Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Grzegorz
oskarżony
Handlował samochodami sprowadzanymi z Niemiec. Dwa wyroki z 2019 roku zakazały mu prowadzenia takiej działalności. Zawiesił jednoosobową firmę i robił dokładnie to samo dalej, tylko pod szyldem spółki z o.o.
-
Prezes spółki
świadek
Kupił udziały w spółce z własnej woli i sam został prezesem zarządu. Godził się, żeby wszystkim zajmował się oskarżony. Sąd odwoławczy uznał, że nie był jednak „słupem”: miał dostęp do rachunków i dokumentacji.
-
Kurator sądowy
świadek
Prowadził nadzór nad oskarżonym. Zeznał, że ten nigdy nie zapytał wprost, czy może działać pod szyldem spółki, a o źródło utrzymania podawał oszczędności i pomoc żony.
-
Sąd Okręgowy w Poznaniu
sąd drugiej instancji
Przyznał obronie rację w dwóch punktach, w tym co do przekroczenia granic oskarżenia, i mimo to utrzymał skazanie, obniżając karę o trzy miesiące.
Dwa wyroki z 2019 roku mówiły to samo, tylko na różne okresy.
Pierwszy, z 4 września 2019 roku, zakazywał mu prowadzenia działalności gospodarczej mającej za przedmiot sprzedaż hurtową i detaliczną samochodów przez 4 lata. Drugi, z 30 grudnia 2019 roku, orzekał ten sam zakaz na 3 lata.
Grzegorz, jak go tu nazwiemy, zawiesił swoją jednoosobową działalność wpisaną do CEIDG.
I dalej sprowadzał samochody z Niemiec.
Ta sama praca, inny szyld
Mechanizm był prosty. Istniała spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, której udziały kupił znajomy Grzegorza i w której sam został prezesem zarządu. Formalnie Grzegorz nie miał z nią nic wspólnego: nie zasiadał w zarządzie, nie był wpisany jako pełnomocnik do rachunków bankowych, nie widniał w żadnym rejestrze.
Faktycznie robił wszystko.
Sprowadzał auta z Niemiec, sprzedawał je dalej, wykonywał przelewy z firmowego konta spółki na opłaty związane ze sprowadzanymi pojazdami, posługiwał się fakturami wystawionymi na dane spółki. Prezes zarządu wiedział o tym i się na to godził; ustalono nawet zasady podziału zysków.
Sąd Okręgowy podsumował to jednym zdaniem, które jest sednem całej sprawy:
oskarżony po zawieszeniu jednoosobowej działalności gospodarczej występując pod szyldem spółki wykonywał te same czynności co uprzednio w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej
Akt oskarżenia z 19 grudnia 2023 roku postawił mu dwa zarzuty w jednym czynie: oszustwo z art. 286 § 1 k.k. na szkodę nabywcy konkretnego samochodu sprowadzonego z Niemiec, w zbiegu z art. 244 k.k., czyli niestosowaniem się do orzeczonego przez sąd zakazu.
Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto wyrokiem z 12 grudnia 2025 roku nie skazał go za oszustwo. Skazał za złamanie zakazów, na 8 miesięcy pozbawienia wolności.
Apelacje wnieśli i oskarżony, i jego obrońca. Obaj chcieli uniewinnienia.
Granice, których nie wolno przekroczyć
Pierwszy zarzut obrony był najpoważniejszy: sąd skazał za czyn, którego nie było w akcie oskarżenia. W akcie oskarżenia okres czynu był krótszy niż ten, który sąd przyjął w wyroku.
Obrońca powołał się na art. 439 § 1 pkt 9 k.p.k., czyli bezwzględną przyczynę odwoławczą w postaci braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Bezwzględną, to znaczy taką, która skutkuje uchyleniem wyroku bez badania czegokolwiek innego.
Sąd Okręgowy tę część odrzucił. Wyjaśnił, że brak skargi w rozumieniu tego przepisu wchodzi w grę w dwóch sytuacjach: gdy osoba wnosząca oskarżenie w ogóle nie miała do tego legitymacji, albo gdy czyn przypisany jest nietożsamy z zarzuconym, czyli sąd orzekł o przestępstwie, którego osądzenia oskarżyciel w ogóle nie żądał. Tu nie zaszła żadna z nich.
Ale w drugiej części zarzut okazał się trafny, i to na tyle, że zmienił wyrok.
Zasada skargowości z art. 14 § 1 k.p.k. wyznacza granice rozpoznania sprawy. Sąd wyjaśnił, że granice te określa nie sam opis czynu ani kwalifikacja prawna, lecz zdarzenie w znaczeniu historycznym. O tożsamości takiego zdarzenia decydują: identyczność przedmiotu zamachu, identyczność kręgu podmiotów, tożsamość miejsca i czasu oraz zachowanie choćby części wspólnych znamion w opisie czynu zarzucanego i przypisanego.
Dopóki w miejsce czynu zarzuconego można przypisać oskarżonemu czyn ze zmienionym opisem, ale mieszczący się w tym samym zespole zachowań, granice oskarżenia pozostają zachowane.
A czym było zdarzenie historyczne w tej sprawie? Sąd odpowiedział precyzyjnie: zachowaniami pozostającymi w związku przyczynowo-skutkowym z jedną transakcją, nabyciem i sprowadzeniem z zagranicy konkretnego samochodu.
Sąd Rejonowy zrobił co innego. Potraktował zarzut z art. 244 k.k. jako odrębny czyn obok oszustwa i rozszerzył opis przypisanego czynu o zachowania z tą transakcją zupełnie niezwiązane, w tym o nakłanianie znajomego do nabycia udziałów w spółce. Wydłużyło to okres popełnienia przestępstwa.
Sąd odwoławczy wskazał, że przeczy to konstrukcji z art. 11 § 2 k.k.: jeżeli czyn wyczerpuje znamiona dwóch przepisów, sąd skazuje za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów. To był jeden czyn, nie dwa.
I dodał uwagę kluczową dla zrozumienia całości: fakt, że postępowanie dowodowe nie dało podstaw do skazania za oszustwo, niczego tu nie zmienia. Zarzut z art. 244 k.k. nadal był związany z tą samą transakcją i tylko w tak wyznaczonych ramach można było przypisać odpowiedzialność.
Opis czynu przycięto więc do jednej transakcji i krótszego okresu.
“To była działalność kogo innego”
Drugi front obrony dotyczył prawa materialnego i sprowadzał się do pytania: czy to, co robił oskarżony, w ogóle jest prowadzeniem działalności gospodarczej?
Argument brzmiał: spółka należała do kogo innego, prezesem był kto inny, a oskarżony jedynie świadczył na jej rzecz usługi. Zakaz dotyczy prowadzenia działalności, a nie świadczenia usług ani prowadzenia spraw cudzej spółki.
Sąd sięgnął po definicję z art. 3 ustawy Prawo przedsiębiorców: działalnością gospodarczą jest zorganizowana działalność zarobkowa, wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły. Cztery przesłanki: zorganizowanie, zarobkowość, wykonywanie we własnym imieniu, ciągłość.
Trzech z nich obrona nie kwestionowała. Cały spór dotyczył jednej: “we własnym imieniu”.
Sąd przyznał, że to sformułowanie jest w piśmiennictwie krytykowane jako nieprecyzyjne, bo dosłownie odczytane wykluczałoby na przykład agentów czy spedytorów działających w imieniu zleceniodawcy. Proponuje się zastąpić je kryterium samodzielności. Ale ustawa mówi, jak mówi, więc przesłankę tę należy rozumieć jako wskazującą na odrębność i niezależność od innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą.
I tu padło zdanie, które przesądziło sprawę:
działalności we własnym imieniu nie należy utożsamiać z działalnością osobistą, ponieważ nie ma przeszkód, aby w działalności gospodarczej wykorzystywać inne podmioty
Oskarżony wykorzystał w prowadzonej przez siebie działalności inny podmiot: spółkę formalnie należącą do kogoś innego, faktycznie służącą jemu.
Sąd nie owijał w bawełnę co do zamiaru. Stwierdził, że oskarżony doskonale zdawał sobie sprawę z obu zakazów i podjął ustalone w sprawie zachowania właśnie po to, żeby je ominąć, licząc, że nieujawnienie się jako reprezentant spółki pozwoli mu uniknąć odpowiedzialności. Wykonywał wszystkie czynności związane z umową dotyczącą samochodu i posługiwał się fakturami na dane spółki. Nazwanie tego “współpracą” sąd odrzucił.
Rozmowa z kuratorem, która miała być alibi
Obrona powołała się jeszcze na zeznania kuratora sądowego prowadzącego nadzór nad oskarżonym. Miały one dowodzić, że oskarżony nie miał świadomości bezprawności swojego zachowania.
Sąd rozłożył ten argument na części.
Po pierwsze, kurator nie zeznał, że oskarżony zapytał go wprost, czy może prowadzić działalność pod szyldem tej spółki.
Po drugie, zapytany przez kuratora o źródło utrzymania po zakończeniu jednoosobowej działalności, oskarżony odpowiadał, że są to oszczędności i że pozostaje na utrzymaniu żony. Czyli sam przed kuratorem nie przyznał, że pod szyldem spółki cokolwiek robi.
Po trzecie, i to ocena najostrzejsza, sąd stwierdził, że oskarżony sformułował pytanie do kuratora w taki sposób, aby móc się następnie na nie powołać dla wykazania nieświadomości bezprawności czynu.
Przygotowane alibi obróciło się w okoliczność świadczącą o premedytacji.
Gdzie obrona miała rację
Sąd Okręgowy przyznał skarżącym rację jeszcze w jednym miejscu, choć bez wpływu na wynik.
Sąd Rejonowy ustalił, że prezes spółki był jedynie tak zwanym słupem, osobą podstawioną. Sąd odwoławczy uznał to za ustalenie dowolne, niemające oparcia w dowodach.
Świadek konsekwentnie zeznawał, że decyzja o nabyciu udziałów była jego samodzielną decyzją, na którą oskarżony nie miał wpływu, i że prezesem został z własnej woli. Nic tego nie podważało. Co więcej, miał dostęp do wszystkich rachunków bankowych spółki, sam dokonywał wpłat na konto, na które trafiły środki na zakup spornego samochodu, i dysponował dokumentacją spółki. A to, jak zauważył sąd, nie zdarza się w przypadku osób podstawionych, wykorzystywanych wyłącznie dla ich danych osobowych.
Sąd dodał, że prezes zarządu, godząc się na tak szerokie działania oskarżonego, brał na siebie ryzyko tych działań, ale jego zaangażowanie nie było przedmiotem tego postępowania.
Ta korekta nie pomogła obronie w sprawie głównej. Świadek równie konsekwentnie zeznawał bowiem to, czego skarżący w ogóle nie kwestionowali: że oskarżony miał dostęp do firmowych rachunków i wykonywał z nich przelewy, oraz jakie działania podejmował pod szyldem spółki.
Upadł też zarzut, że sąd powinien był przesłuchać tego świadka bezpośrednio na rozprawie. Sąd wykorzystał wszystkie adresy z akt i żadne wezwanie nie zostało skutecznie doręczone. A gdy 5 kwietnia 2023 roku poinformował o tym na rozprawie, obecne strony, w tym sam oskarżony i jego obrońca, wniosły o ujawnienie zeznań z postępowania przygotowawczego. Domaganie się teraz dodatkowych poszukiwań sąd uznał za sprzeczne z celem rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie. Zauważył zresztą, że apelujący nie kwestionowali tego, co świadek zeznał, tylko to, co sąd z tych zeznań wywiódł.
Pięć miesięcy zamiast ośmiu
Skoro opis czynu został zawężony, karę trzeba było wymierzyć od nowa. Sąd wyraźnie zaznaczył, że nie jest to skutek uwzględnienia zarzutu rażącej niewspółmierności, tylko konsekwencja węższego zakresu przypisanych zachowań i krótszego okresu przestępstwa.
Przestępstwo z art. 244 k.k. zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Okoliczności obciążające sąd wyliczył: uprzednia wielokrotna karalność za przestępstwa, działanie z premedytacją i w sposób zaplanowany, naruszenie dwóch jednocześnie obowiązujących zakazów.
Wniosek o karę grzywny albo ograniczenia wolności na podstawie art. 37a § 1 k.k. sąd odrzucił. Uznał, że kara nieizolacyjna nie stanowiłaby wystarczającej dolegliwości dla oskarżonego, który “notorycznie popada w konflikt z prawem i lekceważy orzeczone wobec niego kary”, i nie spełniłaby celów zapobiegawczych ani wychowawczych.
Kara: 5 miesięcy pozbawienia wolności, o trzy miesiące niższa niż w pierwszej instancji. W pozostałym zakresie wyrok utrzymano w mocy.
Obrońcy z urzędu przyznano 1033,20 zł brutto za pomoc prawną w postępowaniu odwoławczym. Oskarżonego zwolniono od zwrotu kosztów sądowych i nie wymierzono mu opłaty za obie instancje: jest pozbawiony wolności, nie pracuje, nie ma dochodów ani uchwytnego majątku.
Co z tej historii wynika
Zakaz prowadzenia działalności nie kończy się na wpisie w rejestrze. Zawieszenie jednoosobowej firmy i wykonywanie tych samych czynności pod szyldem cudzej spółki nie omija zakazu. Definicja z Prawa przedsiębiorców mówi o działalności “we własnym imieniu”, ale to nie znaczy “osobiście”: w działalności gospodarczej wolno wykorzystywać inne podmioty, a wtedy nadal jest to działalność tego, kto ją faktycznie prowadzi.
Sąd nie może skazać za więcej, niż zarzucił prokurator. Zasada skargowości wyznacza granice zdarzeniem historycznym, a nie samym opisem czynu. Skoro akt oskarżenia dotyczył jednej transakcji, sąd nie mógł dołożyć do przypisanego czynu zachowań z nią niezwiązanych, nawet jeśli wynikały z materiału dowodowego. To jeden z najczęstszych powodów korekt w drugiej instancji.
Nie każde wyjście poza akt oskarżenia to bezwzględna przyczyna odwoławcza. Obrona liczyła na art. 439 § 1 pkt 9 k.p.k., czyli uchylenie wyroku bez badania meritum. Sąd rozróżnił: brak skargi zachodzi wtedy, gdy czyn przypisany jest w ogóle nietożsamy z zarzuconym, a nie wtedy, gdy sąd rozszerzył opis w ramach tego samego zdarzenia. Wynik był więc zmianą wyroku, nie jego uchyleniem.
Przygotowane pytanie do kuratora może zaszkodzić bardziej niż milczenie. Oskarżony rozmawiał z kuratorem tak, żeby móc się potem powołać na brak świadomości bezprawności, a jednocześnie nie ujawnił, czym się faktycznie zajmuje. Sąd to zauważył i potraktował jako dowód premedytacji, a nie dobrej wiary.
Wygranie kilku zarzutów nie oznacza uniewinnienia. Obrona przekonała sąd, że przekroczono granice skargi i że ustalenie o “słupie” było dowolne. Obie te wygrane skróciły karę o trzy miesiące i zmieniły opis czynu, ale nie ruszyły trzonu sprawy: oskarżony faktycznie prowadził zakazaną działalność, a to wystarczało do skazania z art. 244 k.k.
Jak to się potoczyło
-
4 września 2019
Pierwszy zakaz
Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto orzeka zakaz prowadzenia działalności gospodarczej mającej za przedmiot sprzedaż hurtową i detaliczną samochodów, na okres 4 lat.
-
30 grudnia 2019
Drugi zakaz
Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto i Wilda orzeka analogiczny zakaz na okres 3 lat. Od tej pory oskarżonego wiążą dwa zakazy naraz.
-
po orzeczeniu zakazów
Zawieszenie jednoosobowej firmy
Oskarżony zawiesza działalność wpisaną do CEIDG. Zaczyna wykonywać te same czynności pod szyldem spółki z o.o., której prezesem jest kto inny.
-
okres objęty zarzutem
Transakcja na jeden samochód
Oskarżony zawiera umowę nabycia i sprowadzenia z zagranicy samochodu na rzecz spółki jawnej. Prowadzi wszystkie czynności, posługuje się fakturami wystawionymi na dane spółki z o.o.
-
19 grudnia 2023
Akt oskarżenia
Prokurator zarzuca oszustwo na szkodę nabywcy samochodu, w zbiegu z naruszeniem sądowych zakazów. Jeden czyn, dwa przepisy.
-
5 kwietnia 2023
Świadka nie da się wezwać
Sąd wyczerpuje wszystkie adresy prezesa spółki. Strony, w tym oskarżony i jego obrońca, same wnoszą o ujawnienie jego zeznań z postępowania przygotowawczego.
-
12 grudnia 2025
Pierwsza instancja: 8 miesięcy
Sąd Rejonowy nie skazuje za oszustwo, ale skazuje za złamanie zakazów, rozszerzając opis czynu o zachowania spoza transakcji z samochodem.
-
29 czerwca 2026
Apelacja: opis zawężony, kara 5 miesięcy
Sąd Okręgowy stwierdza wyjście poza granice skargi, przycina opis czynu do jednej transakcji i obniża karę o trzy miesiące. Uniewinnienia odmawia.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Poznaniu utrzymał skazanie za przestępstwo z art. 244 k.k., ale zmienił opis czynu i obniżył karę do 5 miesięcy pozbawienia wolności. Uznał, że sąd pierwszej instancji naruszył zasadę skargowości z art. 14 § 1 k.p.k.: akt oskarżenia dotyczył jednego zdarzenia historycznego, transakcji nabycia i sprowadzenia z zagranicy konkretnego samochodu, a sąd rozszerzył przypisany czyn o zachowania z tą transakcją niezwiązane. Nie było jednak bezwzględnej przyczyny odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 9 k.p.k., bo czyn przypisany nie był nietożsamy z zarzuconym. Zarzut naruszenia prawa materialnego sąd oddalił: prowadzenie działalności „we własnym imieniu” nie oznacza działalności osobistej, można w niej wykorzystać inny podmiot. Karę wolnościową wykluczyła wielokrotna uprzednia karalność. Oskarżonego zwolniono od kosztów, a obrońcy z urzędu przyznano 1033,20 zł.
Podstawa prawna
- art. 244 k.k.: niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu, tu zakazu prowadzenia działalności gospodarczej; zagrożenie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności
- art. 286 § 1 k.k.: oszustwo, główny zarzut aktu oskarżenia, od którego sąd pierwszej instancji oskarżonego nie skazał
- art. 11 § 2 k.k.: jeden czyn wyczerpujący znamiona kilku przepisów to jedno przestępstwo kwalifikowane kumulatywnie
- art. 14 § 1 k.p.k.: zasada skargowości; sąd orzeka w granicach zdarzenia historycznego objętego aktem oskarżenia
- art. 439 § 1 pkt 9 k.p.k.: bezwzględna przyczyna odwoławcza przy braku skargi uprawnionego oskarżyciela
- art. 7 k.p.k.: swobodna ocena dowodów, której naruszenie zarzucała obrona
- art. 405 § 2 k.p.k.: uznanie dowodów za ujawnione bez odczytywania
- art. 2 § 1 pkt 4 k.p.k.: cel postępowania, rozstrzygnięcie sprawy w rozsądnym terminie
- art. 37a § 1 k.k.: możliwość orzeczenia kary wolnościowej zamiast pozbawienia wolności, której sąd tu nie zastosował
- art. 3 ustawy Prawo przedsiębiorców: definicja działalności gospodarczej, czyli zorganizowana działalność zarobkowa wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły
- art. 624 § 1 w zw. z art. 634 k.p.k.: zwolnienie od kosztów sądowych ze względu na sytuację majątkową
Czytaj dalej
Co grozi za jazdę po alkoholu, kary, zakaz prowadzenia i skutki dla kierowcy
Prosto tłumaczymy, czym różni się stan po użyciu alkoholu od stanu nietrzeźwości, jakie grożą kary, zakaz prowadzenia i konsekwencje dla kierowcy.
Co robić po otrzymaniu wezwania na policję, spokojny poradnik krok po kroku
Prosto tłumaczymy, jak zareagować na wezwanie na policję: sprawdzenie roli, prawo do adwokata, prawo do milczenia i przygotowanie do przesłuchania.
Co to jest wyrok w zawieszeniu, jak działa warunkowe zawieszenie kary
Prosto wyjaśniamy, czym jest wyrok w zawieszeniu, jak działa okres próby, jakie obowiązki nakłada sąd i kiedy karę można zarządzić do wykonania.
Dobrowolne poddanie się karze, na czym polega i kiedy warto rozważyć
Prosto tłumaczymy, czym jest dobrowolne poddanie się karze, jak działa uzgodnienie kary z prokuratorem oraz jakie ma zalety i ograniczenia.