Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Igor Wilczek
oskarżony
Mężczyzna z długą historią uzależnień, wcześniej karany za podobne przestępstwo. Apelację napisał sam, odręcznie, dwie strony. Dopiero w niej wspomniał o leczeniu psychiatrycznym.
-
Zofia Urbanek
świadek, pracownica apteki
Wyszczególniła, jakie dokładnie produkty zniknęły z dolnych półek regału. Sąd podkreślił, że jako osoba obca nie miała powodu obciążać oskarżonego ponad to, co się zdarzyło.
-
Sąd Okręgowy w Siedlcach
sąd drugiej instancji
Uznał apelację za bezzasadną, ale zanim ją oddalił, sam przeprowadził dowód, o który oskarżony nigdy wcześniej nie wnosił, i przydzielił mu obrońcę z urzędu.
Na nagraniu z monitoringu wszystko widać dokładnie i bez emocji. Mężczyzna z czarną torbą staje w kolejce do okienka aptecznego. Po chwili odchodzi na bok, do regału z kosmetykami. Pochyla się nad dolnymi półkami. Ręka porusza się kilka razy, zgarniając produkty do torby.
Potem wraca do okienka. Nie wykłada niczego na ladę. Wychodzi.
Kamera pod sufitem zarejestrowała całą sekwencję. Sąd nazwał ten materiał dowodem obiektywnym i bezwpływowym, i to sformułowanie okazało się kluczowe dla dalszego losu sprawy.
Ile było warte to, co zmieściło się w torbie
Pracownica apteki, Zofia Urbanek, wyszczególniła później, co dokładnie zniknęło z półek. Artykuły kosmetyczne, wiele pozycji. Ich łączna wartość: 2 194,59 zł.
Ta liczba stała się osią całego sporu prawnego, choć na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie.
Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim wyrokiem z 27 stycznia 2026 roku skazał Igora Wilczka za czyn z art. 278 § 1 k.k. w związku z art. 64 § 1 k.k. Pierwszy przepis to kradzież. Drugi to recydywa: surowsze traktowanie sprawcy, który popełnił podobne przestępstwo umyślne po odbyciu kary za poprzednie.
Oskarżony przyznał się do zarzutu. Mimo to złożył apelację, i to napisaną osobiście.
Apelacja bez zarzutów
Formularz uzasadnienia sądu odwoławczego ma rubrykę na zaznaczenie, jakie zarzuty podniósł skarżący. W tej sprawie zaznaczono kratkę “brak zarzutów”.
To nie było niedopatrzenie. Sąd Okręgowy w Siedlcach zaznaczył wprost: oskarżony nie sformułował zarzutów z art. 439 pkt 1 k.p.k. ani z art. 438 pkt 1-4 k.p.k., ale w świetle art. 427 § 1 i 2 k.p.k., odczytanego a contrario, nie miał takiego obowiązku.
To ważna asymetria polskiej procedury karnej. Zawodowy pełnomocnik musi w apelacji wskazać konkretne zarzuty odwoławcze i je uzasadnić. Oskarżony piszący sam nie musi. Sąd czyta jego pismo i sam odczytuje z niego, co skarżący kwestionuje.
Tu odczytał dwie rzeczy. Po pierwsze, oskarżony podważał ustalenia faktyczne. Po drugie, sygnalizował coś, o czym nigdy wcześniej nie mówił.
Zdanie, przez które sąd sam przeprowadził dowód
W apelacji pojawiła się wzmianka o leczeniu psychiatrycznym.
Wcześniej nie było o tym słowa. Ani podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym, ani w toku postępowania przed sądem pierwszej instancji oskarżony nie podnosił, że leczy się psychiatrycznie, neurologicznie czy odwykowo.
Sąd Okręgowy mógł potraktować to jako spóźnioną próbę. Zrobił coś innego: powziął wątpliwość co do poczytalności i dopuścił dowód z opinii sądowo-psychiatrycznej. Nie tylko co do stanu w chwili czynu, ale też co do tego, czy oskarżony jest w stanie samodzielnie się bronić.
Dodatkowo wyznaczył mu obrońcę z urzędu na postępowanie odwoławcze.
Opinia okazała się jednoznaczna. Biegli nie stwierdzili choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego. Rozpoznali natomiast dysharmonijną osobowość oraz zespół uzależnienia od kilku substancji psychoaktywnych, heroiny i alkoholu.
Sąd ocenił tę opinię przez pryzmat art. 200 § 2 k.p.k.: jasna, pełna, zrozumiała, przekonująca, wskazująca zastosowane metody badawcze i wyjaśniająca podstawy wniosków końcowych.
Dlaczego substancje nie zadziałały jako obrona
Najciekawszy fragment opinii dotyczy art. 31 § 2 k.k., czyli znacznie ograniczonej poczytalności.
Oskarżony twierdził, że znajdował się w stanie wyłączającym świadome działanie i że nie towarzyszył mu zamiar osiągnięcia korzyści majątkowej. Biegli odrzucili to i podali konkretny powód: działanie heroiny lub klonazepamu nie miało tu znaczenia, bo w taki stan wprowadził się nie po raz pierwszy i znał działanie tych substancji na swój organizm.
To sedno konstrukcji odpowiedzialności za czyny popełnione po odurzeniu. Ktoś, kto wielokrotnie sięgał po tę samą substancję, wie, co ona z nim robi. Wprawiając się w ten stan, podejmuje świadomą decyzję o jego skutkach. Prawo nie pozwala potem tłumaczyć czynu stanem, który sprawca sam u siebie wywołał, znając konsekwencje.
Biegli stwierdzili też, że oskarżony może brać udział w postępowaniu i prowadzić obronę w sposób samodzielny i rozsądny. Sąd Okręgowy podkreślił, że mimo to i tak przydzielił mu obrońcę, więc o naruszeniu prawa do obrony nie może być mowy.
Dwa tysiące złotych i granica między kodeksami
Główny wysiłek apelacji zmierzał gdzie indziej: do przesunięcia czynu z kodeksu karnego do kodeksu wykroczeń.
W polskim prawie kradzież ma próg wartościowy. Poniżej ustawowej granicy jest wykroczeniem z art. 119 k.w. Powyżej, przestępstwem z art. 278 § 1 k.k. Różnica jest zasadnicza: inne postępowanie, inne kary, inne konsekwencje w rejestrze karnym.
Sąd zamknął ten wątek jednym ustaleniem: skradzione mienie miało wartość ponad dwukrotnie przekraczającą próg dzielący przestępstwo od wykroczenia. Nie było więc czego przekwalifikowywać.
Została druga furtka: wypadek mniejszej wagi. To instytucja, która przy tej samej kwalifikacji pozwala potraktować czyn znacznie łagodniej.
Sąd przytoczył definicję z orzecznictwa: wypadek mniejszej wagi to sytuacja, w której okoliczności popełnienia przestępstwa, zwłaszcza przedmiotowo-podmiotowe znamiona czynu, charakteryzują się przewagą elementów łagodzących, sprawiających, że czyn nie przybiera zwyczajnej postaci i zasługuje na znacznie łagodniejsze potraktowanie.
I wyliczył, dlaczego tu takiej przewagi nie ma.
Ukradł nie jeden produkt, lecz wiele. Wartość ponad dwukrotnie przekraczała próg. Działał w sposób zaplanowany, co sąd wywiódł z jednego szczegółu widocznego na nagraniu: przyszedł z torbą. Działał w obecności innych klientów apteki. I nie zrobił tego z potrzeby, tylko po to, by uzyskać korzyść majątkową.
Sąd odniósł się jeszcze do jednego argumentu, który w apelacjach pojawia się często. Fakt, że oskarżony przyznał się do zarzutu, nie ma wpływu na ocenę czynu jako wypadku mniejszej wagi. Przyznanie się dotyczy postawy sprawcy po czynie, a wypadek mniejszej wagi ocenia się według okoliczności samego czynu.
Co zostało z tego wyroku
Sąd Okręgowy utrzymał wyrok w mocy w całości i nie dopatrzył się uchybień podlegających uwzględnieniu z urzędu.
Obrońcy z urzędu przyznano ze Skarbu Państwa 1033,20 zł, w tym 193,20 zł podatku VAT, za obronę w postępowaniu odwoławczym.
Samego oskarżonego sąd zwolnił od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, ustalając, że wydatki tego postępowania ponosi Skarb Państwa. To rozstrzygnięcie warto zauważyć: przegrał w całości, a i tak nie obciążono go kosztami, bo art. 624 § 1 k.p.k. pozwala sądowi na takie zwolnienie ze względu na sytuację majątkową skazanego.
Co z tej historii wynika
Oskarżony piszący apelację sam nie musi formułować zarzutów. Art. 427 § 2 k.p.k. wymaga tego od podmiotów fachowych. Pismo osoby niereprezentowanej sąd czyta całościowo i sam ustala, co jest kwestionowane. To realne ułatwienie, choć nie zwalnia z konieczności wskazania, co konkretnie w wyroku jest złe.
Sygnał o chorobie psychicznej sąd sprawdza, nawet zgłoszony późno. Wzmianka o leczeniu psychiatrycznym, która nie padła ani w prokuraturze, ani przed sądem pierwszej instancji, wystarczyła, by sąd odwoławczy z urzędu dopuścił opinię biegłych i wyznaczył obrońcę. Wątpliwość co do poczytalności to nie jest kwestia terminów procesowych.
Odurzenie nie chroni tego, kto zna działanie substancji. Biegli odrzucili art. 31 § 2 k.k. nie dlatego, że substancje nie działały, tylko dlatego, że oskarżony wprowadzał się w ten stan wielokrotnie i znał jego skutki. Świadome wprawienie się w stan odurzenia nie znosi odpowiedzialności za to, co się w nim robi.
Wypadek mniejszej wagi ocenia się po czynie, nie po postawie sprawcy. Przyznanie się do winy może wpłynąć na wymiar kary, ale nie zmienia kwalifikacji. Liczą się okoliczności samego zdarzenia: ile, jak zaplanowane, w jakich warunkach, z jakiej pobudki.
Torba bywa dowodem zamiaru. Sąd wywiódł planowanie z tego, że sprawca przyszedł do apteki z czarną torbą, i z tego, jak systematycznie zgarniał towar z dolnych półek. Nagranie z monitoringu ustala nie tylko fakt zaboru, ale i sposób działania, a ten przesądza o ocenie prawnej.
Jak to się potoczyło
-
dzień kradzieży
Kolejka do okienka
Mężczyzna staje w kolejce z czarną torbą, podchodzi do regału z kosmetykami, pochyla się i wielokrotnym ruchem ręki zagarnia produkty z dolnych półek.
-
kilka minut później
Wyjście bez wykładania towaru
Podchodzi do okienka, nie wykłada niczego na ladę i wychodzi. Wszystko rejestruje monitoring.
-
postępowanie przygotowawcze
Przesłuchanie w charakterze podejrzanego
Nie podnosi, by leczył się psychiatrycznie, neurologicznie ani odwykowo. Przyznaje się do zarzutu.
-
27 stycznia 2026
Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim skazuje
Czyn zakwalifikowany z art. 278 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 1 k.k. Wartość skradzionych kosmetyków: 2 194,59 zł.
-
apelacja
Dwa nowe wątki
Oskarżony pisze apelację osobiście. Po raz pierwszy wspomina o leczeniu psychiatrycznym i domaga się uznania czynu za wykroczenie albo umorzenia postępowania.
-
postępowanie odwoławcze
Opinia sądowo-psychiatryczna
Sąd Okręgowy dopuszcza dowód z urzędu i wyznacza obrońcę z urzędu. Biegli rozpoznają dysharmonijną osobowość i uzależnienie, ale wykluczają zniesioną i znacznie ograniczoną poczytalność.
-
11 sierpnia 2026
Wyrok utrzymany w mocy
Apelacja bezzasadna. Obrońcy z urzędu przyznano 1033,20 zł, oskarżonego zwolniono od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Siedlcach utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Mińsku Mazowieckim z 27 stycznia 2026 roku. Uznał, że nagranie z monitoringu w połączeniu z zeznaniami pracownicy apteki pozwala kategorycznie stwierdzić sprawstwo. Dopuścił w postępowaniu odwoławczym dowód z opinii sądowo-psychiatrycznej, której oskarżony domagał się dopiero w apelacji: biegli wykluczyli zniesioną i znacznie ograniczoną poczytalność z art. 31 § 2 k.k. Odmówił przyjęcia wypadku mniejszej wagi i przekwalifikowania czynu na wykroczenie z art. 119 k.w. Zasądził 1033,20 zł (w tym 193,20 zł podatku VAT) dla obrońcy z urzędu i zwolnił oskarżonego od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze.
Podstawa prawna
- art. 278 § 1 k.k.: kradzież, zabór cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia
- art. 64 § 1 k.k.: recydywa, surowsze zagrożenie dla sprawcy, który popełnia podobne przestępstwo umyślne po odbyciu kary
- art. 119 k.w.: kradzież rzeczy o wartości nieprzekraczającej progu ustawowego stanowi wykroczenie, nie przestępstwo
- art. 31 § 2 k.k.: znacznie ograniczona poczytalność w chwili czynu; nie stosuje się, gdy sprawca sam wprawił się w taki stan, znając działanie substancji
- art. 7 k.p.k.: swobodna ocena dowodów zgodna z zasadami wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego
- art. 200 § 2 k.p.k.: wymogi opinii biegłego, jasność, pełność, wskazanie metod badawczych
- art. 427 § 1 i 2 k.p.k.: oskarżony wnoszący apelację osobiście nie musi formułować zarzutów odwoławczych
- art. 624 § 1 k.p.k.: zwolnienie od kosztów sądowych ze względu na sytuację majątkową
Czytaj dalej
Historia z sądu Miał sądowy zakaz handlu samochodami. Sprowadzał je dalej, tylko pod cudzą firmą
Sąd Rejonowy skazał go na 8 miesięcy pozbawienia wolności za złamanie dwóch sądowych zakazów prowadzenia działalności gospodarczej. Obrona żądała uniewinnienia, argumentując, że oskarżony tylko współpracował ze spółką, której prezesem był kto inny.
Historia z sądu Dwaj biegli, dwa przeciwne wnioski o jednym podpisie. Sąd wybrał jeden i wyjaśnił dlaczego
Dziesięć miesięcy pozbawienia wolności za pomocnictwo w oszustwie na 50 tysięcy złotych. Wszystko zależało od jednego pytania: czy podpis pod umową rachunku bankowego nakreślił oskarżony.
Historia z sądu Obrona nazwała to wzajemną awanturą. Sąd zapytał, kto tu miał przewagę
Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu, dozór kuratora i pytanie, czy wzajemne wyzwiska między małżonkami wykluczają odpowiedzialność za znęcanie się.
Historia z sądu Przy nim mówiła o zlewie. Gdy wyszedł, powiedziała policji co innego
Trzy zarzuty: groźby, kradzież i uszkodzenie ciała. Dwa z nich oskarżony kwestionował, opierając się na pierwszej wersji pokrzywdzonej i na świadku, który miał ją potwierdzić.