Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Zenon Kamiński
oskarżony
Mężczyzna po czterdziestce, wcześniej niekarany, w opinii psychologicznej sporządzonej na potrzeby sprawy rozwodowej opisany jako osoba mająca problemy z regulowaniem emocji. Do końca twierdził, że konflikt był wzajemny.
-
Irena Kamińska
pokrzywdzona, oskarżycielka posiłkowa
Żona oskarżonego, z wykształceniem medycznym. Przez lata tłumaczyła znajomym siniaki zabiegiem u kosmetyczki albo dużym psem, którego mieli w domu.
-
Obrońca oskarżonego
autor apelacji
Zbudował apelację z siedmiu zarzutów procesowych, dwóch materialnych i zarzutu rażącej niewspółmierności kary. Chciał uniewinnienia, ewentualnie grzywny 150 stawek po 10 zł.
-
Sąd Okręgowy w Świdnicy
sąd drugiej instancji
Przyznał obrońcy rację w jednym punkcie, dotyczącym braków uzasadnienia, i mimo to utrzymał wyrok w całości.
Apelacja miała kilkanaście stron i dziesięć zarzutów. Obrońca Zenona Kamińskiego rozpisał je precyzyjnie: siedem naruszeń procedury, dwa naruszenia prawa materialnego, na koniec rażąca niewspółmierność kary. Wszystkie zmierzały do jednego wniosku, uniewinnienia.
W tle była druga sprawa, tocząca się równolegle: rozwód i spór o to, gdzie ma mieszkać ich mała córka.
Sąd Rejonowy w Kłodzku skazał Zenona 8 sierpnia 2025 roku za czyn z art. 207 § 1 k.k. i art. 157 § 2 k.k. w związku z art. 11 § 2 k.k. Rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na trzy lata, dozór kuratora, obowiązek informowania o przebiegu okresu próby. Oskarżony był wcześniej niekarany.
Apelacja poszła do Sądu Okręgowego w Świdnicy, do IV Wydziału Karnego Odwoławczego.
Dziesięć zarzutów, jedna teza
Cała konstrukcja obrony opierała się na zdaniu, które w sprawach o znęcanie się pada regularnie: to nie było znęcanie, to była wzajemna awantura.
Obrońca miał na to materiał. Nagrania, na których pokrzywdzona jest wobec męża wulgarna i poniżająca. Wiadomości tekstowe z dziesięciu lat, w których małżonkowie wymieniają wyznania miłosne, także w dniach, gdy według aktu oskarżenia miało dochodzić do przemocy. Zeznania sąsiadów, którzy nigdy niczego nie widzieli. Zeznania policjanta, któremu pokrzywdzona powiedziała, że nie boi się męża i że jest on dobrym ojcem.
Były też dwa alternatywne wyjaśnienia pochodzenia obrażeń, które obrona wyeksponowała: zabiegi kosmetyczne z iniekcją botoksu oraz duży pies, ważący ponad 70 kg, którego małżonkowie trzymali w domu. Do akt trafiło nawet oświadczenie instruktora szkolenia psów.
I argument, który miał domknąć całość: dlaczego kobieta z wykształceniem medycznym przez dwanaście lat niczego nie zgłaszała, a zarzuty sformułowała dopiero wtedy, gdy w sprawie rozwodowej mąż wystąpił o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy sobie?
Chronologia, która obaliła tezę o zemście
Sąd Okręgowy odpowiedział na to pytanie, sięgając po akta sprawy rozwodowej.
Pozew o rozwód, i to bez orzekania o winie, złożyła pokrzywdzona w kwietniu 2022 roku. Już w jego uzasadnieniu wspomniała o przemocy fizycznej. Wtedy nie było jeszcze żadnej walki o miejsce zamieszkania córki.
Postępowanie karne w ogóle nie ruszyło z jej inicjatywy. Zawiadomienie do prokuratury złożył 23 czerwca 2023 roku zespół interdyscyplinarny, po przeprowadzonej trzy tygodnie wcześniej procedurze Niebieskiej Karty. Pokrzywdzona zawiadomiła osobiście dopiero 29 czerwca, a orzeczenia o winie w rozwodzie zaczęła się domagać jeszcze później.
Kolejność była więc odwrotna niż w narracji obrony. Najpierw wzmianka o przemocy w pozwie, potem procedura urzędowa, potem jej własne zawiadomienie, a dopiero na końcu żądanie orzeczenia o winie.
Pies, kosmetyczka i lokalizacja obrażeń
Wersję o psie sąd odrzucił, ale zrobił to ostrożniej, niż można się spodziewać.
Nie stwierdził, że pies nie mógł nikomu zrobić krzywdy. Napisał, że nie da się wykluczyć, iż przy niesubordynowanym zwierzęciu pokrzywdzona rzeczywiście miewała jakieś obrażenia. Tyle że to niczego nie zmienia, bo obrażenia przypisane oskarżonemu były, ze względu na umiejscowienie i charakter, inne od tych, które mógł spowodować pies.
To sposób rozumowania, który warto zapamiętać: obrona nie musi udowadniać własnej wersji, ale musi zaproponować taką, która tłumaczy konkretny materiał dowodowy. Alternatywne wyjaśnienie pasujące do części obrażeń nie unieważnia reszty.
Podobnie z zarzutem o brak obrażeń twarzy. Obrońca dowodził, że skoro w opinii sądowo-lekarskiej z 30 lipca 2013 roku nie ma śladu po uderzeniach w twarz, to relacja pokrzywdzonej jest niewiarygodna. Sąd odpowiedział dwoma zdaniami. Po pierwsze, oskarżonemu w ogóle nie przypisano działań powodujących obrażenia twarzy, więc zarzut trafia w pustkę. Po drugie, oględziny wykonane trzy dni po zdarzeniu nie mogły stwierdzić krwawienia z nosa.
A tłumaczenia, które pokrzywdzona podawała znajomym przez lata? Sąd uznał je za typowe, nie za podejrzane. Wskazywanie różnych przyczyn obrażeń po tym, jak ktoś je zauważy, “nie jest czymś szczególnym czy dziwnym”, skoro pokrzywdzona mogła kierować się wstydem.
Dlaczego nie można zarzucić naraz art. 7 i art. 5 § 2 k.p.k.
Tu apelacja potknęła się o konstrukcję czysto procesową, i to jeden z najczęstszych błędów w środkach odwoławczych.
Obrońca zarzucił jednocześnie naruszenie art. 7 k.p.k., czyli przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, i naruszenie art. 5 § 2 k.p.k., czyli rozstrzygnięcie niedających się usunąć wątpliwości na niekorzyść oskarżonego.
Sąd wyjaśnił, dlaczego te dwa zarzuty się wykluczają. Zasada in dubio pro reo uruchamia się dopiero wtedy, gdy sąd rzetelnie ocenił dowody zgodnie z art. 7 k.p.k. i mimo to zostały mu wątpliwości. Jeśli więc skarżący twierdzi, że ocena dowodów była wadliwa, to sam podważa przesłankę, od której zależy zastosowanie art. 5 § 2 k.p.k.
Sąd dodał jeszcze jedno rozróżnienie, które w praktyce przesądza wiele apelacji: miarodajne są wątpliwości organu procesowego, a nie strony. To, że oskarżony ma wątpliwości, nie oznacza, że ma je sąd. A gdy ustalenia zależą po prostu od tego, komu dać wiarę, o niedających się usunąć wątpliwościach mowy nie ma.
Zarzut braku naocznych świadków sąd zbył równie krótko. Przy tego rodzaju czynie trudno wyobrazić sobie, by sprawca działał przy postronnych, bo spotkałoby się to z reakcją każdego, kto by to zobaczył. Świadkowie zeznawali natomiast o tym, co widzieli sami: o publicznym traktowaniu pokrzywdzonej z góry, o wulgarnych zwrotach, o powtarzających się śladach na rękach i nogach, o tym, że przychodziła roztrzęsiona i płakała.
Punkt, w którym obrońca miał rację
W jednym miejscu sąd odwoławczy przyznał skarżącemu rację wprost.
Sąd pierwszej instancji rzeczywiście nie odniósł się szczegółowo do dowodów wskazujących na prowokacyjne i wulgarne zachowania pokrzywdzonej. To brak uzasadnienia i obrońca trafnie go wytknął.
Tyle że art. 438 pkt 2 k.p.k. pozwala uchylić lub zmienić wyrok tylko wtedy, gdy naruszenie procedury mogło mieć wpływ na treść orzeczenia. A tu ten wpływ nie zaistniał, bo zachowania pokrzywdzonej zostały uwzględnione tam, gdzie miały znaczenie: przy wymiarze kary. Sąd Rejonowy orzekł karę w wymiarze bliskim dolnej granicy zagrożenia ustawowego i zawiesił jej wykonanie.
Sąd Okręgowy skorygował też jedno ustalenie faktyczne pierwszej instancji: nieprawdą było, że rozwód orzeczono już prawomocnie. Wyrok rozwodowy z lutego 2024 roku został uchylony przez Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w lipcu tego samego roku. Korekta nie zmieniła jednak rozstrzygnięcia.
Wzajemne wyzwiska a przewaga agresora
Najważniejszy fragment uzasadnienia dotyczy tego, czym w ogóle jest znęcanie się.
Sąd przypomniał definicję: znęcanie się to zadawanie cierpień fizycznych lub psychicznych, dręczenie, pastwienie się. To jakościowo inne zachowanie niż zwyczajne znieważanie czy naruszenie nietykalności cielesnej. I decydować ma o tym ocena obiektywna, nie subiektywne odczucie pokrzywdzonego.
Potem padło zdanie, które przesądziło sprawę:
Gdyby zatem zachowania małżonków sprowadzały się jedynie do wzajemnego kierowania wyzwisk czy wulgarnego odnoszenia się, nie można by było wówczas przypisać oskarżonemu odpowiedzialności karnej.
Czyli obrońca miał rację co do zasady prawnej. Wzajemne wyzwiska nie tworzą przestępstwa znęcania się po żadnej ze stron. Przegrał na faktach: przypisane oskarżonemu czynności sprawcze wykraczały znacznie poza ramy kłótni.
I klucz całego rozumowania: przewaga agresora stanowi immanentny element przemocy. Konstrukcja wzajemnego znęcania się jest wewnętrznie sprzeczna, bo tam, gdzie obie strony są równorzędne, nie ma przemocy w rozumieniu tego przepisu. Tam, gdzie jedna strona dominuje, wzajemność przestaje być argumentem obronnym.
Sąd opisał relację między małżonkami jako typową więź traumatyczną, w której czułe wiadomości przeplatały się z aktami agresji, a deklaracje zmiany zachowania wracały cyklicznie. Wyznania miłosne z akt sprawy nie były więc dowodem niespójności pokrzywdzonej, tylko elementem tego samego wzorca.
Dlaczego nie grzywna
Ostatnim wnioskiem obrony była zamiana roku pozbawienia wolności na grzywnę: 150 stawek dziennych po 10 zł, przy zastosowaniu art. 37a k.k. Argumenty: niekaralność, nienaganny tryb życia, pozytywna prognoza kryminologiczna.
Sąd odmówił i wyjaśnił, jak rozumie ten przepis. Art. 37a k.k. ma charakter wyjątkowy, a jego istotą jest pozbawione wątpliwości uznanie, że kara nieizolacyjna wystarczy. Jeśli grzywna lub ograniczenie wolności nie spełniłyby celów zapobiegawczych i wychowawczych, sąd powinien orzec pozbawienie wolności.
Przeszkodą okazały się dwie rzeczy: długotrwałość działań oskarżonego i brak krytycznego wglądu we własne postępowanie. To drugie sąd wywiódł z konkretu, nie z wrażenia. Uzupełniająca opinia psychologiczna z 4 lutego 2026 roku wykazała, że oskarżony nie podjął terapii, którą sugerowano mu jeszcze w postępowaniu cywilnym.
Wyrok utrzymano w mocy. Oskarżony zapłacił oskarżycielce posiłkowej 1176 zł tytułem kosztów udziału jej pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym oraz 180 zł opłaty na rzecz Skarbu Państwa.
Co z tej historii wynika
Wzajemne wyzwiska to nie znęcanie się, ale znęcanie się nie przestaje nim być przez to, że ofiara odpowiada. Sąd przyznał, że gdyby konflikt sprowadzał się do obopólnych wulgaryzmów, nie byłoby przestępstwa. Decyduje przewaga jednej strony, a nie to, czy druga milczała.
Zarzut z art. 7 k.p.k. i zarzut z art. 5 § 2 k.p.k. wzajemnie się znoszą. Nie da się jednocześnie twierdzić, że sąd źle ocenił dowody, i że po prawidłowej ocenie zostały mu wątpliwości. To dwa różne stany procesowe, a apelacja musi wybrać jeden.
Brak zawiadomienia przez lata nie podważa wiarygodności ofiary. Sąd potraktował tłumaczenie siniaków kosmetyczką albo psem jako zachowanie typowe, wynikające ze wstydu, a nie jako dowód, że przemocy nie było.
Uchybienie w uzasadnieniu wystarczy do wygranej tylko wtedy, gdy mogło wpłynąć na wyrok. Obrońca trafnie wytknął, że sąd pierwszej instancji pominął część dowodów o zachowaniu pokrzywdzonej. Nie wygrał, bo te okoliczności i tak znalazły odbicie w wymiarze kary.
Odmowa terapii bywa argumentem przeciwko łagodzeniu kary. Art. 37a k.k. jest instytucją wyjątkową i wymaga przekonania sądu, że kara nieizolacyjna wystarczy. Opinia stwierdzająca brak podjęcia zaleconej terapii przesądziła, że takiego przekonania nie było.
Jak to się potoczyło
-
26 lipca 2013
Pierwsze zdarzenie objęte aktem oskarżenia
Kilka dni później sporządzono obdukcję: obrażenia ramienia prawego i lewego oraz podudzia prawego.
-
2013-2023
Dekada milczenia
Współpracownicy i znajome widują u pokrzywdzonej siniaki. Pytana, wskazuje raz kosmetyczkę, raz psa ważącego ponad 70 kg. Nie zgłasza niczego organom ścigania.
-
16 kwietnia 2022
Pozew o rozwód bez orzekania o winie
To pokrzywdzona składa pozew. Już w jego uzasadnieniu wspomina o przemocy fizycznej, na długo przed sporem o miejsce zamieszkania córki.
-
31 maja 2023
Ostatnie zdarzenie z aktu oskarżenia
Kolejna obdukcja. To ona przesądzi o kwalifikacji z art. 157 § 2 k.k.
-
2 i 23 czerwca 2023
Niebieska Karta, potem zawiadomienie
Postępowanie karne rusza nie z inicjatywy pokrzywdzonej. Zespół interdyscyplinarny zawiadamia prokuraturę po procedurze Niebieskiej Karty. Pokrzywdzona składa własne zawiadomienie dopiero 29 czerwca.
-
8 sierpnia 2025
Sąd Rejonowy w Kłodzku: rok w zawieszeniu
Sąd eliminuje z czynu wątek dotyczący małoletniej córki, zmienia kwalifikację i orzeka rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata oraz dozór kuratora.
-
20 stycznia i 12 maja 2026
Dwie rozprawy odwoławcze
Sąd Okręgowy sięga po akta sprawy rozwodowej i po uzupełniającą opinię psychologiczną z 4 lutego 2026 roku.
-
21 maja 2026
Apelacja oddalona w całości
Wyrok utrzymany w mocy. Oskarżony płaci 1176 zł kosztów pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej i 180 zł opłaty.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Świdnicy utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Kłodzku z 8 sierpnia 2025 roku. Uznał, że ocena dowodów mieściła się w granicach art. 7 k.p.k., a stawianie jednocześnie zarzutu z art. 7 k.p.k. i z art. 5 § 2 k.p.k. jest zabiegiem wewnętrznie sprzecznym. Odrzucił konstrukcję wzajemnego znęcania się: przypisane oskarżonemu czynności sprawcze wykraczały poza ramy kłótni, a przewaga agresora jest immanentnym elementem przemocy. Nie znalazł też podstaw do zastosowania art. 37a k.k. i zamiany kary pozbawienia wolności na grzywnę. Zasądził od oskarżonego 1176 zł na rzecz oskarżycielki posiłkowej tytułem kosztów udziału pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym oraz 180 zł opłaty.
Podstawa prawna
- art. 207 § 1 k.k.: znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą najbliższą; kwalifikacja przyjęta wobec oskarżonego po wyeliminowaniu wątku dotyczącego córki
- art. 157 § 2 k.k.: spowodowanie naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż siedem dni
- art. 11 § 2 k.k.: jeden czyn wyczerpujący znamiona dwóch przepisów, sąd skazuje za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów
- art. 7 k.p.k.: swobodna ocena dowodów w granicach logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego
- art. 5 § 2 k.p.k.: niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego; zasada uruchamia się dopiero po prawidłowej ocenie dowodów
- art. 37a k.k.: możliwość orzeczenia grzywny lub ograniczenia wolności zamiast pozbawienia wolności, instytucja o charakterze wyjątkowym
- art. 438 pkt 2, 3 i 4 k.p.k.: podstawy odwoławcze, obraza przepisów postępowania, błąd w ustaleniach faktycznych, rażąca niewspółmierność kary
Czytaj dalej
Historia z sądu Krzyczał, że go pobije, kiedy już bił. Sąd uznał, że to nie była groźba
Prokurator chciał podwyższenia kary do ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. Obrońca chciała uniewinnienia. Sąd nie dał racji żadnemu z nich w całości.
Historia z sądu Miał sądowy zakaz handlu samochodami. Sprowadzał je dalej, tylko pod cudzą firmą
Sąd Rejonowy skazał go na 8 miesięcy pozbawienia wolności za złamanie dwóch sądowych zakazów prowadzenia działalności gospodarczej. Obrona żądała uniewinnienia, argumentując, że oskarżony tylko współpracował ze spółką, której prezesem był kto inny.
Historia z sądu Miała dożywotnie prawo mieszkać w tym domu. Syn z synową mieli inny pomysł
Prokurator domagał się skazania syna i synowej za znęcanie się psychiczne, roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, dozoru kuratora oraz czteroletniego zakazu zbliżania się i kontaktowania. Sąd pierwszej instancji przypisał im wyłącznie zmuszanie do opuszczenia lokalu.
Historia z sądu Jechał samochodem za żoną. Nie zauważył, że kieruje się prosto pod komendę
Trzy miesiące pozbawienia wolności i sześć lat zakazu prowadzenia pojazdów. Obrońca chciał uniewinnienia, a gdyby to nie przeszło: grzywny zamiast więzienia i skrócenia zakazu do trzech lat.