Parking przed budynkiem komendy policji w małym mieście, letnie popołudnie, zaparkowany radiowóz

Jechał samochodem za żoną. Nie zauważył, że kieruje się prosto pod komendę

Trzy miesiące pozbawienia wolności i sześć lat zakazu prowadzenia pojazdów. Obrońca chciał uniewinnienia, a gdyby to nie przeszło: grzywny zamiast więzienia i skrócenia zakazu do trzech lat.

Prawo karne Sąd Okręgowy w Siedlcach wyrok z 12 maja 2026 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Centrum powiatowego miasta, czerwcowe popołudnie w trakcie dni miasta. Ruch był tego dnia wyjątkowo duży.
Centrum powiatowego miasta, czerwcowe popołudnie w trakcie dni miasta. Ruch był tego dnia wyjątkowo duży.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Sławomir M., oskarżony (postać fikcyjna)

    Sławomir M.

    oskarżony

    Mężczyzna po pięćdziesiątce, wcześniej skazany za znęcanie się nad rodziną. W dniu zdarzenia, według zeznań świadków, był w ciągu alkoholowym. Po wyroku pierwszej instancji podjął terapię odwykową.

  • Olga, świadek, żona oskarżonego (postać fikcyjna)

    Olga

    świadek, żona oskarżonego

    Widząc, że mąż jedzie za nią samochodem, zawiadomiła policję, a potem świadomie podjechała pod komendę, żeby ułatwić jego zatrzymanie.

  • Urszula, świadek, sprzedawczyni (postać fikcyjna)

    Urszula

    świadek, sprzedawczyni

    Obsługiwała oskarżonego w sklepie dwa razy tego samego dnia, około 12.00 i około 14.00. Za każdym razem czuła od niego woń alkoholu.

  • Sąd Okręgowy w Siedlcach

    sąd odwoławczy

    Rozłożył apelację obrońcy na trzy zarzuty i każdy z nich uznał za niezasadny, nie zmieniając w wyroku ani jednego słowa.

Czerwcowe popołudnie w powiatowym mieście. Dni miasta, ulice pełniejsze niż zwykle, ruch większy niż w typową sobotę. Przez to wszystko jedzie samochód, a za nim drugi, który go dogania i wyprzedza.

W pierwszym siedzi Olga. W drugim jej mąż, Sławomir. Ona wie, w jakim jest stanie. Ostrzegła go wcześniej, że jeśli wsiądzie za kierownicę i pojedzie za nią, zawiadomi policję.

Wsiadł i pojechał. Zawiadomiła.

A potem zrobiła coś, co sąd nazwał później zachowaniem logicznym i racjonalnym: zamiast uciekać, skręciła w stronę komendy policji i zaparkowała w jej pobliżu. Sławomir podążył za nią. Nie zauważył, dokąd go prowadzi.

Trzy do pięciu minut

Kiedy podjechał radiowóz, oskarżony był już poza samochodem. Zdążył wysiąść. Funkcjonariusz, który dokonał zatrzymania, zeznał potem: “Gdy podjechaliśmy, to obecni świadkowie i kierujący byli na zewnątrz”.

Badanie wykazało stan nietrzeźwości przekraczający siedmiokrotnie próg ustawowy. Prokurator postawił zarzut z art. 178a § 4 k.k., czyli kwalifikowanego typu prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Sławomir przyjął linię obrony, która w takich sprawach pojawia się regularnie: owszem, pił, ale dopiero po zaparkowaniu. Na parkingu, przy komendzie, wypił dwie małpki. Kiedy jechał, był trzeźwy.

Jego obrońca zbudował na tym całą apelację. Kluczowy fragment: żona zeznała, że w pewnym momencie straciła męża z oczu na trzy do pięciu minut. Skoro nie widziała go przez kilka minut, to w tych minutach mógł pić. A skoro mógł, to nie da się wykluczyć jego wersji, a wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Sąd Rejonowy w Garwolinie tej wersji nie kupił. 17 grudnia 2025 roku wymierzył trzy miesiące pozbawienia wolności i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na sześć lat.

Cztery powody, dla których wersja nie przeszła

Sąd Okręgowy w Siedlcach, rozpoznając apelację 12 maja 2026 roku, przeszedł przez tę linię obrony metodycznie.

Po pierwsze, brak konkretów. Oskarżony nigdy nie wyjaśnił dokładnie, kiedy właściwie zaczął pić po przyjeździe na parking. Wersja bez osi czasu jest wersją, której nie da się zweryfikować.

Po drugie, logika sytuacji. Sąd zauważył coś, co brzmi niemal absurdalnie po sformułowaniu wprost: oskarżony twierdził, że przyjechał na parking przy komendzie policji wyłącznie po to, żeby się tam napić. To założenie kłóci się z elementarnym doświadczeniem życiowym.

Po trzecie, brak śladów. Policjant, który zatrzymywał Sławomira, nie znalazł w samochodzie ani alkoholu, ani opakowania po nim. Dwie małpki musiałyby gdzieś być.

Po czwarte, i to okazało się rozstrzygające, krzywa alkoholu. Kolejne badania wykazywały tendencję malejącą. Oznacza to, że alkohol znajdował się już na etapie eliminacji z organizmu. Gdyby mężczyzna wypił dwie małpki kilka minut wcześniej, stężenie by rosło, a nie spadało. Sąd dodał, że samo stężenie, zestawione z krótkim odstępem między zakończeniem jazdy a badaniem, nie dawało racjonalnych podstaw do przyjęcia wersji o piciu po zatrzymaniu.

To jest w tej sprawie moment najciekawszy dla każdego, kto ciekawi się prawem dowodowym. Obrona operowała możliwością. Sąd odpowiedział pomiarem.

Konflikt w rodzinie a wiarygodność świadka

Drugi filar apelacji dotyczył świadków. Obrońca twierdził, że zeznania żony oskarżonego i jej koleżanki nie są obiektywne, bo w tym samym czasie toczyło się przeciwko oskarżonemu postępowanie o znęcanie się nad rodziną. Skonfliktowana żona ma motyw, żeby zeznawać na niekorzyść.

Sąd Okręgowy odrzucił tę logikę wprost: sam fakt konfliktu rodzinnego nie prowadzi automatycznie do uznania zeznań za niewiarygodne. Ocena wiarygodności nie może opierać się wyłącznie na relacjach osobistych między stronami. Musi uwzględniać treść zeznań, ich konsekwencję, logiczność i zgodność z innymi dowodami.

A te akurat zeznania były spójne, wzajemnie się uzupełniały i korespondowały z resztą materiału. Do tego sąd wskazał na wewnętrzną racjonalność zachowania Olgi: widziała, że mąż jedzie za nią samochodem, znała jego stan, rozumiała zagrożenie dla ruchu drogowego, więc zawiadomiła policję i podjechała pod komendę, dla własnego bezpieczeństwa i dla ułatwienia zatrzymania.

Był też zarzut, że świadkowie nie mogli ocenić stanu nietrzeźwości, skoro nie robili nikomu badania alkomatem. Odpowiedź sądu jest warta zapamiętania: do stwierdzenia, że ktoś jest pod wpływem alkoholu, wystarczą obserwowalne objawy, woń alkoholu, sposób zachowania, chwiejność chodu, zaburzenia mowy. To zwykłe spostrzeżenia świadka, a nie wiadomości specjalne wymagające biegłego. Tym bardziej że obie kobiety miały już wielokrotnie do czynienia z analogicznymi sytuacjami z udziałem tego samego człowieka.

Sprzedawczyni ze sklepu, Urszula, obsługiwała go tego dnia dwukrotnie, około dwunastej i około czternastej. Za każdym razem czuła woń alkoholu i widziała, że jest pod wyraźnym wpływem. To była godzina za godziną, na długo przed jazdą.

Wybiórcze cytowanie policjanta

Trzeci zarzut dotyczył zeznań funkcjonariusza. Skoro powiedział, że po przyjeździe patrolu wszyscy byli na zewnątrz auta, to znaczy, że nie widział oskarżonego za kierownicą, a więc nie może potwierdzić, że tamten prowadził.

Sąd nazwał to wybiórczą interpretacją fragmentu zeznań z pominięciem całościowego kontekstu. Funkcjonariusz przybył bezpośrednio po zgłoszeniu. Ciągłość zdarzeń i relacje obecnych na miejscu świadków jednoznacznie wskazywały, kto prowadził. To, że policjant zobaczył mężczyznę obok samochodu, a nie w nim, nie ma w realiach sprawy żadnego znaczenia.

Próbę oddalenia się od auta na widok radiowozu sąd skomentował z wyczuwalną ironią, nazywając ją zachowaniem “uzasadnionym”: oskarżony widział zbliżający się radiowóz, a wcześniej został ostrzeżony, że żona wezwie policję.

Od opuszczenia pojazdu do interwencji nie upłynęło zresztą dość czasu, by wypić dwie małpki.

Dlaczego nie grzywna

Gdy zarzuty co do winy upadły, została kara. Obrońca wnosił o zastosowanie art. 37a k.k. i wymierzenie grzywny w wymiarze 150 stawek dziennych po 20 zł zamiast trzech miesięcy pozbawienia wolności.

Artykuł 37a k.k. to instytucja, która pozwala sądowi orzec karę wolnościową tam, gdzie przepis przewiduje pozbawienie wolności. Kluczowe słowo: pozwala. Nie nakazuje.

Sąd Okręgowy podstaw do jej zastosowania nie znalazł. Wskazał na okoliczności obciążające:

  • prowadzenie pojazdu w stanie całkowitego upojenia, wielokrotnie przekraczającym próg nietrzeźwości, a więc realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu;
  • popełnienie czynu w centrum powiatowego miasta, latem, w godzinach popołudniowych, gdy natężenie ruchu jest znaczne, a tego dnia szczególnie z uwagi na dni miasta;
  • sposób jazdy, ściganie samochodu żony i wyprzedzanie go na terenie miasta;
  • uprzednią karalność, i to na karę pozbawienia wolności, za przestępstwo znęcania.

Wniosek sądu: dotychczasowe zachowanie oskarżonego pokazało, że niezbędna jest surowsza sankcja niż ta, o którą wnosił obrońca. Trzy miesiące to kara ukształtowana blisko dolnych granic ustawowego zagrożenia i odpowiadająca dyrektywom z art. 53 k.k. Samo przekonanie obrońcy o wystarczalności łagodniejszej reakcji nie przesądza o konieczności jej zastosowania.

Warto odnotować, czego sąd nie ukrył. W postępowaniu odwoławczym ustalił dwa fakty na korzyść: kurator sprawujący nadzór w tamtej drugiej sprawie nie ma zastrzeżeń do zachowania oskarżonego, w szczególności wobec członków rodziny, a sam oskarżony po wyroku poddał się terapii odwykowej. Sąd uznał te fakty za udowodnione i wpisał je do uzasadnienia. Nie zmieniły wyniku.

Sześć lat zakazu, czyli dwukrotność minimum

Ostatni zarzut dotyczył środka karnego. Sześć lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych obrońca uznał za rażąco surowe i wnosił o trzy.

Sąd wyłożył arytmetykę. Za czyn przypisany oskarżonemu zakaz orzeka się minimalnie na trzy lata. Sześć lat to zatem dwukrotność dolnej granicy. Przy stanie nietrzeźwości przekraczającym siedmiokrotnie próg, przy jeździe przez zatłoczone centrum miasta i przy uprzedniej karalności, taki wymiar nie może być uznany za rażąco surowy.

Sąd przypomniał też, po co w ogóle istnieje art. 42 k.k.: eliminowanie z ruchu drogowego kierowców lekceważących podstawowe zasady bezpieczeństwa. Zakaz nie jest dodatkową dolegliwością obok kary, jest środkiem ochronnym wobec pozostałych uczestników ruchu.

Wyrok utrzymano w mocy w całości. Oskarżony zapłacił 60 złotych opłaty za drugą instancję i 20 złotych wydatków postępowania odwoławczego.

Co z tej historii wynika

Krzywa alkoholu potrafi obalić wersję obrony. Linia “piłem dopiero po jeździe” rozbija się o kolejne pomiary. Jeśli stężenie spada, alkohol jest już w fazie eliminacji, a więc został wypity wcześniej. To ustalenie z zakresu wiedzy specjalistycznej, którego nie da się zbić opowieścią.

Hipoteza to nie dowód. Obrońca operował tym, co “mogło się zdarzyć” w ciągu kilku minut poza polem widzenia świadka. Sąd odpowiedział, że ustalenia faktyczne nie mogą być oparte na domysłach korzystnych dla oskarżonego, jeśli pozostają sprzeczne z doświadczeniem życiowym i pozostałym materiałem dowodowym. Zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść dotyczy wątpliwości rzeczywistych, nie każdej wyobrażalnej alternatywy.

Konflikt ze świadkiem nie unieważnia jego zeznań. Twierdzenie, że skłócona żona zeznaje nieprawdę, wymaga wykazania sprzeczności w treści zeznań, a nie samego wskazania na konflikt. Tu zeznania trzech osób układały się w jedną spójną całość.

