Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Jerzy
powód, syn spadkodawców
Mieszkał z rodzicami, awanturował się, ubliżał im, stosował przemoc wobec matki. Ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności i pełnomocnika z urzędu. Zażądał zachowku po obojgu rodzicach.
-
Urszula
pozwana, siostra powoda
To ona wyłożyła pieniądze na wykup mieszkania od miasta, pożyczając je od rodziny i znajomych. Rodzice darowali jej lokal i zastrzegli sobie dożywotnie prawo mieszkania.
-
Rodzice
spadkodawcy
Oboje sporządzili u notariusza testamenty na rzecz jednej córki. Rozważali wydziedziczenie syna, wiedzieli, że mogą to zrobić, i ostatecznie tego nie zrobili.
-
Sąd Rejonowy w Kielcach
sąd pierwszej instancji
Uznał zachowanie powoda wobec rodziców za naganne i mimo to zasądził mu zachowek. Kwotę obciął w inny sposób: sprawdzając u biegłych, czy naprawdę jest trwale niezdolny do pracy.
Mieszkanie miało trzydzieści osiem i pół metra kwadratowego, pierwsze piętro w bloku. Było jedyną rzeczą, jaką rodzice mieli.
W grudniu 2015 roku podpisali z miastem protokół uzgodnień w sprawie wykupu lokalu. Do zapłaty 21 690,32 zł. Pieniędzy nie mieli. Wyłożyła je jedna z córek, Urszula, pożyczając od rodziny i znajomych. Rodzice nigdy jej tej kwoty nie zwrócili.
Dwa dni po podpisaniu protokołu oboje poszli do notariusza. Każde osobno sporządziło testament, w którym do całości spadku powołało tę właśnie córkę. Rozmawiali wtedy także o synu. Rozważali, żeby go wydziedziczyć, i wiedzieli, że w testamencie można to zrobić.
Nie zrobili tego. To zdanie wróci na końcu tej historii.
W lutym 2016 roku, już jako właściciele, darowali córce mieszkanie aktem notarialnym. W tym samym akcie, w paragrafie trzecim, obdarowana ustanowiła na ich rzecz nieodpłatną służebność osobistą mieszkania: prawo do bezpłatnego i dożywotniego korzystania ze wszystkich pomieszczeń lokalu.
Ojciec zmarł w październiku 2016 roku. Matka w marcu 2021. W skład obu spadków nie wchodziło już nic.
Syn, o którym mówili wszyscy świadkowie
W październiku 2021 roku syn, Jerzy, złożył pozew o zachowek. Zażądał 48 611,11 zł: część po ojcu i część po matce, licząc od wartości mieszkania, którą oszacował na 250 000 zł, i przyjmując dla siebie podwyższony ułamek dwóch trzecich, jako osoba trwale niezdolna do pracy.
Siostra wniosła sprzeciw i przedstawiła obraz, który potwierdziło potem ośmioro świadków, w tym osoby spoza rodziny, bez żadnego interesu w wyniku sprawy.
Sąd ustalił, że mieszkając z rodzicami, Jerzy wszczynał awantury i kłótnie, ubliżał im, stosował przemoc fizyczną wobec matki, która czuła się przez niego zastraszona, i wydzielał jej jedzenie. Nie pomagał rodzicom, nie opiekował się nimi. Matka w 2016 roku wyprowadziła się do drugiej córki i mieszkała tam do śmierci. Syn odwiedzał ją sporadycznie, najczęściej wtedy, gdy czegoś potrzebował, nie interesując się jej stanem zdrowia.
W sprawie karnej o czyn z art. 157 § 1 w związku z art. 157 § 4 i art. 31 § 2 k.k., popełniony na szkodę matki, Sąd Rejonowy warunkowo umorzył postępowanie. Nie doszło więc do skazania.
Sąd uznał zeznania powoda za wiarygodne tylko częściowo: nie dał wiary jego twierdzeniom o opiece nad rodzicami i o tym, że nigdy nie stosował przemocy wobec matki.
I mimo tego wszystkiego zasądził mu zachowek.
Dlaczego “zasady współżycia społecznego” tu nie działają
Siostra oparła obronę na dwóch filarach. Pierwszym była niegodność dziedziczenia. Drugim art. 5 k.c., czyli nadużycie prawa podmiotowego: żądanie pieniędzy przez człowieka, który tak traktował rodziców, miało być sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Sąd odrzucił ten zarzut, i zrobił to bardzo stanowczo.
W orzecznictwie od lat ścierają się trzy stanowiska: że art. 5 k.c. pozwala oddalić powództwo o zachowek w całości, że pozwala jedynie obniżyć zachowek, oraz że w ogóle nie ma tu zastosowania. Sąd Rejonowy przyjął to trzecie, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z 28 marca 2018 r. (V CSK 428/17).
Rozumowanie jest konstytucyjne. Art. 21 ust. 1 Konstytucji chroni dziedziczenie. Ustawodawca przewidział od tej ochrony wyjątki, i tylko dwa: niegodność dziedziczenia (art. 928 k.c.) oraz wydziedziczenie w testamencie (art. 1008 k.c.). Oba katalogi są zamknięte i precyzyjne. Dopuszczenie art. 5 k.c. oznaczałoby stworzenie trzeciej podstawy pozbawienia kogoś udziału w spadku, której ustawodawca nie przewidział, i to podstawy opartej na pojęciach z natury nieostrych.
Sąd dorzucił argument z realiów tej konkretnej sprawy, i jest to argument bolesny. W styczniu 2022 roku, gdy pozwana, reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika, składała sprzeciw, wciąż mogła wytoczyć powództwo o uznanie brata za niegodnego dziedziczenia po matce. Roczny termin zawity z art. 929 k.c. upływał dopiero 17 marca 2022 roku. Nie zrobiła tego, jak zeznała, bo nie wiedziała, że taka możliwość istnieje.
Zaniechanie strony nie może prowadzić do obejścia przepisów, które wyznaczają ramy pewności co do kręgu następców prawnych. Droga przewidziana przez ustawę była otwarta i nikt z niej nie skorzystał.
Na marginesie sąd dodał, że nawet gdyby zarzut z art. 5 k.c. był dopuszczalny, to i tak by go nie uwzględnił. Obniżenie zachowku wymagałoby naruszenia zasad współżycia społecznego o charakterze wysoce rażącym. Zachowanie powoda było naganne, ale nie został za nie skazany, a postępowanie karne umorzono warunkowo, przy ustaleniu ograniczonej poczytalności.
I zdanie, które zamyka temat: rodzice wiedzieli o możliwości wydziedziczenia syna, mieli w rękach akt notarialny, mieli notariusza obok, i świadomie z tego nie skorzystali.
Darowizna czy ukryte dożywocie
Drugą linią obrony była kwalifikacja umowy. Pozwana twierdziła, że skoro zapłaciła za wykup mieszkania, opiekowała się rodzicami, pomagała im w chorobie i utrzymywała ich, a w akcie ustanowiono im prawo dożywotniego mieszkania, to w rzeczywistości była to umowa dożywocia, a nie darowizna. Ma to fundamentalne znaczenie, bo wartości nieruchomości przekazanej w dożywociu nie dolicza się do substratu zachowku.
Sąd odrzucił i to. Po pierwsze, przeczy temu dosłowna treść aktu: najpierw zawarto umowę darowizny, a dopiero potem obdarowana ustanowiła służebność.
Po drugie, i ważniejsze, w akcie nie ma tego, co musi być w umowie dożywocia. Art. 908 § 1 k.c. wymienia obowiązki nabywcy: dostarczenie wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnienie odpowiedniej pomocy, pielęgnowanie w chorobie oraz sprawienie pogrzebu odpowiadającego miejscowym zwyczajom. Chodzi o to, by dożywotnik nie musiał szukać dodatkowych środków utrzymania. Żadnego z tych zobowiązań w akcie nie zapisano.
Darowizna plus służebność mieszkania to, jak ujął sąd, typowa sekwencja czynności spotykanych w obrocie. Nie sposób uznać jej za pozorną umowę dożywocia. Zresztą, zauważył powód, gdyby przyjąć, że pod darowizną kryła się inna czynność, prowadziłoby to do nieważności umowy, czyli do skutku, którego pozwana z pewnością nie chciała.
Mieszkanie weszło więc do substratu zachowku. Biegły wycenił jego wartość rynkową, według stanu z chwili darowizny i cen aktualnych, z uwzględnieniem obciążającej je służebności, na 243 400 zł. Ponieważ lokal należał do majątku wspólnego rodziców, substrat zachowku po każdym z nich wyniósł po 121 700 zł.
Tam, gdzie pozwana wygrała: dwie trzecie czy połowa
Cała obrona oparta na moralnej ocenie powoda przepadła. Kwota i tak spadła z 48 tysięcy do 35, i to za sprawą argumentu zupełnie technicznego.
Art. 991 § 1 k.c. przewiduje dwa ułamki zachowku. Zasadą jest połowa wartości udziału spadkowego. Dwie trzecie należą się tylko wtedy, gdy uprawniony jest małoletni albo trwale niezdolny do pracy.
Powód opierał się na orzeczeniach Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności: umiarkowany stopień od 2019 roku, potem dwukrotnie znaczny, i w każdym zapis, że jest niezdolny do pracy.
Sąd wyjaśnił, że to nie wystarcza. Niezdolność do pracy wpływającą na wysokość zachowku ustala samodzielnie sąd cywilny, a kryteriami z prawa ubezpieczeń społecznych może się kierować jedynie pomocniczo. Skoro podwyższony ułamek jest wyjątkiem, przepis podlega wykładni ścisłej, a nie rozszerzającej. Liczy się przy tym stan w konkretnych momentach: w dniu otwarcia spadku po ojcu i w dniu otwarcia spadku po matce.
Sąd powołał biegłego z neurologii i biegłego z psychiatrii, obu z opiniami uzupełniającymi. Wnioski: powód nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, ujawnia cechy organicznego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego z osłabieniem funkcji poznawczych i zaburzeniami charakterologicznymi. To deficyt trwały, ale nie spowodował trwałej niezdolności do pracy. W obu badanych datach mógł pracować w zakładzie pracy chronionej.
Ułamek został więc obniżony do połowy. Udział ustawowy powoda po ojcu wynosiłby jedną czwartą, po matce jedną trzecią, bo w chwili śmierci ojca dziedziczyłaby jeszcze żona i troje dzieci, a po matce już tylko troje dzieci. Zachowek to zatem jedna ósma i jedna szósta substratu.
Rachunek zamknął się kwotami 15 212,50 zł po ojcu i 20 283,34 zł po matce, łącznie 35 495,84 zł, z odsetkami od 28 grudnia 2021 roku, czyli od dnia po doręczeniu pozwanej odpisu pozwu. Roszczenie o zachowek jest bezterminowe, więc staje się wymagalne dopiero po wezwaniu do zapłaty.
Powód wygrał w 73 procentach. Koszty rozdzielono stosunkowo: pozwana zapłaciła 3 232,44 zł wynagrodzenia pełnomocnika z urzędu i 6 199,46 zł nieuiszczonych kosztów sądowych, powód zwrócił jej 976,59 zł, a z zasądzonej mu kwoty pobrano 3 488,51 zł na koszty sądowe. Pozostałą część wynagrodzenia adwokata, 1 195,56 zł, wypłacił Skarb Państwa.
Co z tej historii wynika
Zachowek nie jest nagrodą za dobre zachowanie. Sąd ustalił, że powód awanturował się, ubliżał rodzicom i stosował przemoc wobec matki, i mimo to zasądził mu pieniądze. Prawo do zachowku powstaje z mocy ustawy w chwili otwarcia spadku i nie zależy od tego, czy uprawniony był dobrym dzieckiem.
Wydziedziczenie trzeba wpisać do testamentu. Rodzice byli u notariusza, wiedzieli o takiej możliwości i z niej nie skorzystali. Samo pominięcie kogoś w testamencie nie pozbawia go zachowku, przeciwnie, to właśnie sytuacja, w której zachowek zaczyna działać. Pozbawia go dopiero wyraźne oświadczenie o wydziedziczeniu z podaniem ustawowej przyczyny.
Niegodność dziedziczenia ma termin, i to krótki. Powództwo z art. 929 k.c. trzeba wytoczyć w ciągu roku od dowiedzenia się o przyczynie. Pozwana miała ten termin otwarty jeszcze wtedy, gdy składała sprzeciw z zawodowym pełnomocnikiem. Nie skorzystała, a sąd odmówił zastępowania tej drogi ogólną klauzulą nadużycia prawa.
Darowizna z prawem dożywotniego mieszkania to nadal darowizna. Żeby umowa była dożywociem, musi obejmować pełne utrzymanie zbywcy: wyżywienie, ubranie, opał, pomoc, pielęgnowanie w chorobie i pogrzeb. Samo zastrzeżenie służebności mieszkania nie zmienia charakteru czynności, a wartość darowanego lokalu wchodzi do podstawy obliczenia zachowku.
Orzeczenie o niepełnosprawności to nie to samo co trwała niezdolność do pracy. Powód miał znaczny stopień niepełnosprawności i wpis o niezdolności do pracy, a sąd i tak powołał dwóch biegłych i przyjął niższy ułamek zachowku. W sprawie cywilnej decyduje własna ocena sądu, odniesiona do konkretnych dat otwarcia spadku.
Jak to się potoczyło
-
15 grudnia 2015
Protokół uzgodnień z miastem
Rodzice zobowiązują się wpłacić 21 690,32 zł tytułem wykupu mieszkania komunalnego o powierzchni 38,67 metra kwadratowego.
-
17 grudnia 2015
Dwa testamenty u notariusza
Matka i ojciec, każde osobno, powołują do całości spadku tę samą córkę. Rozważali wydziedziczenie syna, ale nie umieścili takiego rozrządzenia.
-
16 lutego 2016
Darowizna mieszkania
Rodzice darują lokal córce, a ona w tym samym akcie ustanawia na ich rzecz nieodpłatną służebność osobistą mieszkania.
-
20 października 2016
Śmierć ojca
Otwarcie pierwszego spadku. W jego skład nie wchodzi już żaden przedmiot majątkowy. W grudniu żona i córki odrzucają spadek.
-
17 marca 2021
Śmierć matki
Otwarcie drugiego spadku, również pustego. Córki i wnukowie kolejno odrzucają spadek.
-
13 października 2021
Pozew o zachowek
Syn żąda 48 611,11 zł: 20 833,33 zł po ojcu i 27 777,78 zł po matce, licząc dwie trzecie udziału i wartość mieszkania na 250 000 zł.
-
styczeń 2022
Sprzeciw od nakazu zapłaty
Siostra podnosi niegodność dziedziczenia i nadużycie prawa. Termin na wytoczenie powództwa o niegodność jeszcze biegnie i upłynie 17 marca 2022 roku.
-
13 stycznia 2026
Wyrok: 35 495,84 zł
Sąd zasądza zachowek według połowy udziału, a nie dwóch trzecich. Powód wygrywa w 73 procentach, koszty rozdzielono stosunkowo.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Kielcach zasądził od pozwanej na rzecz powoda 35 495,84 zł z ustawowymi odsetkami od 28 grudnia 2021 r. i oddalił powództwo w pozostałym zakresie. Odrzucił zarzut nadużycia prawa: przyjął, że w sprawie o zachowek art. 5 k.c. w ogóle nie może być podstawą oddalenia powództwa, bo katalog przypadków pozbawienia prawa do spadku jest zamknięty. Nie uznał też darowizny za ukrytą umowę dożywocia. Odmówił natomiast powodowi wyższego ułamka zachowku: biegli z neurologii i psychiatrii stwierdzili, że w datach otwarcia obu spadków nie był trwale niezdolny do pracy, więc należała mu się połowa udziału, a nie dwie trzecie.
Podstawa prawna
- art. 991 § 1 i 2 k.c.: zachowek wynosi połowę wartości udziału spadkowego, a dwie trzecie, gdy uprawniony jest małoletni albo trwale niezdolny do pracy
- art. 928 k.c. i art. 1008 k.c.: zamknięty katalog przypadków niegodności dziedziczenia i wydziedziczenia, jedyne drogi pozbawienia zachowku
- art. 929 k.c.: powództwo o uznanie za niegodnego dziedziczenia można wytoczyć w ciągu roku od dowiedzenia się o przyczynie niegodności
- art. 992 k.c.: przy ustalaniu udziału stanowiącego podstawę zachowku uwzględnia się spadkobierców niegodnych i tych, którzy spadek odrzucili
- art. 995 § 1 k.c.: wartość darowizny oblicza się według stanu z chwili jej dokonania, a według cen z chwili ustalania zachowku
- art. 908 § 1 k.c.: umowa dożywocia obejmuje wyżywienie, ubranie, mieszkanie, światło i opał, pomoc, pielęgnowanie w chorobie i pogrzeb
- art. 5 k.c.: nadużycie prawa podmiotowego; sąd przyjął, że nie stosuje się go do roszczenia o zachowek
- art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c.: zachowek jest świadczeniem bezterminowym, odsetki biegną od wezwania do zapłaty
Czytaj dalej
Historia z sądu Matka przepisała mieszkanie na córkę dwa tygodnie przed śmiercią. Syn poszedł do sądu
Mieszkanie warte dziś 965 700 zł, darowane jednej z dwójki dzieci na dwa tygodnie przed śmiercią matki. Pytanie brzmiało: czy syn, który przy umierającej matce prawie się nie pojawiał, może mimo to żądać ćwierci jego wartości.
Historia z sądu Zarzucili mu, że zerwał kontakty z babcią. Sąd sprawdził, co się stało w 2008 roku
Wnuk zażądał od wuja 75 000 zł zachowku po babci. Wuj odpowiedział, że roszczenie się przedawniło, a poza tym powód od lat nie utrzymywał kontaktów z rodziną, nie odwiedził chorej babci i nie był na jej pogrzebie. Pytanie brzmiało, czy ochłodzenie więzi rodzinnych wystarczy, żeby odebrać komuś zachowek.
Historia z sądu Brat dostał dom od ojca. Siostra zażądała 175 tysięcy zachowku i nie dostała ani złotówki
Córka domagała się od brata 175 000 zł tytułem zachowku, twierdząc, że dostał od rodziców całą nieruchomość wartą 350 000 zł. Pytanie brzmiało, ile naprawdę wynosi zachowek, gdy uprawniony dziedziczy już z ustawy.
Historia z sądu Podarowała rodzicom mieszkanie, potem odziedziczyła je z powrotem. Siostra zażądała zachowku
Cały spadek po ojcu to udział w wysokości połowy w spółdzielczym własnościowym prawie do mieszkania. Siostra, która odziedziczyła wszystko na podstawie testamentu, twierdziła, że żądanie zachowku jest nadużyciem prawa, bo to ona kiedyś podarowała rodzicom ten lokal.