Pusty pokój wiejskiego domu o zmierzchu, dwa oddzielne łóżka pod przeciwległymi ścianami, na stole nietknięty talerz

Prokurator chciał 16 lat. Sąd Apelacyjny obniżył karę do sześciu i wyjaśnił dlaczego

Sąd Okręgowy uznał, że oskarżony działał w stanie silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, i wymierzył mu karę w maksymalnym ustawowym wymiarze. Prokurator chciał kwalifikacji podstawowej i 16 lat pozbawienia wolności. Obrońca chciał niższej kary.

Prawo karne Sąd Apelacyjny w Lublinie wyrok z 22 kwietnia 2026 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sprawę w pierwszej instancji rozpoznał Sąd Okręgowy w Lublinie, apelacje prokuratora i obrońcy trafiły do Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
Sprawę w pierwszej instancji rozpoznał Sąd Okręgowy w Lublinie, apelacje prokuratora i obrońcy trafiły do Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Jerzy, oskarżony (postać fikcyjna)

    Jerzy

    oskarżony

    Człowiek o osobowości introwertywnej, w sytuacjach trudnych unikający konfliktu, spokojny, opanowany, bez cech agresji, wcześniej niekarany, o nieposzlakowanej opinii w swojej miejscowości. Choruje od lat na cukrzycę.

  • Prokurator, oskarżyciel publiczny (postać fikcyjna)

    Prokurator

    oskarżyciel publiczny

    Zaskarżył wyrok na niekorzyść oskarżonego w całości. Twierdził, że skoro przez lata nie zrobił nic, by zakończyć konflikt, to jest współwinny własnego wzburzenia.

  • Syn oskarżonego i pokrzywdzonej, świadek (postać fikcyjna)

    Syn oskarżonego i pokrzywdzonej

    świadek

    Zeznał krótko i jednoznacznie: potwierdza, że w domu było tak, jak opisywał ojciec. To jego zeznanie przesądziło o wiarygodności wyjaśnień oskarżonego.

  • Sąd Apelacyjny w Lublinie

    sąd drugiej instancji

    Odrzucił apelację prokuratora, ale też skrytykował sąd pierwszej instancji za to, że wypisał okoliczności łagodzące, a potem orzekł karę maksymalną.

W aktach sprawy jest zdanie, które sędziowie zacytowali za innym sądem, a które streszcza całą tę historię lepiej niż cokolwiek innego:

Napięcie emocjonalne może też narastać przez dłuższy czas, znajdując ujście w nagłym wybuchu nawet pod wpływem pozornie błahego bodźca.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nazwał to kiedyś efektem “kropli przelewającej czarę”. W sprawie rozpoznanej w Lublinie czara napełniała się kilkanaście lat.

Dwa pokoje w jednym domu

Jerzy, jak go tu nazwiemy, był człowiekiem, którego biegli opisali w opinii sądowo-psychiatrycznej wyjątkowo spójnie: typ osobowości introwertywny, w sytuacji trudnej z tendencją do unikania konfliktu, spokojny i opanowany, kontrolujący swoje zachowanie bez większego zauważalnego trudu, bez cech agresji, o dojrzałej osobowości. Żadnych cech osobowości dyssocjalnej. Nigdy wcześniej niekarany, w swojej miejscowości cieszący się nieposzlakowaną opinią.

Charakter jego żony opisywano inaczej: jako konfliktowy.

Kurator, który prowadził wywiad środowiskowy, zetknął się w społeczności lokalnej z opiniami, że Jerzy był zdominowany psychicznie przez żonę, żył w jej cieniu i obawiał się jej despotycznego charakteru. Kurator tych opinii nie weryfikował, ale korespondowały z tym, co mówił sam oskarżony, i z tym, co zeznali świadkowie.

Jerzy wyjaśniał, że żona inicjowała i prowokowała sytuacje konfliktowe, wszczynała awantury, była napastliwa i kłótliwa. Obrażała go, lekceważyła, popychała, rzucała w niego przedmiotami z domowego wyposażenia.

Około dziesięć lat przed zdarzeniem, po tym jak posądził żonę o zdradę, przestał zajmować z nią wspólny pokój. Od tej pory mieszkali w jednym domu osobno.

“Potwierdzam, że tak było”

Sąd Okręgowy w Lublinie miał z tymi wyjaśnieniami pewien kłopot. Napisał w uzasadnieniu, że nie da się ich zweryfikować w całkowicie pewny sposób, i że nieusuwalne wątpliwości trzeba rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Klasyczne sięgnięcie po zasadę in dubio pro reo z art. 5 § 2 k.p.k.

Sąd Apelacyjny się z tym nie zgodził, i co ciekawe, nie dlatego, że wyszedł oskarżonemu na niekorzyść. Wręcz przeciwnie.

Sędziowie zauważyli, że wyjaśnienia Jerzego korespondowały z zeznaniami trojga świadków, a jego syn zeznał wprost:

Potwierdzam, że tak było jak on to relacjonował.

Nie było przy tym żadnego dowodu przeciwnego, który podważałby tę wersję. A skoro tak, sąd nie miał prawa uciekać w wątpliwości. Sąd Apelacyjny sformułował to ostro: sięganie po art. 5 § 2 k.p.k. nie może być wyrazem “bezradności decyzyjnej” sądu w sytuacji, gdy da się jednemu dowodowi dać wiarę, a drugiemu jej odmówić, i wyprowadzić z tego stanowcze wnioski.

Wyjaśnienia Jerzego zostały więc uznane za wiarygodne. Bez zastrzeżeń, bez podpórki z wątpliwości.

Trzy warunki afektu

Artykuł 148 § 4 Kodeksu karnego to tak zwany typ uprzywilejowany zabójstwa, potocznie nazywany zabójstwem z afektu. Kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, podlega łagodniejszej karze, a górna granica zagrożenia wynosi 10 lat pozbawienia wolności zamiast kar przewidzianych za typ podstawowy.

Sąd Najwyższy w postanowieniu z 29 maja 2003 roku sformułował trzy przesłanki, które muszą wystąpić łącznie:

  1. działanie pod wpływem silnego wzburzenia, rozumianego jako afekt fizjologiczny;
  2. wywołanie tego stanu czynnikami zewnętrznymi, niezawinionymi przez sprawcę;
  3. oceny etyczne pozwalające przyjąć, że wzburzenie było usprawiedliwione okolicznościami.

Pierwszej przesłanki prokurator nie kwestionował. Afekt fizjologiczny stwierdzili biegli i nie było o czym dyskutować. Cała apelacja uderzała w dwie pozostałe.

Zarzut prokuratora: sam się do tego doprowadził

Argument oskarżyciela publicznego brzmiał logicznie. Skoro konflikt małżeński trwał latami, a Jerzy nie zrobił nic, żeby go rozwiązać, to jest współodpowiedzialny za wywołanie u siebie stanu silnego wzburzenia. Mógł rozmawiać, mógł pójść na mediację, mógł szukać pomocy psychologicznej, mógł wystąpić o separację albo rozwód. Nie podjął żadnych realnych starań.

Sąd Apelacyjny rozebrał ten zarzut na dwie części.

Po pierwsze, faktograficznie: Jerzy jednak działał, tylko po swojemu. Ograniczał kontakty z żoną do minimum. Większość czasu poświęcał pracy, żeby mniej przebywać w domu. Wyprowadził się do osobnego pokoju. Planował wyprowadzkę i znalezienie nowej pracy. Proponował żonie, by to ona wystąpiła o rozwód, deklarując przy tym, że sam pozwu nie złoży, do czego, jak zaznaczył sąd, miał pełne prawo.

Po drugie, i to argument ważniejszy prawnie, sąd przypomniał zasadę z wcześniejszego orzecznictwa: stan silnego wzburzenia musi wynikać nie tyle z wyłącznej winy pokrzywdzonego, co nie może wynikać z wyłącznej winy sprawcy. To zupełnie inny próg. Nie trzeba wykazywać, że wina leży w całości po drugiej stronie. Trzeba tylko, żeby nie leżała w całości po stronie sprawcy.

A tu nie leżała. Z ustaleń nie wynikało, by Jerzy był stroną dominującą, by inicjował albo prowokował awantury. Było odwrotnie. Jego cechy osobowości skutkowały wycofaniem i bierną postawą, a bierności nie można traktować jako zawinionego doprowadzenia się do stanu silnego wzburzenia.

Biegli mówili o “spiętrzeniu afektu”, jego skumulowaniu i gwałtownym rozładowaniu. Wskazali też na nakładający się stan somatyczny wywołany wieloletnią cukrzycą. Sąd zauważył, że i te czynniki nie są zawinione przez oskarżonego: wynikały z zachowania drugiej strony oraz z cech charakteru i fizjologii, za które winy ponosić nie może.

Proporcja, która nie jest prostym rachunkiem

Drugi zarzut prokuratora brzmiał: wzburzenie nie było usprawiedliwione, bo jego źródło nie pozostawało w żadnej proporcji do skutku.

I tu Sąd Apelacyjny przyznał prokuratorowi rację co do zasady. Owszem, między krzywdą odczuwaną przez sprawcę a jego reakcją musi istnieć “rozsądna” proporcja. Czynniki wywołujące silne wzburzenie co do zasady nie mogą być banalne. Zwykle zabójstwo uprzywilejowane jest reakcją na ciężką krzywdę.

Ale zaraz potem sąd dodał drugą część tej samej reguły, którą prokurator pominął: wzburzenie może być efektem spiętrzenia długotrwałych przeżyć emocjonalnych sprawcy, który ostatecznie popada w ten stan z błahej przyczyny.

Czyli: proporcji nie mierzy się między pojedynczym zdarzeniem a skutkiem. Mierzy się ją między nagromadzonym ciężarem lat a skutkiem.

W tej sprawie doszedł jeszcze jeden element. Sąd podkreślił, że atak, który wywołał wybuch, był pierwszym takim w całej historii tego konfliktu, i że odbył się z użyciem noża. Doszło zatem do wyraźnej eskalacji. Oskarżony nie mógł przewidzieć, co jeszcze się wydarzy, nie znał zamiarów drugiej strony.

Sąd zamknął ten wątek zdaniem ostrożnym, ale jednoznacznym: nie można bez cienia wątpliwości zaprzeczyć, że reakcja była usprawiedliwiona.

Wniosek prokuratora o zmianę kwalifikacji na art. 148 § 1 k.k. i wymierzenie 16 lat pozbawienia wolności uznano za bezzasadny. Ten sam los spotkał zdanie odrębne złożone przez jednego z sędziów pierwszej instancji, który kwestionował przyjętą kwalifikację.

Wypisać łagodzące i orzec maksimum

Najciekawsza część uzasadnienia dotyczy jednak nie prokuratora, tylko sądu pierwszej instancji.

Sąd Okręgowy w Lublinie przyjął kwalifikację uprzywilejowaną. Odnotował w uzasadnieniu okoliczności łagodzące: brak uprzedniej karalności, nieposzlakowaną opinię w środowisku, prowokującą postawę pokrzywdzonej, poczucie krzywdy u oskarżonego. Po czym orzekł karę w maksymalnym wymiarze ustawowym.

Sąd Apelacyjny nazwał to po imieniu: skoro kara jest maksymalna, to okoliczności łagodzących faktycznie nie wzięto pod uwagę. Wypisanie ich w uzasadnieniu bez wpływu na wyrok jest czynnością pozorną.

Sędziowie odnieśli się też do argumentu, że stopień społecznej szkodliwości był bardzo wysoki. Zgodzili się, i od razu wskazali, dlaczego to za mało: stopień społecznej szkodliwości każdego czynu z art. 148 k.k. jest bardzo wysoki, bo każdy godzi w najwyższe dobro chronione prawem. Ta okoliczność jest już wliczona w ustawowe zagrożenie karą. Nie może więc automatycznie przeważać nad okolicznościami łagodzącymi i niweczyć ich znaczenia.

Był jeszcze jeden brak. Sąd pierwszej instancji nie odniósł się wprost do stopnia winy. Powołał się na działanie pod wpływem silnego wzburzenia, ale to jest znamię przypisanego typu przestępstwa, a znamienia nie wolno drugi raz liczyć jako okoliczności modyfikującej karę (art. 53 § 2c k.k.).

Tymczasem z opinii sądowo-psychiatrycznej wynikało coś jeszcze: oskarżony miał w nieznacznym stopniu ograniczoną zdolność kierowania swoim postępowaniem. To już nie jest znamię typu, tylko okoliczność wpływająca na stopień winy. A art. 53 § 1 zd. 2 k.k. stawia twardą barierę: dolegliwość kary nie może przekraczać stopnia winy. Nawet gdyby wyższa kara czyniła zadość wszystkim innym dyrektywom, wymierzyć jej nie wolno. Stopień winy limituje górną granicę kary, a potrzeby prewencji limitują dolną.

Skoro wina była, choćby nieznacznie, zmniejszona, to kara musiała, choćby nieznacznie, spaść.

Sześć lat

Sąd Apelacyjny wziął za punkt wyjścia górną granicę ustawowego zagrożenia, czyli 10 lat pozbawienia wolności, i wyliczył, co należy uwzględnić: obniżony stopień winy, brak uprzedniej karalności, nieposzlakowaną opinię, prowokującą postawę pokrzywdzonej, poczucie krzywdy u oskarżonego, wyrażenie żalu za czyn oraz stwierdzone przez biegłych niskie prawdopodobieństwo popełnienia ponownie czynu zagrażającego społeczeństwu.

Do tego dodał okoliczność, której sąd pierwszej instancji w ogóle nie zauważył: postawę oskarżonego w postępowaniu. Formalnie nie przyznawał się do winy, ale złożył wyczerpujące wyjaśnienia, w których dokładnie opisał okoliczności zdarzenia, i to one stały się podstawą ustaleń faktycznych w sprawie.

Orzeczona kara: 6 lat pozbawienia wolności.

Sąd uprzedził zarzut, który sam sobie postawił: kary w tym wymiarze nie można uznać za “pobłażanie” sprawcy zabójstwa. Ma być wystarczająco dotkliwa i nie nazbyt łagodna, ma stanowić dostatecznie surowy odwet społeczeństwa i spełnić cele prewencji indywidualnej.

Przy okazji poprawiono jeszcze jeden drobiazg, który jednak ma znaczenie. Sąd Okręgowy opisał czyn jako “zbrodnię”. Tymczasem art. 148 § 4 k.k. przewiduje występek, nie zbrodnię. Sąd Apelacyjny zmienił opis: w miejsce określenia “tj. zbrodni” przyjął określenie “tj. czynu”.

Na poczet kary zaliczono okres tymczasowego aresztowania również od 24 września 2025 roku do 22 kwietnia 2026 roku. Oskarżonego zwolniono od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, bo ich uiszczenie byłoby zbyt uciążliwe ze względu na jego sytuację rodzinną i majątkową.

Co z tej historii wynika

Afekt nie musi być nagły. Utrwalony w orzecznictwie obraz zabójstwa z afektu to wybuch w reakcji na jedno dramatyczne zdarzenie. Sądy dopuszczają jednak drugi wariant: napięcie narastające przez lata, które znajduje ujście pod wpływem bodźca pozornie błahego. Wtedy proporcji nie ocenia się między ostatnim zdarzeniem a skutkiem, tylko między całym nagromadzonym ciężarem a skutkiem.

Bierność to nie to samo co wina. Prokurator zbudował apelację na tezie, że kto przez lata nie próbuje wyjść z konfliktu, sam odpowiada za swoje wzburzenie. Sąd odpowiedział, że wycofanie i unikanie sporu, zwłaszcza u człowieka o takiej konstrukcji psychicznej, nie jest zawinionym doprowadzeniem się do afektu. I przypomniał, że próg jest inny, niż sądził oskarżyciel: wzburzenie nie może wynikać z wyłącznej winy sprawcy, a nie musi wynikać z wyłącznej winy drugiej strony.

In dubio pro reo nie zastępuje oceny dowodów. Sąd pierwszej instancji ogłosił, że nie da się zweryfikować wersji oskarżonego, i rozstrzygnął wątpliwości na jego korzyść. Sąd odwoławczy stwierdził, że wątpliwości w ogóle nie było: zeznania świadków potwierdzały tę wersję, a przeciwnych dowodów brakowało. Zasada z art. 5 § 2 k.p.k. nie może być ucieczką przed decyzją, którą da się podjąć.

Wypisanie okoliczności łagodzących nie jest ich uwzględnieniem. To najostrzejszy fragment uzasadnienia. Sąd Okręgowy wymienił cztery okoliczności przemawiające za łagodniejszą karą, po czym orzekł karę maksymalną. Sąd Apelacyjny uznał, że to oznacza, iż faktycznie ich nie wziął pod uwagę. Uzasadnienie musi się zgadzać z sentencją, inaczej jest tylko ozdobą.

Stopień winy to sufit, nie sugestia. Art. 53 § 1 zd. 2 k.k. mówi, że dolegliwość kary nie może przekraczać stopnia winy, i przepis ten działa bezwzględnie: nawet jeśli surowsza kara czyniłaby zadość wszystkim innym celom, wymierzyć jej nie wolno. Nieznacznie ograniczona zdolność kierowania postępowaniem obniża winę, a obniżona wina obniża dopuszczalną karę.

Jak to się potoczyło

  1. około dziesięć lat przed zdarzeniem

    Rozdzielone pokoje

    Po posądzeniu żony o zdradę oskarżony przestaje zajmować z nią wspólny pokój. Ogranicza kontakty do minimum, większość czasu spędza w pracy.

  2. lata konfliktu

    Postawa bierna

    Proponuje żonie, by wystąpiła o rozwód, sam deklaruje, że pozwu nie złoży. Planuje wyprowadzkę i zmianę pracy w niedalekiej przyszłości.

  3. dzień zdarzenia

    Pierwszy atak z użyciem noża

    Po raz pierwszy w historii tego konfliktu dochodzi do ataku z użyciem noża. Biegli mówią o spiętrzeniu afektu i jego gwałtownym rozładowaniu.

  4. postępowanie przygotowawcze

    Opinia sądowo-psychiatryczna

    Biegli stwierdzają afekt fizjologiczny, nieznacznie ograniczoną zdolność kierowania postępowaniem i niskie prawdopodobieństwo ponownego czynu. Wskazują też na stan somatyczny wywołany wieloletnią cukrzycą.

  5. 24 września 2025

    Sąd Okręgowy w Lublinie: art. 148 § 4 k.k., kara maksymalna

    Sąd przyjmuje kwalifikację uprzywilejowaną, wymienia okoliczności łagodzące, a potem orzeka karę w górnej granicy ustawowego zagrożenia. Jeden z sędziów składa zdanie odrębne co do kwalifikacji.

  6. apelacje

    Dwa kierunki

    Prokurator zaskarża wyrok na niekorzyść, w całości, żądając kwalifikacji z art. 148 § 1 k.k. i 16 lat. Obrońca wnosi apelację na korzyść oskarżonego.

  7. 24 marca, 2 i 22 kwietnia 2026

    Trzy terminy rozprawy apelacyjnej

    Sąd Apelacyjny w Lublinie rozpoznaje sprawę na trzech posiedzeniach.

  8. 22 kwietnia 2026

    Sześć lat zamiast maksimum

    Apelacja prokuratora nieuwzględniona, kwalifikacja utrzymana, kara obniżona do 6 lat pozbawienia wolności. Opis czynu poprawiony: „czynu”, nie „zbrodni”.

Jak orzekł sąd

Sąd Apelacyjny w Lublinie oddalił zarzuty prokuratora i utrzymał kwalifikację z art. 148 § 4 k.k., czyli zabójstwo pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. Uznał, że afekt narastał latami i został rozładowany po pierwszym w historii konfliktu ataku z użyciem noża, a oskarżony, człowiek wycofany i bierny, nie ponosi wyłącznej winy za doprowadzenie się do tego stanu. Jednocześnie zmienił wyrok na korzyść oskarżonego: sąd pierwszej instancji wymienił okoliczności łagodzące, po czym orzekł karę w górnej granicy ustawowego zagrożenia, czyli faktycznie ich nie uwzględnił. Sąd Apelacyjny obniżył karę do 6 lat pozbawienia wolności, poprawił też opis czynu, zastępując słowo „zbrodni” słowem „czynu”, bo art. 148 § 4 k.k. jest występkiem. Na poczet kary zaliczył tymczasowe aresztowanie także od 24 września 2025 r. do 22 kwietnia 2026 r. i zwolnił oskarżonego od kosztów postępowania odwoławczego.

Podstawa prawna

  • art. 148 § 1 k.k.: typ podstawowy zabójstwa; tej kwalifikacji domagał się prokurator
  • art. 148 § 4 k.k.: zabójstwo pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, typ uprzywilejowany, będący występkiem, a nie zbrodnią; górna granica zagrożenia to 10 lat pozbawienia wolności
  • art. 53 § 1 k.k.: dyrektywy wymiaru kary; sąd musi uwzględnić stopień społecznej szkodliwości, okoliczności obciążające i łagodzące oraz cele kary
  • art. 53 § 1 zd. 2 k.k.: dolegliwość kary nie może przekraczać stopnia winy; to stopień winy limituje górną granicę kary
  • art. 53 § 2c k.k.: okoliczność będąca znamieniem typu przestępstwa nie może być drugi raz liczona jako modyfikator kary
  • art. 5 § 2 k.p.k.: zasada in dubio pro reo; nie wolno po nią sięgać, gdy da się ocenić dowody i poczynić pewne ustalenia
  • art. 438 pkt 3 k.p.k.: zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, na którym oparł apelację prokurator
  • art. 63 § 1 k.k.: zaliczenie okresu tymczasowego aresztowania na poczet orzeczonej kary
  • art. 624 § 1 k.p.k.: zwolnienie od kosztów sądowych ze względu na sytuację majątkową

Sąd Apelacyjny w Lublinie

Sygnatura akt: II AKa 390/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej