Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Hubert Tarnawa
oskarżony
Prowadził restaurację z piekarnią, otwartą tuż przed pandemią. Wykształcenie zawodowe, doświadczenie w prowadzeniu firmy. W śledztwie przyznał się, na rozprawie już nie.
-
Spółka leasingowa
pokrzywdzony
Sfinansowała pełne wyposażenie gastronomiczne w dwóch umowach leasingu. Po zaległościach wypowiedziała obie umowy w trybie natychmiastowym i wezwała do zwrotu sprzętu.
-
Urban Rejek
świadek, windykator
Pracownik firmy windykacyjnej. Jeździł pod lokal, zostawiał wizytówki, umawiał spotkania, na które oskarżony nie przychodził. To on złożył zawiadomienie o przestępstwie.
-
Sąd Okręgowy we Wrocławiu
sąd pierwszej instancji
Prowadził sprawę przez osiem terminów rozprawy i dwie opinie uzupełniające biegłego. Skazał, ale za czyn łagodniej kwalifikowany niż w akcie oskarżenia.
Na drzwiach lokalu wisiała kartka: “zamknięte do odwołania”. Windykator zapisał to sobie w notatkach 24 września 2021 roku, kiedy przyjechał pod adres restauracji i nikogo nie zastał.
W środku stało wszystko, po co przyjechał. Piece, komora chłodniczo-mroźnicza, kostkarka natryskowa, frytownica, mieszarka spiralna, walcarka do ciasta, witryny, szafy chłodnicze i mroźnicze, stoły ze zlewami, wózek transportowy, zmywarka. Kilkadziesiąt pozycji z dwóch umów leasingu.
Sprzęt należał do spółki leasingowej. Umowy zostały wypowiedziane. Człowiek, który miał go wydać, nie odbierał telefonu.
Dwie umowy i pandemia
Hubert Tarnawa postanowił w 2019 roku otworzyć restaurację z piekarnią. Lokal wynajął, a wyposażenie sfinansował dwiema umowami leasingu ze spółką akcyjną z branży leasingowej.
Z tytułu tych umów spółka wystawiła dwie faktury: jedną z 17 maja 2018 roku na 190 661,24 zł i drugą z 13 czerwca 2018 roku na 28 456,41 zł. Konstrukcja była standardowa: leasingodawca przekazuje prawo do używania rzeczy, leasingobiorca płaci raty.
Przez pewien czas działało. Restauracja przynosiła zyski, raty szły. Potem przyszły ograniczenia pandemiczne, lokal gastronomiczny przestał zarabiać i został zamknięty.
Raty przestały wpływać. Sprzęt został w lokalu.
Spółka wysyłała wezwania do zapłaty, potem wezwania do przekazania sprzętu. Oskarżony nie odpowiadał. Wobec zwłoki leasingodawca 22 lipca 2021 roku i 21 stycznia 2022 roku złożył oświadczenia o wypowiedzeniu obu umów w trybie natychmiastowym i wezwał do zwrotu przedmiotów leasingu do jednego ze swoich magazynów, z prośbą o telefoniczne potwierdzenie terminu. Zastrzegł kary umowne za każdy dzień opóźnienia i możliwość windykacji.
Korespondencji zawierającej te oświadczenia oskarżony dwukrotnie nie odebrał, mimo awizowania.
Rok chodzenia za jednym człowiekiem
Spółka zleciła firmie windykacyjnej zabezpieczenie sprzętu. Zapis tych działań czyta się jak kronika unikania.
Windykator pojechał pod adres zamieszkania oskarżonego. Nie zastał go, zostawił wizytówkę z prośbą o kontakt. Pojechał pod lokal. Nikogo, kartka na drzwiach. Zadzwonił do partnerki oskarżonego, która była też poręczycielem weksla wystawionego przy umowach leasingu. Usłyszał, że odbiera ona kierowaną do niego korespondencję, ale mu jej nie przekazuje, bo nie ma z nim kontaktu. Dzwonił wielokrotnie do obojga. Nie odbierali.
W grudniu 2021 roku udało się w końcu spotkać. Oskarżony oświadczył, że zamierza kontynuować działalność, i zaproponował kolejne spotkanie w lokalu, gdzie stał sprzęt. Windykator dostał wtedy od spółki dyspozycję: zabezpieczyć urządzenia.
Oskarżony zadeklarował spłatę zaległości w ciągu dwunastu miesięcy. Spółka się nie zgodziła, ale zostawiła furtkę: jeśli wpłaci 60 000 zł w ciągu trzech miesięcy, umowy zostaną wznowione.
Pod koniec grudnia oskarżony poinformował, że wystąpił pisemnie o rozłożenie zaległości na raty, i obiecał, że w razie odmowy odda cały sprzęt. Prosił o wstrzymanie czynności do stycznia. Mówił, że negocjuje z potencjalnym wspólnikiem i chce wrócić do prowadzenia restauracji.
W styczniu 2022 roku windykator chciał zinwentaryzować sprzęt w lokalu. Nie doszło do tego z powodu nieobecności oskarżonego. W toku tych negocjacji oskarżony przekazał windykatorowi 2 746,28 zł.
1 marca 2022 roku windykator złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Drugi windykator zeznał to samo z innej perspektywy: umawiał się z oskarżonym, który nie przyjeżdżał, a przy próbach wejścia do lokalu słyszał, że oskarżony nie ma kluczy.
Kto zamknął lokal i kiedy
Linia obrony na rozprawie brzmiała: chciałbym oddać sprzęt, ale nie mogę, bo właściciel lokalu wymienił zamki.
Sąd sprawdził tę wersję u samego właściciela lokalu. Ten zeznał, że oskarżony zalegał mu z czynszem od początku, że zaległości narosły do około 300 000 zł, że doszło do tego zadłużenie we wspólnocie mieszkaniowej, które właściciel spłacił za niego osobiście, a potem uzyskał nakaz zapłaty.
Co do zamków: właściciel pisemnie wzywał oskarżonego do opróżnienia lokalu i zabrania rzeczy, i przez kilka miesięcy nie dostał żadnej odpowiedzi. Sam wszedł do lokalu dopiero pod koniec 2022 roku, wcześniej tam nie wchodził i zamków nie zmieniał. Nowemu najemcy wynajął lokal w styczniu 2023 roku, i to nowy najemca wymienił zamki.
Innymi słowy: oskarżony mógł wejść do lokalu i zabrać sprzęt przez cały sporny okres.
Sąd odnotował też, że oskarżony wpłacił na obie umowy niemałe pieniądze: 154 939,52 zł na jedną i 30 070,67 zł na drugą. W postępowaniach cywilnych i egzekucyjnych spółka nie odzyskała nic. Egzekucję dotyczącą pierwszej umowy umorzono jako bezskuteczną.
Dlaczego to przestępstwo, a nie tylko dług
Najważniejsza część uzasadnienia dotyczy pytania, które przy leasingu wraca stale: kiedy niezapłacenie rat i nieoddanie rzeczy przestaje być sprawą cywilną, a staje się przestępstwem.
Sąd sięgnął po art. 284 § 2 k.k., czyli sprzeniewierzenie. Istotą tego czynu jest nieuprawnione rozporządzenie powierzoną rzeczą ruchomą, którą sprawca otrzymał i posiadł całkowicie legalnie. Powierzenie polega na przeniesieniu władztwa nad rzeczą bez prawa rozporządzania nią jak własną. Przywłaszczenie to potraktowanie takiej rzeczy jak swojej: włączenie jej do majątku albo wykonywanie wobec niej czynności właścicielskich.
Odmowa wydania rzeczy leasingowanej po skutecznym wypowiedzeniu umowy, przy jednoczesnym niezapłaceniu za nią, wystarcza, zdaniem sądu, do przyjęcia zamiaru przywłaszczenia.
O tym zamiarze świadczyły konkretne zachowania: nieodbieranie kierowanej korespondencji, z czego oskarżony chciał uczynić sposób na uniknięcie odpowiedzialności, oraz konsekwentne unikanie kontaktu z osobami działającymi w imieniu spółki. Windykator zeznał, że oskarżony powiedział mu wprost: nie odda tego sprzętu, bo chce dalej prowadzić działalność.
Sąd wprost odrzucił dwa argumenty obronne. Po pierwsze, chęć “uratowania” firmy nie ekskulpuje, bo oskarżony nie miał żadnych uprawnień do samowolnego dysponowania przedmiotami leasingu. Był dorosły, poczytalny, miał doświadczenie w prowadzeniu firmy, otrzymał ogólne warunki umowy i był w stanie zinterpretować swoje obowiązki.
Po drugie, utrata płynności finansowej nie ma znaczenia dla prawnokarnej oceny. Podobnie fakt, że spółka równolegle prowadziła postępowania cywilne i egzekucyjne: to pozostaje poza istotą przypisanego przestępstwa.
Sąd zauważył jeszcze, że w postępowaniu przygotowawczym oskarżony przyznał się w całości. Wyjaśnił wtedy, że po zamknięciu restauracji przestał płacić raty, dostawał wezwania i nie reagował, a sprzęt przetrzymywał, bo myślał, że uda mu się dzięki niemu zarobić i uratować sytuację. W innych wyjaśnieniach przyznał, że mimo doręczonych wypowiedzeń nadal prowadził działalność, korzystając z tego sprzętu. Na rozprawie już się nie przyznawał.
Wycena, która skasowała surowszą kwalifikację
Akt oskarżenia zarzucał przywłaszczenie mienia o łącznej wartości 269 514,75 zł i kwalifikował czyn z art. 284 § 2 k.k. w związku z art. 294 § 1 k.k., czyli jako przywłaszczenie mienia znacznej wartości, zagrożone znacznie surowiej.
Ta kwota była prostą sumą dwóch faktur wystawionych w 2018 roku.
Sąd powołał biegłego rzeczoznawcę z zakresu wyceny ruchomości, maszyn, urządzeń i wyposażenia. Zadanie brzmiało: ile ten sprzęt był wart 1 grudnia 2022 roku, czyli wtedy, gdy oskarżony był zobowiązany do jego wydania.
Odpowiedź: 162 080,00 zł. Sprzęt z pierwszej faktury wart był wtedy 150 330,00 zł, z drugiej 11 750,00 zł.
Sąd wyjaśnił regułę, która za tym stoi. W sprawach o przywłaszczenie przedmiotu leasingu szkodę stanowi rzeczywista wartość rynkowa przedmiotu na dzień popełnienia przestępstwa, a nie wartość z dnia zawarcia umowy. Wycena musi uwzględniać stopień zużycia i stan techniczny w momencie przywłaszczenia, oraz cenę rynkową takich samych lub podobnych przedmiotów.
Cztery lata używania w kuchni i stania w zamkniętym lokalu zrobiły swoje. A skoro wartość spadła poniżej progu mienia znacznej wartości, z kwalifikacji wypadł art. 294 § 1 k.k. Została sama podstawowa postać sprzeniewierzenia.
Opinia nie była kwestionowana przez żadną ze stron.
Kara i rachunek
Sąd zastosował na podstawie art. 4 § 1 k.k. przepisy Kodeksu karnego w brzmieniu sprzed nowelizacji z 7 lipca 2022 roku, jako względniejsze dla sprawcy.
Jako okoliczności obciążające wskazał rażące nadużycie zaufania udzielonego przez właściciela rzeczy, pełną premedytację, lekceważący stosunek do własnych zobowiązań oraz rodzaj i wysokość szkody. Jako łagodzące: niezależne od oskarżonego ograniczenia w prowadzeniu działalności w czasie pandemii oraz złożenie wyjaśnień zbieżnych z ustalonym stanem faktycznym.
Wymiar: 7 miesięcy pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem na 3 lata próby, plus obowiązek pisemnego informowania sądu o przebiegu próby co pół roku. Sąd uzasadnił zawieszenie tym, że w czasie popełnienia przestępstwa oskarżony nie był skazany na karę pozbawienia wolności.
Na wniosek pokrzywdzonej spółki sąd orzekł obligatoryjnie, na podstawie art. 46 § 1 k.k., obowiązek naprawienia szkody w całości: zapłatę 162 080,00 zł.
Od kosztów sądowych i opłaty oskarżonego zwolnił.
Co z tej historii wynika
Wartość szkody liczy się na dzień przestępstwa, nie na dzień faktury. Ta jedna reguła zmieniła w tej sprawie kwalifikację prawną. Prokurator zsumował faktury z 2018 roku i dostał kwotę uzasadniającą surowszy przepis o mieniu znacznej wartości. Biegły wycenił zużyty sprzęt na dzień, w którym miał być zwrócony, i art. 294 § 1 k.k. z wyroku zniknął.
Nieodbieranie listów nie zatrzymuje sprawy, tylko dowodzi zamiaru. Oskarżony dwukrotnie nie odebrał awizowanych wypowiedzeń umów, licząc, że to go osłoni. Sąd potraktował to jako jeden z dowodów, że chciał zatrzymać sprzęt dla siebie.
Kłopoty finansowe nie są obroną w sprawie o sprzeniewierzenie. Pandemia, zamknięta gastronomia, brak przychodów: sąd uznał to za okoliczność łagodzącą przy wymiarze kary, ale nie za coś, co znosi bezprawność. Nikt nie ma prawa samowolnie dysponować cudzą rzeczą, żeby ratować własną firmę.
Sprawa cywilna i sprawa karna biegną obok siebie. Spółka wypowiedziała umowy, pozwała, egzekwowała i uzyskała nakaz z weksla. To, zdaniem sądu, w niczym nie zmienia oceny karnej: sprzeniewierzenie zaistniało obiektywnie, niezależnie od tego, co dzieje się w postępowaniu cywilnym.
Przyznanie się w śledztwie zostaje w aktach. Na rozprawie oskarżony wycofał się z przyznania. Sąd i tak dał wiarę tym wcześniejszym wyjaśnieniom, bo pokrywały się z zeznaniami windykatorów i dokumentami, a przy wymiarze kary policzył je jako okoliczność łagodzącą.
Alibi warto sprawdzić u źródła. Twierdzenie o wymienionych zamkach upadło, gdy zeznał właściciel lokalu: sam wszedł do środka dopiero pod koniec 2022 roku, a zamki wymienił dopiero nowy najemca w styczniu 2023.
Jak to się potoczyło
-
17 maja i 13 czerwca 2018
Dwie faktury na wyposażenie
Spółka leasingowa wystawia faktury: pierwsza na 190 661,24 zł, druga na 28 456,41 zł. Do lokalu trafiają piece, chłodziarki, szafy mroźnicze, walcarka do ciasta i cała reszta wyposażenia.
-
2019
Otwarcie restauracji z piekarnią
Oskarżony wynajmuje lokal i rusza z działalnością. Przez pierwszy okres firma przynosi zyski, raty leasingowe są płacone.
-
pandemia
Lokal zamknięty
Ograniczenia w gastronomii kończą dochody. Restauracja zostaje zamknięta, raty przestają być płacone, sprzęt zostaje w środku.
-
22 lipca 2021 i 21 stycznia 2022
Wypowiedzenie obu umów
Leasingodawca wypowiada umowy w trybie natychmiastowym i wzywa do zwrotu sprzętu do magazynu. Oskarżony dwukrotnie nie odbiera awizowanej korespondencji.
-
7 i 14 grudnia 2021
Rozmowy z windykatorem
Oskarżony deklaruje, że chce kontynuować działalność. Spółka nie zgadza się na spłatę w 12 miesięcy, ale obiecuje wznowić umowy przy wpłacie 60 000 zł w ciągu trzech miesięcy.
-
1 marca 2022
Zawiadomienie o przestępstwie
Po kolejnych nieudanych próbach inwentaryzacji windykator składa zawiadomienie o przywłaszczeniu powierzonego mienia.
-
1 grudnia 2022
Data, na którą liczy się szkodę
Ostatni dzień okresu objętego zarzutem. To na ten dzień biegły wyceni sprzęt, i ta wycena przesądzi o kwalifikacji prawnej.
-
13 stycznia i 2 czerwca 2026
Opinia biegłego i opinia uzupełniająca
Rzeczoznawca wycenia sprzęt na dzień 1 grudnia 2022 roku na 162 080,00 zł. Opinia nie jest kwestionowana przez strony.
-
7 lipca 2026
Wyrok
Skazanie z art. 284 § 2 k.k., 7 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata i obowiązek zapłaty 162 080,00 zł tytułem naprawienia szkody.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał oskarżonego za winnego przywłaszczenia powierzonego mienia, ale ustalił łączną wartość przedmiotów leasingu na 162 080,00 zł zamiast zarzucanych 269 514,75 zł: 150 330,00 zł za sprzęt z pierwszej faktury i 11 750,00 zł z drugiej. Przy takiej wartości mienie nie było mieniem znacznej wartości, więc sąd wyeliminował z kwalifikacji art. 294 § 1 k.k. i przyjął sam art. 284 § 2 k.k. Stosując na podstawie art. 4 § 1 k.k. przepisy w brzmieniu sprzed nowelizacji z 7 lipca 2022 roku, wymierzył 7 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby 3 lat, zobowiązał do pisemnego informowania sądu o przebiegu próby co 6 miesięcy i orzekł obowiązek naprawienia szkody w całości przez zapłatę 162 080,00 zł na rzecz pokrzywdzonej spółki leasingowej. Od kosztów sądowych i opłaty sąd oskarżonego zwolnił.
Podstawa prawna
- art. 284 § 2 k.k.: sprzeniewierzenie, czyli przywłaszczenie rzeczy powierzonej; istotą jest nieuprawnione rozporządzenie rzeczą, którą sprawca otrzymał i posiadał legalnie
- art. 294 § 1 k.k.: surowsza odpowiedzialność przy mieniu znacznej wartości; wyeliminowany po ustaleniu rzeczywistej wartości sprzętu
- art. 4 § 1 k.k.: stosuje się ustawę nową, ale gdy poprzednia jest względniejsza dla sprawcy, stosuje się ustawę poprzednią
- art. 46 § 1 k.k.: obowiązek naprawienia szkody, orzekany obligatoryjnie na wniosek pokrzywdzonego
- art. 69 § 1 i § 2 oraz art. 70 § 1 k.k.: warunkowe zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności i okres próby
- art. 72 § 1 pkt 1 k.k.: obowiązek informowania sądu o przebiegu okresu próby
- art. 624 § 1 k.p.k.: zwolnienie oskarżonego od ponoszenia kosztów sądowych
Czytaj dalej
Historia z sądu Kupiła mieszkanie od gminy za 51 tysięcy zamiast 431. Zapomniała o jednej czwartej po mamie
Bonifikata w wysokości 380 142 zł przy wykupie mieszkania komunalnego wartego 431 000 zł. Pytanie brzmiało, czy zapomnienie o odziedziczonym udziale w innym mieszkaniu to oszustwo, i jaka kara się za to należy.
Historia z sądu Wyszedł z apteki z torbą kosmetyków. Spierał się potem o jedno słowo w kodeksie
Kosmetyki o łącznej wartości 2 194,59 zł. Od tego, czy to kradzież z kodeksu karnego, czy wykroczenie, zależało wszystko: kwalifikacja, kara i wpis do rejestru.
Historia z sądu Prokurator chciał 16 lat. Sąd Apelacyjny obniżył karę do sześciu i wyjaśnił dlaczego
Sąd Okręgowy uznał, że oskarżony działał w stanie silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, i wymierzył mu karę w maksymalnym ustawowym wymiarze. Prokurator chciał kwalifikacji podstawowej i 16 lat pozbawienia wolności. Obrońca chciał niższej kary.
Historia z sądu Kazał mu produkować stelaże, choć nie miał czym zapłacić. Sąd nazwał to oszustwem
Podwykonawca wydał towar w niemal trzydziestu partiach, wystawił pięć faktur i dostał zapłatę za jedną. Domagał się obowiązku naprawienia szkody w kwocie 113 356,80 zł. Oskarżony chciał uniewinnienia, twierdząc, że to spór wyłącznie cywilny.