Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Adam Kwiatkowski
poszkodowany, cedent
Jego samochód po kolizji nie mógł już poruszać się po drogach. Wynajął auto zastępcze tego samego dnia, nie pytając o stawki, a potem próbował je zamienić na tańsze.
-
Henryk Fabiszewski
pełnomocnik poszkodowanego, świadek
Pracownik wypożyczalni. Dysponował pełnomocnictwem podpisanym w dniu kolizji. Dzwonił, pisał reklamację i ponawiał wniosek trzy razy w ciągu czterech dni.
-
Ubezpieczyciel sprawcy
pozwany
Uznał odpowiedzialność co do zasady i potwierdził, że najem był potrzebny. Zapłacił zero, a w procesie uznał powództwo do 5.535 zł, twierdząc, że poszkodowany powinien był skorzystać z jego oferty.
-
Sąd Rejonowy w Giżycku
sąd pierwszej instancji
Zasądził całą dochodzoną kwotę i poświęcił dwa akapity uzasadnienia na to, jak zakłady ubezpieczeń powinny traktować poszkodowanych.
Rozmowa telefoniczna, od której zaczęła się cała sprawa, trwała pewnie minutę.
Henryk Fabiszewski dzwonił do ubezpieczyciela sprawcy kolizji z 23 sierpnia 2024 roku. Miał pełnomocnictwo podpisane tego samego dnia przez poszkodowanego. Zgłaszał dwie rzeczy: że poszkodowany wynajął już auto zastępcze i że prosi o zapewnienie pojazdu z wypożyczalni współpracującej z ubezpieczycielem, po stawkach obowiązujących w takiej wypożyczalni.
Konsultant odmówił. Powód: wewnętrzne procedury wykluczają uwzględnianie wniosków składanych przez pełnomocników poszkodowanych.
Nie chodziło o to, że pełnomocnictwa brakowało. Chodziło o to, że dzwonił pełnomocnik.
Miesiąc ciszy
Fabiszewski złożył pisemną reklamację. Ponowił wniosek 24 sierpnia. Ponowił jeszcze raz 26 sierpnia.
Sąd ustalił potem jedno zdanie, które przesądziło sprawę: do 22 września 2024 roku, czyli do końca okresu najmu, ubezpieczyciel nie podjął próby kontaktu ani z poszkodowanym, ani z jego pełnomocnikiem w sprawie samochodu zastępczego.
Nie zadzwonił, nie napisał, nie podstawił auta.
Uszkodzony pojazd nie mógł się już poruszać po drogach. Poszkodowany jeździł więc autem wynajętym od komercyjnej wypożyczalni przez trzydzieści dni, po stawce 429 zł brutto za dobę. Faktura opiewała na 12.870,00 zł brutto.
Ubezpieczyciel nie zapłacił niczego.
Uznaję do 5.535 zł, reszta to wasza wina
W procesie zakład ubezpieczeń zajął stanowisko, które w tego rodzaju sprawach jest standardem.
Przyznał, że łączyła go umowa OC ze sprawcą, uznał odpowiedzialność co do zasady i, co ważne, potwierdził, że poszkodowany zasadnie posiadał auto zastępcze do 22 września 2024 roku. Sam okres najmu nie był więc sporny.
Uznał powództwo do kwoty 5.535 zł, a w pozostałym zakresie wniósł o oddalenie.
Argument brzmiał: poszkodowany był zobowiązany współdziałać w minimalizowaniu szkody. Skoro ubezpieczyciel proponował wynajem po stawkach niższych niż rynkowe, poszkodowany powinien był z tej propozycji skorzystać albo liczyć się z tym, że nie dostanie zwrotu kwot wyższych niż te, za które ubezpieczyciel sam zorganizowałby samochód.
Konstrukcja jest logiczna. Ma tylko jedno założenie: że propozycja rzeczywiście została złożona.
Odmowa, której nie nazwano odmową
Sąd Rejonowy w Giżycku zaczął od tego założenia i je rozbił.
Pełnomocnik legitymował się stosownym pełnomocnictwem. Zwrócił się o wypożyczenie auta i nie spotkał się z żadną pozytywną reakcją. Najpierw odmowa uwzględnienia wniosku dlatego, że pochodził od pełnomocnika, potem brak jakiegokolwiek kontaktu przez cały miesiąc.
Sąd ocenił to jednoznacznie: takie zachowanie można ocenić wyłącznie w kategoriach odmowy wynajęcia auta zastępczego za pośrednictwem pozwanego.
A skoro odmowa, to cała konstrukcja obronna się rozpada. Ubezpieczyciel może ograniczyć odszkodowanie do własnych stawek tylko wtedy, gdy realnie zaoferował auto zastępcze, a poszkodowany odmówił.
Sąd opisał ten mechanizm precyzyjnie. Gdyby ubezpieczyciel zareagował prawidłowo i zapewnił pojazd, poszkodowany albo musiałby go przyjąć, albo mógłby odmówić, ale wtedy ubezpieczyciel miałby prawo ograniczyć odszkodowanie do własnych stawek. Skoro nie zareagował, tego uprawnienia nie nabył.
Kolejność, która nie miała znaczenia
Ubezpieczyciel mógłby jeszcze próbować argumentu chronologicznego: poszkodowany najpierw wynajął auto na wolnym rynku, a dopiero potem zwrócił się o tańsze.
Sąd wprost odniósł się i do tego.
Po kolizji człowiek traci samochód. Logiczne jest, że po opadnięciu pierwszych emocji zapewnia sobie pojazd zastępczy, nie patrząc na kwestie uboczne, takie jak stawki za wynajem. Sąd ustalił zresztą wprost, że poszkodowany nie zainteresował się stawkami.
I dodał drugą część rozumowania: bezpośrednio po zapewnieniu sobie auta poszkodowany podjął działania zmierzające do zmiany pojazdu na tańszy. To w zupełności wypełnia definicję minimalizowania szkody.
Obowiązek minimalizowania szkody nie oznacza więc, że poszkodowany ma stać na poboczu i negocjować stawki, zanim znajdzie sposób na dojazd do pracy. Oznacza, że ma podjąć rozsądne kroki, gdy tylko sytuacja na to pozwala. Tu je podjął, i to trzykrotnie.
Skoro poszkodowany nie uzyskał pomocy, zaprzestanie dalszych prób zamiany auta na tańsze sąd uznał za naturalną konsekwencję, a nie za zaniedbanie.
Została jeszcze kwestia samej wysokości stawki. Biegły potwierdził, że 429 zł brutto mieści się w granicach stawek rynkowych, a jego opinia nie została przez żadną ze stron zakwestionowana.
Dwa akapity, które wykraczają poza tę sprawę
Uzasadnienie zawiera dwa fragmenty, w których sąd wychodzi poza spór o 12.870 zł.
Pierwszy dotyczy praktyki. Sąd zauważył, że z akt wyłania się obraz walki toczącej się między ubezpieczycielami a komercyjnymi wypożyczalniami o stawki za najem pojazdów zastępczych. I nazwał jeden z jej elementów po imieniu: całkowicie bezprawna praktyka polegająca na pozbawieniu osób poszkodowanych możliwości działania poprzez pełnomocników.
Rozróżnił przy tym dwie rzeczy. Chęć zachowania w tajemnicy warunków współpracy z wypożyczalniami sąd uznał za w pełni zrozumiałą. Ale próby wymuszania na poszkodowanych, by kontaktowali się z ubezpieczycielem wyłącznie osobiście, uznał za pozaprawne.
Zasada, którą z tego wyprowadził, jest prosta: dopóki obowiązują przepisy kodeksu cywilnego o pełnomocnikach, wniosek pełnomocnika legitymującego się pełnomocnictwem należy bezwzględnie rozumieć jako wniosek samego poszkodowanego i go uwzględnić, a co najmniej rozpoznać. Ubezpieczyciel ma oczywiście prawo żądać okazania pełnomocnictwa, ale to jedyne, czego może żądać.
Drugi fragment dotyczy tego, jak w ogóle powinna wyglądać likwidacja szkody.
Sąd napisał, że zakłady ubezpieczeń jako duże korporacje dysponują wykwalifikowaną kadrą, rozległymi kontaktami i możliwością wpływu na rynek wypożyczalni. Należy więc oczekiwać, że ich reakcja na wniosek poszkodowanego nie sprowadzi się do odesłania go do wypożyczalni ani do pouczenia o akceptowalnych stawkach, ale będzie realną pomocą.
W praktyce miałoby to wyglądać tak: pracownicy ubezpieczyciela niezwłocznie przekazują prośbę do wypożyczalni, a ta równie niezwłocznie kontaktuje się z poszkodowanym, żeby ustalić, gdzie, kiedy i jaki pojazd podstawić.
I zdanie, które warto zacytować w całości:
Oczekiwanie, by poszkodowany szukał kontaktu z wypożyczalnią samochodów, współpracującą z ubezpieczycielem, kierował prośby do owej wypożyczalni, targował się o zasady wynajmu auta zastępczego, czytał regulaminy wypożyczalni (zwłaszcza pisane drobnym drukiem) nie może zyskać akceptacji społecznej ani sądowej.
Sąd zastrzegł przy tym, że i na poszkodowanym ciążą obowiązki, których zaniedbanie może mieć dla niego negatywne skutki. Tyle że tu ich nie zaniedbał.
Rozliczenie
Sąd zasądził całe 12.870,00 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 28 października 2024 roku do dnia zapłaty. Podstawą odsetek jest art. 817 § 1 k.c., wyznaczający ubezpieczycielowi trzydziestodniowy termin na spełnienie świadczenia.
Do tego 5.857,74 zł kosztów procesu, na które złożyły się: 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, 3.600 zł wynagrodzenia pełnomocnika, 750 zł opłaty od pozwu i 1.490,74 zł kosztu opinii biegłego pokrytego z zaliczki powoda.
Wyrokowi nadano rygor natychmiastowej wykonalności do kwoty 5.535,00 zł, czyli dokładnie do tej, którą ubezpieczyciel uznał w procesie. Art. 333 § 1 pkt 2 k.p.c. nakazuje to sądowi z urzędu: skoro pozwany sam przyznał, że tyle jest winien, nie ma powodu, by poszkodowany czekał na uprawomocnienie wyroku.
Co z tej historii wynika
Ubezpieczyciel może narzucić własne stawki tylko wtedy, gdy realnie zaoferuje auto. Argument o minimalizowaniu szkody działa dopiero po złożeniu konkretnej propozycji. Odesłanie do procedur, milczenie albo odmowa rozmowy z pełnomocnikiem tego uprawnienia nie tworzą.
Odmowa obsługi pełnomocnika jest bezprawna. Sąd użył dokładnie takiego słowa. Wniosek pełnomocnika z ważnym pełnomocnictwem to wniosek poszkodowanego. Ubezpieczyciel może żądać okazania dokumentu, ale nie może warunkować pomocy tym, że poszkodowany zadzwoni osobiście.
Wynajęcie auta przed kontaktem z ubezpieczycielem nie szkodzi sprawie. Po kolizji człowiek najpierw zapewnia sobie transport, potem zajmuje się formalnościami. Minimalizowanie szkody ocenia się po tym, czy podjął rozsądne kroki, a nie po tym, w jakiej kolejności.
Warto ponawiać wnioski i zostawiać ślad. To reklamacja i dwa ponowienia w ciągu czterech dni pozwoliły sądowi ustalić, że poszkodowany zrobił wszystko, co mógł. Bez tej dokumentacji spór o minimalizowanie szkody wyglądałby zupełnie inaczej.
Uznanie części roszczenia daje natychmiastową wykonalność. Jeżeli pozwany w procesie przyznaje, że jest winien pewną kwotę, sąd z urzędu nadaje w tym zakresie rygor natychmiastowej wykonalności. Ta część nie czeka na prawomocność wyroku.
Jak to się potoczyło
-
23 sierpnia 2024
Kolizja i decyzja o najmie
Uszkodzony pojazd nie może dalej poruszać się po drogach. Tego samego dnia poszkodowany wynajmuje auto zastępcze i udziela pełnomocnictwa do kontaktu z ubezpieczycielem.
-
23 sierpnia 2024, telefon
Konsultant odmawia
Pełnomocnik zgłasza potrzebę auta zastępczego z wypożyczalni współpracującej z ubezpieczycielem. Konsultant odmawia, powołując się na wewnętrzne procedury wykluczające wnioski pełnomocników.
-
24 i 26 sierpnia 2024
Reklamacja i dwa ponowienia
Pełnomocnik składa pisemną reklamację i dwukrotnie ponawia wniosek o zapewnienie auta zastępczego.
-
do 22 września 2024
Cisza
Do końca okresu najmu ubezpieczyciel nie podejmuje próby kontaktu ani z poszkodowanym, ani z jego pełnomocnikiem w sprawie samochodu zastępczego.
-
22 września 2024
Zwrot auta i faktura
Trzydzieści dni najmu po stawce 429 zł brutto za dobę. Faktura na 12.870,00 zł brutto. Ubezpieczyciel nie płaci nic.
-
23 września 2024
Cesja wierzytelności
Poszkodowany przenosi na wypożyczalnię wierzytelność związaną z najmem auta zastępczego. To wypożyczalnia pozywa ubezpieczyciela.
-
9 czerwca 2026
Wyrok: cała kwota
Sąd zasądza 12.870,00 zł z odsetkami od 28 października 2024 roku i 5.857,74 zł kosztów procesu.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy w Giżycku zasądził od ubezpieczyciela całe 12.870,00 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 28 października 2024 roku do dnia zapłaty. Uznał, że odmowa podstawienia auta zastępczego dlatego, że wniosek złożył pełnomocnik, oznacza w praktyce odmowę wynajęcia pojazdu za pośrednictwem ubezpieczyciela. Skoro poszkodowany nie uzyskał pomocy, mógł korzystać z auta wynajętego na wolnym rynku przez cały okres, a stawka 429 zł brutto mieściła się w granicach rynkowych, co potwierdził biegły. Sąd nazwał praktykę nieuwzględniania wniosków pełnomocników poszkodowanych całkowicie bezprawną. Zasądził też 5.857,74 zł kosztów procesu i nadał wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności do kwoty 5.535,00 zł.
Podstawa prawna
- art. 817 § 1 k.c.: ubezpieczyciel spełnia świadczenie w terminie trzydziestu dni od zawiadomienia o wypadku; od upływu tego terminu biegną odsetki
- art. 98 § 1 k.p.c.: zasada odpowiedzialności za wynik procesu, przegrywający zwraca koszty
- art. 333 § 1 pkt 2 k.p.c.: sąd nadaje wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności z urzędu w części objętej uznaniem powództwa
Czytaj dalej
Historia z sądu Wynajął auto zastępcze za 517 zł za dobę. Ubezpieczyciel zapłacił 140 zł i wygrał w sądzie
Faktura za 17 dni najmu auta zastępczego opiewała na 8789 zł. Ubezpieczyciel wypłacił 1120 zł. Wypożyczalnia, która przejęła wierzytelność od poszkodowanego, domagała się różnicy, 7669 zł.
Historia z sądu Ubezpieczyciel proponował auto zastępcze za darmo. Poszkodowany się rozmyślił
Wypożyczalnia naliczyła 7675,20 zł brutto za 24 dni najmu auta zastępczego. Ubezpieczyciel uznał cały okres, ale obciął stawkę dobową i wypłacił 3024 zł. Spór dotyczył tego, kto ponosi skutki odmowy skorzystania z tańszej oferty.
Historia z sądu Ubezpieczyciel wycenił szkodę na 7 tysięcy, biegły na 14. Sąd zasądził coś zupełnie innego
Ubezpieczyciel wypłacił 7 053,81 zł i uznał sprawę za zamkniętą. Nabywca wierzytelności twierdził, że naprawa kosztuje 13 770,23 zł, a biegły sądowy wyliczył 14 019,15 zł. Poszkodowany zeznał, że wydał 9 500 zł.
Historia z sądu Wjechał pod prąd, nikogo nie dotknął, odjechał. Rachunek przyszedł po roku
Ubezpieczyciel wypłacił poszkodowanym łącznie 36 599,08 zł i zażądał tej sumy od kierowcy, który nie zderzył się z nikim, ale odjechał przed przyjazdem policji.