Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Marcin Chwalba
oskarżony
Elektryk, pracował na zmiany, także nocne. Użytkował działkę graniczącą z posesją sąsiadki. Do końca twierdził, że donosów nie wysyłał, a jeśli ktoś je wysłał, to postąpił słusznie.
-
Renata Eichler
pokrzywdzona, oskarżycielka posiłkowa
Mieszka na stałe w Holandii, do Polski przyjeżdża do domu na wsi. Zeznała, że przed każdym przyjazdem bała się, w jaki sposób sąsiad uprzykrzy jej pobyt tym razem.
-
Sąd Okręgowy w Krośnie
sąd drugiej instancji
Utrzymał w mocy wszystkie ustalenia faktyczne pierwszej instancji, odrzucił każdy zarzut procesowy obrony, a mimo to zdjął z oskarżonego wyrok skazujący za przestępstwo.
W nocy z 15 na 16 września 2024 roku, o godzinie 2.21, z prywatnej skrzynki pocztowej poszedł mail do jednej instytucji publicznej. Siedem minut później, o 2.28, z tego samego adresu poszedł mail do drugiej. Obie wiadomości dotyczyły tej samej posesji na podkarpackiej wsi i były napisane w tej samej stylistyce.
Nadawca był wtedy w pracy. Grafik pokazywał zmianę od 22.00 do 6.00 rano.
To był jeden z tych detali, na których później zawisła cała sprawa.
Sąsiedztwo, którego jedna strona prawie nie ma na miejscu
Renata Eichler mieszka na stałe w Holandii. W Polsce ma dom na wsi w powiecie jasielskim, przyjeżdża tam okresowo. Jej działka graniczy z działką, której używał Marcin Chwalba, elektryk pracujący na zmiany.
Prokuratura zarzuciła mu przestępstwo z art. 190a § 1 k.k., czyli uporczywe nękanie, popularnie zwane stalkingiem. Zarzut obejmował okres od 26 marca 2024 roku do 23 listopada 2024 roku i cztery rodzaje zachowań.
Pierwszy: rozsyłanie z konta poczty elektronicznej nieprawdziwych doniesień na pokrzywdzoną do dwóch instytucji publicznych, co inicjowało kontrole na terenie jej posesji.
Drugi: zakłócanie spoczynku nocnego przez wykonywanie w późnych godzinach wieczornych i nocnych prac porządkowych, wycinki drzew na sąsiedniej działce.
Trzeci: nachodzenie pokrzywdzonej w miejscu jej pobytu.
Czwarty: nagrywanie i fotografowanie jej posesji.
Sąd Rejonowy w Jaśle uznał go winnym. 16 lutego 2026 roku wymierzył sześć miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwa lata, zobowiązał do powstrzymania się od wszelkich kontaktów z pokrzywdzoną, zasądził 5 000 zł nawiązki i nakazał pisemne informowanie kuratora o przebiegu okresu próby co pół roku.
Odwołali się obaj: obrońca i sam oskarżony.
Linia obrony: nie ja, a jeśli ja, to słusznie
Apelacja obrońcy liczyła pięć zarzutów procesowych. Dowolna ocena dowodów. Oparcie wyroku na części materiału. Nierozstrzygnięcie wątpliwości na korzyść oskarżonego. Oddalenie wniosku dowodowego o mapę działek. Wadliwe uzasadnienie.
Sam oskarżony napisał osobno i konkretniej. Donosów nie wysyłał, nie wie kto je wysłał, a poza tym zgłoszenie nieprawidłowości w odprowadzaniu ścieków jest obowiązkiem obywatela, nie nękaniem. Kontrola i tak by się odbyła, bo gmina prowadziła wtedy rutynowe kontrole u wszystkich mieszkańców wsi. A kontrola potwierdziła nieprawidłowości, więc doniesienia nie były nieprawdziwe.
Prac nocnych nie wykonywał, bo w większości tego okresu przebywał na zwolnieniu lekarskim z kontuzją ręki, a w pozostałe dni pracował na zmianach popołudniowych i nocnych, więc nie było go na posesji. Rębaka nawet nie posiada.
Pokrzywdzonej nie nachodził, bo ona przebywa na stałe w Holandii. Był na drodze publicznej obok jej posesji jeden jedyny raz, w czasie procesu o zniszczenie ciągnikiem trawnika o wartości 180,00 zł, żeby na własne oczy zobaczyć te zniszczenia. Nie sposób, argumentował, wzbudzić poczucie zagrożenia u kogoś oddalonego o tysiące kilometrów.
Grafik pracy, który miał go uratować
Sąd Okręgowy w Krośnie rozłożył te argumenty po kolei i żaden nie przetrwał.
Najciekawiej wypadł grafik. Obrona powoływała się na niego jako na alibi: oskarżonego nie było w domu, więc nie mógł wycinać drzew. Sąd przeczytał ten sam dokument odwrotnie. Skoro 15 września 2024 roku Chwalba pracował od 22.00 do 6.00, a maile poszły o 2.21 i 2.28, to znaczy, że był wtedy przy komputerze w pracy, do którego miał dostęp jako elektryk. Wiadomości wyszły z tego samego adresu, w odstępie siedmiu minut, w tej samej szacie stylistycznej. Wysłała je jedna osoba.
Do tego doszły informacje od operatora poczty elektronicznej z 15 stycznia 2025 roku i od dostawcy internetu z 5 lutego 2025 roku, wiążące adresy IP z miejscem pracy i domem oskarżonego, oraz informacja od pracodawcy z 20 grudnia 2024 roku.
Dokumentacja medyczna też nie zadziałała jak alibi. Sąd wyliczył, czego dotyczyła: kilka wizyt w kwietniu i maju 2024 roku w związku z urazem nadgarstka, jeden pobyt w szpitalu w październiku, jedna wizyta w poradni stomatologicznej w listopadzie. Schorzenia te, napisał sąd, mogły w poszczególnych dniach ograniczać aktywność, ale nie wyłączały jej w całym okresie od marca do listopada.
Obrona zarzucała też, że pokrzywdzona miała monitoring i nie przedłożyła żadnych nagrań, oraz że nigdy nie wzywała policji na zakłócanie ciszy nocnej. Sąd odpowiedział, że brak nagrań i brak interwencji nie podważają zeznań, które mają oparcie w zeznaniach świadków naocznych. Dwaj sąsiedzi potwierdzili: jeden słyszał pracę ciągnika rolniczego około 23.00, drugi widział, jak oskarżony pracuje na działce ciężkim sprzętem.
Mapa, która miała pomóc obronie
Jedyny zarzut, przy którym sąd odwoławczy w ogóle coś zrobił, dotyczył oddalonego wniosku dowodowego. Obrona chciała mapy z geoportalu, żeby pokazać układ działek i podważyć twierdzenie, że hałas był słyszalny.
Sąd Okręgowy ten dowód dopuścił. I sprawdził, co z niego wynika.
Wynikało, że działka użytkowana przez oskarżonego bezpośrednio graniczy z działką pokrzywdzonej. Że działki dwóch świadków, którzy zeznali o nocnej pracy sprzętu, leżą w niedalekiej odległości. I że prace wykonywane były w późnych godzinach wieczornych i nocnych, kiedy dźwięk roznosi się na większą odległość.
Dowód, o który walczyła obrona, potwierdził wersję oskarżenia. Oddalenie go przez pierwszą instancję nie miało więc żadnego wpływu na treść rozstrzygnięcia.
Zarzut z art. 5 § 2 k.p.k. upadł z powodu konstrukcyjnego. Sąd przypomniał, że zarzuty obrazy art. 5 § 2 i art. 7 k.p.k. mają charakter rozłączny i łączenie ich w jednym zarzucie jest nieuprawnione. In dubio pro reo działa wtedy, gdy to sąd powziął niedające się usunąć wątpliwości i rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego. Wątpliwości strony nie wystarczą. A gdy ustalenia zależą od dania wiary jednym zeznaniom, a odmówienia innym, dla tego zarzutu w ogóle nie ma miejsca.
Podobnie zarzut obrazy prawa materialnego. Nie można, wyjaśnił sąd, jednocześnie twierdzić, że sąd źle zastosował przepis, i kwestionować ustalenia faktyczne, na których ten przepis zastosowano. Zarzut z art. 438 pkt 1 k.p.k. ma rację bytu tylko wtedy, gdy skarżący ustaleń nie podważa.
I wtedy sąd zmienił kwalifikację
Wszystkie zarzuty obrony przegrały. A mimo to wyrok się zmienił, i to zasadniczo.
Sąd Okręgowy sam zajął się tym, czego obrona nie zdołała skutecznie postawić: czy ustalone zachowanie to w ogóle przestępstwo.
Art. 190a § 1 k.k. wymaga uporczywego nękania. Sąd przypomniał utrwaloną wykładnię: uporczywość składa się z dwóch elementów naraz, obiektywnego, czyli powtarzalności zachowania, i subiektywnego, czyli szczególnego nastawienia psychicznego sprawcy polegającego na nieustępliwości albo chęci postawienia na swoim. Nękanie musi być nieustanne i istotnie naruszać prywatność, a odczucie zagrożenia u pokrzywdzonego, choć subiektywne, ocenia się w sposób zobiektywizowany.
Potem sąd policzył, co się faktycznie zdarzyło przez osiem miesięcy. Dwukrotne wysłanie donosów do instytucji publicznych. Kilka wiadomości mailowych do pokrzywdzonej. Zakłócenie spoczynku nocnego. Kilkukrotne nachodzenie oraz nagrywanie i fotografowanie posesji.
Werdykt: to zachowanie nie zawierało takiego natężenia, żeby uznać je za uporczywe nękanie.
Ale nie było też niczym. Sąd przeszedł do art. 107 Kodeksu wykroczeń, który karze tego, kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi. Przedmiotem ochrony jest tu spokój psychiczny człowieka. Znamię złośliwości to szczególne nastawienie sprawcy: chęć dokuczenia, zrobienia przykrości, wyprowadzenia z równowagi.
To pasowało. Oskarżony, napisał sąd, ewidentnie kierował się chęcią dokuczenia i częściowo mu się udało. Pokrzywdzona była zaniepokojona donosami, mailami z nieznanego adresu i jego osobistym zachowaniem. Za każdym razem, gdy przyjeżdżała do Polski, obawiała się, jak tym razem uprzykrzy jej pobyt.
Grzywna: 1 000 zł. Sąd zaznaczył, że przy widełkach od 20 do 5 000 zł z art. 24 § 1 k.w. jest to kara poniżej połowy ustawowego zagrożenia, a więc nie surowa, tym bardziej nie rażąco surowa. Uwzględnił, że obwiniony ma dochód z wynagrodzenia za pracę.
Zniknęło natomiast wszystko, co towarzyszyło wyrokowi pierwszej instancji: zawieszona kara pozbawienia wolności, zakaz kontaktów, nawiązka 5 000 zł i obowiązek meldowania się kuratorowi. Uchylony został też środek zapobiegawczy w postaci zakazu kontaktowania się, bo postępowanie karne się zakończyło.
Rachunek końcowy: 20,00 zł kosztów procesu za postępowanie odwoławcze, 100,00 zł opłaty za obie instancje i 840,00 zł zwrotu kosztów zastępstwa procesowego dla oskarżycielki posiłkowej.
Co z tej historii wynika
Wygranie każdego zarzutu przez oskarżenie nie znaczy, że wyrok się utrzyma. Obrona przegrała komplet: ocenę dowodów, in dubio pro reo, wniosek dowodowy, uzasadnienie, prawo materialne. Sąd odwoławczy i tak zmienił kwalifikację, bo kontroluje subsumpcję z urzędu, niezależnie od tego, jak nieudolnie ktoś ją zakwestionował.
Stalking to nie każde dokuczanie sąsiadowi. Granica między art. 190a § 1 k.k. a art. 107 k.w. przebiega przez natężenie. Dwa donosy, kilka maili i kilka wizyt w ciągu ośmiu miesięcy sąd uznał za za mało na “uporczywe nękanie”, choć wystarczająco na złośliwe niepokojenie. Różnica praktyczna jest ogromna: wpis do rejestru skazanych i zawieszona kara albo tysiąc złotych grzywny za wykroczenie.
Alibi bywa dowodem obciążającym. Grafik pracy miał pokazać, że oskarżonego nie było w domu. Pokazał, że o 2.21 w nocy siedział przy komputerze, z którego wyszedł donos.
Dowód, o który sam walczysz, może cię pogrążyć. Obrona przez dwie instancje domagała się mapy działek. Sąd odwoławczy ją dopuścił i odczytał z niej, że działki graniczą, a nocny hałas mógł być słyszalny nie tylko u pokrzywdzonej, ale i u dwóch świadków.
Zarzutów procesowych nie da się stawiać na wszelki wypadek. Art. 5 § 2 i art. 7 k.p.k. wykluczają się nawzajem. Obraza prawa materialnego nie działa, gdy jednocześnie kwestionuje się ustalenia faktyczne. Apelacja, która podnosi wszystko naraz, sama się rozbraja.
Jak to się potoczyło
-
26 marca 2024
Początek okresu objętego zarzutem
Od tego dnia sąd liczy zachowania przypisane oskarżonemu: donosy, zakłócanie spoczynku nocnego, nachodzenie, fotografowanie posesji.
-
15 września 2024, godz. 2.21 i 2.28
Dwa maile w siedem minut
Z jednego adresu, w środku nocnej zmiany w pracy, do dwóch instytucji publicznych trafiają donosy na sąsiadkę. Ta sama szata stylistyczna obu wiadomości.
-
23 listopada 2024
Koniec okresu objętego zarzutem
Osiem miesięcy, w których zmieściły się dwa donosy do urzędów, kilka maili do pokrzywdzonej, prace nocne i kilkukrotne nachodzenie.
-
15 stycznia i 5 lutego 2025
Operator i dostawca internetu odpowiadają
Informacja od operatora poczty elektronicznej i od dostawcy internetu pozwalają powiązać adresy IP z miejscem pracy oskarżonego i jego domem.
-
16 lutego 2026
Sąd Rejonowy w Jaśle: stalking
Wyrok skazujący z art. 190a § 1 k.k.: sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, zakaz kontaktów, 5 000 zł nawiązki, obowiązek meldowania się kuratorowi.
-
apelacje
Odwołują się obrońca i sam oskarżony
Pięć zarzutów procesowych, błąd w ustaleniach faktycznych, obraza prawa materialnego i rażąca niewspółmierność kary. Wniosek: uniewinnienie.
-
10 czerwca 2026
Rozprawa odwoławcza w Krośnie
Sąd dopuszcza dowód, który pierwsza instancja oddaliła: mapę z geoportalu pokazującą układ działek.
-
24 czerwca 2026
Sąd Okręgowy: to wykroczenie
Kwalifikacja zmieniona na art. 107 k.w., grzywna 1 000 zł, wszystkie dodatkowe orzeczenia uchylone.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Krośnie zmienił wyrok pierwszej instancji i przyjął, że zachowanie oskarżonego w okresie od 26 marca 2024 do 23 listopada 2024 roku stanowiło wykroczenie złośliwego niepokojenia z art. 107 k.w., a nie przestępstwo stalkingu z art. 190a § 1 k.k. Wszystkie ustalenia faktyczne sądu rejonowego zostały utrzymane: sąd odwoławczy uznał, że to oskarżony wysyłał donosy, zakłócał spoczynek nocny i fotografował posesję. Zabrakło jednak natężenia wymaganego przy uporczywym nękaniu. Za wykroczenie sąd wymierzył grzywnę 1 000 zł na podstawie art. 107 k.w. w zw. z art. 24 § 1 i 3 k.w. Uchylił warunkowe zawieszenie kary, zakaz kontaktów, nawiązkę 5 000 zł i obowiązek informowania kuratora. Zasądził od oskarżonego 20 zł kosztów procesu za postępowanie odwoławcze, 100 zł opłaty za obie instancje i 840 zł zwrotu kosztów zastępstwa procesowego na rzecz oskarżycielki posiłkowej.
Podstawa prawna
- art. 190a § 1 k.k.: uporczywe nękanie (stalking); wymaga powtarzalności zachowania i szczególnego nastawienia psychicznego sprawcy, a skutkiem musi być uzasadnione poczucie zagrożenia, poniżenia, udręczenia albo istotne naruszenie prywatności
- art. 107 k.w.: wykroczenie złośliwego niepokojenia; karze podlega ten, kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi
- art. 24 § 1 i 3 k.w.: grzywnę za wykroczenie wymierza się od 20 do 5 000 zł, biorąc pod uwagę dochody sprawcy, warunki osobiste i rodzinne oraz możliwości zarobkowe
- art. 7 k.p.k.: zasada swobodnej oceny dowodów; sąd ocenia dowody swobodnie, ale w granicach logiki i doświadczenia życiowego
- art. 5 § 2 k.p.k.: in dubio pro reo; zarzut skuteczny tylko wtedy, gdy to sąd powziął niedające się usunąć wątpliwości, a nie strona
- art. 438 pkt 1 i 3 k.p.k.: zarzutu obrazy prawa materialnego nie można stawiać jednocześnie z kwestionowaniem ustaleń faktycznych
Czytaj dalej
Historia z sądu Miał sądowy zakaz handlu samochodami. Sprowadzał je dalej, tylko pod cudzą firmą
Sąd Rejonowy skazał go na 8 miesięcy pozbawienia wolności za złamanie dwóch sądowych zakazów prowadzenia działalności gospodarczej. Obrona żądała uniewinnienia, argumentując, że oskarżony tylko współpracował ze spółką, której prezesem był kto inny.
Historia z sądu Obrona nazwała to wzajemną awanturą. Sąd zapytał, kto tu miał przewagę
Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu, dozór kuratora i pytanie, czy wzajemne wyzwiska między małżonkami wykluczają odpowiedzialność za znęcanie się.
Historia z sądu Dwaj biegli, dwa przeciwne wnioski o jednym podpisie. Sąd wybrał jeden i wyjaśnił dlaczego
Dziesięć miesięcy pozbawienia wolności za pomocnictwo w oszustwie na 50 tysięcy złotych. Wszystko zależało od jednego pytania: czy podpis pod umową rachunku bankowego nakreślił oskarżony.
Historia z sądu Kontrahent nie płacił. Groźby poszły do człowieka bez dostępu do kasy
Firma przewozowa czekała na zapłatę za wykonane usługi. Jej prezes zadzwonił do spedytora kontrahenta i zaczął mówić, co mu zrobi. Pytanie brzmiało, czy człowiek po drugiej stronie miał prawo się bać.