Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Dorota
powódka, córka spadkodawczyni
Straciła matkę i brata w ciągu dziesięciu dni. Zeznała, że pozew jest próbą obrony przed utratą mieszkania i że nie chce, by ojciec do niego wrócił.
-
Ojciec
pozwany
Mąż i ojciec spadkodawców. Zaprzeczył znęcaniu się, tłumaczył awanturę z marca 2018 roku emocjami po wyznaniu żony. Choruje na przewlekłą niewydolność serca, ma pełnomocnika z urzędu.
-
Rodzice i brat zmarłej
świadkowie
Mówili o awanturach i śladach pobicia, a jednocześnie przyznawali, że nie wtrącali się w życie córki i siostry, bo prosiła, żeby niczego nie zgłaszać.
-
Sąd Rejonowy w Piszu
sąd pierwszej instancji
Ustalił, że w tej rodzinie działo się źle, i mimo to oddalił powództwo, bo przepis o niegodności nie jest workiem na wszystkie krzywdy.
Dziewiątego sierpnia 2023 roku zmarła matka. Dziesięć dni później, za granicą, zmarł jej syn. Zostali: mąż i ojciec, oraz córka i siostra.
Kilka miesięcy potem córka złożyła w Sądzie Rejonowym w Piszu pozew o uznanie ojca za niegodnego dziedziczenia po obojgu zmarłych. Uzasadnienie było krótkie i mocne: przez wiele lat znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną i dziećmi, prowadzona była wobec niego procedura Niebieskiej karty, a w 2018 roku po kolejnej awanturze wyprowadzili go z mieszkania interweniujący policjanci. Odpowiedzialności karnej uniknął, twierdziła powódka, tylko dlatego, że po tej interwencji wyprowadził się na stałe.
Pozwany zaprzeczył wszystkiemu. Przyznał jedną rzecz: że w marcu 2018 roku zachował się emocjonalnie, gdy żona powiedziała mu, że go zdradza. Podniósł głos, wyraził ból. Żona wezwała policję, on posłuchał funkcjonariuszy i opuścił mieszkanie.
Sąd musiał odpowiedzieć na pytanie węższe, niż mogłoby się wydawać.
Zamknięta lista
Niegodność dziedziczenia to konstrukcja etyczna: w pewnych sytuacjach względy moralne przemawiają za pozbawieniem kogoś zdolności do dziedziczenia po człowieku, którego skrzywdził. Nie działa jednak automatycznie. Wymaga wyroku sądu i następuje dopiero z chwilą jego uprawomocnienia.
Kluczowe jest to, że art. 928 § 1 k.c. zawiera zamkniętą listę przyczyn. Sąd użył słów: mają one charakter “wyczerpujący i wyłączny”, a przepisu nie można stosować w drodze analogii do stanów faktycznych nim nieobjętych. Nie da się więc żądać uznania kogoś za niegodnego z innych powodów, choćby najbardziej uzasadnionych.
Powódka wskazała jedną z tych ustawowych przyczyn: popełnienie umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy, konkretnie znęcania się. Cała sprawa sprowadziła się więc do pytania, czy w postępowaniu cywilnym da się to wykazać. Ciężar dowodu, zgodnie z art. 6 k.c., spoczywał na niej.
Co sąd ustalił, a czego nie
Sąd nie stwierdził, że w tej rodzinie było dobrze. Wręcz przeciwnie, napisał wprost, że jej funkcjonowanie istotnie odbiegało od normy: nadużywanie alkoholu, awantury, szarpaniny, brak dbałości o porządek w mieszkaniu, kary cielesne wobec syna.
I dodał zdanie, które zdecydowało o wyniku: postępowanie takie dotyczyło zarówno spadkodawczyni, jak i pozwanego.
Zeznania świadków rozłożyły się na dwa obrazy. Rodzice i brat zmarłej mówili o jej mężu jako o tym, kto pił i awanturował się, zwłaszcza w pierwszych latach małżeństwa. Rodzina pozwanego mówiła o zmarłej jako o osobie impulsywnej, która także sięgała po alkohol i prowokowała kłótnie.
Sąd zwrócił uwagę na kilka faktów udokumentowanych, nie relacjonowanych. Oboje małżonkowie zostali w różnych latach skazani za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, każde w osobnej sprawie karnej. Przeciwko pozwanemu nigdy nie toczyło się postępowanie o czyn z art. 207 § 1 k.k., czyli o znęcanie się. We wniosku o wszczęcie Niebieskiej karty zmarła podała, że jest ofiarą przemocy “od kilku lat”, a nie od początku małżeństwa.
Sąd uznał też za nielogiczne zeznania rodziców zmarłej: twierdzili, że widywali u córki ślady pobicia i jednocześnie nie reagowali, bo nie chcieli się wtrącać. Brat zeznał, że siostra prosiła, żeby niczego nie zgłaszał i zapewniała, że wszystko będzie dobrze.
Do tego doszła sekwencja zdarzeń po marcu 2018 roku. Małżonkowie nie mieli kontaktu przez pięć miesięcy. W sierpniu spotkali się, spokojnie porozmawiali i zgodnie zdecydowali o rozstaniu. W listopadzie procedurę Niebieskiej karty zamknięto z powodu ustania przemocy w rodzinie i zrealizowania indywidualnego planu pomocy. Do dnia śmierci, przez pięć kolejnych lat, zmarła nie wystąpiła o rozwód.
Dwa zeznania, które podważyły pozew
Dwie wypowiedzi z sali rozpraw zaważyły najmocniej, i obie padły z ust osób bliskich powódce.
Pierwsza dotyczyła zmarłego brata. To po nim także miał być uznany niegodnym dziedziczenia ojciec. Tymczasem z zeznań jego żony, babki i ciotki wynikało, że syn nigdy źle nie wypowiadał się o ojcu i nigdy się na niego nie żalił. Po wyprowadzce z domu utrzymywał kontakt z rodzicami, przyjeżdżał na święta, pomagał ojcu, woził go do lekarzy. Nie znaleziono śladu urazy.
Druga dotyczyła samej powódki. Zeznała, że gdy ojciec zachorował w 2014 roku, opiekowała się nim, a po jego wyprowadzce w 2018 roku utrzymywała z nim kontakt telefoniczny i osobisty, odwiedzała go, jeździła do niego na weekendy i wakacje. Sąd wyciągnął z tego prosty wniosek: gdyby ojciec faktycznie znęcał się nad rodziną, córka nie utrzymywałaby z nim takich relacji.
Sąd zacytował na koniec orzeczenie Sądu Najwyższego z 10 grudnia 1999 r. (II CKN 627/98): zachowanie spadkobiercy, nawet sprzeczne z powszechnie przyjętymi obyczajami i z tego względu ujemnie oceniane, nie może stanowić przyczyny uznania za niegodnego, jeżeli nie wyczerpuje dyspozycji art. 928 § 1 k.c.
O co naprawdę toczył się ten proces
W uzasadnieniu jest akapit, który wygląda jak dopisek, a w rzeczywistości tłumaczy całą sprawę.
Powódka, przesłuchiwana w charakterze strony, zeznała, że pozew jest próbą obrony przed utratą mieszkania. Nie chce, żeby ojciec do niego wrócił, i nie chce go dochowywać. Pozwany zeznał, że sprawa dotyczy wyłącznie mieszkania i że chciałby, żeby córka się nim zaopiekowała.
Spór o niegodność dziedziczenia okazał się więc sporem o dach nad głową, prowadzonym narzędziem, które do tego nie służy. Instytucja z art. 928 k.c. nie rozstrzyga, kto ma gdzie mieszkać ani kto komu należy się opieka. Odpowiada wyłącznie na pytanie, czy zaszła jedna z kilku sytuacji, które ustawodawca wyliczył.
Powództwo oddalono. Sąd zastosował jednak art. 102 k.p.c. i odstąpił od obciążania powódki kosztami procesu, a wynagrodzenie pełnomocnika z urzędu pozwanego, łącznie 5 118,28 zł, wypłacono ze środków Skarbu Państwa.
Co z tej historii wynika
Niegodność dziedziczenia to nie ocena moralna, tylko test na konkretne przesłanki. Sąd ustalił, że w tej rodzinie działy się złe rzeczy, i to zapisał w uzasadnieniu. Nie wystarczyło, bo art. 928 § 1 k.c. zawiera zamkniętą listę, której nie można rozszerzać przez analogię, choćby powody wydawały się słuszne.
Bez wyroku karnego bardzo trudno wykazać ciężkie przestępstwo. Powódka oparła pozew na znęcaniu się, ale postępowania karnego z art. 207 § 1 k.k. nigdy nie było. Dowodzenie przestępstwa w procesie cywilnym, po latach, na podstawie sprzecznych zeznań rodzin obu stron, okazało się niewykonalne.
Niebieska karta jest dokumentem, nie wyrokiem. Jej wszczęcie potwierdza zgłoszenie i uruchomienie procedury pomocowej. Tutaj zadziałała przeciwko powódce, bo zakończono ją po dziewięciu miesiącach adnotacją o ustaniu przemocy, a to sąd odczytał jako element obrazu, w którym konflikt wygasł.
Późniejsze zachowanie stron jest dowodem. Rozstrzygnęły nie zdarzenia sprzed dwudziestu lat, tylko to, co działo się potem: utrzymywany kontakt syna z ojcem, wizyty córki u ojca, brak pozwu o rozwód przez pięć lat. Sąd potraktował te fakty jako sprawdzian wiarygodności twierdzeń o wieloletnim znęcaniu się.
Przegrana nie zawsze oznacza zapłatę za cudzego prawnika. Powódka przegrała w całości, a sąd na podstawie art. 102 k.p.c. odstąpił od obciążania jej kosztami. Ten przepis istnieje właśnie dla spraw, w których strona miała subiektywnie zrozumiałe powody, by pójść do sądu, mimo że prawo nie stanęło po jej stronie.
Jak to się potoczyło
-
1996
Ślub
Małżonkowie zamieszkują razem, mają dwoje dzieci. Wkrótce po ślubie mąż zaczyna nadużywać alkoholu i nie oddawać całości zarobków na dom.
-
2014
Choroba serca
Pozwany zapada na przewlekłą niewydolność serca, przechodzi zabieg wszczepienia kardiowertera-defibrylatora. Przestaje pracować i pić, później wraca do alkoholu.
-
2017
Syn wyprowadza się z domu
Zamieszkuje z przyszłą żoną w innym mieście. Utrzymuje kontakt z rodzicami, pomaga ojcu, wozi go do lekarzy, nigdy się na niego nie żali.
-
marzec 2018
Interwencja policji i Niebieska karta
Awantura kończy się wezwaniem policji. Pozwany tego samego dnia dobrowolnie opuszcza mieszkanie i przenosi się do swojej matki.
-
20 sierpnia 2018
Spokojna rozmowa
Po pięciu miesiącach bez kontaktu małżonkowie spotykają się i zgodnie decydują o rozstaniu. Rozwodu nie ma, bo nie mają środków na podział majątku.
-
listopad 2018
Zamknięcie procedury
Niebieska karta zostaje zakończona z powodu ustania przemocy w rodzinie i zrealizowania indywidualnego planu pomocy.
-
9 i 19 sierpnia 2023
Dwie śmierci w dziesięć dni
Umiera żona pozwanego, a dziesięć dni później ich syn, mieszkający wtedy za granicą.
-
30 października 2024
Wyrok: powództwo oddalone
Sąd nie znajduje przesłanek z art. 928 § 1 k.c. Odstępuje od obciążania powódki kosztami procesu.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Piszu oddalił powództwo w całości. Uznał, że przyczyny niegodności dziedziczenia wyliczone w art. 928 § 1 k.c. mają charakter wyczerpujący i wyłączny, a przepisu nie można stosować przez analogię. Powódka opierała żądanie na popełnieniu ciężkiego przestępstwa znęcania się, ale przeciwko pozwanemu nigdy nie toczyło się postępowanie karne z art. 207 § 1 k.k. Sąd ustalił, że funkcjonowanie tej rodziny odbiegało od normy po obu stronach, że procedurę Niebieskiej karty zamknięto po dziewięciu miesiącach z powodu ustania przemocy, a zmarła do końca życia nie wystąpiła o rozwód. Zachowanie naganne obyczajowo, jeśli nie wypełnia dyspozycji art. 928 § 1 k.c., nie wystarcza. Sąd odstąpił od obciążania powódki kosztami procesu.
Podstawa prawna
- art. 928 § 1 pkt 1 k.c.: spadkobierca może być uznany za niegodnego, jeżeli dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy
- art. 929 k.c.: powództwo o uznanie za niegodnego może wytoczyć każdy, kto ma w tym interes, w terminie roku od dowiedzenia się o przyczynie
- art. 930 k.c.: nie można uznać za niegodnego spadkobiercy, któremu spadkodawca przebaczył
- art. 6 k.c.: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z niego wywodzi skutki prawne
- art. 207 § 1 k.k.: znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad osobą najbliższą; postępowania o ten czyn w sprawie nigdy nie było
- art. 102 k.p.c.: w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może nie obciążać strony przegrywającej kosztami
Czytaj dalej
Historia z sądu Zapisał wszystko partnerce, z którą był 25 lat. Córka poszła do sądu z listą oskarżeń
Ostatni testament, sporządzony w szpitalu przed notariuszem, przekazywał wszystko wieloletniej partnerce i wydziedziczał dzieci. Córka próbowała odsunąć ją od spadku, zarzucając podstęp, fałszerstwo i przestępstwa przeciwko ojcu.
Historia z sądu Zażądała, żeby córka zrzekła się spadku. Gdy usłyszała „nie", poszła do notariusza
Sto tysięcy złotych zachowku po matce. Pytanie brzmiało, czy wydziedziczenie dokonane u notariusza tego samego dnia, w którym darowano mieszkanie drugiej córce, w ogóle było skuteczne.
Historia z sądu Po trzech latach znalazł w pokoju rodziców pisma oskarżające siostrę. Poszedł z nimi do sądu
Brat chciał odsunąć siostrę od spadku po matce, zarzucając jej kradzież pieniędzy z kont rodziców, wymuszenie dwóch testamentów, ukrycie dowodu osobistego i doprowadzenie matki do wyniszczenia. Głównym dowodem były dwa pisma znalezione po latach w pokoju rodziców.
Historia z sądu Wszczynał awantury i bił matkę. Siostra i tak musiała mu zapłacić zachowek
Cały majątek rodziców to jedno małe mieszkanie, przepisane w darowiźnie jednej z córek. Syn, który przez lata awanturował się i stosował przemoc wobec matki, zażądał 48 611,11 zł zachowku po obojgu rodzicach.