Nieukończone poddasze kamienicy, gołe krokwie, płyty gipsowo-kartonowe oparte o ścianę, w rogu worki z gruzem

Wypłaciła wykonawcy 144 600 zł zaliczek. We wrześniu ekipa oddała klucze

Inwestorka zapłaciła 144 600,00 zł zaliczek przy umówionym wynagrodzeniu 174 925,30 zł brutto. Wykonawca zszedł z budowy, a potem podniósł zarzut potrącenia o 95 613,00 zł za roboty dodatkowe.

Prawo cywilne Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wyrok z 29 kwietnia 2026 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Dwie inwestycje w jednej kamienicy: przebudowa strychu na mieszkania w oficynie i w budynku frontowym, wraz z klatką schodową.
Dwie inwestycje w jednej kamienicy: przebudowa strychu na mieszkania w oficynie i w budynku frontowym, wraz z klatką schodową.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Lidia, powódka, inwestorka (postać fikcyjna)

    Lidia

    powódka, inwestorka

    Zleciła przebudowę strychów na mieszkania w dwóch budynkach. Płaciła zaliczki na żądanie wykonawcy, aż w pewnym momencie uznała, że wpłacone środki wystarczą.

  • Przemysław, pozwany, wykonawca (postać fikcyjna)

    Przemysław

    pozwany, wykonawca

    Przedsiębiorca budowlany. Sam obejrzał nieruchomość, sam sporządził cztery kosztorysy, a potem twierdził, że projekt był wadliwy i wymusił roboty dodatkowe.

  • Biegły z zakresu budownictwa

    biegły sądowy

    Oglądał budowę jeszcze przed procesem, w trybie zabezpieczenia dowodu. Wycenił wykonane prace według kosztorysów sporządzonych przez samego wykonawcę.

  • Sąd Okręgowy w Bydgoszczy

    sąd drugiej instancji

    Rozpoznał sześć zarzutów apelacyjnych, w tym zarzut nieważności postępowania, i nie uwzględnił żadnego z nich.

W umowie z 12 marca 2021 roku było zdanie, którego nikt wtedy nie czytał uważnie: zlecenie wszelkich robót dodatkowych ma być udokumentowane w formie aneksu załączonego do umowy.

Cztery lata później to zdanie kosztowało wykonawcę kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Dwie umowy, dwa strychy

Inwestorka planowała przebudowę dwóch strychów na mieszkania: jednego w budynku oficyny, drugiego w budynku frontowym, wraz z instalacjami wodno-kanalizacyjnymi, centralnego ogrzewania, gazową i elektryczną, a do tego nadbudowę i przebudowę klatki schodowej.

Zwróciła się do wykonawcy o wycenę. Dostał projekty budowlane i na ich podstawie sporządził cztery kosztorysy. Kilkakrotnie osobiście obejrzał miejsce budowy, w obecności kierownika budowy i między innymi dekarza.

Pierwszą umowę zawarto 24 lutego 2021 roku: 35 dni roboczych od 15 marca, wynagrodzenie 58 044 zł brutto. Integralną częścią umowy były kosztorysy sporządzone przez wykonawcę i zaakceptowane przez inwestorkę.

Drugą umowę podpisano 12 marca 2021 roku, włączając do niej prace z pierwszej: dalsze 115 881,20 zł brutto i 70 dni na wykonanie. Łącznie 174 925,30 zł brutto.

Ponieważ wykonawca pracował z własnych materiałów i własnym sprzętem, inwestorka płaciła zaliczki. Wypłaciła ich w sumie 144 600,00 zł, ponad cztery piąte całego wynagrodzenia.

Kiedy ekipa się kurczy

Na początku na budowie pracowało sześć, siedem osób. Potem zostały dwie, trzy. Inwestorka wielokrotnie informowała wykonawcę o konieczności poprawy tempa, ale, jak ustalił sąd, mimo licznych ponagleń nie odnotowano żadnego progresu. Opieszałość sąd nazwał “regularną i znaczącą z punktu widzenia interesu powódki”.

22 września 2021 roku pracownicy ostatecznie opuścili miejsce budowy. Oddali klucze i zeszli.

6 października inwestorka wezwała wykonawcę do wznowienia robót i ukończenia ich w ciągu 10 dni. Nie wrócił. 10 listopada 2021 roku odstąpiła od obu umów i zażądała zwrotu 71 355,68 zł, czyli różnicy między tym, co wpłaciła, a wartością tego, co uważała za wykonane.

Wykonawca odpowiedział mailem, że roszczenie jest bezzasadne i że nic nie zwróci.

Ruch, który wygrał sprawę

Zanim jeszcze złożyła pozew, inwestorka zrobiła coś, co w sporach budowlanych bywa decydujące. Wystąpiła na podstawie art. 310 k.p.c. o zabezpieczenie dowodu: o to, żeby biegły sądowy obejrzał budowę i zgromadził dokumentację zdjęciową, zanim ktokolwiek dotknie tych murów.

Sąd wniosek uwzględnił 25 marca 2022 roku. Biegły wykonał oględziny, pomiary i obszerny materiał zdjęciowy.

Sens tej instytucji jest prosty: budowa musi iść dalej, a każdy kolejny wykonawca zakrywa to, co zrobił poprzednik. Bez utrwalenia stanu na dany dzień późniejsze ustalenie, kto co wykonał, staje się w zasadzie niemożliwe. W tej sprawie ta dokumentacja stała się podstawą wszystkich dalszych ustaleń.

Biegły przyjął przy tym metodę, która ma swoją elegancję: wartość prac liczył według kosztorysów sporządzonych przez samego wykonawcę, bo na takie ceny strony się umówiły, a zakres ustalał na podstawie oględzin i zdjęć.

W opinii, którą ostatecznie podtrzymał, wymienił każdą pozycję z osobna. Ściany zewnętrzne, wieńce, zbrojenia, ścianki działowe, rozbiórka podłogi, legary, płyty OSB, izolacje, tynki, gładzie, malowanie. Osobno prace wykonane w części, z podaniem stopnia zaawansowania: docieplenia w 75%, instalacje w 90%. I osobno długa lista pozycji niewykonanych w ogóle: wywóz odpadów, utylizacja, izolacja przeciwwilgociowa, posadzki, okładziny, drzwi, grzejniki, punkty elektryczne.

W budynku frontowym w całości wykonano jedną pozycję: zamocowanie folii.

Łączna wartość wszystkich prac wykonanych do dnia odstąpienia: 57 745,90 zł.

Obrona: to projekt był zły

Wykonawca zbudował obronę na dwóch filarach.

Pierwszy: zszedł z budowy dlatego, że inwestorka nie regulowała bieżących należności. Zgłaszał potrzebę kolejnych zaliczek, ona uważała, że wypłacone środki wystarczą.

Drugi, ważniejszy: projekt budowlany był wadliwy. Zawierał błędy rachunkowe i merytoryczne, był źle zwymiarowany, nie przewidywał prac, które trzeba było wykonać, choćby dodatkowego wieńca. Ujawniło się to dopiero po rozpoczęciu robót. Wykonawca musiał więc wykonać prace dodatkowe, o czym informował inwestorkę i jej syna, i na co uzyskiwał zgodę. Całość świadczonych robót i materiałów wycenił na 188 103,24 zł, a na wypadek nieuwzględnienia tej argumentacji podniósł zarzut potrącenia o 95 613,00 zł tytułem poczynionych nakładów.

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy 12 czerwca 2025 roku zasądził całą żądaną kwotę. Wykonawca wniósł apelację z sześcioma zarzutami, w tym najcięższym z możliwych.

Zarzut nieważności: kto ma dostać zawiadomienie

Najdalej idący zarzut opierał się na art. 379 pkt 5 k.p.c.: pozwany twierdził, że sąd nie zawiadomił go osobiście o terminie rozprawy, na której przesłuchiwano biegłego, przez co pozbawił go możności obrony praw.

Sąd Okręgowy prześledził chronologię z akt. Zarządzeniem z 18 marca 2025 roku wyznaczono rozprawę na 24 kwietnia i nakazano zawiadomić pełnomocników obu stron. Pełnomocnik pozwanego odebrał zawiadomienie 20 marca. Rozprawa została zniesiona z powodu nieobecności biegłego, wyznaczono nowy termin na 22 maja, a pełnomocnik odebrał kolejne zawiadomienie 28 kwietnia.

I tu wchodzi reguła, którą wiele osób poznaje dopiero w takiej sytuacji. Zgodnie z art. 133 § 3 k.p.c., jeżeli w sprawie występuje pełnomocnik, sąd zawiadamia o posiedzeniu tylko jego. Doręczenie do rąk pełnomocnika wywołuje skutki wobec mocodawcy. Sąd nie ma obowiązku dodatkowo pisać do samej strony.

Do tego art. 237 k.p.c.: niestawiennictwo stron nie wstrzymuje przeprowadzenia dowodu, o ile zostały należycie zawiadomione. Udział w posiedzeniu jest prawem, a nie obowiązkiem strony.

Sąd dodał najważniejsze: nieważność postępowania zachodzi tylko wtedy, gdy pozbawienie możności obrony było wynikiem działania sądu, a nie samych stron lub ich pełnomocników. Skoro pełnomocnik dostawał zawiadomienia ze znacznym wyprzedzeniem, decyzja, czy pozwany przyjdzie osobiście, należała do nich. Nikt nie sygnalizował sądowi potrzeby osobistego udziału pozwanego ani nie wnosił o odroczenie.

Dwie opinie i pytanie o VAT

Trzon apelacji dotyczył biegłego. Wykonawca zarzucał, że powstały dwie opinie znacznie się różniące: w pierwszej wartość prac oszacowano wyżej, w drugiej niżej, a biegły pytany na rozprawie o przyczynę rozbieżności miał odpowiedzieć “nie wiem”. Do tego nie wskazał, czy podana kwota jest netto, czy brutto.

Sąd odwoławczy odtworzył przebieg tego etapu postępowania. Postanowieniem z 7 lutego 2025 roku sąd rejonowy wezwał pełnomocników do zajęcia stanowiska wobec opinii w terminie 14 dni, pod rygorem utraty prawa powoływania zastrzeżeń, i do wskazania, czy żądają przesłuchania biegłego. Pozwany złożył uwagi 5 marca, wskazując właśnie na rozbieżności, i to na jego wniosek biegłego wezwano na rozprawę. Biegłemu doręczono odpis tego pisma, żeby mógł się przygotować.

Na rozprawie 22 maja 2025 roku biegły podtrzymał w całości opinię pisemną, wyjaśnił metodologię, wskazał, że zakres prac ocenił nie tylko z dokumentów, ale i z wizji lokalnej oraz bogatej dokumentacji zdjęciowej. Dodał, że nie mógł stwierdzić wykonania robót zakrytych, o których nikt nie poinformował go podczas oględzin, choć strony mogły w nich uczestniczyć i zgłaszać uwagi. Ocenił też, że wskazywane przez pozwanego czynności, takie jak zmiana lokalizacji drzwi czy przygotowanie konstrukcji pod sufit podwieszany, nie są pracami dodatkowymi. Wyjaśnił wreszcie mechanizm, który tłumaczy zawyżenia w wyliczeniach wykonawcy: rozbijanie w kosztorysie poszczególnych prac na dodatkowe czynności niezbędne do ich wykonania, jak przestawianie rusztowań czy wykonanie zaczepów, powoduje, że ten sam zakres wycenia się dwa razy.

I rzecz, którą sąd uznał za rozstrzygającą: po ustnej opinii i odpowiedziach na pytania żadna ze stron nie złożyła już dalszych wniosków. Pozwany nie wniósł o uzupełnienie opinii, nie zażądał innego biegłego, nie podnosił zarzutu niespójności. Reprezentował go zawodowy pełnomocnik.

Wątpliwość co do VAT sąd rozstrzygnął jednym przepisem. Zgodnie z ustawą o informowaniu o cenach towarów i usług, ceną usługi jest wartość, którą kupujący jest obowiązany zapłacić, a w cenie uwzględnia się podatek od towarów i usług. Kwota wskazana przez biegłego zawiera więc VAT.

Dlaczego potrącenie nie zadziałało

Zarzut potrącenia to potężne narzędzie, ale ma jeden warunek, o którym często się zapomina. Art. 498 § 1 k.c. wymaga istnienia wzajemnych, wymagalnych wierzytelności, a samo powołanie się na wierzytelność nie wystarczy: jej istnienie trzeba udowodnić.

Wykonawca miał wykazać, że wykonał roboty dodatkowe warte 95 613,00 zł. Sądy wskazały pięć powodów, dla których mu się to nie udało.

Nie było aneksu. Umowa z 12 marca 2021 roku wprost wymagała formy aneksu dla zlecenia robót dodatkowych. Żadnego nie zawarto.

Nie było zgody projektanta. Sąd sformułował to jako zasadę procesu budowlanego: ostateczne zdanie co do słuszności wykonania prac dodatkowych ma projektant, a nie wykonawca.

Kosztorysy były jego własne. To on oglądał nieruchomość, sam dokonywał pomiarów i sporządzał kosztorysy na podstawie otrzymanych projektów. Jako profesjonalista był zobowiązany wykonać je należycie, tak by potrzeba prac dodatkowych w ogóle nie powstała. A jeśli już powstała, powinien uzyskać zgodę projektanta i inwestorki oraz ustalić z nią dodatkowe wynagrodzenie.

Kierownik budowy nie potwierdził. Zeznał, że nie ustalano z nim potrzeby ani zakresu robót dodatkowych, i nie potwierdził ich wykonania w podawanej wartości.

Wadliwości projektu nikt nie udowodnił. Sąd zauważył, że wykazanie wad projektu budowlanego wymaga wiadomości specjalnych, a biegły na żadną wadliwość nie wskazał. Co istotne, pozwany nie wnosił o to, by biegły zweryfikował projekt pod kątem wad i ich wpływu na zakres prac dodatkowych.

Sąd odnotował też skalę żądania: wartość rzekomych robót dodatkowych miała stanowić ponad połowę wartości wszystkich prac zleconych. Inwestorka przyznała jedynie pewne drobne prace dodatkowe i twierdziła, że za nie strony się rozliczyły.

Skoro nie ma wierzytelności, nie ma czego potrącać.

Wniosek dowodowy w apelacji, czyli za późno

W apelacji pozwany wniósł wreszcie o dowód z opinii biegłego na okoliczność wartości prac z rozbiciem na wykonane zgodnie z kosztorysem i dodatkowe. Sąd Okręgowy pominął ten wniosek jako spóźniony na podstawie art. 381 k.p.c.

Uzasadnienie jest krótkie i warte zapamiętania. Zwrot “potrzeba powołania się na nowe fakty i dowody wynikła później” nie oznacza, że potrzeba wynika stąd, iż rozstrzygnięcie pierwszej instancji okazało się niekorzystne. Takie rozumienie przekreślałoby sens przepisu. Przepis ma charakter dyscyplinujący: strony mają przedkładać wszystkie posiadane dowody przed sądem pierwszej instancji.

I zdanie najostrzejsze, przytoczone za orzecznictwem: jeżeli strona uważa, że dla udowodnienia jej twierdzeń wystarczy określony dowód i dlatego nie przytacza innych, jej błąd nie jest usprawiedliwiony.

Odstąpienie inwestorki sąd uznał za skuteczne na podstawie art. 656 § 1 k.c. w zw. z art. 635 k.c., po uprzednim wezwaniu do wznowienia prac. Skutkiem, zgodnie z art. 494 § 1 k.c., jest obowiązek zwrotu zaliczek ponad wartość wykonanych prac.

Apelację oddalono. Wykonawca zapłacił dodatkowo 2.700 zł kosztów postępowania apelacyjnego.

Co z tej historii wynika

Zapis o aneksie na roboty dodatkowe działa przeciwko wykonawcy. Jeśli umowa wymaga aneksu, ustne uzgodnienia i maile nie zastąpią dokumentu. Wykonawca, który wykonuje prace poza kosztorysem bez aneksu, ryzykuje, że nie dostanie za nie nic.

Kosztorys wykonawcy staje się miarą jego własnej pracy. Biegły wycenił wykonane roboty według cen z kosztorysów sporządzonych przez samego pozwanego. To on oglądał budowę i mierzył. Zarzut, że projekt był zły, brzmi słabo w ustach profesjonalisty, który ten projekt wcześniej przeliczył i zaakceptował.

Zabezpieczenie dowodu przed procesem bywa kluczowe. Art. 310 k.p.c. pozwala utrwalić stan budowy, zanim kolejna ekipa go zakryje. Bez oględzin i zdjęć wykonanych na czas cała ta sprawa byłaby sporem dwóch opowieści.

Zarzut potrącenia trzeba udowodnić jak każde roszczenie. Nie wystarczy oświadczyć, że przysługuje się wierzytelność. Trzeba wykazać jej istnienie i wysokość, a przy robotach dodatkowych oznacza to zgodę inwestora, zgodę projektanta i dokumenty.

Zawiadomienie pełnomocnika to zawiadomienie strony. Art. 133 § 3 k.p.c. przesądza, że sąd zawiadamia tylko pełnomocnika. Niepojawienie się na rozprawie z winy własnej lub pełnomocnika nie daje podstawy do zarzutu nieważności postępowania.

Dowód spóźniony to dowód stracony. Wniosek o nową opinię, zgłoszony dopiero w apelacji, został pominięty. Przekonanie, że dotychczasowe dowody wystarczą, to ryzyko strony, a nie usprawiedliwienie.

Jak to się potoczyło

  1. przed umowami

    Cztery kosztorysy wykonawcy

    Wykonawca dostaje projekty budowlane, kilkakrotnie ogląda miejsce budowy w obecności kierownika budowy i sporządza cztery kosztorysy realizacji inwestycji.

  2. 24 lutego 2021

    Pierwsza umowa

    Wynagrodzenie 58 044 zł brutto, termin 35 dni roboczych od 15 marca 2021 roku. Kosztorysy wykonawcy stają się integralną częścią umowy.

  3. 12 marca 2021

    Druga umowa i wymóg aneksu

    Dalsze wynagrodzenie 115 881,20 zł brutto, 70 dni na wykonanie. Strony ustalają, że zlecenie robót dodatkowych wymaga aneksu do umowy.

  4. wiosna i lato 2021

    Coraz mniej ludzi na budowie

    Początkowo pracuje 6 do 7 osób, później zostaje 2 do 3. Inwestorka wielokrotnie ponagla, bez skutku.

  5. 22 września 2021

    Ekipa schodzi z budowy

    Pracownicy wykonawcy ostatecznie opuszczają miejsce budowy. Na tym etapie roboty się kończą.

  6. 6 października 2021

    Wezwanie do wznowienia robót

    Inwestorka wzywa do dokończenia prac w terminie 10 dni pod rygorem odstąpienia od umowy. Wykonawca nie reaguje.

  7. 10 listopada 2021

    Odstąpienie od umów

    Inwestorka odstępuje od obu umów i żąda zwrotu nadpłaconych 71 355,68 zł.

  8. 25 marca 2022

    Zabezpieczenie dowodu

    Sąd zarządza oględziny budowy przez biegłego jeszcze przed procesem, żeby utrwalić stan robót przed ich dokończeniem przez kogoś innego.

  9. 12 czerwca 2025

    Wyrok Sądu Rejonowego w Bydgoszczy

    Sprawa VIII GC 87/22: zasądzenie 71 355,68 zł z odsetkami, 11 585,00 zł kosztów oraz 4 135,05 zł wydatków na rzecz Skarbu Państwa.

  10. 29 kwietnia 2026

    Sąd Okręgowy: apelacja oddalona

    Wszystkie zarzuty odrzucone. Wykonawca dopłaca 2.700 zł kosztów postępowania apelacyjnego.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy oddalił apelację wykonawcy w całości i utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, który zasądził na rzecz inwestorki 71 355,68 zł z odsetkami od 26 listopada 2021 r. oraz 11 585,00 zł kosztów procesu, a także nakazał pobrać od pozwanego 4 135,05 zł wydatków Skarbu Państwa. Odstąpienie od umów uznano za skuteczne, a wartość wszystkich prac wykonanych do dnia odstąpienia biegły ustalił na 57 745,90 zł. Zarzut nieważności postępowania upadł, bo zawiadomienia doręczano prawidłowo pełnomocnikowi pozwanego, a obecność samej strony nie była konieczna. Zarzut potrącenia upadł, bo pozwany nie wykazał istnienia wierzytelności: nie zawarto aneksu wymaganego umową, projektant nie wyraził zgody na roboty dodatkowe, a kierownik budowy nie potwierdził ich wykonania. Wniosek o nową opinię biegłego zgłoszony dopiero w apelacji sąd pominął jako spóźniony. Zasądzono od pozwanego 2.700 zł kosztów postępowania apelacyjnego.

Podstawa prawna

  • art. 647 k.c.: umowa o roboty budowlane, obowiązki wykonawcy i inwestora
  • art. 656 § 1 k.c. w zw. z art. 635 k.c.: prawo odstąpienia od umowy, gdy wykonawca opóźnia się tak, że ukończenie w terminie jest nieprawdopodobne
  • art. 494 § 1 k.c.: skutki odstąpienia od umowy wzajemnej, obowiązek zwrotu tego, co strona otrzymała
  • art. 498 § 1 k.c.: potrącenie; istnienie wierzytelności przedstawianej do potrącenia trzeba udowodnić
  • art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.: ciężar dowodu i obowiązek przedstawiania dowodów przez strony
  • art. 233 § 1 k.p.c.: swobodna ocena dowodów; zarzut jej naruszenia wymaga wykazania błędu logicznego, nie odmiennej oceny
  • art. 379 pkt 5 k.p.c. w zw. z art. 133 § 3 i art. 237 k.p.c.: nieważność postępowania a doręczanie zawiadomień pełnomocnikowi strony
  • art. 381 k.p.c.: pominięcie nowych wniosków dowodowych zgłoszonych dopiero w apelacji
  • art. 310 k.p.c.: zabezpieczenie dowodu przed wszczęciem postępowania
  • art. 385 k.p.c.: oddalenie bezzasadnej apelacji

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy

Sygnatura akt: VIII Ga 179/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej