Zamknięte drzwi pustego mieszkania w starej kamienicy komunalnej, na klatce schodowej ślady wilgoci, na drzwiach kartka z zawiadomieniem

Gmina nie dała jej lokalu socjalnego przez dwanaście lat. Potem policzyła pełny czynsz i 330 metrów wody

Gmina domagała się 6 221,62 zł odszkodowania za bezumowne zajmowanie mieszkania, licząc czynsz jak za lokal zwykły, nie socjalny, i doliczając 330 m³ wody z niewyjaśnionego wycieku.

Nieruchomości Sąd Okręgowy w Gliwicach wyrok z 21 maja 2026 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Mieszkanie komunalne o powierzchni 61,01 m² z piwnicą, w której stał licznik wody, nikt do niej nie wszedł przez trzy lata.
Mieszkanie komunalne o powierzchni 61,01 m² z piwnicą, w której stał licznik wody, nikt do niej nie wszedł przez trzy lata.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Wiesława Adamiec, pozwana, była lokatorka (postać fikcyjna)

    Wiesława Adamiec

    pozwana, była lokatorka

    Kobieta po czterdziestce, zarabia pensję minimalną, mieszka z partnerem w wynajętym mieszkaniu za 3 000 zł miesięcznie. Do lokalu komunalnego wprowadziła się jako nastolatka razem z ojcem; wyprowadziła się pod koniec 2019 roku, nie oddając kluczy.

  • Gmina, powódka, właścicielka lokalu (postać fikcyjna)

    Gmina

    powódka, właścicielka lokalu

    Wynajęła mieszkanie w 1995 roku, wypowiedziała umowę w 2012, wygrała eksmisję w 2013, i przez kolejne trzynaście lat nie zaproponowała lokalu socjalnego, choć wyrok uzależniał od tego wykonanie eksmisji.

  • Jerzy Adamiec, najemca, ojciec pozwanej (postać fikcyjna)

    Jerzy Adamiec

    najemca, ojciec pozwanej

    Podpisał umowę najmu w 1995 roku i drugą w 1999. Nie wyprowadził się po wypowiedzeniu i mieszkał w lokalu aż do śmierci w 2018 roku.

  • Sąd Okręgowy w Gliwicach

    sąd drugiej instancji

    Rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym w składzie jednoosobowym i przyjął ustalenia sądu rejonowego za własne.

Mieszkanie miało 61,01 metra kwadratowego i piwnicę, w której stał licznik wody. Od końca 2019 roku nie mieszkał w nim nikt.

Wiesława Adamiec wyprowadziła się cicho. Zabrała syna, kilka toreb, przeniosła się do wynajętego lokalu w innej części miasta. Nie zadzwoniła do gminy, nie napisała pisma, nie oddała kluczy. Zostawiła w środku parę rzeczy, o których pewnie już wtedy nie pamiętała.

To zaniedbanie kosztowało ją kilka lat procesu. Ale kosztowało ją mniej, niż chciała gmina, i to jest właściwa historia tej sprawy.

Trzynaście lat wyroku, którego nikt nie wykonał

Historia zaczyna się w lutym 1995 roku, kiedy gmina wynajęła mieszkanie ojcu Wiesławy, Jerzemu. Umowa na czas nieokreślony. Cztery lata później podpisano kolejną, na ten sam lokal, i tym razem wśród osób uprawnionych do zamieszkiwania z najemcą wpisano jego córkę.

W maju 2012 roku gmina wypowiedziała umowę. Jerzy Adamiec się nie wyprowadził. Sprawa trafiła do sądu i w marcu 2013 roku zapadł wyrok eksmisyjny: nakaz opuszczenia mieszkania dla całej rodziny.

Ale wyrok miał drugą część, i to ta część zdecydowała o wszystkim, co wydarzyło się przez następne trzynaście lat. Sąd przyznał pozwanym prawo do lokalu socjalnego i wstrzymał wykonanie eksmisji do czasu, aż gmina złoży im ofertę zawarcia umowy najmu takiego lokalu.

Oferta nigdy nie przyszła.

Sąd Rejonowy w Gliwicach ustalił to jednym zdaniem, które w tej sprawie waży najwięcej: gmina od uprawomocnienia się wyroku eksmisyjnego aż do chwili obecnej nie zaoferowała pozwanej najmu lokalu socjalnego.

Jerzy Adamiec mieszkał w lokalu do śmierci w 2018 roku. Mniej więcej wtedy wyprowadzili się pozostali lokatorzy objęci wyrokiem. Została Wiesława z małoletnim synem, do końca 2019 roku, kiedy odeszła i ona. Rok później wymeldowano ją decyzją administracyjną.

Woda, której nikt nie widział

W 2020 roku w budynku odnotowano ponadnormatywne zużycie wody. Duże: różnica między wskazaniem wodomierza głównego a sumą liczników mieszkaniowych sięgała setek metrów sześciennych.

Przeprowadzono oględziny. Stwierdzono, że lokal Wiesławy jest od 2019 roku niezamieszkany i porzucony. I na tym poprzestano, nie zdecydowano o wejściu do mieszkania ani do przynależnej mu piwnicy, w której znajdował się licznik wody. Przyczyny wycieku nie znaleziono. Żadnej awarii nie ujawniono.

Zamiast tego przyjęto założenie. Skoro lokal został porzucony, to jego byłą lokatorkę należy obciążyć całą ponadnormatywnie zużytą wodą. Sąd Rejonowy nazwał to później wprost: stwierdzono tak bez żadnej szerszej argumentacji.

W rozliczeniu wyszło, że przez 2020 rok Wiesława Adamiec zużyła w mieszkaniu, w którym nie mieszkała, ponad 330 m³ wody i ponad 329 m³ ścieków.

W styczniu 2021 roku powstała notatka służbowa. Wynikało z niej, że gmina wiedziała o porzuceniu lokalu. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby otworzyć mieszkanie komisyjnie i sprawdzić, czy jest tam wyciek i co pokazuje licznik w piwnicy. Nie zrobiono tego.

Zrobiono to dopiero 19 października 2022 roku. Zarządca wszedł do lokalu, sporządzono protokół zdawczo-odbiorczy. Awarii wody nie stwierdzono.

W maju 2021 roku gmina wezwała Wiesławę do zapłaty 6 131,12 zł. W lipcu 2024 roku złożyła pozew.

Pierwsza instancja: pięć osobnych cięć

Sąd Rejonowy w Gliwicach uznał powództwo za zasadne tylko częściowo, i rozłożył je na czynniki pierwsze.

Po pierwsze, przyznał gminie rację co do zasady. Wiesława wprawdzie wyprowadziła się pod koniec 2019 roku, ale nie poinformowała o tym właściciela, nie zwróciła kluczy i zostawiła w mieszkaniu swoje rzeczy. To wystarczyło, żeby uznać, że bezumownie zajmowała lokal. Podstawą roszczenia był art. 18 ustawy o ochronie praw lokatorów.

Po drugie, i tu zaczęły się problemy gminy, sąd stwierdził, że stawka jest zła. Gmina liczyła odszkodowanie według czynszu obowiązującego dla zwykłych lokali mieszkalnych. Tymczasem Wiesława miała w wyroku eksmisyjnym przyznane prawo do lokalu socjalnego, a gmina nigdy z obowiązku jego dostarczenia się nie wywiązała. Wolno jej więc żądać odszkodowania w wysokości czynszu socjalnego.

Różnica jest drastyczna. Stawka bazowa dla lokalu socjalnego wynosiła 1,50 zł za metr do marca 2022 roku i 2 zł od kwietnia. Przy 61,01 m² dawało to 91,52 zł miesięcznie, a po podwyżce 122,02 zł.

Po trzecie, sąd uwzględnił roszczenie o wywóz śmieci za okres od października 2020 do kwietnia 2021, łącznie 63,80 zł.

Po czwarte, oddalił w całości roszczenie o wodę i ścieki. Rozumowanie było proste: skoro Wiesława nie mieszkała w lokalu od 2019 roku, to “w normalnym trybie” nie zużywała wody. Cała woda, którą według gminy miała zużyć, musiałaby więc pochodzić z wycieku. Pozwana wyciek kwestionowała, a zgodnie z art. 6 k.c. to na gminie spoczywał ciężar udowodnienia, że wyciek nastąpił właśnie w tym mieszkaniu lub w jego piwnicy. Z dokumentów gminy nie wynikało, żeby kiedykolwiek jednoznacznie stwierdzono, gdzie w budynku była awaria.

Sąd dodał dwa argumenty, które dobiły to roszczenie. Jeśli całe zużycie generuje wyciek, to woda nie trafia do kanalizacji, nie ma więc podstaw, by obciążać kogokolwiek opłatą za odprowadzanie ścieków. A poza tym, w ocenie sądu, po prostu nie jest możliwe, by w jednym mieszkaniu lub piwnicy wyciekło 330 m³ wody w ciągu roku.

Po piąte, sąd częściowo uwzględnił zarzut przedawnienia. Odszkodowanie w wysokości czynszu to świadczenie okresowe; należności za październik, listopad i grudzień 2020 roku przedawniły się z końcem 2023 roku, a pozew wpłynął w lipcu 2024. Za te trzy miesiące zostały tylko śmieci.

Po przeliczeniu odsetek, z uwzględnieniem dni wolnych od pracy i częściowego przedawnienia, wyszło 3 310,32 zł: 2 622,37 zł należności głównej i 687,95 zł skapitalizowanych odsetek.

Na wniosek pozwanej i za zgodą gminy sąd rozłożył tę kwotę na 12 rat na podstawie art. 320 k.p.c.: jedenaście po 300 zł i ostatnia 324,93 zł. Z zastrzeżeniem, że brak zapłaty dwóch kolejnych rat postawi całość w stan wymagalności. Wiesława zarabia pensję minimalną i płaci 3 000 zł miesięcznie za mieszkanie, w którym teraz mieszka.

Apelacja gminy: “to nas naraża na straty”

Gmina zaskarżyła oddalającą część wyroku i zażądała zasądzenia 6 221,62 zł. Zarzuty sprowadzały się do trzech.

Pierwszy, naruszenie art. 233 § 1 k.p.c., czyli przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów. Sąd Okręgowy zbył go krótko: skarżąca nie wskazała żadnej sprzeczności z materiałem dowodowym. Samo przekonanie strony, że dowody należało zważyć inaczej, nie jest zarzutem, trzeba wykazać naruszenie zasad logiki albo doświadczenia życiowego.

Drugi zarzut był ciekawszy. Gmina argumentowała, że art. 18 ust. 3a ustawy o ochronie praw lokatorów w ogóle jej nie dotyczy. Przepis mówi, że różnicę między pełnym odszkodowaniem a tym, co płaci były lokator, pokrywa gmina, a skoro tak, to musi być pisany dla właścicieli prywatnych, nie dla lokali gminnych. Gmina przecież nie może dopłacać sama sobie.

Trzeci zarzut szedł jeszcze dalej: gmina powołała się na art. 5 k.c. i zasady współżycia społecznego. Skoro właściciel prywatny może domagać się od gminy dopłaty ponad czynsz socjalny, to pozbawienie gminy prawa do pełnej stawki od byłej lokatorki jest niesprawiedliwe i naraża ją na straty finansowe.

Dlaczego to nie zadziałało

Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym i oddalił apelację w całości.

Kluczowe było odczytanie celu przepisu. Art. 18 ust. 3a wprowadzono, jak stwierdził sąd, w celu ochrony osoby uprawnionej do lokalu socjalnego. Chodziło o to, żeby ograniczyć jej odpowiedzialność do tego, co i tak musiałaby płacić, gdyby gmina dała jej lokal socjalny, do którego ma prawo. Obowiązek pokrycia reszty przerzucono na gminę.

Gdyby przyjąć wykładnię gminy, założenie ustawodawcy zostałoby zniweczone. Osoba, wobec której gmina nie wykonała własnego obowiązku, płaciłaby więcej niż gdyby ten obowiązek został wykonany, i to właśnie temu podmiotowi, który go nie wykonał.

Sąd wyjaśnił też, dlaczego konstrukcja “dopłaty” nie działa, gdy właścicielem jest gmina. Brak dostarczenia lokalu socjalnego rodzi odpowiedzialność gminy wobec innych niż gmina właścicieli lokali, im musi pokryć różnicę. Jeśli lokal należy do gminy, nie ma komu dopłacać, bo jest sama sobie właścicielem. Ale to nie oznacza, że wolno jej ściągnąć tę różnicę od lokatorki.

Zdanie, na którym rozstrzygnięcie się kończy, brzmi tak: nie ma podstaw prawnych, aby gmina mogła żądać od osoby, której lokalu socjalnego nie dostarczyła, pokrycia różnicy w opłatach, o jakie jest stratna z tego powodu, że nie może wynająć swojego lokalu według wyższych stawek.

Apelacja upadła na podstawie art. 385 k.p.c.

Co z tej historii wynika

Prawo do lokalu socjalnego działa nawet wtedy, gdy lokalu nie ma. Wyrok eksmisyjny z 2013 roku wstrzymał eksmisję do czasu złożenia oferty najmu socjalnego. Gmina oferty nie złożyła przez trzynaście lat, i to nie lokatorka poniosła tego konsekwencje finansowe, tylko właśnie gmina, ograniczona do stawki 1,50-2 zł za metr zamiast pełnego czynszu.

Wyprowadzka bez oddania kluczy to nadal zajmowanie lokalu. Wiesława nie mieszkała w mieszkaniu od 2019 roku, a mimo to przegrała co do zasady. Nie zawiadomiła właściciela, nie zdała lokalu, zostawiła w nim rzeczy. Formalne zakończenie korzystania z mieszkania wymaga protokolarnego zwrotu, samo wyniesienie się nie wystarczy.

Ciężar dowodu nie zależy od tego, kto jest wygodniejszy do obciążenia. Gmina odnotowała różnicę na wodomierzu i przypisała ją porzuconemu lokalowi, bo tak było najprościej. Sąd zapytał o dowód, że wyciek był akurat tam, i dowodu nie było. Art. 6 k.c. obowiązuje także instytucje publiczne.

Zaniechanie kontroli obraca się przeciwko właścicielowi. W styczniu 2021 roku gmina wiedziała, że lokal jest porzucony, i mogła go komisyjnie otworzyć. Zrobiła to dopiero w październiku 2022. Ten dwudziestomiesięczny odstęp sąd potraktował jako argument przeciw gminie: kto miał możliwość ustalić fakty i z niej nie skorzystał, nie może potem żądać, by wątpliwości rozstrzygnięto na jego korzyść.

Odszkodowanie za bezumowne korzystanie przedawnia się jak czynsz. Jako świadczenie okresowe, po trzech latach, z upływem końca roku kalendarzowego. Trzy miesiące roszczenia gminy przepadły wyłącznie dlatego, że pozew złożono w lipcu 2024 zamiast w 2023.

Jak to się potoczyło

  1. 1 lutego 1995

    Pierwsza umowa najmu

    Gmina wynajmuje mieszkanie ojcu pozwanej na czas nieokreślony.

  2. 19 lipca 1999

    Druga umowa, córka wpisana do lokalu

    Nowa umowa na ten sam lokal. Wśród osób uprawnionych do zamieszkiwania z najemcą jest jego córka.

  3. 7 maja 2012

    Wypowiedzenie

    Gmina wypowiada umowę najmu. Najemca nie opróżnia lokalu.

  4. 12 marca 2013

    Wyrok eksmisyjny z prawem do lokalu socjalnego

    Sąd Rejonowy nakazuje opróżnienie mieszkania, ale przyznaje prawo do lokalu socjalnego i wstrzymuje wykonanie eksmisji do czasu złożenia oferty jego najmu.

  5. koniec 2019

    Wyprowadzka bez zawiadomienia

    Pozwana z małoletnim synem przenosi się do wynajętego mieszkania. Nie informuje gminy, nie zwraca kluczy, zostawia kilka rzeczy.

  6. 2020

    330 m³ wody

    W budynku odnotowano ponadnormatywne zużycie wody. Oględziny nie wykazały żadnej awarii, ale całą różnicę między wodomierzem głównym a mieszkaniowymi przypisano porzuconemu lokalowi.

  7. 19 stycznia 2021

    Notatka służbowa

    Gmina ma świadomość, że lokal jest porzucony. Nikt nie decyduje o komisyjnym otwarciu mieszkania ani piwnicy z licznikiem.

  8. 19 października 2022

    Komisyjne wejście do lokalu

    Zarządca sporządza protokół zdawczo-odbiorczy. Żadnej awarii wody nie stwierdzono.

  9. 11 kwietnia 2025

    Pierwsza instancja: 2 622,37 zł zamiast 6 tysięcy

    Sąd Rejonowy w Gliwicach zasądza odszkodowanie liczone stawką socjalną plus śmieci, oddala roszczenie za wodę i ścieki, uwzględnia częściowo przedawnienie i rozkłada należność na 12 rat.

  10. 21 maja 2026

    Apelacja oddalona

    Sąd Okręgowy w Gliwicach stwierdza, że gmina nie może przerzucić na lokatorkę skutków własnego zaniechania.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił apelację gminy jako bezzasadną. Uznał, że art. 18 ust. 3a ustawy o ochronie praw lokatorów wprowadzono właśnie po to, by chronić osobę uprawnioną do lokalu socjalnego, jej odpowiedzialność jest ograniczona do stawki czynszu socjalnego, a różnicę pokrywa gmina. Skoro to gmina jest tu jednocześnie właścicielem lokalu i podmiotem, który nie dostarczył lokalu socjalnego, nie ma podstaw prawnych, by żądała od lokatorki pokrycia różnicy, o jaką sama jest stratna. Sąd podzielił też ustalenia pierwszej instancji co do wody: to na gminie spoczywał ciężar dowodu z art. 6 k.c., że wyciek miał miejsce właśnie w tym lokalu lub jego piwnicy, a takiego dowodu nie przedstawiła, mimo że od stycznia 2021 roku wiedziała o porzuceniu mieszkania i mogła je komisyjnie otworzyć.

Podstawa prawna

  • art. 18 ust. 3a ustawy o ochronie praw lokatorów: osoba z przyznanym prawem do lokalu socjalnego, wobec której wstrzymano eksmisję, płaci odszkodowanie w wysokości czynszu socjalnego; różnicę pokrywa gmina
  • art. 6 k.c.: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z niego wywodzi skutki prawne (tu: gmina musiała wykazać wyciek w konkretnym lokalu)
  • art. 5 k.c.: nadużycie prawa i zasady współżycia społecznego; gmina próbowała na tym oprzeć żądanie pełnej stawki
  • art. 481 § 1 k.c.: odsetki ustawowe za opóźnienie
  • art. 320 k.p.c.: sąd może rozłożyć zasądzone świadczenie na raty w szczególnie uzasadnionych wypadkach
  • art. 233 § 1 k.p.c.: swobodna ocena dowodów; zarzut jej przekroczenia był głównym zarzutem apelacji
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji

Sąd Okręgowy w Gliwicach

Sygnatura akt: III Ca 636/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej


Stary dom z zabudowaniami gospodarczymi i studnią na podwórku, o zmierzchu
Historia z sądu
Nieruchomości

Wpłacił 80 tysięcy zaliczki. Właściciel wysłał jedno pismo i kazał się wyprowadzić

Osiemdziesiąt tysięcy złotych wpłacone w ratach przez sześć lat. Pytanie brzmiało: czy człowiek, który mieszka w domu i płaci 250 zł miesięcznie, jest lokatorem, czy tylko gościem.

I ACa 362/12
Osobowy samochód zakopany po osie w rozmokniętym błocie na skraju podmokłej łąki, zimowy dzień, otwarte drzwi, na siedzeniu śmieci
Historia z sądu
Nieruchomości

Wypożyczalnia znalazła swoje auto zastępcze zakopane w bagnie. Rachunek: dziesięć pozycji

Wypożyczalnia policzyła 11 060,47 zł: holowanie, opłatę za obsługę nocną i osiem kar umownych, od palenia papierosów po wyjazd za granicę. Pytanie brzmiało, które z tych zarzutów da się udowodnić.

I C 332/25
Klatka schodowa przedwojennej kamienicy w latach pięćdziesiątych: kobieta z tekturową walizką i dzieckiem stoi przed drzwiami mieszkania, w ręku trzyma urzędowe pismo z pieczęcią, obok starszy mężczyzna w kamizelce patrzy z progu, odrapane ściany, żarówka bez klosza
1945-1994
Nieruchomości

Właściciel kamienicy dostał pismo z urzędu. Dowiedział się z niego, kto będzie mieszkał w jego mieszkaniu

W PRL o tym, kto zajmie lokal, decydowała nie umowa najmu, lecz decyzja administracyjna o przydziale. Kwaterunek działał od 1945 do 1994 roku, a prawa wywodzone z tych decyzji funkcjonują w polskich sądach do dziś.

Wydział Kwaterunkowy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej
Dziedziniec dworu w Polsce jesienią 1945 roku: urzędnik w płaszczu z teczką i grupa chłopów przy stole wyniesionym na zewnątrz, na blacie rozłożona mapa gruntów i akta, w tle klasycystyczny dwór z kolumnami i wóz konny, mglisty poranek
1944-1945
Nieruchomości

Dekret miał osiem stron i podzielił majątki w kilka tygodni. Spory o niego toczą się osiemdziesiąt lat

Dekret PKWN z 6 września 1944 roku o przeprowadzeniu reformy rolnej przejął majątki powyżej ustalonej wielkości bez odszkodowania. Do dziś jego wykładnia decyduje o sprawach przed sądami administracyjnymi, bo cały spór sprowadza się do tego, co dokładnie dekret obejmował.

Powiatowy Urząd Ziemski / Wojewódzki Urząd Ziemski