Dyżurka pielęgniarska na oddziale hematologii nocą, monitory pacjentów, dwa fotele, otwarty segregator z dokumentacją

Ten sam dyżur, ten sam pacjent, o 1 528 zł mniej na pasku

Od 1 lipca 2022 roku pracodawca ustalił trzy stawki zasadnicze dla pielęgniarek: 5 323 zł, 5 776 zł i 7 304,66 zł. Powódka trafiła do środkowej. Za dwanaście miesięcy zażądała 22 929,84 zł wyrównania.

Prawo pracy Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 10 kwietnia 2026 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Oddział Intensywnej Opieki Hematologicznej instytutu badawczo-szpitalnego. Trzynaście pielęgniarek, pacjenci monitorowani całą dobę, dwie osoby na dyżurze.
Oddział Intensywnej Opieki Hematologicznej instytutu badawczo-szpitalnego. Trzynaście pielęgniarek, pacjenci monitorowani całą dobę, dwie osoby na dyżurze.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Bogusława Tarnawska, powódka, pielęgniarka specjalistka (postać fikcyjna)

    Bogusława Tarnawska

    powódka, pielęgniarka specjalistka

    Prawo wykonywania zawodu od 1985 roku, po pięcioletnim liceum medycznym. Licencjat pielęgniarstwa w 2011, specjalizacja onkologiczna w 2019. Kilkanaście kursów, w tym krwiolecznictwo i EKG.

  • Instytut badawczo-szpitalny, pozwany pracodawca (postać fikcyjna)

    Instytut badawczo-szpitalny

    pozwany pracodawca

    Prowadzi badania naukowe i szpital, zatrudnia kilkuset pracowników, ma służby kadrowe i prawne. Od lipca 2022 roku podzielił pielęgniarki na trzy grupy według dyplomu.

  • Marta Dobroń, świadek, pielęgniarka oddziałowa (postać fikcyjna)

    Marta Dobroń

    świadek, pielęgniarka oddziałowa

    Bezpośrednia przełożona na oddziale. Zeznała, że wszystkie pielęgniarki robiły to samo, a dawkowanie leków zawsze konsultowano z lekarzem. Sąd uznał jej zeznania za wiarygodne w obu instancjach.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd drugiej instancji

    Przesłuchał świadków po raz drugi, żeby sprawdzić zarzuty apelacji. Rozważył pytanie prejudycjalne do TSUE i uznał, że sprawa jest wyłącznie krajowa.

Na Oddziale Intensywnej Opieki Hematologicznej pracowało około trzynastu pielęgniarek. Pacjenci w ciężkim stanie, monitorowani przez dobę. Na dyżurze dwie osoby, sporadycznie trzy.

Były wśród nich pielęgniarki z każdego możliwego wykształcenia: magistry ze specjalizacją, licencjatki ze specjalizacją, pielęgniarki po średniej szkole ze specjalizacją i pielęgniarki po średniej bez tytułu specjalisty. Tytuł magistra miały trzy.

Robiły to samo.

Uzasadnienie wyroku wylicza to punkt po punkcie: czynności zachowawcze, diagnostyczne, lecznicze, prowadzenie dokumentacji, nadzór nad niższym personelem. Żadna z nich, także ta z magisterium, nie mogła samodzielnie decydować o dawkowaniu leków, każda modyfikacja szła przez lekarza. Każda ponosiła taką samą odpowiedzialność. Sprzętu, z którego powódka nie mogłaby korzystać, nie było. Dodatkowych zadań pielęgniarkom z magisterium nie powierzano. Pielęgniarka oddziałowa układając grafik nie patrzyła na dyplomy, liderów zmiany nie wyznaczano.

Zdarzało się natomiast, że to Bogusława Tarnawska, licencjatka, przyuczała nowe koleżanki, bo niedoświadczone osoby nie umiały samodzielnie założyć cewnika czy sondy.

Od 1 lipca 2022 roku różnica w jej pasku wynagrodzeń wobec koleżanki z magisterium wynosiła 1 528,66 zł miesięcznie.

Skąd wzięły się trzy stawki

Powód nie leżał w kaprysie dyrekcji, tylko w ustawie.

29 czerwca 2022 roku weszła w życie nowelizacja ustawy z 8 czerwca 2017 roku o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Ustawa nakazuje corocznie, na 1 lipca, podnieść wynagrodzenie zasadnicze pracownika medycznego, jeśli jest niższe od iloczynu współczynnika pracy z załącznika i przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.

Nowelizacja przypisała grupom zawodowym nowe współczynniki:

  • pielęgniarka z tytułem magistra pielęgniarstwa i wymaganą specjalizacją: 1,29;
  • pielęgniarka z wyższym wykształceniem I stopnia i specjalizacją albo ze średnim wykształceniem i specjalizacją: 1,02;
  • pielęgniarka ze średnim wykształceniem bez tytułu specjalisty: 0,94.

Instytut przeliczył to na złotówki i wyszły trzy stawki zasadnicze: 7 304,66 zł dla grupy drugiej, 5 776 zł dla grupy piątej i 5 323 zł dla grupy szóstej. Sąd drugiej instancji zapisał je jeszcze precyzyjniej: 5 322,78 zł, 5 775,78 zł i 7 304,66 zł.

14 lipca 2022 roku Bogusława podpisała porozumienie zmieniające. Grupa piąta. Wynagrodzenie zasadnicze 5 776 zł, premia regulaminowa 5 procent, czyli 288,80 zł, dodatek za wysługę lat 20 procent, czyli 1 155,20 zł. Rok później, od lipca 2023, dostała 7 000 zł zasadniczej, ale wciąż w grupie piątej.

Jej ścieżka zawodowa nie była krótka. Liceum medyczne w 1985 roku, prawo wykonywania zawodu od tamtego czasu. Licencjat pielęgniarstwa w 2011. Tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa onkologicznego w 2019. Do tego kurs organizacji i zarządzania, magisterium z pedagogiki specjalnej, kursy z krwiodawstwa i krwiolecznictwa, kurs interpretacji zapisu EKG, kurs kwalifikacyjny z pielęgniarstwa onkologicznego, szkolenia z przetaczania krwi, szkolenie z zasad podawania leków.

Wszystko poza jednym: dyplomu magistra pielęgniarstwa.

Pozew i to, co z niego zostało

Pozew z 6 lipca 2023 roku zawierał dwa żądania: ustalenie treści umowy o pracę na poziomie stawek grupy drugiej oraz 22 929,84 zł odszkodowania za rok od 1 lipca 2022 do 30 czerwca 2023.

Pierwsze roszczenie powódka wycofała już 1 sierpnia, zanim pozwany zdążył dostać odpis pozwu. Postępowanie w tym zakresie umorzono, a sąd nie obciążył jej za to kosztami przeciwnika, właśnie dlatego, że wycofanie nastąpiło tak wcześnie.

Zostało odszkodowanie. I tu pojawiła się rzecz, która przesądziła połowę sprawy: pozwany nie kwestionował wyliczeń matematycznych. Spierał się wyłącznie o zasadę, twierdząc, że różnicowanie płac według kwalifikacji nie jest dyskryminacją.

Minimum to nie taryfikator

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy zasądził całą kwotę i wyłożył argumentację, którą druga instancja potem przyjęła za własną.

Punkt wyjścia: art. 18(3c) § 1 i 3 k.p. daje prawo do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakową albo o jednakowej wartości, a pracami o jednakowej wartości są te, które wymagają porównywalnych kwalifikacji, odpowiedzialności i wysiłku. Skoro postępowanie wykazało, że powódka wykonywała taką samą pracę jak magistry, ciężar przeszedł na pracodawcę: musiał udowodnić obiektywny powód różnicy.

Sąd przywołał tu wyrok Sądu Najwyższego z 22 lutego 2007 roku (I PK 242/06) w brzmieniu, które w tej sprawie było zabójcze: powołanie się na różne kwalifikacje zawodowe wymaga wykazania, że miały one znaczenie przy wykonywaniu zadań powierzonych danemu pracownikowi.

Instytut tego nie wykazał. Nie pokazał, żeby jakość albo ilość pracy powódki była niższa. Nie pokazał, żeby magistry robiły więcej, lepiej albo z większą odpowiedzialnością. Efekt pracy, jak ujął to sąd, był taki sam.

I najważniejsze zdanie o samej ustawie: nie daje ona żadnych podstaw do różnicowania wynagrodzeń za tę samą pracę. Określa najniższą prawnie dopuszczalną wysokość wynagrodzenia zasadniczego, nie ustala widełek, nie przewiduje górnej granicy i nie wyłącza przepisów prawa pracy. To podłoga, a nie taryfikator.

Skutek prawny opisuje art. 18 § 3 k.p.: postanowienia umowy naruszające zasadę równego traktowania są nieważne, a w ich miejsce wchodzą postanowienia niedyskryminujące. Mechanizm działa w jedną stronę: podnosi świadczenie osoby traktowanej gorzej, nie odbierając niczego faworyzowanym. Miernikiem szkody jest różnica między tym, co powódka dostała, a tym, co dostałaby przy stawce 7 304,66 zł.

Odsetki zasądzono od 15 września 2023 roku, czyli dnia następnego po doręczeniu pozwanemu odpisu pozwu, bo doręczenie pozwu jest równoznaczne z wezwaniem do zapłaty. W tym drobnym punkcie powództwo oddalono, powódka chciała odsetek od samego dnia doręczenia.

Do tego 2 700 zł kosztów zastępstwa, 1 147 zł opłaty stosunkowej pobranej od pracodawcy na rzecz Skarbu Państwa (pracownik wnoszący pozew jest z niej zwolniony) i rygor natychmiastowej wykonalności do 12 246,47 zł, czyli wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia powódki.

Apelacja: papier kontra oddział

Instytut zaskarżył wyrok, stawiając zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. i przepisów o równym traktowaniu.

Najciekawszy argument brzmiał tak: różnice w obowiązkach istniały, i to na piśmie. W zakresie czynności pielęgniarki widnieją przecież zapisy: “wykonywanie zleceń lekarskich i powierzonych zadań zgodnie z posiadanymi kompetencjami”, “wykonywanie innych poleceń pielęgniarki oddziałowej nie wykraczających poza zakres kompetencji pielęgniarki”, “pełnienie zastępstw w innych komórkach zgodnie z posiadanymi kwalifikacjami”. Pracodawca może więc polecić najlepiej wykształconym pielęgniarkom zadania, których inne nie wykonają.

Sąd Okręgowy nie odrzucił tego z góry. Zamiast tego uzupełnił postępowanie dowodowe i przesłuchał obie kluczowe świadkinie ponownie, właśnie na okoliczność rzeczywistego zakresu obowiązków, samodzielnego dawkowania leków i praktycznego wykorzystania dodatkowych uprawnień.

Wynik przesłuchania obrócił się przeciwko apelującemu.

Pielęgniarka naczelna rzeczywiście potwierdziła, że magistry ze specjalizacją mają pewne dodatkowe uprawnienia wynikające z przepisów. Ale przyznała też, że nie pracuje bezpośrednio na oddziale, wykonuje pracę administracyjną i nie ma osobistej wiedzy o tym, czy ktoś z tych uprawnień korzystał. Wymieniane przez nią czynności, udział w przetargach, szkolenia, wystawianie recept, były potencjalne albo incydentalne.

Pielęgniarka oddziałowa, czyli bezpośrednia przełożona, zeznała odwrotnie i jednoznacznie: w praktyce wszystkie pielęgniarki wykonywały te same czynności bez względu na wykształcenie, modyfikacja dawek zawsze szła przez lekarza obecnego na oddziale lub dostępnego telefonicznie, i nie przypomina sobie sytuacji, żeby pielęgniarka zmieniła dawkowanie samodzielnie z racji magisterium. Odpowiedzialność wszystkich była taka sama.

Stąd zdanie, które warto zapamiętać poza tą sprawą: samo istnienie formalnych różnic kwalifikacyjnych nie przesądza, że praca nie jest jednakowa. Decyduje rzeczywisty zakres obowiązków, odpowiedzialności, wysiłku i warunków pracy. To, że pracodawca w papierowym zakresie czynności nawiązał do kwalifikacji, nie znaczy, że w praktyce cokolwiek według nich różnicował.

Zarzut, który zwrócił się przeciwko pracodawcy

Sąd dodał do tego argument z art. 472 k.c. w związku z art. 300 k.p., czyli z odpowiedzialności za brak należytej staranności.

Rozumowanie było takie: jeśli instytut chciał w pełni stosować ustawę, powinien był rozdzielić pracę i powierzyć pielęgniarkom z magisterium i specjalizacją zadania, do których takie kwalifikacje są wymagane, bo właśnie od tego ustawa uzależnia wyższy poziom wynagrodzenia zasadniczego. Skoro nie zmienił nikomu zadań, a płace mocno zróżnicował, powinien był liczyć się z obowiązkiem naprawienia szkody.

Od pracodawcy zatrudniającego kilkuset ludzi, mającego służby kadrowe i prawne, wymaga się w tym zakresie więcej.

Szerszy problem, o którym sąd wspomniał osobno

Sąd Okręgowy dopisał na koniec fragment, który wprost zastrzegł jako niebędący samodzielną podstawą rozstrzygnięcia, ale wart odnotowania.

W czasie, gdy powódka wchodziła do zawodu, podstawową drogą było liceum medyczne, a studia pielęgniarskie nie były ani powszechne, ani wymagane. Dopiero później model kształcenia się zakademizował i dostęp do zawodu uzależniono od studiów. Ludzie wchodzący do zawodu w różnych dekadach zdobywali więc kwalifikacje w formach, które w swoim czasie ustawodawca uznawał za równoważne.

Opieranie systemu płac wyłącznie na poziomie formalnego wykształcenia pomija ten fakt. Sąd wskazał, że właściwym narzędziem różnicowania są raczej formy kształcenia podyplomowego pozostające w bezpośrednim związku z wykonywaną pracą: specjalizacje i kursy kwalifikacyjne z art. 67 i następnych ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej. A na tym oddziale, jak wynikało z ustaleń, liczyły się właśnie umiejętności, doświadczenie i specjalizacje, nie dyplomy.

Sąd rozważył jeszcze skierowanie pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości UE i zrezygnował. Uzasadnił to precyzyjnie: kryterium poziomu wykształcenia nie mieści się w katalogu cech chronionych dyrektywami 2000/78/WE ani 2006/54/WE, a art. 157 TFUE dotyczy wyłącznie równości płac kobiet i mężczyzn, czego w tej sprawie nie było. Sam fakt, że krajowe przepisy antydyskryminacyjne wdrażają dyrektywy, nie sprawia, że każda sprawa na ich tle podlega prawu unijnemu.

Apelację oddalono na podstawie art. 385 k.p.c. Instytut zapłacił dodatkowo 1 350 zł kosztów zastępstwa procesowego za drugą instancję. Wniosku o nieobciążanie kosztami z art. 102 k.p.c. sąd nie uwzględnił, stwierdzając, że samo przegranie sprawy nie jest szczególnie uzasadnionym wypadkiem.

W 2024 roku, już w toku sprawy, powódka uzyskała wykształcenie wyższe magisterskie.

Co z tej historii wynika

Ustawa o najniższym wynagrodzeniu ustala podłogę, a nie siatkę płac. To najczęstsze nieporozumienie w sporach personelu medycznego. Współczynniki 1,29, 1,02 i 0,94 mówią, poniżej czego nie wolno zejść. Nie dają prawa do utrzymywania różnic między ludźmi wykonującymi tę samą pracę.

Liczy się to, co ludzie faktycznie robią, a nie co mają w zakresie czynności. Pracodawca miał w dokumentach zapisy odsyłające do kompetencji i kwalifikacji, i przegrał, bo przełożona na oddziale zeznała, że w praktyce nikt niczego według nich nie dzielił.

Kto chce płacić więcej za dyplom, musi dać temu dyplomowi zadanie. Sąd wprost wskazał drogę: rozdzielić pracę tak, by wyższe kwalifikacje odpowiadały wyższym zadaniom. Bez tego kroku sama zmiana stawek jest źródłem roszczeń, a nie zgodnością z ustawą.

Sankcja z art. 18 § 3 k.p. działa w górę. Nieważne postanowienie zastępuje się niedyskryminującym, co podnosi płacę pokrzywdzonego i niczego nie odbiera lepiej opłacanym. Pracodawca nie może więc bronić się tym, że wyrównanie zaburzy mu budżet w drugą stronę.

Świadek zza biurka przegrywa ze świadkiem z oddziału. Zeznania naczelnej o uprawnieniach magistrów sąd zważył niżej niż zeznania oddziałowej, i powiedział dlaczego: jedna opisywała stan prawny, druga codzienność, a spór dotyczył codzienności.

Jak to się potoczyło

  1. 7 czerwca 1985

    Liceum medyczne i prawo wykonywania zawodu

    Pięcioletnie liceum medyczne, egzamin z przygotowania zawodowego, tytuł pielęgniarki. Wtedy to była podstawowa droga do zawodu.

  2. 1 czerwca 2006

    Zatrudnienie w instytucie

    Najpierw okres próbny, potem czas określony, od 1 września 2007 umowa na czas nieokreślony na stanowisku starszej pielęgniarki.

  3. 30 września 2011 i 9 kwietnia 2019

    Licencjat, potem specjalizacja

    Studia I stopnia na kierunku pielęgniarstwo, osiem lat później tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa onkologicznego.

  4. 1 lipca 2022

    Trzy grupy, trzy stawki

    Po nowelizacji ustawy o najniższym wynagrodzeniu w podmiotach leczniczych pracodawca przypisuje pielęgniarki do grup ze współczynnikami 1,29, 1,02 i 0,94.

  5. 14 lipca 2022

    Porozumienie zmieniające

    Powódka trafia do grupy piątej. Wynagrodzenie zasadnicze 5 776 zł, premia regulaminowa 288,80 zł, dodatek za wysługę lat 1 155,20 zł.

  6. 6 lipca 2023

    Pozew

    Żądanie ustalenia treści umowy o pracę oraz 22 929,84 zł odszkodowania za rok nierównego traktowania. Pierwsze roszczenie powódka wycofuje 1 sierpnia.

  7. 3 lipca 2024

    Pierwsza instancja: zasądzone w całości

    Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy przyznaje 22 929,84 zł z odsetkami od 15 września 2023, 2 700 zł kosztów i nadaje rygor natychmiastowej wykonalności do 12 246,47 zł.

  8. 10 kwietnia 2026

    Apelacja oddalona

    Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymuje wyrok i dokłada 1 350 zł kosztów postępowania apelacyjnego.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił apelację pracodawcy i zasądził od niego na rzecz powódki 1 350 zł kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym. Utrzymał tym samym wyrok pierwszej instancji zasądzający 22 929,84 zł odszkodowania z odsetkami od 15 września 2023 roku. Uznał, że ustawa o najniższym wynagrodzeniu zasadniczym w podmiotach leczniczych wyznacza tylko minimum i nie wyłącza kodeksowej zasady równego traktowania. O jednakowej wartości pracy decyduje rzeczywisty zakres obowiązków, a nie zapisy w papierowym zakresie czynności. Sąd dodał, że skoro pracodawca nie zmienił zadań, a mocno zróżnicował płace, powinien był liczyć się z obowiązkiem naprawienia szkody.

Podstawa prawna

  • art. 11(2) k.p.: pracownicy mają równe prawa z tytułu jednakowego wypełniania takich samych obowiązków
  • art. 18(3c) § 1 i § 3 k.p.: prawo do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakową lub o jednakowej wartości; o wartości decydują kwalifikacje, odpowiedzialność i wysiłek
  • art. 18 § 3 k.p.: postanowienia umowy naruszające zasadę równego traktowania są nieważne i zastępuje się je postanowieniami niedyskryminującymi, co podwyższa świadczenie pracownika traktowanego gorzej
  • art. 472 k.c. w zw. z art. 300 k.p.: odpowiedzialność za niezachowanie należytej staranności przy wykonywaniu umowy
  • art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p.: odsetki za opóźnienie; doręczenie odpisu pozwu równa się wezwaniu do zapłaty
  • art. 233 § 1 k.p.c.: swobodna ocena dowodów; zarzut jej naruszenia wymaga argumentów jurydycznych, nie własnej wersji faktów
  • art. 477(2) § 1 k.p.c.: rygor natychmiastowej wykonalności do wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: XIV Pa 345/24

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej