Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Jan
oskarżony
Prowadził spółkę z o.o. i był członkiem jej zarządu od listopada 2019 do maja 2024 roku. Przyjął duże zlecenie na stalowe wsporniki i po cichu podzlecił jego wykonanie, nie mając środków na zapłatę.
-
Henryk
oskarżyciel posiłkowy, pokrzywdzony
Znał oskarżonego wcześniej i dlatego mu zaufał. Spawał i szlifował stelaże, wydawał je partiami przez miesiąc, kwitowany za każdym razem, i dostał zapłatę za jedną fakturę.
-
Zleceniodawca
spółka zamawiająca
Zamówiła u oskarżonego stalowe wsporniki transportowe, dostarczyła surowiec i zapłaciła w czterech transzach za cały odebrany towar. Nigdy nie została poinformowana o podzleceniu.
-
Sąd Okręgowy w Świdnicy
sąd drugiej instancji
IV Wydział Karny Odwoławczy. Przesłuchał oskarżonego, dopuścił dowody dołączone do apelacji i utrzymał wyrok w mocy, oddalając obie apelacje.
Znali się wcześniej. To zdanie pada w tej sprawie wielokrotnie i za każdym razem znaczy coś innego: raz jest wyjaśnieniem, dlaczego Henryk nie żądał zabezpieczenia, raz linią obrony oskarżonego, a raz argumentem, który obrócił się przeciwko niemu.
We wrześniu 2022 roku spółka Jana podpisała duży kontrakt: wykonanie stalowych wsporników transportowych za 721 650 zł, obniżone później aneksem po zmianie specyfikacji. Zleceniodawca kupował surowiec i przekazywał go do produkcji.
Umowa była umową zlecenia, a to ma znaczenie, do którego wrócimy.
Trzy przelewy i cztery odpływy
Zanim jeszcze Jan podpisał cokolwiek z Henrykiem, na konto jego spółki zaczęły wpływać pieniądze.
3 października 2022 roku przyszła pierwsza transza: 27 060 zł. Tego samego dnia wykonał dwa przelewy na pokrycie zajęć komorniczych w kwocie 16 455,51 zł, przelew na podatek VAT w kwocie 6 223,80 zł i wypłacił z bankomatu 4 300 zł.
27 października wpłynęło 61 702,95 zł. Na koncie zablokowano 11 537,95 zł na poczet VAT, a 48 000 zł Jan wypłacił gotówką z bankomatu.
Sąd zapisał później rzecz kluczową: rachunek spółki od momentu rozpoczęcia współpracy ze zleceniodawcą utrzymywany był na zasadzie salda zbliżonego do zera.
Osiem dni po drugiej transzy, 4 listopada 2022 roku, Jan podpisał umowę z firmą Henryka. Przedmiot: wykonanie stelaży stalowych z materiału powierzonego, partie po około 1 250 sztuk tygodniowo. Warunek płatności zapisany w umowie brzmiał: przed wydaniem każdej partii towaru gotowej do wysyłki.
Ten warunek nigdy nie został spełniony ani razu.
Trzydzieści pokwitowań
Od 10 listopada do 8 grudnia Henryk wydawał towar partiami. Sześćdziesiąt sztuk, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt pięć, dziewięćdziesiąt siedem, dziewięćdziesiąt, sto, dwieście. Czasem dwa wydania jednego dnia. 7 grudnia jednorazowo 1 200 sztuk.
Przy każdym wydaniu Jan kwitował: “towar odebrałem bez zastrzeżeń ilościowych i jakościowych”.
Henryk wystawił pierwszą fakturę 25 listopada, na 28 191,60 zł, z siedmiodniowym terminem płatności. Została zapłacona 5 grudnia, z trzydniowym poślizgiem.
Tego samego dnia, 5 grudnia, na konto Jana wpłynęła trzecia transza od zleceniodawcy: 92 564,86 zł. Z tego 17 308,88 zł poszło na VAT, 21 892,03 zł przelewem do innego podmiotu, 28 191,60 zł dla Henryka i 28 000 zł zostało wypłacone gotówką.
Kolejne faktury Henryka, wystawione 28 listopada, dwie 6 grudnia i jedna 8 grudnia, nie zostały rozliczone nigdy.
3 kwietnia 2023 roku przyszła ostatnia transza, 14 020,35 zł. Zleceniodawca zapłacił za cały dostarczony towar. Łącznie w czterech transzach przelał 195 348,16 zł.
Henryk nie dostał nic więcej.
“Nie do końca wszystko tłumaczyłem”
Linia obrony Jana była konsekwentna: to spór cywilny, nie przestępstwo. Zleceniodawca miał opóźnienia, zgłaszał zastrzeżenia do jakości i ostatecznie wypowiedział umowę. Jan po prostu przegrał w biznesie, a przegrana w biznesie nie jest oszustwem.
Problem w tym, że sam ją podważył, składając wyjaśnienia.
Sąd zacytował je obszernie, a to fragment, który zaważył najbardziej:
Nie miałem własnych środków finansowych na zabezpieczenie realizacji umowy zlecenia zawartej z panem H. (…) Moim założeniem było to, że firmie pana H. będę płacił z pieniędzy otrzymywanych sukcesywnie po wystawieniu przez mnie faktury (…) Może nie do końca wszystko tłumaczyłem panu H. odnośnie obiegu tych pieniędzy (…) Nie byłem zabezpieczony finansowo, żeby z funduszy spółki płacić panu H. za wykonane elementy na wypadek gdyby firma nie płaciła bądź opóźniała się w płatności.
I dalej, o tym, czy w ogóle powinien był o tym mówić:
Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach każda firma podejmuje ryzyko, że nie dostanie wynagrodzenia za wykonaną pracę. W tym konkretnym przypadku nie było takiej rozmowy i wydaje mi się nie musiało być.
To jest sedno sprawy. Jan uznał, że nie musiał informować kontrahenta, iż nie ma pieniędzy i że zapłaci wyłącznie wtedy, gdy zapłaci mu ktoś inny.
Sąd uznał inaczej.
Na czym polega wprowadzenie w błąd
Oszustwo z art. 286 § 1 k.k. polega na doprowadzeniu innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przez wprowadzenie jej w błąd, wyzyskanie błędu albo wyzyskanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.
Kodeks nie określa sposobów wprowadzenia w błąd. Może to nastąpić słowem, pismem, gestem, faktami konkludentnymi, a także przemilczeniem.
Sąd ujął to jednym zdaniem: formą wprowadzenia w błąd było zatajenie przed pokrzywdzonym informacji o sytuacji finansowej, która uniemożliwiała sfinansowanie złożonego zamówienia.
Wprowadzenie w błąd musi przy tym dotyczyć okoliczności, które mogłyby wpłynąć na decyzję pokrzywdzonego o rozporządzeniu mieniem. Tutaj taką okolicznością była wypłacalność zleceniodawcy i jego możliwości finansowe. Trudno o coś bardziej istotnego dla kogoś, kto ma kupić materiał, zapłacić ludziom i wydać towar przed zapłatą.
Niekorzystne rozporządzenie mieniem też zostało wyjaśnione. Nie musi oznaczać niepowetowanej straty. Wystarczy pogorszenie sytuacji majątkowej. Nie wyklucza go okoliczność, że szkoda może zostać naprawiona ani że pokrzywdzonemu przysługuje roszczenie cywilne. Henryk poniósł nakłady na produkcję i nie dostał wynagrodzenia, więc rozporządzenie było niekorzystne.
A zamiar? Sąd napisał, że Jan działał z zamiarem bezpośrednim i kierunkowym: zlecił pokrzywdzonemu wykonanie pracy, do której sam się zobowiązał, po to, żeby to pokrzywdzony poniósł koszty produkcji, w ten sposób finansując jego działalność gospodarczą.
Padło tam sformułowanie, które opisuje mechanizm precyzyjniej niż jakakolwiek definicja: oskarżony zmusił drugą firmę do swoistego kredytowania własnej działalności.
Argument o kontrakcie na 700 tysięcy
Obrona podnosiła coś, co brzmi logicznie. W dacie umowy z Henrykiem Jan miał podpisany kontrakt na około 700 000 zł, a zobowiązanie wobec Henryka wynosiło około 390 000 zł. Skoro miał zapewnione niemal dwukrotnie więcej, niż musiał zapłacić, dlaczego miałby zakładać, że nie zapłaci?
Sąd rozłożył ten argument dwoma faktami.
Po pierwsze, kontrakt to nie pieniądze na koncie. Środki, które faktycznie wpłynęły przed podpisaniem umowy z Henrykiem, poszły na komornika, podatki i gotówkę z bankomatu. Jan wiedział, że każdy przelew na jego rachunek zostanie w pierwszej kolejności zajęty na poczet egzekucji i zaległości podatkowych. Wypłacanie gotówki z bankomatu sąd odczytał jako działanie mające uniemożliwić ściągnięcie środków w ramach egzekucji.
Po drugie, sąd rozbił własną narrację Jana o zaliczce. Twierdził on, że poprosił zleceniodawcę o zaliczkę rzędu 70 000 zł na przygotowanie stanowisk produkcyjnych. Sąd policzył: pierwsza transza 27 060 zł plus druga 61 702,95 zł. W dniu podpisania umowy z Henrykiem Jan dysponował już kwotą, o której mówił. Kolejna transza, 92 564,86 zł z 5 grudnia, powinna więc, przyjmując jego własne twierdzenia za prawdziwe, w całości pójść na rozliczenie z pokrzywdzonym.
Poszła w znacznej części do bankomatu.
Sąd odrzucił też twierdzenie, że zadłużenia powstały dopiero w styczniu 2023 roku. Zaświadczenie z urzędu skarbowego mówiło o zaległościach podatkowych od czwartego kwartału 2022 roku, a to inne pojęcie niż należności podatkowe, które były z konta ściągane wcześniej. A już 3 października 2022 roku Jan wykonywał przelewy na rzecz kancelarii komorniczej, co dowodzi, że długi wtedy istniały.
I ostatni argument, przecinający całą obronę o wypowiedzeniu umowy przez zleceniodawcę: zleceniodawca zapłacił za cały dostarczony towar, łącznie prawie dwieście tysięcy złotych, w tym za ostatnią transzę, o którą Jan się upominał. Twierdzenie, że nie zapłacił Henrykowi, bo jemu nie zapłacono, było po prostu nieprawdziwe.
Sąd dodał jeszcze zdanie o naturze ryzyka gospodarczego: przedsiębiorca powinien liczyć się z możliwością fiaska, ale ta okoliczność nie może obciążać innego podmiotu. Czym innym jest cywilny spór z własnym kontrahentem, a czym innym wprowadzenie w błąd podwykonawcy.
Podzlecenie bez zgody
Jest w tej sprawie jeszcze jeden wątek, o którym warto wiedzieć, bo dotyczy każdego, kto pracuje w łańcuchu podwykonawczym.
Obrona twierdziła, że umowa ze zleceniodawcą nigdzie nie zakazywała podzlecania. Sąd odpowiedział, że nie musiała, bo zakaz wynika z ustawy.
Art. 738 § 1 k.c. stanowi, że przyjmujący zlecenie może powierzyć jego wykonanie osobie trzeciej tylko wtedy, gdy wynika to z umowy lub ze zwyczaju albo gdy jest do tego zmuszony przez okoliczności. A gdy to zrobi, ma obowiązek niezwłocznie zawiadomić dającego zlecenie o osobie zastępcy.
Zleceniodawca nigdy nie został poinformowany, że produkcję wykonuje ktoś inny. Dowiedział się o tym po fakcie.
Odszkodowania w wyroku karnym nie będzie
Drugą apelację wniósł pełnomocnik Henryka, i to ona dotyczy zagadnienia najciekawszego dla każdego pokrzywdzonego przestępstwem gospodarczym.
Sąd pierwszej instancji ustalił winę, sprawstwo i wysokość szkody, ale nie orzekł obowiązku naprawienia szkody z art. 46 § 1 k.k., mimo złożonego wniosku o 113 356,80 zł. Powód: klauzula antykumulacyjna.
Art. 415 § 1 zd. 2 k.p.k. mówi, że obowiązku naprawienia szkody nie orzeka się, jeżeli roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania albo o roszczeniu tym prawomocnie orzeczono. Sąd podkreślił, że sformułowanie “nie orzeka się” jest jednoznaczne i stanowcze. To nie jest uprawnienie sądu, tylko zakaz.
W tej sprawie istniał już prawomocny nakaz zapłaty, wydany przez sąd gospodarczy przeciwko spółce, uprawomocniony 2 maja 2023 roku, na podstawie którego komornik prowadził egzekucję.
Pełnomocnik argumentował, że brak tożsamości podmiotowej: nakaz dotyczy spółki, odrębnego bytu prawnego, a obowiązek naprawienia szkody dotyczyłby osobiście sprawcy. To dwa różne reżimy odpowiedzialności.
Sąd odwoławczy sięgnął po dominującą linię orzeczniczą Sądu Najwyższego i odpowiedział: tożsamość podmiotowa wynika z art. 299 § 1 k.s.h. Członek zarządu spółki z o.o. odpowiada za jej zobowiązania, gdy egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna. Pokrzywdzony może więc sięgnąć do majątku osobistego oskarżonego bez uzyskiwania tytułu egzekucyjnego w sprawie karnej. Nakaz zapłaty przeciwko spółce jest wręcz warunkiem koniecznym do uzyskania takiego tytułu wobec byłego członka zarządu.
Sens tej klauzuli, wyjaśnił sąd, to zapobieganie funkcjonowaniu w obrocie dwóch tytułów egzekucyjnych dotyczących tego samego roszczenia.
Pełnomocnik podnosił dwa argumenty praktyczne: egzekucja przeciwko spółce okazała się bezskuteczna, a Jan został wykreślony z zarządu w maju 2024 roku. Oba upadły. Zakaz z art. 415 stosuje się niezależnie od tego, czy roszczenie zasądzone cywilnie zostało skutecznie wyegzekwowane, a zmiana składu zarządu nie ma znaczenia, bo art. 299 k.s.h. nie wyłącza odpowiedzialności byłego członka zarządu za zobowiązania powstałe w czasie pełnienia funkcji.
Pełnomocnik powołał orzeczenie sądu apelacyjnego, który wyraźnie z tą linią polemizował. Sąd Okręgowy przyznał, że taki wyrok istnieje, ale nazwał to stanowisko odosobnionym i sprzecznym z licznymi orzeczeniami Sądu Najwyższego.
Obie apelacje oddalono, wyrok utrzymano w mocy. Koszty postępowania odwoławczego rozdzielono po połowie: 180 zł opłaty od oskarżonego i 100 zł od oskarżyciela posiłkowego, bo zgodnie z art. 636 § 1 k.p.k. koszty ponosi ten, kto wniósł nieuwzględniony środek odwoławczy.
Co z tej historii wynika
Zamilczenie o własnej niewypłacalności może być przestępstwem, nie tylko nielojalnością. Kodeks nie wymienia sposobów wprowadzenia w błąd, więc mieści się w nich przemilczenie okoliczności istotnej dla decyzji kontrahenta. Jeśli zapłacisz tylko wtedy, gdy zapłaci ci ktoś inny, musisz to powiedzieć i pozwolić drugiej stronie zdecydować, czy godzi się na takie ryzyko.
Historia rachunku bankowego jest w takich sprawach dowodem najmocniejszym. Cała konstrukcja zamiaru oparła się na tym, co działo się z pieniędzmi w dniach ich wpływu: komornik, VAT, bankomat. Wypłaty gotówki sąd odczytał jako ukrywanie środków przed egzekucją.
Zapisany w umowie warunek płatności przed wydaniem towaru chroni tylko wtedy, gdy go egzekwujesz. Henryk sam przygotował umowę z klauzulą “płatność przed wydaniem partii”, a potem wydał niemal trzydzieści partii bez zapłaty, bo się znali. Ustne odejście od zapisanego warunku, nawet zgodne, przenosi całe ryzyko na wykonawcę.
Podzlecenie umowy zlecenia bez zgody zleceniodawcy jest sprzeczne z art. 738 § 1 k.c. Brak zakazu w umowie nie oznacza zgody. Zasadą jest osobiste wykonanie, wyjątkiem powierzenie osobie trzeciej, i to z obowiązkiem niezwłocznego zawiadomienia.
Wyrok skazujący nie oznacza automatycznie odszkodowania w procesie karnym. Jeśli o tym samym roszczeniu prawomocnie orzeczono w sprawie cywilnej, choćby przeciwko spółce, klauzula antykumulacyjna z art. 415 § 1 zd. 2 k.p.k. zamyka drogę do art. 46 § 1 k.k. Pokrzywdzony musi wtedy iść ścieżką z art. 299 k.s.h. przeciwko członkom zarządu, a to osobne postępowanie i kolejne lata.
Jak to się potoczyło
-
26 września 2022
Duży kontrakt
Spółka oskarżonego zawiera umowę zlecenia na wykonanie stalowych wsporników transportowych za 721 650 zł. Aneks z 27 października obniża wynagrodzenie z uwagi na zmianę specyfikacji zamówienia.
-
3 października 2022
Pierwsza transza: 27 060 zł
Z tych pieniędzy idą dwa przelewy na pokrycie zajęć komorniczych w kwocie 16 455,51 zł, przelew na podatek VAT 6 223,80 zł i wypłata z bankomatu 4 300 zł.
-
27 października 2022
Druga transza: 61 702,95 zł
Blokada 11 537,95 zł na poczet VAT, a 48 000 zł wypłacone gotówką z bankomatu.
-
4 listopada 2022
Umowa z podwykonawcą
Spółka oskarżonego zleca pokrzywdzonemu wykonanie stelaży stalowych z powierzonego materiału, partiami po około 1 250 sztuk tygodniowo, z płatnością przed wydaniem każdej partii.
-
10 listopada do 8 grudnia 2022
Prawie trzydzieści wydań
Pokrzywdzony wydaje kolejne partie stelaży, a oskarżony kwituje każdą formułą, że odebrał towar bez zastrzeżeń ilościowych i jakościowych.
-
5 grudnia 2022
Trzecia transza i jedna zapłacona faktura
Wpływa 92 564,86 zł. Z tego 17 308,88 zł na VAT, 21 892,03 zł przelewem dla innego podmiotu, 28 191,60 zł dla pokrzywdzonego i 28 000 zł wypłacone gotówką.
-
3 kwietnia 2023
Czwarta transza: 14 020,35 zł
Zleceniodawca płaci resztę należności. Pozostałe faktury pokrzywdzonego nadal nie są uregulowane.
-
2 maja 2023
Prawomocny nakaz zapłaty
Uprawomocnia się nakaz zapłaty przeciwko spółce, wydany przez sąd gospodarczy. Komornik prowadzi na jego podstawie egzekucję.
-
17 listopada 2025
Wyrok pierwszej instancji
Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie uznaje winę i sprawstwo, ale nie orzeka obowiązku naprawienia szkody, powołując się na klauzulę antykumulacyjną.
-
19 czerwca 2026
Obie apelacje oddalone
Wyrok utrzymany w mocy. Koszty postępowania odwoławczego po połowie, opłaty 180 zł od oskarżonego i 100 zł od oskarżyciela posiłkowego.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Świdnicy utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Dzierżoniowie i oddalił obie apelacje. Uznał, że oskarżony wypełnił znamiona oszustwa z art. 286 § 1 k.k.: formą wprowadzenia w błąd było zatajenie przed pokrzywdzonym informacji o własnej sytuacji finansowej, uniemożliwiającej sfinansowanie zamówienia. Działał z zamiarem bezpośrednim i kierunkowym, bo zlecił produkcję po to, żeby to podwykonawca poniósł koszty, finansując jego działalność. Analiza rachunku bankowego pokazała, że pieniądze od zleceniodawcy szły na egzekucje komornicze, podatki i wypłaty gotówki. Sąd oddalił też apelację pełnomocnika pokrzywdzonego o zasądzenie obowiązku naprawienia szkody, wskazując na klauzulę antykumulacyjną z art. 415 § 1 zd. 2 k.p.k.: istnieje już prawomocny nakaz zapłaty przeciwko spółce, a pokrzywdzony może sięgnąć do majątku osobistego oskarżonego na podstawie art. 299 § 1 k.s.h.
Podstawa prawna
- art. 286 § 1 k.k.: oszustwo; doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przez wprowadzenie w błąd lub wyzyskanie błędu
- art. 46 § 1 k.k.: obowiązek naprawienia szkody jako środek kompensacyjny orzekany na wniosek pokrzywdzonego
- art. 415 § 1 zd. 2 k.p.k.: klauzula antykumulacyjna; nie orzeka się obowiązku naprawienia szkody, jeżeli o roszczeniu prawomocnie orzeczono w innym postępowaniu
- art. 299 § 1 k.s.h.: subsydiarna odpowiedzialność członków zarządu spółki z o.o. za jej zobowiązania, gdy egzekucja przeciwko spółce jest bezskuteczna
- art. 738 § 1 k.c.: przyjmujący zlecenie może powierzyć je osobie trzeciej tylko, gdy wynika to z umowy, ze zwyczaju albo gdy zmuszają go okoliczności
- art. 7 k.p.k.: swobodna ocena dowodów oparta na wiedzy i doświadczeniu życiowym
- art. 5 § 2 k.p.k.: in dubio pro reo; dotyczy wątpliwości sądu, nie wątpliwości zgłaszanych przez stronę
- art. 410 k.p.k.: podstawą wyroku jest całokształt okoliczności ujawnionych na rozprawie, co nie znaczy, że ustalenia opiera się na wszystkich dowodach
- art. 636 § 1 i art. 633 k.p.k.: koszty postępowania odwoławczego ponosi ten, kto wniósł nieuwzględniony środek odwoławczy
Czytaj dalej
Co grozi za jazdę po alkoholu, kary, zakaz prowadzenia i skutki dla kierowcy
Prosto tłumaczymy, czym różni się stan po użyciu alkoholu od stanu nietrzeźwości, jakie grożą kary, zakaz prowadzenia i konsekwencje dla kierowcy.
Co robić po otrzymaniu wezwania na policję, spokojny poradnik krok po kroku
Prosto tłumaczymy, jak zareagować na wezwanie na policję: sprawdzenie roli, prawo do adwokata, prawo do milczenia i przygotowanie do przesłuchania.
Co to jest wyrok w zawieszeniu, jak działa warunkowe zawieszenie kary
Prosto wyjaśniamy, czym jest wyrok w zawieszeniu, jak działa okres próby, jakie obowiązki nakłada sąd i kiedy karę można zarządzić do wykonania.
Dobrowolne poddanie się karze, na czym polega i kiedy warto rozważyć
Prosto tłumaczymy, czym jest dobrowolne poddanie się karze, jak działa uzgodnienie kary z prokuratorem oraz jakie ma zalety i ograniczenia.