Do stwierdzenia nietrzeźwości nie trzeba alkomatu. Świadek może zeznawać o tym, co widział i czuł: o woni alkoholu, chwiejnym chodzie, zaburzeniach mowy. To zwykłe spostrzeżenia, nie wiadomości specjalne.

Art. 37a k.k. to możliwość, nie prawo oskarżonego. Sąd może zamienić pozbawienie wolności na grzywnę, ale przy uprzedniej karalności i wysokim stopniu społecznej szkodliwości nie ma obowiązku. Uzasadnienie apelacji musi więc wykazać, dlaczego kara jest rażąco niewspółmierna, a nie tylko dlaczego łagodniejsza wystarczyłaby zdaniem obrońcy.

Jak to się potoczyło

  1. 14 czerwca 2025, około 12.00

    Pierwsza wizyta w sklepie

    Sprzedawczyni obsługuje oskarżonego i czuje od niego woń alkoholu.

  2. 14 czerwca 2025, około 14.00

    Druga wizyta tego samego dnia

    Ta sama sprzedawczyni widzi go ponownie, wyraźnie pod wpływem alkoholu.

  3. 14 czerwca 2025, popołudnie

    Jazda przez centrum miasta

    Oskarżony jedzie za samochodem żony, wyprzedzając go na terenie miasta, w dniu obchodów dni miasta i przy dużym natężeniu ruchu.

  4. 14 czerwca 2025, chwilę później

    Parking przy komendzie

    Żona podjeżdża w pobliże komendy policji. Oskarżony jedzie za nią. Patrol przyjeżdża bezpośrednio po zgłoszeniu, mężczyzna jest już poza pojazdem.

  5. 17 grudnia 2025

    Wyrok Sądu Rejonowego w Garwolinie

    Sprawa II K 423/25: trzy miesiące pozbawienia wolności i sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

  6. 19 grudnia 2025

    Drugie prawomocne skazanie

    W odrębnej sprawie oskarżony zostaje skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata próby za znęcanie się nad żoną i synem.

  7. przed rozprawą odwoławczą

    Terapia odwykowa

    Oskarżony przedkłada zaświadczenia lekarskie potwierdzające udział w terapii. Sąd uznaje ten fakt za udowodniony.

  8. 12 maja 2026

    Sąd Okręgowy w Siedlcach: wyrok utrzymany w mocy

    Apelacja obrońcy oddalona w całości. Oskarżony płaci 60 złotych opłaty i 20 złotych wydatków.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Siedlcach utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Garwolinie w mocy w całości. Uznał, że apelacja obrońcy to wyłącznie polemika z prawidłowymi ustaleniami sądu pierwszej instancji. Wersja o wypiciu alkoholu dopiero po zatrzymaniu pojazdu upadła, bo kolejne badania wykazywały tendencję malejącą, a więc alkohol był już na etapie eliminacji. Sąd nie znalazł podstaw do zastosowania art. 37a k.k. i zamiany kary pozbawienia wolności na grzywnę, wskazując na uprzednią karalność oskarżonego. Zakazu prowadzenia pojazdów na sześć lat nie uznał za rażąco surowy przy stanie nietrzeźwości przekraczającym siedmiokrotnie próg. Zasądził od oskarżonego 60 złotych opłaty za drugą instancję oraz 20 złotych wydatków postępowania odwoławczego.

Podstawa prawna

  • art. 178a § 4 k.k.: kwalifikowany typ prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, zarzut postawiony oskarżonemu
  • art. 178a § 1 k.k.: przepis, którego sankcja wyznaczała granice kary za czyn podstawowy
  • art. 37a k.k.: możliwość orzeczenia grzywny zamiast kary pozbawienia wolności; sąd może z niej skorzystać, ale nie musi
  • art. 42 k.k.: zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych; jego celem jest eliminowanie z ruchu kierowców lekceważących zasady bezpieczeństwa
  • art. 53 k.k.: dyrektywy wymiaru kary, do których sąd odwoławczy odniósł wymierzone trzy miesiące
  • art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k.: swobodna ocena dowodów i obowiązek oparcia wyroku na całokształcie okoliczności; główny zarzut apelacji
  • art. 438 pkt 2 i pkt 4 k.p.k.: podstawy odwoławcze podniesione przez obrońcę, obraza przepisów postępowania i rażąca niewspółmierność kary
  • art. 636 § 1 k.p.k. oraz art. 2 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 8 ustawy o opłatach w sprawach karnych: podstawa obciążenia oskarżonego kosztami odwoławczymi

Sąd Okręgowy w Siedlcach

Sygnatura akt: II Ka 135/26

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej