Korytarz sądu okręgowego, rząd drzwi do sal rozpraw, na ścianie wokanda z listą spraw

Czworo kredytobiorców, umowa z 2006 roku i sąd, który poszedł pod prąd

Czworo kredytobiorców żądało ustalenia nieistnienia stosunku prawnego z umowy z 2006 roku i zapłaty 127 055,52 zł. W toku sprawy bank upadł. Sąd rozstrzygnął tylko o żądaniu ustalenia.

Prawo konsumenckie Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 15 kwietnia 2026 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sąd Okręgowy w Warszawie, I Wydział Cywilny. Pozew wpłynął w czerwcu 2020 roku, wyrok częściowy zapadł w kwietniu 2026 roku.
Sąd Okręgowy w Warszawie, I Wydział Cywilny. Pozew wpłynął w czerwcu 2020 roku, wyrok częściowy zapadł w kwietniu 2026 roku.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Piotr i Agnieszka, powodowie, kredytobiorcy główni (postać fikcyjna)

    Piotr i Agnieszka

    powodowie, kredytobiorcy główni

    Szukali finansowania zakupu mieszkania na rynku pierwotnym. Nie mieli wystarczającej zdolności kredytowej, więc poprosili bliskich o wstąpienie do umowy.

  • Irena i Łukasz, powodowie, współkredytobiorcy (postać fikcyjna)

    Irena i Łukasz

    powodowie, współkredytobiorcy

    Przystąpili do umowy, żeby domknąć zdolność kredytową. Wniosek kredytowy złożyli dziesięć dni po pierwszej parze.

  • Syndyk masy upadłości banku, pozwany (postać fikcyjna)

    Syndyk masy upadłości banku

    pozwany

    Wstąpił do sprawy po ogłoszeniu upadłości banku. Prowadzi postępowanie na rzecz upadłego, ale we własnym imieniu. Wniósł o oddalenie powództwa.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji

    Napisał wprost, że zna dominującą linię orzeczniczą w sprawach frankowych i mimo pełnego poszanowania dla niej przyjmuje w tej sprawie odmienną ocenę.

W październiku 2006 roku dwie osoby szukały finansowania zakupu mieszkania na rynku pierwotnym. Poszły do pośrednika kredytowego. Nie miały wystarczającej zdolności kredytowej, więc poprosiły dwoje bliskich, żeby wstąpili do umowy jako współkredytobiorcy.

Wybrali kredyt indeksowany kursem franka szwajcarskiego, bo w porównaniu z kredytem złotowym rata była znacząco niższa. Przy składaniu wniosków podpisali oświadczenia, że po zapoznaniu się z występującym ryzykiem kursowym oraz ryzykiem zmiennej stopy procentowej wnoszą o udzielenie kredytu indeksowanego.

Umowę podpisano 14 listopada 2006 roku. Bank udzielił kredytu w kwocie 143 022,27 zł indeksowanego kursem franka, na 360 miesięcy. Oprocentowanie na dzień sporządzenia umowy: 3,36 procent w skali roku, przy marży banku 1,65 procent.

Trzynaście lat później złożyli reklamację, a w czerwcu 2020 roku pozew: o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego i zapłatę 127 055,52 zł, ewentualnie o zapłatę 42 462,32 zł i ustalenie bezskuteczności wymienionych postanowień umowy i regulaminu.

15 kwietnia 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo w zakresie żądania o ustalenie.

Dlaczego to tylko wyrok częściowy

Zanim sąd doszedł do meritum, musiał rozwiązać problem proceduralny, który w sprawach frankowych z ostatnich lat pojawia się coraz częściej: bank upadł.

Postępowanie zawieszono na podstawie art. 174 § 1 pkt 4 k.p.c. ze skutkiem od 20 lipca 2023 roku i wezwano syndyka masy upadłości do udziału w sprawie. Potem w zakresie żądania ustalenia postępowanie podjęto, po czym znów zawieszono, tym razem na podstawie art. 177 § 1 pkt 1 k.p.c., do czasu prawomocnego zakończenia postępowania upadłościowego.

Odblokowała je uchwała Sądu Najwyższego z 19 września 2024 roku (III CZP 5/24), zgodnie z którą żądanie ustalenia nieważności umowy nie jest sprawą o wierzytelność podlegającą zgłoszeniu do masy upadłości i może być rozpoznawane z udziałem syndyka. Po zażaleniu powodów Sąd Apelacyjny uchylił postanowienie o zawieszeniu w tej części.

Dlatego wyrok ma charakter częściowy w rozumieniu art. 317 § 1 k.p.c. Rozstrzyga o żądaniu ustalenia, a roszczenia o zapłatę pozostają zawieszone w związku z postępowaniem upadłościowym. Z tego samego powodu w wyroku nie ma rozstrzygnięcia o kosztach: art. 108 § 1 k.p.c. każe orzekać o nich w orzeczeniu kończącym sprawę w instancji, a wyrok częściowy takim orzeczeniem nie jest.

Warto odnotować też uwagę sądu o interesie prawnym. Co do zasady, gdy powód dochodzi zapłaty, powództwo o ustalenie jest zbędne, bo ochrona jest w pełni zapewniona powództwem o świadczenie, a wtedy brak interesu prawnego z art. 189 k.p.c. Tutaj roszczenia o zapłatę pozostają zawieszone, a kwestia ważności umowy nie została rozstrzygnięta w postępowaniu upadłościowym, więc interes prawny powstał właśnie dzięki upadłości banku.

Krok pierwszy: czy indeksacja jest w ogóle dopuszczalna

Sąd zaczął od pytania podstawowego: czy klauzula waloryzacyjna mieści się w granicach swobody umów.

Odpowiedział twierdząco. Wobec braku normy, która wykluczałaby taką formułę z polskiego porządku prawnego, tego typu postanowienie musi być uznane za dopuszczalne, zarówno między osobami fizycznymi, jak i między bankiem a jego klientem. Powołał się na wyrok Sądu Najwyższego z 22 stycznia 2016 roku (I CSK 1049/14), zgodnie z którym umowa kredytu indeksowanego mieści się w konstrukcji ogólnej umowy kredytu bankowego i stanowi jej możliwy wariant.

Wsparł to art. 358(1) § 2 k.c., pozwalającym zastrzec, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości. Rozumowanie sądu: skoro można zastrzec miernik inny niż pieniądz, to tym bardziej można zastrzec, że miernikiem będzie pieniądz wyrażony w innej walucie.

Krok drugi: kto ponosi ryzyko

Tu sąd rozwinął argumentację, która odróżnia to uzasadnienie od większości wyroków frankowych.

Zwrócił uwagę na asymetrię prawną działającą na korzyść konsumenta. Bank, udzielając kredytu na dwadzieścia czy trzydzieści lat, nie może po latach żądać przed sądem zmiany zobowiązania, powołując się choćby na utratę siły nabywczej złotego, bo art. 358(1) § 4 k.c. wprost zabrania takiego żądania stronie prowadzącej przedsiębiorstwo. Klient banku takiego ograniczenia nie ma: może powołać się na klauzulę rebus sic stantibus z art. 357(1) k.c.

Dalej sąd tłumaczył ekonomikę produktu. Bank, udzielając kredytu indeksowanego, pozbywa się części ryzyka związanego z utratą wartości nabywczej złotego i dlatego może zaproponować niższe realne oprocentowanie i niższą marżę. Ryzyko walutowe nie jest przy tym, zdaniem sądu, jednostronne: nie da się wykluczyć scenariusza, w którym frank znacząco traci wobec złotego.

Kluczowy fragment dotyczy jednak stawki referencyjnej. Sąd stwierdził, że ryzyko kursowe było niwelowane przez wskaźnik LIBOR, którego wprowadzenie do umowy wiązało się ze znacznie korzystniejszym oprocentowaniem niż przy kredycie złotowym opartym na WIBOR. Stawka LIBOR malała każdorazowo, gdy rosła wartość franka. To, jego zdaniem, przeczy twierdzeniu o wystawieniu kredytobiorców na nieograniczone ryzyko.

Co do informowania o ryzyku sąd ustalił, że kredytobiorcy zostali poinformowani w sposób zrozumiały, w treści umowy wskazano dodatkowe ryzyko, a oni podpisali stosowne oświadczenia. Procedura odbywała się zgodnie z rekomendacją S i była dostateczna. Sąd nie znalazł podstaw, by przypisać bankowi działanie w złej wierze.

Zeznaniom powodów w tej części odmówił wiary. Uznał za wątpliwe, żeby ktoś związał się długoterminowym kredytem waloryzowanym na podstawie rozmowy, która nie wyjaśniała wątpliwości, bez szczegółowego zapoznania się z warunkami, i napisał, że uwzględnienie takiego stanowiska sankcjonowałoby postawę niemieszczącą się we wzorcu przeciętnego, roztropnego i należycie dbającego o swój interes konsumenta.

Odrzucił też zarzut sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, wskazując na moment oceny: taka sprzeczność musiałaby istnieć już w dacie zawarcia umowy, a wtedy, zgodnie z twierdzeniami samych powodów, umowa była dla nich korzystna, bo raty były znacząco niższe niż przy kredycie bez waloryzacji.

Krok trzeci: abuzywność i ciężar dowodu

Test z art. 385(1) § 1 k.c. wymaga spełnienia kilku przesłanek łącznie. Sąd przyznał powodom rację co do jednej.

Zarzut braku indywidualnego uzgodnienia postanowień uznał za trafny, zaznaczając od razu, że nie zawiera on w sobie pejoratywnej oceny: trudno oczekiwać, aby każda umowa kredytowa poprzedzana była negocjowaniem zindywidualizowanych postanowień.

Pozostałe zarzuty nazwał gołosłownymi, i to jest oś całego rozstrzygnięcia.

Powodowie twierdzili, że bank miał dowolność ustalania kursu. Sąd odpowiedział, że zarzut ten dotyczy w istocie kursu przeliczenia, a nie wysokości raty, która wynikała z harmonogramu. I że sam fakt, iż kurs wyznaczali pracownicy banku, nie oznacza jeszcze, że był dowolny, skoro tabela była sporządzana na podstawie kursów obowiązujących na rynku międzybankowym.

Następnie wskazał, co należało zrobić: powodowie powinni byli przytoczyć konkretne kursy stosowane przez bank i porównać je z kursami notowanymi na rynku, wykazując, że odbiegają od nich tak dalece, iż można je uznać za ustalane dowolnie. Takiej inicjatywy dowodowej nie było, więc na podstawie art. 6 k.c. okoliczność uznano za niewykazaną.

Sąd poszedł dalej i wskazał, jaki punkt odniesienia byłby właściwy. Stwierdził, że wartość rynkowa nie jest wyznaczana przez średni kurs NBP. Po pierwsze, art. 358 § 2 k.c. wprowadzono długo po zawarciu tej umowy. Po drugie, kurs średni NBP nie jest ani rynkowym kursem kupna, ani rynkowym kursem sprzedaży: to kurs, po którym w danym dniu ani bank, ani kredytobiorca nie kupią i nie sprzedadzą waluty.

Do spreadu podszedł podobnie. Stosowanie kursu kupna przy wypłacie i kursu sprzedaży przy spłacie wynikało z postanowień sformułowanych jednoznacznie, a występowanie dwóch kursów jest powszechną praktyką rynkową. Bank, chcąc udzielić kredytu we frankach, musiał tę walutę nabyć, stąd kurs kupna; kredytobiorca, chcąc spłacić ratę, musiał ją kupić, stąd kurs sprzedaży.

Wreszcie sąd nazwał to, co uznał za rzeczywistą przyczynę pozwu: negatywną ocenę opłacalności kredytu, będącą wynikiem wzrostu kursu waluty, a nie naruszenia dobrych obyczajów przy zawieraniu umowy. Zauważył, że przez lata kredytobiorcy nie zgłaszali zastrzeżeń do tabeli kursowej i osiągali wymierne korzyści, spłacając wyraźnie niższe raty niż osoby z kredytami złotowymi. Dodał, że byli uprawnieni do spłaty bezpośrednio w walucie indeksacji, co pozwalało ograniczyć albo wyeliminować ryzyko kursowe.

Zarzut nadużycia prawa podniesiony przez pozwanego sąd uznał za bezprzedmiotowy, zaznaczając, że sam fakt dochodzenia przez konsumentów ochrony nie jest nadużyciem prawa z art. 5 k.c.

Sąd, który wie, że idzie pod prąd

Najbardziej niezwykłe zdanie tego uzasadnienia nie dotyczy franka ani indeksacji.

Sąd napisał, że ma świadomość dominującej linii orzeczniczej w sprawach kredytów waloryzowanych kursem waluty obcej oraz najnowszych wypowiedzi judykatury i doktryny. I że z pełnym poszanowaniem dla tego dorobku, w realiach tej sprawy, uznał za zasadne przyjęcie odmiennej oceny, opartej na treści obowiązujących przepisów i na poglądach nadal obecnych w orzecznictwie.

Zasugerował przy tym, jaka instytucja mogłaby jego zdaniem pasować do tego typu sporów. Skoro orzecznictwo TSUE nakazuje szukać sposobu utrzymania umów w mocy przy pomocy regulacji krajowych, to odpowiednim narzędziem mógłby być art. 357(1) k.c., pozwalający sądowi, przy nadzwyczajnej zmianie stosunków, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia albo nawet rozwiązać umowę wraz z rozliczeniem stron.

To wyrok pierwszej instancji i to częściowy. Postępowanie w zakresie roszczeń pieniężnych toczy się dalej, a rozstrzygnięcie o kosztach zapadnie dopiero w wyroku końcowym.

Co z tej historii wynika

Sprawy frankowe nie są rozstrzygane automatycznie. Istnieje dominująca linia orzecznicza korzystna dla kredytobiorców, ale poszczególne składy orzekające mogą od niej odejść, i ten sąd zrobił to świadomie, wprost się do tego przyznając w uzasadnieniu.

Ciężar dowodu potrafi przesądzić o wyniku. Sąd nie stwierdził, że bank ustalał kursy uczciwie. Stwierdził, że powodowie nie wykazali, iż było inaczej. Zarzut dowolności kursu wymagał, w ocenie tego sądu, zestawienia konkretnych kursów banku z notowaniami rynkowymi, a takiego materiału w aktach nie było.

Upadłość banku zmienia bieg sprawy. Roszczenia pieniężne trafiają do postępowania upadłościowego i zostają zawieszone, a stroną staje się syndyk. Dzięki uchwale III CZP 5/24 samo żądanie ustalenia nieważności można rozpoznać niezależnie, i to ono paradoksalnie odzyskuje wtedy interes prawny z art. 189 k.p.c.

Wyrok częściowy nie zawiera rozstrzygnięcia o kosztach. Art. 108 § 1 k.p.c. wiąże je z orzeczeniem kończącym sprawę w instancji. To techniczny szczegół, ale w praktyce oznacza, że rachunek za proces wystawiany jest dopiero na końcu.

Podpisane oświadczenie o ryzyku kursowym ma znaczenie. W wielu wyrokach sądy uznają takie oświadczenia za blankietowe i niewystarczające. Tutaj sąd uznał je, wraz z zapisami umowy i zgodnością procedury z rekomendacją S, za dowód należytego poinformowania.

Korzyść z pierwszych lat umowy wraca jako argument. Niższe oprocentowanie oparte na stawce zagranicznej i niższe raty niż przy kredycie złotowym posłużyły sądowi za dowód, że w chwili zawarcia umowy interesy konsumentów nie były naruszone, bo abuzywność ocenia się według stanu z dnia zawarcia umowy, a nie z dnia, w którym kurs poszedł w górę.

Jak to się potoczyło

  1. 13 i 23 października 2006

    Wnioski kredytowe

    Dwie pary składają wnioski o kredyt mieszkaniowy na 140 000 zł powiększone o koszty ubezpieczenia i prowizji, indeksowany kursem franka, na 360 miesięcy. Przy składaniu wniosku podpisują oświadczenia o zapoznaniu się z ryzykiem kursowym.

  2. 14 listopada 2006

    Podpisanie umowy

    Bank udziela kredytu w kwocie 143 022,27 zł indeksowanego kursem franka. Oprocentowanie na dzień sporządzenia umowy wynosi 3,36 procent w skali roku, przy marży 1,65 procent.

  3. 12 listopada 2019

    Reklamacja

    Kredytobiorcy kwestionują możliwość stosowania klauzul przeliczeniowych i twierdzą, że pobrane kwoty stanowią świadczenie nienależne.

  4. 30 czerwca 2020

    Pozew

    Żądanie ustalenia nieistnienia stosunku prawnego oraz zapłaty 127 055,52 zł, ewentualnie zapłaty 42 462,32 zł i ustalenia bezskuteczności wskazanych postanowień.

  5. 20 lipca 2023

    Upadłość banku

    Postępowanie zostaje zawieszone na podstawie art. 174 § 1 pkt 4 k.p.c., a do sprawy wezwany zostaje syndyk masy upadłości.

  6. 19 września 2024

    Uchwała Sądu Najwyższego III CZP 5/24

    Żądanie ustalenia nieważności umowy nie jest sprawą o wierzytelność podlegającą zgłoszeniu do masy upadłości i może być rozpoznane z udziałem syndyka.

  7. 18 marca 2026

    Rozprawa

    Pełnomocnik syndyka przedstawia końcowe stanowisko i wnosi o oddalenie powództwa.

  8. 15 kwietnia 2026

    Wyrok częściowy: powództwo o ustalenie oddalone

    Sąd rozstrzyga wyłącznie o żądaniu ustalenia. Roszczenia o zapłatę pozostają zawieszone, a o kosztach sąd orzeknie w wyroku końcowym.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok częściowy i oddalił powództwo w zakresie żądania o ustalenie. Uznał, że umowa kredytu indeksowanego mieści się w granicach swobody umów i konstrukcji z art. 69 prawa bankowego, że kredytobiorcy zostali poinformowani o ryzyku kursowym zgodnie z rekomendacją S, i że z zarzutów abuzywności trafny jest jedynie brak indywidualnego uzgodnienia postanowień. Pozostałych przesłanek z art. 385(1) § 1 k.c., czyli sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażącego naruszenia interesów konsumenta, powodowie zdaniem sądu nie wykazali. O kosztach nie orzeczono, bo wyrok częściowy nie kończy postępowania w instancji.

Podstawa prawna

  • art. 189 k.p.c.: interes prawny w żądaniu ustalenia istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego
  • art. 317 § 1 k.p.c.: wyrok częściowy rozstrzygający tylko o części żądania
  • art. 174 § 1 pkt 4 i art. 177 § 1 pkt 1 k.p.c.: zawieszenie postępowania wskutek ogłoszenia upadłości oraz do czasu zakończenia innego postępowania
  • art. 144 ust. 1 i 2 prawa upadłościowego: postępowania dotyczące masy upadłości prowadzi syndyk, na rzecz upadłego, lecz w imieniu własnym
  • art. 353(1) k.c. w zw. z art. 69 prawa bankowego: swoboda umów i dopuszczalność konstrukcji kredytu indeksowanego
  • art. 358(1) § 2 k.c.: strony mogą zastrzec, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości
  • art. 358(1) § 4 k.c.: przedsiębiorca nie może żądać zmiany wysokości świadczenia pieniężnego związanego z prowadzeniem przedsiębiorstwa
  • art. 385(1) § 1 k.c.: przesłanki uznania postanowienia za niedozwolone, brak indywidualnego uzgodnienia, sprzeczność z dobrymi obyczajami i rażące naruszenie interesów konsumenta
  • art. 6 k.c.: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z niego wywodzi skutki prawne
  • art. 354 k.c.: sposób wykonania zobowiązania zgodnie z jego treścią, celem społeczno-gospodarczym, zasadami współżycia społecznego i zwyczajami
  • art. 357(1) k.c.: klauzula rebus sic stantibus, sądowa zmiana zobowiązania przy nadzwyczajnej zmianie stosunków
  • art. 108 § 1 k.p.c.: o kosztach sąd rozstrzyga w orzeczeniu kończącym sprawę w instancji

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: I C 1002/23

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Prawo konsumenckie · Wyjaśnienie

Jak odzyskać pieniądze od sklepu, praktyczny poradnik

Sklep nie chce oddać pieniędzy za wadliwy lub zwrócony towar? Sprawdź krok po kroku, jak dochodzić zwrotu i gdzie szukać pomocy, gdy sprzedawca zwleka.

9 sierpnia
Kuchnia w polskim mieszkaniu w bloku około 2015 roku: para po czterdziestce siedzi przy stole nad wydrukiem harmonogramu spłat i kalkulatorem, na blacie kubek z kawą i otwarty laptop z wykresem kursu waluty, za oknem szare osiedle, światło lampy nad stołem
2004-2024
Prawo konsumenckie

Rata rosła, choć nikt nie zmieniał umowy. Spór o jedno zdanie w tabeli kursowej zajął sądom dziesięć lat

Kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego stały się największym sporem cywilnym III Rzeczypospolitej. Rozstrzygnęło go nie nowe prawo, lecz przepis o klauzulach niedozwolonych z 2000 roku, przeczytany przez Trybunał Sprawiedliwości UE i Sąd Najwyższy.

Sąd Najwyższy i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Stary dostawczak z otwartą skrzynią ładunkową na podnośniku w stacji diagnostycznej, mechanik świeci latarką na przeżartą korozją ramę pod pojazdem
Historia z sądu
Prawo konsumenckie

Kupił auto do wożenia drewna. Pięć dni później diagnosta powiedział, że rama może się przełamać

4 920 zł za dostawczaka z 1997 roku i pytanie, czy pokazanie kupującemu rdzy na karoserii zwalnia sprzedawcę z odpowiedzialności za przeżartą ramę.

I C 374/25
Wnętrze salonu sprzedaży w Polsce około 2000 roku: kobieta w płaszczu pochylona nad wielostronicową umową na szklanym stoliku, długopis w dłoni, obok sprzedawca w koszuli wskazuje palcem miejsce na podpis, w tle regały z pralkami i kartonowe reklamy, jarzeniowe światło
2000-2014
Prawo konsumenckie

Podpisała umowę, w której punkt 17 mówił coś zupełnie innego niż sprzedawca. Od 2000 roku ten punkt jej nie wiąże

Ustawa z 2 marca 2000 r. wprowadziła do Kodeksu cywilnego art. 385(1) i przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych. Konsument przestał być stroną, która podpisała, więc się zgodziła, a stał się stroną, wobec której niektóre zapisy po prostu nie działają.

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, potem Prezes UOKiK