Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Łukasz
powód, syn spadkodawcy
Wystąpił o zachowek pięć lat po śmierci ojca. Przekonany, że rodzina od strony ojca nieuczciwie pozbawiła go majątku, choć nie potrafił wskazać, skąd to przekonanie.
-
Henryk
pozwany, siostrzeniec spadkodawcy
Przejął od wuja obowiązek spłaty długu alimentacyjnego, pożyczył na to pieniądze od osoby trzeciej i przelał je komornikowi trzy dni po podpisaniu aktu notarialnego.
-
Ojciec powoda
spadkodawca
Miał jedną szóstą udziału w dwóch nieruchomościach i ponad sto trzydzieści tysięcy długu z tytułu alimentów. Komornik prowadził już egzekucję z jego udziału w gruncie, na którym mieszkał on sam i jego matka.
-
Sąd Okręgowy w Warszawie
sąd pierwszej instancji
I Wydział Cywilny. Uznał wszystkie okoliczności za bezsporne, oddalił wnioski dowodowe jako zbędne i rozstrzygnął sprawę na jednej przesłance.
W maju 2011 roku ojciec Łukasza siedział u notariusza z trzema innymi osobami i podpisywał dokument, który ratował rodzinną ziemię przed licytacją.
Sytuacja była prosta i nieprzyjemna. Miał jedną szóstą udziału w dwóch nieruchomościach pod Warszawą: mniejszej, złożonej z działek o łącznej powierzchni 1 708 m², i większej, ponad 27 000 m². Na obu, w dziale trzecim księgi wieczystej, widniały ostrzeżenia o wszczęciu egzekucji właśnie z jego udziału.
Powodem był dług alimentacyjny. Komornik ścigał 132 169,79 zł na rzecz uprawnionego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Na gruncie mieszkał on sam. Mieszkała tam też jego matka, babka stron tego procesu. Licytacja komornicza nie dotknęłaby tylko jego.
Umowa z 6 maja
Rozwiązanie znalazło się w rodzinie. Siostrzeniec, Henryk, zgodził się przejąć spłatę długu w zamian za udziały w ziemi.
Notariusz nadał umowie tytuł, który później okaże się źródłem całego sporu: “Umowa przeniesienia udziału w prawie własności w zamian za zwolnienie z zobowiązania (datio in solutum, art. 453 k.c.), umowa darowizny i umowa przyrzeczenia zniesienia współwłasności”.
W paragrafie drugim Henryk oświadczył, że przejmuje obowiązek spłaty w całości wierzytelności dochodzonych przez komornika. W paragrafie trzecim ojciec Łukasza, w celu zwolnienia się z obowiązku wobec wierzycieli, przeniósł na niego udziały po jednej szóstej w obu nieruchomościach.
Trzy dni później Henryk z żoną pojechali do innego notariusza i zaciągnęli u osoby trzeciej pożyczkę na 130 000 zł, na dwa lata. Tego samego dnia, 9 maja 2011 roku, z ich rachunku poszedł do komornika przelew na 132 182 zł, z tytułem wskazującym sygnaturę sprawy egzekucyjnej.
12 maja komornik umorzył postępowanie.
Ojciec Łukasza zmarł siedem lat później, we wrześniu 2018 roku. Spadek nabyli po połowie powód i druga osoba. W spadku nie było już udziałów w ziemi.
Pozew
We wrześniu 2023 roku Łukasz wniósł pozew o 400 000 zł zachowku, skierowany przeciwko Henrykowi.
Jego rozumowanie brzmiało: ojciec wyzbył się swojej części nieruchomości na rzecz siostrzeńca, a skoro tak, to część majątku, która powinna trafić do syna, wypłynęła z rodziny za jego życia. Trzeba ją policzyć jako darowiznę i wypłacić zachowek.
Henryk odpowiedział krótko: nie jestem spadkobiercą, nie dostałem żadnej darowizny, zapłaciłem za te udziały ponad sto trzydzieści tysięcy złotych.
Wtedy pełnomocnik Łukasza rozwinął argumentację prawną, i trzeba przyznać, że była pomysłowa.
Trzy argumenty prawnicze
Pierwszy: to nie było datio in solutum. Konstrukcja z art. 453 k.c. wymaga, żeby między stronami już istniało zobowiązanie, z którego dłużnik zwalnia się, spełniając inne świadczenie. Między ojcem a siostrzeńcem żadnego takiego zobowiązania nie było. Nazwa użyta w akcie jest więc pozorem, a pod tym pozorem kryje się darowizna, prawdopodobnie mająca uchronić rodzinną nieruchomość przed egzekucją.
Drugi: przejęcia długu nie dało się dokonać. Konstrukcja przejęcia długu z art. 519 k.c. wymaga zgody wierzyciela. Nikt takiej zgody nie uzyskał. Co więcej, dług alimentacyjny ma charakter publicznoprawny, a takich długów w tym trybie przejąć w ogóle nie można. Paragraf drugi aktu jest zatem bezwzględnie nieważny.
Trzeci: zobowiązanie było iluzoryczne. W akcie nie zastrzeżono nawet terminu, w jakim Henryk miał spłacić dług. Skoro tak, przeniesienie udziałów było w istocie nieodpłatne, a to, że pozwany faktycznie zapłacił, może co najwyżej wpłynąć na zakres jego odpowiedzialności jako obdarowanego, ograniczonej do istniejącego wzbogacenia.
Do tego doszedł zarzut, że ojciec, chorujący na alkoholizm, mógł zawrzeć umowę w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli (art. 82 k.c.).
Argumentacja spójna. I zupełnie nieskuteczna.
Kogo się pozywa o zachowek
Sąd zaczął od podstaw, bo to na nich sprawa się zawaliła.
Art. 991 § 2 k.c. daje uprawnionemu do zachowku roszczenie przeciwko spadkobiercy. Art. 1000 § 1 k.c. dodaje drugą możliwość: jeżeli nie da się uzyskać zachowku od spadkobiercy, można żądać uzupełnienia od osoby, która otrzymała od spadkodawcy darowiznę doliczoną do spadku.
To zamknięta lista adresatów. Spadkobierca, zapisobierca windykacyjny, obdarowany.
Henryk nie był spadkobiercą. Nie był zapisobiercą. Pozostawało pytanie o darowiznę, i to jedyne pytanie sąd musiał rozstrzygnąć.
Nazwa umowy nie decyduje
Sąd przyznał powodowi rację w jednym punkcie, i to od razu: nazwa “datio in solutum” w tytule aktu była błędna. Takiej umowy strony rzeczywiście nie zawarły, bo brakowało wcześniejszego zobowiązania między nimi.
Tylko że, jak napisał, “owa nietrafna nazwa użyta w treści umowy nie miała znaczenia dla oceny zasadności powództwa”.
Ustawodawca nie przewidział zamkniętego katalogu czynności prawnych, na podstawie których można przenieść własność nieruchomości. Umowa z 6 maja 2011 roku była umową nienazwaną, dopuszczalną w świetle art. 353(1) k.c., wykorzystującą konstrukcję opisaną w art. 392 k.c. Chodzi w niej o zobowiązanie się osoby trzeciej wobec dłużnika, że zwolni go z obowiązku świadczenia.
I dlatego cała konstrukcja o przejęciu długu upadła. Skoro to nie było przejęcie długu w rozumieniu art. 519 k.c., to nie miało znaczenia, czy wierzyciel wyraził zgodę ani czy w ogóle o umowie wiedział. Nie miało też znaczenia, czy wierzytelność alimentacyjna ma charakter publicznoprawny. Cała ta warstwa argumentacji odnosiła się do przepisu, którego w tej sprawie nie stosowano.
Jedna umowa, nie dwie
Kolejny błąd konstrukcyjny w rozumowaniu powoda dotyczył tego, co właściwie podpisano.
Powód traktował akt notarialny jak dwie odrębne umowy: jedną o przeniesienie udziałów, drugą o spłatę długu. Przy takim ujęciu można było próbować unieważnić drugą i zostawić pierwszą, czyli darmowe przysporzenie.
Sąd odpowiedział, że to była jedna umowa. Jedna czynność, w której ojciec zobowiązał się przenieść udziały, a siostrzeniec zobowiązał się spłacić dług, przy czym z uwagi na art. 155 § 1 k.c. nastąpił od razu skutek rozporządzający.
A skoro jedna, to działa art. 58 § 3 k.c. Nieważność części czynności prawnej pociąga za sobą nieważność całości, jeżeli bez tej części strony w ogóle by jej nie zawarły. Przesunięcie majątkowe znajdowało swoją przyczynę właśnie w zobowiązaniu do spłaty długu. Nikt nie przenosi udziałów w ziemi za nic.
Pułapka, z której nie było wyjścia
I tu uzasadnienie robi rzecz elegancką: pokazuje, że powód nie mógł wygrać w żadnym z możliwych scenariuszy.
Scenariusz pierwszy: umowa jest ważna. Wtedy była odpłatna, Henryk nie dostał darowizny, nie ma legitymacji biernej, pozew oddalony.
Scenariusz drugi: umowa jest nieważna w całości, czy to z powodu stanu ojca z art. 82 k.c., czy z powodu sprzeczności z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Wtedy nie mogła wywołać skutku rozporządzającego, więc Henryk nigdy nie nabył tych udziałów. Zostałyby przy ojcu, a po jego śmierci weszłyby w skład spadku i przypadłyby powodowi oraz drugiej spadkobierczyni.
W scenariuszu drugim Łukasz też przegrywa tę sprawę, choć wygrywa coś innego. Tylko że pozwanym byłby wtedy ktoś inny, a przedmiotem sporu nie zachowek, lecz sam skład spadku.
Dlatego sąd oddalił wnioski dowodowe o przesłuchanie świadków i o badanie stanu psychicznego spadkodawcy. Zauważył przy okazji, że wykazanie stanu wyłączającego świadome powzięcie decyzji wymagałoby opinii biegłego psychologa lub psychiatry, a takiego dowodu nikt nie zgłosił.
“Nie potrafił wyjaśnić, skąd to przekonanie”
Została teza o pozorności: że umowa tylko udawała odpłatną, a naprawdę była darowizną.
Sąd zaczął od wątpliwości formalnej, na którą trafnie wskazał pozwany: przy czynnościach wymagających formy szczególnej, jak przeniesienie własności nieruchomości, wątpliwe jest w ogóle, czy można mówić o ważnej umowie darowizny jako czynności ukrytej.
Ale rozstrzygnął to prościej. Dowodów pozorności nie było żadnych.
Przekonanie Łukasza nie opierało się na informacjach od którejkolwiek ze stron umowy. Nie rozmawiał o tym z ojcem. Nie rozmawiał z babką, która przy podpisywaniu aktu była obecna jako jedna ze stron. Przesłuchiwany, nie był w stanie wyjaśnić, z czego wywodzi swoje przekonanie.
Fakty bezsporne układały się w spójną całość, i to całkiem odwrotną: trwała egzekucja z nieruchomości, trzy dni po akcie zaciągnięto pożyczkę, tego samego dnia z tego samego rachunku poszedł przelew do komornika, komornik umorzył postępowanie. To nie wygląda na darowiznę. To wygląda dokładnie na to, co napisano w umowie.
Rachunek za pochopny pozew
Powód wniósł o zastosowanie art. 102 k.p.c., czyli o nieobciążanie go kosztami ze względów słuszności. Sąd odmówił, i uzasadnienie tej odmowy jest chyba najostrzejszym fragmentem całego wyroku.
Sam fakt częściowego zwolnienia od kosztów sądowych nie wystarcza. Powód nie miał żadnych podstaw, aby sądzić, że jego roszczenie ma szanse powodzenia. Jego subiektywne przekonanie opierało się na niesprecyzowanych przypuszczeniach, że rodzina od strony ojca w sposób nie do końca uczciwy pozbawiła go majątku.
Sąd napisał wprost: decyzja o zainicjowaniu postępowania sądowego powinna być decyzją przemyślaną, poprzedzoną analizą znanych faktów i dostępnych dowodów, a kto nie potrafi tej oceny dokonać sam, powinien skonsultować się z prawnikiem.
I zauważył szczegół, który wiele tłumaczy: powód był reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, ale ten wstąpił do sprawy dopiero po jej wszczęciu. Rzetelna analiza na wcześniejszym etapie najprawdopodobniej pozwoliłaby w ogóle uniknąć tego postępowania.
Zasądzono od powoda 10 817 zł kosztów procesu: 10 800 zł zastępstwa procesowego i 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Nieuiszczone koszty sądowe sąd przejął na rachunek Skarbu Państwa.
Co z tej historii wynika
Zachowku żąda się od spadkobiercy, a nie od kogokolwiek, kto coś dostał od zmarłego. Krąg pozwanych jest zamknięty: spadkobierca, zapisobierca windykacyjny, obdarowany. Zanim złożysz pozew, sprawdź, do której kategorii należy osoba, którą chcesz pozwać, bo brak legitymacji biernej kończy sprawę bez badania czegokolwiek innego.
Odpłatne wyzbycie się majątku za życia nie powiększa zachowku. Do substratu zachowku dolicza się darowizny, nie transakcje. Rodzic, który sprzedał mieszkanie albo oddał grunt w zamian za spłatę swojego długu, nie zmniejszył w ten sposób puli do podziału w sposób, który da się odwrócić.
Nazwa w akcie notarialnym nie przesądza o charakterze umowy. Notariusz nazwał to datio in solutum i pomylił się, a sąd uznał umowę za nienazwaną, opartą na art. 392 k.c. Cała warstwa argumentów powoda o wadach przejęcia długu z art. 519 k.c. spaliła na panewce, bo dotyczyła przepisu, którego tu nie stosowano.
Umowy nie da się unieważnić po kawałku, jeśli kawałki się warunkują. Art. 58 § 3 k.c. przesądza, że nieważność części pociąga nieważność całości, gdy bez tej części strony umowy by nie zawarły. Nie da się wyciąć z umowy zobowiązania do zapłaty i zostawić samego przeniesienia własności.
Konsultacja prawna przed pozwem jest tańsza niż koszty przegranej. Sąd odmówił zastosowania art. 102 k.p.c. właśnie dlatego, że powód wniósł pozew bez analizy, a pełnomocnika ustanowił dopiero później. Za pochopnie wszczęty spór zapłacił niemal jedenaście tysięcy złotych, nie licząc własnych kosztów.
Jak to się potoczyło
-
przed majem 2011
Komornik na hipotece
W księgach wieczystych obu nieruchomości widnieją ostrzeżenia o wszczęciu egzekucji z jednej szóstej części należącej do ojca powoda, w sprawie o alimenty.
-
4 maja 2011
132 169,79 zł
Tyle wynosi łączna kwota wierzytelności dochodzonych przez komornika w postępowaniu egzekucyjnym przeciwko ojcu powoda.
-
6 maja 2011
Akt notarialny
Ojciec powoda przenosi na siostrzeńca udziały wynoszące po jednej szóstej w dwóch nieruchomościach. Siostrzeniec oświadcza, że przejmuje obowiązek spłaty całej egzekwowanej wierzytelności.
-
9 maja 2011
Pożyczka i przelew
Pozwany z żoną zaciągają u osoby trzeciej pożyczkę 130 000 zł na dwa lata. Tego samego dnia z ich rachunku idzie do komornika przelew 132 182 zł z tytułem wskazującym sygnaturę egzekucji.
-
12 maja 2011
Umorzenie egzekucji
Komornik umarza postępowanie egzekucyjne przeciwko ojcu powoda. Ryzyko licytacji rodzinnej ziemi znika.
-
8 września 2018
Śmierć spadkodawcy
Spadek nabywają w połowach powód i druga osoba. Udziałów w nieruchomościach w spadku już nie ma.
-
8 września 2023
Pozew o 400 000 zł
Powód wnosi pozew do sądu rejonowego, który stwierdza swoją niewłaściwość i przekazuje sprawę sądowi okręgowemu.
-
19 marca 2026
Powództwo oddalone
Sąd oddala pozew w całości i zasądza od powoda 10 817 zł kosztów procesu na rzecz pozwanego, odmawiając zastosowania art. 102 k.p.c.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo w całości. Uznał, że pozwany nie ma legitymacji biernej: nie był spadkobiercą, nie był zapisobiercą i nie otrzymał od spadkodawcy darowizny doliczanej do spadku. Umowa z 6 maja 2011 roku była umową nienazwaną, dopuszczalną na gruncie art. 353(1) k.c., wykorzystującą konstrukcję z art. 392 k.c. Nazwa datio in solutum w tytule aktu była błędna, ale bez znaczenia. Przeniesienie udziałów nie nastąpiło pod tytułem darmym, bo w zamian pozwany zobowiązał się spłacić dług alimentacyjny wuja wynoszący 132 169,79 zł, i faktycznie go spłacił. Nawet gdyby umowa okazała się nieważna w całości, pozwany i tak nie nabyłby udziałów, a te weszłyby do spadku, więc pozew przeciwko niemu i tak byłby bezzasadny. Sąd odmówił zastosowania art. 102 k.p.c. i obciążył powoda kosztami.
Podstawa prawna
- art. 991 § 2 k.c.: roszczenie o zachowek przysługuje uprawnionemu przeciwko spadkobiercy
- art. 1000 § 1 k.c.: gdy nie da się uzyskać zachowku od spadkobiercy, można żądać uzupełnienia od osoby, która otrzymała darowiznę doliczoną do spadku
- art. 353(1) k.c.: swoboda umów; katalog czynności przenoszących własność nieruchomości nie jest zamknięty
- art. 392 k.c.: umowa, w której osoba trzecia zobowiązuje się wobec dłużnika zwolnić go z obowiązku świadczenia
- art. 453 k.c.: świadczenie w miejsce wykonania (datio in solutum), wymaga istniejącego już zobowiązania między stronami
- art. 519 k.c.: przejęcie długu; wymaga zgody wierzyciela, ale nie miało tu zastosowania
- art. 155 § 1 k.c.: umowa zobowiązująca do przeniesienia własności rzeczy oznaczonej co do tożsamości przenosi ją na nabywcę
- art. 58 § 3 k.c.: nieważność części czynności prawnej pociąga nieważność całości, gdy bez tej części strony by jej nie zawarły
- art. 82 k.c.: nieważność oświadczenia woli złożonego w stanie wyłączającym świadome powzięcie decyzji
- art. 102 k.p.c.: odstąpienie od obciążania strony przegrywającej kosztami w wypadkach szczególnie uzasadnionych
Czytaj dalej
Historia z sądu Dziadek nie chciał poznać wnuków. O jego śmierci dowiedzieli się sami
Troje wnuków, wszyscy małoletni w chwili śmierci dziadka, domagało się zachowku, 97 188,20 zł i dwa razy po 48 594,10 zł, od jego wieloletniej partnerki, która odziedziczyła całość.
Dziedziczenie ustawowe, kto i w jakiej kolejności dziedziczy
Kto dziedziczy, gdy nie ma testamentu. Wyjaśniamy kolejność spadkobierców i udziały według Kodeksu cywilnego prostym językiem, po ludzku.
Jak napisać testament, rodzaje i wymogi ważności
Jak sporządzić ważny testament: forma odręczna i notarialna, wymogi ważności i najczęstsze błędy. Wyjaśniamy prostym językiem, po ludzku.
Historia z sądu Matka przepisała mieszkanie na córkę dwa tygodnie przed śmiercią. Syn poszedł do sądu
Mieszkanie warte dziś 965 700 zł, darowane jednej z dwójki dzieci na dwa tygodnie przed śmiercią matki. Pytanie brzmiało: czy syn, który przy umierającej matce prawie się nie pojawiał, może mimo to żądać ćwierci jego wartości.