Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Marta Oleśniak
powódka, córka spadkodawcy
Mieszka niedaleko rodziców, pracuje zawodowo, ma męża i dwóch dorosłych synów. To ona na co dzień woziła rodziców do lekarzy, robiła cięższe zakupy i organizowała opiekę. Po odczytaniu testamentu dowiedziała się, że nie dziedziczy nic.
-
Iwona Hejda
pozwana, siostra powódki
Od początku lat dziewięćdziesiątych mieszka z rodziną w Norwegii. To jej mężowi przydzielono w 1991 roku sporne mieszkanie, a w 1997 roku oboje darowali je rodzicom. Testamentem z 2016 roku ojciec powołał ją do całości spadku.
-
Danuta Piecha
matka stron, świadek
Zeznawała w procesie zdecydowanie po stronie jednej córki. Zarzucała drugiej brak należytej opieki i przyniesienie wstydu rodzinie na pogrzebie. Sąd ocenił jej relację jako pełną krzywdzących ocen niemających oparcia w faktach.
-
Sąd Rejonowy w Gdyni
sąd pierwszej instancji
Napisał w uzasadnieniu, że opieka dorosłych dzieci nad rodzicami nie oznacza poddaństwa ani bezwzględnego przedkładania potrzeb rodziców nad własne.
Mieszkanie kategorii M-4 w gdyńskiej spółdzielni przechodziło w tej rodzinie z rąk do rąk trzy razy, a za każdym razem powód był praktyczny, nie sentymentalny.
W maju 1991 roku spółdzielnia przydzieliła je zięciowi. On i jego żona, jedna z dwóch sióstr, mieli wspólność majątkową, więc prawo weszło do ich wspólnego majątku. Zaraz potem wyjechali na stałe do Norwegii.
I tu pojawił się problem, o którym dziś mało kto pamięta. Wtedy nie było możliwe jednoczesne stałe zamieszkiwanie poza granicami kraju i utrzymanie przydziału lokalu spółdzielczego. Trzeba było wybrać.
Rodzina wybrała rozwiązanie rodzinne. W sierpniu 1997 roku, na podstawie pełnomocnictwa poświadczonego w Norwegii, ojciec obu sióstr darował samemu sobie i swojej żonie spółdzielcze własnościowe prawo do tego lokalu wraz z wkładem budowlanym i udziałem członkowskim. Formalnie darczyńcami byli córka i zięć, a on tylko działał w ich imieniu jako pełnomocnik.
Trzy tygodnie później spółdzielnia dokonała nowego przydziału, tym razem na ojca. Rodzice sprzedali własne mieszkanie i przeprowadzili się do darowanego. Pieniądze ze sprzedaży poszły na jego wykończenie oraz na bieżące utrzymanie i leki.
Od dnia darowizny nikt nie rozmawiał o jej zwrocie. Nie podjęto w tym celu żadnych kroków prawnych.
Testament, po którym skończyła się rodzina
Ojciec zmarł we wrześniu 2018 roku. Zostawił żonę i dwie córki oraz jeden testament, sporządzony u notariusza w maju 2016 roku.
Cały spadek dla tej córki, która mieszka w Norwegii, tej samej, która kiedyś podarowała rodzicom mieszkanie.
Testament otwarto i ogłoszono 28 listopada 2018 roku i tego samego dnia sporządzono akt poświadczenia dziedziczenia. Sąd ustalił potem, na podstawie zgodnych zeznań wszystkich świadków, że relacje między siostrami układały się dobrze do tego właśnie dnia. Konflikt zaczął się po odczytaniu testamentu.
W skład spadku wchodził wyłącznie udział w wysokości połowy w spółdzielczym własnościowym prawie do tego mieszkania. Nic więcej. Druga połowa należała do żony.
W lipcu 2023 roku druga siostra wezwała pierwszą do zapłaty 50.000 zł tytułem zachowku. Padła propozycja 10.000 zł, potem wycofana. Sprawa poszła do sądu z żądaniem 45.000 zł.
Argument, który brzmiał sprawiedliwie
Obrona nie kwestionowała, że powódka jest córką i że ojciec jej nie wydziedziczył. Opierała się na art. 5 k.c., czyli na zarzucie nadużycia prawa podmiotowego.
Sedno brzmiało tak: jedynym składnikiem spadku jest mieszkanie, które ojciec dostał od pozwanej i jej męża. Wolą ojca było, żeby ono do darczyńców wróciło i nie podlegało żadnym rozliczeniom. Żądanie zapłaty za coś, co samemu się kiedyś oddało, jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Do tego doszła druga linia: zarzuty co do opieki nad rodzicami. Do odpowiedzi na pozew dołączono oświadczenie matki z pretensjami do powódki. Wskazano też, że ojciec planował powódkę wydziedziczyć, choć ostatecznie tego nie zrobił. W razie nieoddalenia powództwa pozwana wnosiła o obniżenie zachowku o 90 procent.
Sąd rozpoznał oba wątki osobno i oba odrzucił.
Darowizna nie wraca sama
Kwestię mieszkania sąd rozstrzygnął przez odwołanie do samej istoty darowizny.
Istotą tej umowy jest nieodpłatne przysporzenie na rzecz obdarowanego, bez obowiązku zwrotu. Prawo weszło do spadku bez jakiegokolwiek obowiązku zwrotnego przeniesienia na darczyńców. Obowiązek taki nie powstaje też z chwilą śmierci obdarowanego.
Sąd sprawdził też, czy ojciec kiedykolwiek chciał to odwrócić. Nie znalazł żadnych okoliczności wskazujących, że zamierzał zwrócić przysporzenie za życia, ani żadnych kroków prawnych w tym kierunku. Co więcej, mąż pozwanej, przesłuchany jako świadek, zeznał, że nie widział wtedy potrzeby takiej czynności.
Bez znaczenia okazało się także to, że darowizna wiązała się z rozliczeniami dotyczącymi sprzedaży drugiego mieszkania rodziców. Sąd zauważył zresztą, że pieniądze ze sprzedaży tamtego lokalu poszły na remont darowanego, więc efektem całej operacji było spieniężenie jednego mieszkania i utrzymanie w rodzinie drugiego.
Na koniec zdanie skierowane do każdego, kto pisze testament: spadkodawca, rozrządzając majątkiem w określony sposób, musi się liczyć z tym, że pozostali uprawnieni będą dochodzić zachowku, o ile sam nie doprowadzi do wydziedziczenia albo uprawniony nie zostanie uznany za niegodnego. Ojciec miał taką możliwość i z niej nie skorzystał. Być może, dodał sąd, zdając sobie sprawę, że przesłanek wydziedziczenia po prostu nie było.
Dwie sytuacje z całego życia
Zarzuty dotyczące opieki opierały się głównie na zeznaniach matki, i to ta część uzasadnienia jest najbardziej osobista.
Sąd podszedł do tych zeznań z dużą ostrożnością, wskazując na wyjątkowo negatywne nastawienie świadka wobec powódki i bezpośrednie zaangażowanie w uzyskanie korzystnego rozstrzygnięcia dla drugiej córki. Dał im wiarę co do sposobu nabycia mieszkania i co do tego, że relacje między siostrami były dobre aż do odczytania testamentu. Odmówił jej wiary co do tego, że powódka nie udzielała rodzicom należytego wsparcia, uznając to za opinię niemającą oparcia w faktach.
Fakty wyglądały inaczej. Po pogorszeniu stanu zdrowia ojca siostry podzieliły się obowiązkami: mieszkająca w Norwegii wspierała finansowo i pozostawała w bieżącym kontakcie, a podczas pobytów w Polsce zajmowała się rodzicami osobiście. Powódka, mieszkająca blisko, robiła to na co dzień: odwiedzała, przynosiła cięższe zakupy, umawiała wizyty lekarskie, woziła rodziców i przywoziła z powrotem. Pomagali jej mąż i dwaj synowie, między innymi wnosząc ojca do domu po pobycie w szpitalu i szukając dla niego domu opieki. Rodzice mieli też pomoc sąsiadki, osoby sprzątającej i pracownika ośrodka pomocy społecznej.
Sama pozwana, przesłuchana w charakterze strony, przyznała, że relacje z siostrą opierały się na wzajemnym szacunku i że nie ma zastrzeżeń do sposobu sprawowania opieki. Zastrzeżenia pojawiły się dopiero po ujawnieniu testamentu.
Przez cały proces padły dwie konkretne sytuacje mające obciążać powódkę.
Pierwsza: raz odmówiła pozostania w mieszkaniu rodziców na wyraźną prośbę ojca po jego powrocie ze szpitala, bo miała wcześniej umówioną własną wizytę lekarską. Doszło do kłótni. Sąd zauważył, że opiekę mogła wtedy zapewnić matka, i uznał zachowanie powódki za w pełni usprawiedliwione.
Druga: zachowanie na pogrzebie ojca, opisane przez matkę jako wstyd dla rodziny. W trakcie mszy zadzwonił telefon powódki i wyświetlił się numer zmarłego ojca, co widziały także inne osoby. Sąd napisał, że trudno czynić komukolwiek zarzut z rozpaczy w sytuacji, gdy stoi przed trumną, a dzwoni do niego telefon zmarłego.
I zdanie, które warto zapamiętać poza tą sprawą: sprawowanie opieki przez dzieci wobec dorosłych rodziców nie może być utożsamiane z poddaństwem ani bezwzględnym przedkładaniem potrzeb rodziców nad własne. Rodzina założona przez dorosłe dziecko ma pierwszeństwo przed pozostałymi relacjami rodzinnymi, także tymi z własnymi rodzicami. Obowiązki wobec starzejących się rodziców wykonuje się w miarę własnych możliwości i po racjonalnej ocenie ich potrzeb.
Sąd przypomniał przy tym, jak wysoko ustawiona jest poprzeczka przy art. 5 k.c. w sprawach o zachowek. Pozbawienie uprawnionego zachowku na tej podstawie może nastąpić jedynie w sytuacjach wyjątkowych, a przy ocenie stosuje się per analogiam przepisy o niegodności dziedziczenia i o wydziedziczeniu. Powódka nie dopuściła się niczego, co da się podciągnąć pod te przepisy.
Rachunek
Ułamki wyszły tak. Gdyby dziedziczono z ustawy, powódce przypadłaby jedna trzecia spadku, bo dziedziczyłaby w zbiegu z matką i siostrą. Zachowek to połowa tego udziału, czyli jedna szósta wartości spadku.
Biegła z zakresu szacowania nieruchomości wyceniła całe spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, według stanu z chwili otwarcia spadku i cen aktualnych, na 463.000 zł. Udział ojca, czyli połowa, to 231.500 zł. Opinii nie kwestionowała żadna ze stron.
Zachowek: 38.583,34 zł.
Odsetki sąd zasądził od 9 sierpnia 2023 roku, zgodnie z żądaniem pozwu, wyjaśniając, że roszczenie o zachowek ma cechy zobowiązania bezterminowego, a więc termin spełnienia świadczenia wyznacza wezwanie do zapłaty z art. 455 k.c., a nie dzień wyrokowania. Wezwanie wysłano 4 lipca, odbiór pozwana potwierdziła 18 lipca, a termin wynosił dziesięć dni.
Pozwana nie powoływała się na przesłanki z art. 997(1) k.c., który od 22 maja 2023 roku pozwala zobowiązanemu żądać odroczenia płatności, rozłożenia na raty, a w wyjątkowych przypadkach obniżenia zachowku, z uwzględnieniem sytuacji osobistej i majątkowej obu stron. Skoro się na nie nie powołała, sąd uznał prowadzenie postępowania w tym kierunku za bezprzedmiotowe.
Powódka wygrała w 85 procentach, więc po wzajemnej kompensacji sąd zasądził na jej rzecz 5.719,40 zł kosztów procesu. Wydatki poniesione tymczasowo przez Skarb Państwa rozdzielił w tej samej proporcji: 376,19 zł obciążyło pozwaną, a 66,39 zł powódkę.
Co z tej historii wynika
To, że kiedyś sam podarowałeś rzecz spadkodawcy, nie zwalnia cię z zachowku. Darowizna przenosi własność trwale i bez obowiązku zwrotu. Rzecz wchodzi do spadku jak każda inna i jest liczona do substratu zachowku. Jeśli chce się takiego skutku uniknąć, trzeba za życia darczyńcy odwrócić czynność, a nie liczyć na to, że sąd zrobi to po latach.
Testament bez wydziedziczenia nie odcina nikogo od majątku. Powołanie jednej osoby do całości spadku sprawia tylko tyle, że pozostali uprawnieni dochodzą pieniędzy zamiast rzeczy. Jeżeli spadkodawca naprawdę chce kogoś pominąć, musi go wydziedziczyć i wskazać w testamencie ustawową przyczynę, a ta musi być prawdziwa.
Art. 5 k.c. w sprawie o zachowek działa wyjątkowo. Sąd bada zachowanie uprawnionego przez pryzmat przepisów o niegodności i wydziedziczeniu, a nie przez pryzmat żalu rodziny. Pretensje o to, że ktoś rzadziej dzwonił albo raz odmówił, w tej skali się nie mieszczą.
Opieka nad rodzicami mierzy się możliwościami, nie poświęceniem. Sąd wprost napisał, że od dorosłych dzieci nie można oczekiwać porzucenia własnej rodziny ani bezgranicznego oddania rodzicom, a ocena wypełniania obowiązków rodzinnych ma być obiektywna, nie oparta na wyobrażeniach jednej ze stron.
Odsetki od zachowku biegną od wezwania, nie od wyroku. Roszczenie ma charakter bezterminowy, więc wymagalność wywołuje pismo z terminem zapłaty. W tej sprawie oznaczało to prawie dwa lata odsetek ponad kwotę główną. Warto wysłać wezwanie wcześnie i zachować dowód doręczenia.
O obniżenie zachowku trzeba wnieść i je uzasadnić. Art. 997(1) k.c. pozwala żądać rozłożenia na raty, odroczenia, a wyjątkowo obniżenia kwoty, ale sąd nie robi tego z urzędu. Pozwana skupiła się na oddaleniu powództwa w całości i nie powołała się na własną sytuację majątkową, więc ta droga pozostała niewykorzystana.
Jak to się potoczyło
-
20 maja 1991
Przydział mieszkania zięciowi
Spółdzielnia przydziela mieszkanie kategorii M-4 na warunkach własnościowego prawa do lokalu mężowi pozwanej. Małżonkowie mają wspólność majątkową, a w przydziale wpisano żonę i córkę jako osoby obowiązane do zamieszkiwania.
-
5 sierpnia 1997
Darowizna dla rodziców
Działając na podstawie pełnomocnictwa poświadczonego w Norwegii, ojciec stron darował samemu sobie i żonie spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu wraz z wkładem budowlanym. Powodem było to, że wtedy nie dało się utrzymać przydziału mieszkania, mieszkając na stałe za granicą.
-
po darowiźnie
Sprzedaż drugiego mieszkania
Rodzice sprzedają własny lokal i przeprowadzają się do darowanego. Pieniądze ze sprzedaży idą na wykończenie mieszkania oraz na bieżące utrzymanie i leki.
-
20 maja 2016
Testament notarialny
Ojciec powołuje do całości spadku jedną córkę. Drugiej nie wydziedzicza, choć, jak podnosiła pozwana, planował to zrobić.
-
około 2017
Podział opieki
Po pogorszeniu stanu zdrowia ojca siostry umawiają się na współpracę: jedna wspiera finansowo i pozostaje w stałym kontakcie, druga, mieszkająca blisko, wykonuje obowiązki na co dzień.
-
2 września 2018
Śmierć ojca
Spadkodawca umiera. W chwili śmierci pozostawał w związku małżeńskim, jego jedynym majątkiem był udział w połowie spółdzielczego prawa do mieszkania.
-
28 listopada 2018
Otwarcie testamentu i koniec dobrych relacji
U notariusza otwarto i ogłoszono testament oraz sporządzono akt poświadczenia dziedziczenia. Konflikt między siostrami zaczyna się dokładnie tego dnia.
-
4 lipca 2023
Wezwanie do zapłaty
Powódka wzywa siostrę do zapłaty 50.000 zł tytułem zachowku. Siostra potwierdza odbiór, proponuje 10.000 zł, po czym wycofuje się z propozycji i odmawia zapłaty.
-
30 czerwca 2025
Wyrok: 38.583,34 zł
Sąd zasądza zachowek z odsetkami od sierpnia 2023 roku oraz 5.719,40 zł kosztów procesu. Zarzut nadużycia prawa odrzuca w całości.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Gdyni zasądził od pozwanej na rzecz siostry 38.583,34 zł zachowku z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 9 sierpnia 2023 roku, oddalając powództwo w pozostałym zakresie. Ustalił, że powódce jako córce należy się połowa udziału, który przypadłby jej przy dziedziczeniu ustawowym, czyli jedna szósta wartości spadku. Zarzut nadużycia prawa z art. 5 k.c. odrzucił w całości: powódka wywiązywała się z obowiązków rodzinnych, a dwie jednostkowe sytuacje przywołane przez pozwaną uznał za w pełni usprawiedliwione okolicznościami. Bez znaczenia pozostało to, że lokal był wcześniej przedmiotem darowizny od pozwanej, bo istotą darowizny jest nieodpłatne przysporzenie bez obowiązku zwrotu, a prawo weszło do spadku bez obowiązku zwrotnego przeniesienia. Przesłanek obniżenia zachowku z art. 997(1) k.c. pozwana nie powoływała.
Podstawa prawna
- art. 991 § 1 k.c.: zachowek wynosi połowę wartości udziału spadkowego przypadającego przy dziedziczeniu ustawowym, a dwie trzecie przy trwałej niezdolności do pracy lub małoletności uprawnionego
- art. 991 § 2 k.c.: gdy uprawniony nie otrzymał należnego zachowku, przysługuje mu przeciwko spadkobiercy roszczenie o zapłatę sumy pieniężnej
- art. 993 k.c.: substrat zachowku to czysta wartość spadku powiększona o wartość darowizn i zapisów windykacyjnych
- art. 5 k.c.: nadużycie prawa; pozbawienie zachowku na tej podstawie możliwe tylko w sytuacjach wyjątkowych, przy ocenie stosuje się per analogiam przepisy o niegodności i wydziedziczeniu
- art. 928 k.c. i art. 1008 k.c.: niegodność dziedziczenia i wydziedziczenie; punkt odniesienia przy badaniu zarzutu nadużycia prawa
- art. 997(1) § 1 k.c.: zobowiązany może żądać odroczenia płatności, rozłożenia na raty, a w wyjątkowych przypadkach obniżenia zachowku
- art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c.: roszczenie o zachowek jest bezterminowe, odsetki biegną od wezwania do zapłaty, nie od wyroku
- art. 100 k.p.c.: stosunkowe rozdzielenie kosztów procesu
Czytaj dalej
Historia z sądu Dziadek nie chciał poznać wnuków. O jego śmierci dowiedzieli się sami
Troje wnuków, wszyscy małoletni w chwili śmierci dziadka, domagało się zachowku, 97 188,20 zł i dwa razy po 48 594,10 zł, od jego wieloletniej partnerki, która odziedziczyła całość.
Dziedziczenie ustawowe, kto i w jakiej kolejności dziedziczy
Kto dziedziczy, gdy nie ma testamentu. Wyjaśniamy kolejność spadkobierców i udziały według Kodeksu cywilnego prostym językiem, po ludzku.
Jak napisać testament, rodzaje i wymogi ważności
Jak sporządzić ważny testament: forma odręczna i notarialna, wymogi ważności i najczęstsze błędy. Wyjaśniamy prostym językiem, po ludzku.
Historia z sądu Matka przepisała mieszkanie na córkę dwa tygodnie przed śmiercią. Syn poszedł do sądu
Mieszkanie warte dziś 965 700 zł, darowane jednej z dwójki dzieci na dwa tygodnie przed śmiercią matki. Pytanie brzmiało: czy syn, który przy umierającej matce prawie się nie pojawiał, może mimo to żądać ćwierci jego wartości.