Wnętrze surowego szybu windowego w budowanym bloku, na dnie stojąca woda i gruz, u góry prowizoryczne oświetlenie

Wystawił sześć not na 170 tysięcy za spóźnione windy. Sąd obejrzał zdjęcia z budowy

Zamawiający zażądał 170 100,00 zł kar umownych z sześciu umów naraz, każdą naliczoną do maksymalnego umownego limitu 10% wartości netto. Wykonawca odpowiedział, że nie mógł zacząć montażu, bo szyby nie były gotowe.

Prawo cywilne Sąd Okręgowy w Warszawie wyrok z 7 maja 2026 8 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sześć umów na dźwigi w budynkach wielorodzinnych na trzech osiedlach. Spór rozstrzygnął XVI Wydział Gospodarczy Sądu Okręgowego w Warszawie.
Sześć umów na dźwigi w budynkach wielorodzinnych na trzech osiedlach. Spór rozstrzygnął XVI Wydział Gospodarczy Sądu Okręgowego w Warszawie.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Spółka zamawiającego, powódka (postać fikcyjna)

    Spółka zamawiającego

    powódka

    Spółka komandytowo-akcyjna, następca prawny przedsiębiorcy, który zawierał umowy na dźwigi do budowanych bloków. Po latach wystawiła sześć not obciążeniowych jednego dnia.

  • Producent dźwigów, pozwana (postać fikcyjna)

    Producent dźwigów

    pozwana

    Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, wykonawca sześciu umów na produkcję, dostawę i montaż wind. Przez lata dokumentowała protokołami i zdjęciami, że szyby nie nadają się do montażu.

  • Świadek ze strony wykonawcy, świadek (postać fikcyjna)

    Świadek ze strony wykonawcy

    świadek

    Jego zeznania sąd uznał za wiarygodne, bo pokrywały się z dokumentacją. Opisał, jak przedstawiciele obu stron raz po raz spisywali protokoły o braku gotowości obiektów.

  • Sąd Okręgowy w Warszawie

    sąd pierwszej instancji, wydział gospodarczy

    Porównał zeznania kierowników budowy z fotografiami szybów i uznał, że dokumentacja mówi co innego niż świadkowie powoda.

W aktach sprawy są zdjęcia. To one przesądziły o wyroku.

Fotografie szybów windowych w budowanych blokach: podszybia zasypane gruzem, w jednym przypadku zalane wodą, ściany nie wymalowane na biało, brakujące zabezpieczenia BHP, otwory drzwiowe wypadające za wysoko w stosunku do poziomu zerowego. Do tego pomiary: szyby o głębokości 2020 mm zamiast projektowanych 1930 mm. Albo 2010 mm. Albo za płytkie.

Do takich szybów miały wjechać windy z sześciu umów o łącznej wartości grubo ponad półtora miliona złotych netto.

Sześć umów, jeden schemat

Historia zaczęła się 19 maja 2021 roku, gdy przedsiębiorca budujący bloki wielorodzinne (jego następcą prawnym została potem spółka komandytowo-akcyjna, powódka w tej sprawie) zawarł z producentem dźwigów dwie umowy naraz. Przedmiot był za każdym razem taki sam: produkcja, dostawa i montaż urządzeń dźwigowych oraz uzyskanie testów wymaganych Dyrektywą Dźwigową i przez jednostkę inspekcyjną.

Wynagrodzenia: 184 000,00 zł netto i 276 000,00 zł netto. W lipcu 2021 doszła trzecia umowa na 368 000,00 zł netto, a w grudniu 2021 jeszcze trzy, każda po 291 000,00 zł netto.

Wszystkie miały identyczny punkt 2.1: kara umowna za zwłokę w niedotrzymaniu terminu zakończenia montażu określonego w harmonogramie, z przyczyn leżących po stronie wykonawcy, w wysokości 1,3% wartości umowy netto za każdy rozpoczęty tydzień, maksymalnie do 10% wartości netto.

Ale harmonogramy nakładały obowiązki także na drugą stronę, i to sztywne terminy. Zaliczki (40% albo 45% wartości umowy) do konkretnych dat. Przygotowanie tak zwanego frontu robót do konkretnych dat.

A Ogólne Warunki Umów, integralna część każdej z sześciu umów, dopowiadały resztę: opóźnienia zamawiającego w spełnieniu tych obowiązków, między innymi przekraczające 14 dni, uprawniały wykonawcę do wstrzymania prac i powodowały odpowiednie przesunięcie terminów z harmonogramu.

Czym jest “front robót”

Punkt 5 OWU to lista, którą warto przeczytać, bo pokazuje, ile pracy budowlanej musi być gotowe, zanim ktokolwiek zacznie stawiać windę.

Na 14 dni przed rozpoczęciem montażu zamawiający miał zapewnić nadzór inwestorski, miejsce do składowania urządzeń, protokoły odbioru części budowlanej szybów i ich przygotowanie zgodnie z projektem oraz normami.

Do jego obowiązków należało infrastrukturalne uzbrojenie szybu: doprowadzenie docelowego zasilania i uziemienia do podszybia, stałe oświetlenie o natężeniu 50 luksów na przystankach i 200 luksów w maszynowni, odpowiednia wentylacja. Także analogowa linia telefoniczna i kable sygnałowe doprowadzone do najwyższego przystanku, żeby w razie awarii można było wezwać służby ratownicze.

Front robót nie mógł zostać odebrany bez haków montażowych, otworów technologicznych, dokładnie naniesionej na wszystkich przystankach linii poziomu podłogi i bez zapewnienia, że warstwa wykończeniowa przy drzwiach szybowych nie przekracza 70 mm.

Do tego zaplecze dla montażystów: suche, ogrzewane pomieszczenie, dostęp do wody i sanitariatów, bezpieczne miejsca na kontenery magazynowe, bezpłatne zasilanie energią elektryczną na czas prac.

Sąd wypunktował potem, że powód nie wywiązał się z rzeczy podstawowych: docelowego zasilania, prawidłowo zwymiarowanych szybów, warunków bezpieczeństwa.

Trzy lata protokołów

Przez cały okres realizacji umów przedstawiciele wykonawcy i kierownicy budowy ze strony zamawiającego raz po raz sporządzali protokoły z oględzin, w których stwierdzano brak gotowości obiektów.

20 lipca 2021: głębokość szybu niezgodna z projektem, podszybie do szpachlowania, haki w nadszybiu rozmieszczone tak, że trzeba było użyć dodatkowych kotew chemicznych. Zapis w protokole: brak możliwości dostawy w uzgodnionym terminie. Gotowość, i to nadal z uwagami, potwierdzono dopiero w listopadzie.

18 listopada 2021: podszybie zasypane i za płytkie, brak wymaganych belek w szybie, brak zabezpieczeń BHP.

28 marca 2022: podszybia zasypane gruzem, głębokość szybów 2020 mm zamiast 1930 mm, otwory drzwiowe za wysoko, co wymagało wybijania progów zbrojonych na wysokości nadproży.

30 marca 2022: podszybie zalane wodą, głębokość 2010 mm, wadliwie zamontowany hak, brak otworów pod sygnalizację.

19 maja 2022: niezgodność wymiarów szybu, szyby nie wymalowane na biało, błędny kierunek otwierania drzwi, brak zabezpieczeń BHP. Warunkowy odbiór frontu robót nastąpił niemal trzy miesiące później, 12 sierpnia, i nadal trzeba było doczyszczać podszybie z gruzu.

10 maja i 13 sierpnia 2022: uchybienia we wszystkich trzech szybach, brak oznaczenia linii poziomu podłogi, złe wymiary otworów drzwiowych, brak testów haków montażowych.

Dwie daty, które nie są tą samą datą

W czerwcu 2024 roku zamawiający wysłał pismo o naliczeniu kar. Z jego treści wynikało, jak liczy okres zwłoki: do dnia uzyskania decyzji urzędowej dopuszczającej dźwig do eksploatacji.

To był drugi, niezależny błąd.

Umowy wyraźnie rozdzielały etapy inwestycji: produkcja, dostawa, montaż oraz uzyskanie testów wymaganych Dyrektywą Dźwigową i jednostką inspekcyjną. A kara, jak stanowił punkt 2.1, dotyczyła zwłoki w niedotrzymaniu terminu zakończenia montażu. Nie certyfikacji. Nie odbioru końcowego. Montażu.

Różnica w praktyce była ogromna. Wykonawca zgłaszał zakończenie montażu mechanicznego kolejnych urządzeń między kwietniem a listopadem 2022 roku. Protokoły odbioru zamawiający sporządzał znacznie później: jeden 15 grudnia 2022, kolejny 4 stycznia 2023, dwa 17 października 2023, a ostatni dopiero 15 marca 2024 roku. Naliczanie kary do tych dat, a nie do zgłoszenia zakończenia montażu, dawało kilkanaście dodatkowych miesięcy.

Sąd nazwał to wprost: nieuprawniona, rozszerzająca interpretacja postanowień umownych. I przypomniał regułę, która przy karach umownych obowiązuje bez wyjątku: postanowienia wprowadzające kary mają charakter wyjątkowy i restrykcyjny, więc nie mogą być interpretowane rozszerzająco.

11 października 2024 roku zamawiający wystawił mimo to sześć not obciążeniowych, każdą na maksymalny limit 10% wartości netto danej umowy: 27 600,00 zł, dwie po 18 400,00 zł oraz trzy po 29 100,00 zł. Razem 170 100,00 zł. Wezwanie do zapłaty poszło 22 października, z trzydniowym terminem.

Referendarz sądowy wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, uwzględniając żądanie w całości. Wykonawca złożył sprzeciw i sprawa trafiła na rozprawę.

Zwłoka to nie opóźnienie

Cała konstrukcja wyroku opiera się na jednym rozróżnieniu, tym samym, które w innych sprawach potrafi przesądzić o wygranej wykonawcy albo zamawiającego, w zależności od tego, jak brzmi umowa.

Opóźnienie proste to sam fakt: termin minął, świadczenia nie ma. Nie pyta się o przyczyny.

Zwłoka to opóźnienie kwalifikowane, wynikające z okoliczności, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność (art. 476 k.c.). Tu przyczyny są wszystkim.

Kara umowna może być zastrzeżona za jedno albo za drugie. Strony tej sprawy, jak zaznaczył sąd, zgodnie przyjęły, że jest ona należna za zwłokę. Same wpisały do umów, że kara należy się za zwłokę “z przyczyn leżących po stronie” wykonawcy.

Art. 476 k.c. wprowadza wzruszalne domniemanie odpowiedzialności dłużnika, więc ciężar dowodu jest podzielony: powód udowadnia sam fakt opóźnienia, a pozwany wykazuje, że go nie zawinił.

I tu sąd sięgnął po zasadę, która rozstrzygnęła sprawę:

Jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia na skutek braku koniecznego współdziałania wierzyciela, dłużnik nie pozostaje w zwłoce.

Nie dlatego, że jest usprawiedliwiony. Dlatego, że zwłoka w ogóle nie powstaje. A skoro nie ma zwłoki, nie ma podstawy kary zastrzeżonej właśnie na jej wypadek.

Sąd dodał, że przyczyną zwłoki nie może też być skorzystanie przez dłużnika z przysługującego mu uprawnienia do wstrzymania się ze świadczeniem. A OWU dawały wykonawcy dokładnie takie uprawnienie, i to z automatycznym przesunięciem terminów.

Świadkowie kontra fotografie

Postępowanie dowodowe skończyło się dla zamawiającego źle w każdym punkcie.

Zeznania świadka ze strony wykonawcy sąd uznał za wiarygodne, bo pokrywały się z dokumentami. Zeznania dwóch innych osób ocenił jako całkowicie nieprzydatne: nie pamiętały ani nie wiedziały o istotnych szczegółach.

Najostrzej wypadła ocena dwóch świadków powoda, kierowników i koordynatorów na spornych budowach. Twierdzili, że wykonawca nie zgłaszał żadnych uwag do frontu robót, a zamawiający wywiązywał się ze swoich obowiązków terminowo. Sąd uznał te zeznania za niewiarygodne, bo stały w sprzeczności z obiektywną dokumentacją, w tym zdjęciową. Zauważył też, że jako osoby ściśle związane z powodem były bezpośrednio zainteresowane przedstawieniem przebiegu inwestycji w korzystnym dla niego świetle.

Wypunktował przy tym coś jeszcze, i to argument, który przedsiębiorcy słyszą w sądach gospodarczych regularnie. Powód jest profesjonalnym uczestnikiem obrotu, a więc obowiązuje go podwyższony standard należytej staranności, oceniany według obiektywnych kryteriów rynkowych. Obejmuje on, jak ujął to sąd za wcześniejszym orzecznictwem, “bezwarunkowy obowiązek wnikliwego zapoznania się z treścią zawieranych umów oraz pełnego zrozumienia wynikających z nich praw i zobowiązań”.

Powód temu standardowi nie sprostał. Z umów i OWU wprost wynikało, że kary należą się za opóźnienia w montażu, a nie w innych czynnościach, oraz że braki w przygotowaniu frontu robót uprawniają wykonawcę do przesunięcia terminu. Naliczając kary, zamawiający pominął własne uchybienia na placach budowy.

Sąd odniósł się jeszcze do samych not: wystawienie noty obciążeniowej to jednostronne oświadczenie wiedzy i dokument księgowy. Nie tworzy zobowiązania po drugiej stronie.

Nawet gdyby, to i tak

Na koniec sąd dołożył trzecią, całkowicie niezależną podstawę oddalenia.

Nawet gdyby kary były co do zasady należne i prawidłowo wyliczone, zachodziłyby przesłanki miarkowania z art. 484 § 2 k.c. Powód nie wykazał, a nawet nie twierdził, że poniósł jakąkolwiek szkodę wskutek opóźnionego wykonania zobowiązań. Uwzględnienie roszczenia doprowadziłoby więc do jego bezpodstawnego wzbogacenia.

Powództwo oddalono w całości. Zamawiający, jako strona przegrywająca, zapłacił wykonawcy 5417,00 zł kosztów procesu: 5400,00 zł wynagrodzenia radcy prawnego i 17,00 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się wyroku.

Co z tej historii wynika

Kara “za zwłokę” i kara “za opóźnienie” to dwa różne narzędzia. Przy zwłoce wykonawca broni się przyczynami i wygrywa, jeśli wykaże, że opóźnienie nie wynikało z okoliczności obciążających jego. Przy opóźnieniu prostym przyczyny nie mają znaczenia. Zamawiający, który wpisuje do umowy słowo “zwłoka”, sam ogranicza swoje uprawnienie, i musi potem udźwignąć spór o to, kto zawinił.

Wierzyciel, który nie współdziała, nie ma roszczenia. To najmocniejsza teza tego wyroku. Jeśli wykonawca nie może zacząć pracy, bo drugą stronę obciążały przygotowania, których nie zrobiła, dłużnik nie popada w zwłokę: nie jest usprawiedliwiony, tylko po prostu w zwłoce nie jest. Kara zastrzeżona na wypadek zwłoki nie ma wtedy na czym się oprzeć.

Protokół z oględzin jest wart więcej niż zeznania po latach. Wykonawca wygrał, bo przez trzy lata konsekwentnie spisywał listy kontrolne odbioru frontu robót, notował konkretne wymiary i robił zdjęcia. Kiedy kierownicy budowy zeznali coś przeciwnego, sąd uznał ich za niewiarygodnych właśnie dlatego, że dokumentacja mówiła co innego.

Zakończenie montażu to nie to samo co odbiór i certyfikacja. Zamawiający naliczał kary do dat odbiorów i decyzji urzędowych, przesuwając w ten sposób koniec okresu zwłoki nawet o kilkanaście miesięcy. Skoro umowa wymieniała montaż jako osobny etap i karę wiązała właśnie z nim, rozciąganie tego pojęcia było niedopuszczalną wykładnią rozszerzającą.

Klauzule o karach czyta się wąsko. Sąd powtórzył zasadę, że postanowienia o karach umownych mają charakter wyjątkowy i restrykcyjny, a więc nie podlegają wykładni rozszerzającej. Kto chce naliczyć karę za konkretne zdarzenie, musi znaleźć je wprost w umowie, a nie wyprowadzać z ogólnej idei, że coś trwało za długo.

Jak to się potoczyło

  1. 19 maja 2021

    Pierwsze dwie umowy

    Produkcja, dostawa i montaż dźwigów, plus testy wymagane Dyrektywą Dźwigową. Wynagrodzenia 184 000,00 zł i 276 000,00 zł netto. Kara: 1,3% za każdy rozpoczęty tydzień zwłoki, maksymalnie 10% wartości netto.

  2. 20 lipca 2021

    Pierwsza kontrola frontu robót

    Niezgodna z projektem głębokość szybu, podszybie do szpachlowania, źle rozmieszczone haki w nadszybiu. W protokole zapis: brak możliwości dostawy w uzgodnionym terminie.

  3. 19 lipca i grudzień 2021

    Kolejne cztery umowy

    Wartości od 291 000,00 zł do 368 000,00 zł netto. Harmonogramy nakładają na zamawiającego sztywne terminy zaliczek i przygotowania frontu robót.

  4. 18 listopada 2021

    Podszybie zasypane i za płytkie

    Kontrola przy kolejnej inwestycji stwierdza brak belek w szybie i brak zabezpieczeń BHP, co uniemożliwia bezpieczne rozpoczęcie prac.

  5. 28 i 30 marca 2022

    Gruz i woda

    Protokoły z dwóch budów: podszybia zasypane gruzem lub zalane wodą, głębokości szybów odbiegające od projektu, otwory drzwiowe za wysoko, wadliwie zamontowany hak.

  6. kwiecień 2022 - listopad 2022

    Zawiadomienia o zakończeniu montażu mechanicznego

    Wykonawca kolejno zgłasza zakończenie prac montażowych przy poszczególnych urządzeniach. Protokoły odbioru zamawiający sporządzi znacznie później, ostatni w marcu 2024 roku.

  7. 11 czerwca 2024

    Pismo o naliczeniu kar

    Zamawiający informuje wykonawcę, że nalicza kary. Z pisma wynika, że okres zwłoki liczy do dnia uzyskania decyzji urzędowej, nie do zakończenia montażu.

  8. 11 października 2024

    Sześć not tego samego dnia

    Noty na 27 600,00 zł, dwie po 18 400,00 zł i trzy po 29 100,00 zł, każda w maksymalnym umownym limicie. Razem 170 100,00 zł, termin płatności 18 października.

  9. 7 maja 2026

    Powództwo oddalone w całości

    Sąd Okręgowy w Warszawie oddala żądanie i zasądza od zamawiającego 5417,00 zł kosztów procesu na rzecz wykonawcy.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo w całości. Uznał, że kary zastrzeżono za zwłokę, czyli opóźnienie kwalifikowane, wynikające z przyczyn leżących po stronie wykonawcy, a takich przyczyn nie było: montażu nie dało się rozpocząć, bo zamawiający nie przygotował frontu robót. Podszybia bywały zasypane gruzem albo zalane wodą, wymiary szybów odbiegały od projektu, brakowało zasilania, oświetlenia i zabezpieczeń BHP, co potwierdzały protokoły i dokumentacja zdjęciowa. Sąd stwierdził też, że zamawiający błędnie liczył okres zwłoki, biorąc za datę końcową dzień uzyskania certyfikacji urzędowej zamiast faktycznej daty zakończenia montażu mechanicznego, co było niedopuszczalną rozszerzającą wykładnią klauzuli o karach. Dodał, że nawet przy prawidłowym wyliczeniu kara byłaby rażąco wygórowana w rozumieniu art. 484 § 2 k.c., bo powód nie wykazał ani nawet nie twierdził, że poniósł jakąkolwiek szkodę. Zamawiający zapłacił 5417,00 zł kosztów procesu.

Podstawa prawna

  • art. 483 § 1 k.c.: kara umowna; obowiązek jej zapłaty nie jest bezwzględny i powstaje tylko przy okolicznościach, za które dłużnik odpowiada
  • art. 476 k.c.: zwłoka jako opóźnienie kwalifikowane, wynikające z przyczyn obciążających dłużnika; przepis wprowadza wzruszalne domniemanie jego odpowiedzialności
  • art. 471-474 k.c.: ogólne zasady odpowiedzialności kontraktowej, według których ocenia się, czy dłużnik odpowiada za nieterminowość
  • art. 473 k.c.: strony mogą w umowie samodzielnie ukształtować zakres okoliczności, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność
  • art. 484 § 2 k.c.: miarkowanie kary umownej rażąco wygórowanej; sąd wskazał brak jakiejkolwiek wykazanej szkody
  • art. 98 § 1, § 1(1) i § 3 k.p.c.: zwrot kosztów procesu według zasady odpowiedzialności za wynik sporu, z odsetkami od uprawomocnienia wyroku

Sąd Okręgowy w Warszawie

Sygnatura akt: XVI GC 981/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej