żyje jej syn. Obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych bliższych stopniem przed dalszymi. Zarzut, że powód nie pomagał chorej babci, upadł także dlatego, że nikt go o pomoc nie prosił.

Zachowek to prosty rachunek, ale trzeba go zrobić przed pozwem. Udział przy dziedziczeniu ustawowym razy połowa (albo dwie trzecie), razy substrat zachowku. Kto tego nie policzy i wpisze kwotę z sufitu, ryzykuje, że wygra sprawę i zapłaci większość kosztów, tak jak tutaj: 80 procent kosztów przy zasądzonych 15 125 zł.

Dwie trzecie zamiast połowy należą się tylko przy całkowitej i trwałej niezdolności do pracy. Ciężki uraz mózgu i trwałe zaburzenia osobowości nie wystarczyły, bo opinie stwierdzały niezdolność częściową i możliwość wykonywania lekkich prac fizycznych. Ocenia się stan z chwili otwarcia spadku.

Jak to się potoczyło

  1. 13 czerwca 2008

    Upadek z wysokości

    Powód doznaje urazu wielonarządowego: krwiaka podtwardówkowego po obu stronach, złamania łuski kości potylicznej, wielołamowego złamania obojczyka. Śpiączka farmakologiczna, respirator, długa rehabilitacja.

  2. 5 listopada 2010

    Śmierć ojca

    Ojciec powoda ginie w wypadku samochodowym. To on dbał o odwiedziny u dziadków. Matka zrywa kontakty z teściami i wyjeżdża z młodszym synem do Wielkiej Brytanii. Powód zostaje w Polsce.

  3. 29 stycznia 2016

    Testament notarialny

    Babcia powoda powołuje do całości spadku jednego z synów.

  4. 5 grudnia 2016

    Śmierć babci

    Przez ostatnie dwa lata była osobą leżącą, wymagającą stałej opieki. Powód nie był na pogrzebie: jak ustalił sąd, nie wiedział o jej śmierci.

  5. 29 marca 2017

    Ogłoszenie testamentu

    Od tego dnia biegnie pięcioletni termin przedawnienia roszczenia o zachowek.

  6. 28 grudnia 2022

    Pozew na trzy dni przed terminem

    Powód żąda 75 000 zł. Termin przedawnienia, przesunięty nowelizacją na koniec roku kalendarzowego, upływał 31 grudnia 2022 roku.

  7. opinia biegłej

    363 000 zł za całe mieszkanie

    Do spadku wchodził udział wynoszący połowę, czyli 181 500 zł. Innych składników majątku ani darowizn nie wykazano.

  8. 5 sierpnia 2024

    15 125 zł zamiast 75 000 zł

    Sąd zasądza zachowek w wysokości 1/12 substratu, ale obciąża powoda kosztami procesu w 80 procentach.

Jak orzekł sąd

Sąd Rejonowy w Gdyni zasądził od pozwanego na rzecz powoda 15 125 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 29 marca 2023 r., a w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Zarzut przedawnienia upadł: pięcioletni termin od ogłoszenia testamentu 29 marca 2017 r. przesunął się, po nowelizacji z 2018 roku, na koniec roku kalendarzowego, czyli na 31 grudnia 2022 r., a pozew wniesiono 28 grudnia 2022 r. Zarzut nadużycia prawa też upadł: sąd uznał, że brak serdeczności w relacjach rodzinnych trzeba wiązać przede wszystkim z chorobą powoda, encefalopatią pourazową po ciężkim wypadku, oraz ze śmiercią jego ojca i postawą matki, a nie z jego złą wolą. Kwota wyszła z prostego rachunku udziałów: substrat zachowku 181 500 zł, udział powoda przy dziedziczeniu ustawowym 1/6, zachowek połowa tego udziału. Kosztami procesu sąd obciążył powoda w 80 procentach, bo rażąco przeszacował swoje roszczenie.

Podstawa prawna

  • art. 991 § 1 i 2 k.c.: zachowek wynosi połowę wartości udziału spadkowego, a dwie trzecie, gdy uprawniony jest małoletni albo trwale niezdolny do pracy
  • art. 931 § 1 i 2 k.c.: dzieci i małżonek dziedziczą w częściach równych; udział dziecka, które nie dożyło otwarcia spadku, przypada jego dzieciom
  • art. 1007 § 1 k.c.: roszczenie o zachowek przedawnia się z upływem pięciu lat od ogłoszenia testamentu
  • art. 118 k.c. w brzmieniu od 9 lipca 2018 r.: koniec terminu przedawnienia dłuższego niż dwa lata przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego
  • art. 123 § 1 pkt 1 k.c.: wniesienie pozwu przerywa bieg przedawnienia
  • art. 993, 994 i 995 § 1 k.c.: substrat zachowku to czysta wartość spadku powiększona o darowizny i zapisy windykacyjne; wartość darowizny liczy się według stanu z chwili jej dokonania
  • art. 5 k.c. w zw. z art. 928 i art. 1008 k.c.: nadużycie prawa przy zachowku ocenia się przez analogię do przesłanek niegodności dziedziczenia i wydziedziczenia
  • art. 129 § 1 k.r.o.: obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych bliższych stopniem przed dalszymi
  • art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 i 2 k.c.: zachowek jest zobowiązaniem bezterminowym, wymagalnym po wezwaniu do zapłaty
  • art. 100 k.p.c.: stosunkowe rozdzielenie kosztów procesu

Sąd Rejonowy w Gdyni

Sygnatura akt: I C 1/23

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Małe mieszkanie na pierwszym piętrze bloku, kuchnia z dwoma krzesłami przy stole, jedno odsunięte, zimowe światło zza firanki
Historia z sądu
Spadki

Wszczynał awantury i bił matkę. Siostra i tak musiała mu zapłacić zachowek

Cały majątek rodziców to jedno małe mieszkanie, przepisane w darowiźnie jednej z córek. Syn, który przez lata awanturował się i stosował przemoc wobec matki, zażądał 48 611,11 zł zachowku po obojgu rodzicach.

I C 162/22 →
Dwie kobiety w średnim wieku po przeciwnych stronach kuchennego stołu w mieszkaniu w bloku, między nimi teczka z aktami notarialnymi
Historia z sądu
Spadki

Podarowała rodzicom mieszkanie, potem odziedziczyła je z powrotem. Siostra zażądała zachowku

Cały spadek po ojcu to udział w wysokości połowy w spółdzielczym własnościowym prawie do mieszkania. Siostra, która odziedziczyła wszystko na podstawie testamentu, twierdziła, że żądanie zachowku jest nadużyciem prawa, bo to ona kiedyś podarowała rodzicom ten lokal.

I C 652/23 →
Parterowy murowany dom letniskowy kryty dachówką na dużej działce, na pierwszym planie stół i akta notarialne
Historia z sądu
Spadki

Brat dostał dom od ojca. Siostra zażądała 175 tysięcy zachowku i nie dostała ani złotówki

Córka domagała się od brata 175 000 zł tytułem zachowku, twierdząc, że dostał od rodziców całą nieruchomość wartą 350 000 zł. Pytanie brzmiało, ile naprawdę wynosi zachowek, gdy uprawniony dziedziczy już z ustawy.

I C 966/21 →
Puste mieszkanie w bloku z lat siedemdziesiątych, światło popołudniowe w oknie, na parapecie zdjęcia w ramkach
Historia z sądu
Spadki

Matka przepisała mieszkanie na córkę dwa tygodnie przed śmiercią. Syn poszedł do sądu

Mieszkanie warte dziś 965 700 zł, darowane jednej z dwójki dzieci na dwa tygodnie przed śmiercią matki. Pytanie brzmiało: czy syn, który przy umierającej matce prawie się nie pojawiał, może mimo to żądać ćwierci jego wartości.

I C 473/24 →