Wnętrze sali sądu cywilnego w Warszawie z 1810 roku: sędzia w czarnej todze za stołem nakrytym zielonym suknem, przed nim stoi kobieta w empirowej sukni i mężczyzna w surducie, na ścianie orzeł Księstwa Warszawskiego, świece w lichtarzach, urzędnik pisze gęsim piórem

Przyszli do sądu po rozwód, którego jeszcze nie było w polskim prawie

Czy państwo, a nie Kościół, może rozwiązać małżeństwo. Odpowiedź, którą Kodeks Napoleona dał w 1808 roku, była dla ziem polskich całkowitą nowością.

Prawo rodzinne 1810 Pod zaborami Trybunał Cywilny I Instancji Departamentu Warszawskiego 5 min czytania
To prawo już nie obowiązuje. Jak to czytać

Opisujemy sprawę sprzed lat na podstawie źródeł historycznych. Realia i imiona bywają zrekonstruowane, bo dawne zapisy sądowe są skąpe. Źródło podajemy przy tekście.

Kronika pokazuje, jak kiedyś rozstrzygano podobne spory. Dzisiejszy stan prawny znajdziesz w sekcji na końcu artykułu.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Anna Rzewuska, powódka o rozwód (postać fikcyjna)

    Anna Rzewuska

    powódka o rozwód

    Trzydziestoletnia mieszczka warszawska, żona kupca. Od trzech lat mieszka osobno u siostry. Pisać umie, prawa nie zna, ale wie, że od dwóch lat istnieje sąd, który może zrobić coś, czego nie mógł zrobić konsystorz.

  • Tomasz Rzewuski, pozwany małżonek (postać fikcyjna)

    Tomasz Rzewuski

    pozwany małżonek

    Czterdziestoletni kupiec korzenny. Nie sprzeciwia się rozstaniu, sprzeciwia się temu, jak zostanie w papierach opisany, bo od tego zależy majątek i to, czy będzie mógł się powtórnie ożenić.

  • Sędzia Trybunału Cywilnego

    sąd I instancji

    Uczył się prawa polskiego i pruskiego, a od dwóch lat orzeka według kodeksu przetłumaczonego z francuskiego. Terminy prawne wciąż budzą spory, bo polskie odpowiedniki dopiero powstają.

  • Ksiądz proboszcz parafii, urzędnik stanu cywilnego (postać fikcyjna)

    Ksiądz proboszcz parafii

    urzędnik stanu cywilnego

    Z mocy prawa prowadzi akta stanu cywilnego jako urzędnik państwa. Z mocy sumienia uważa wyrok rozwodowy za nieistniejący. Obie te role wykonuje tego samego dnia, przy tym samym stole.

Warszawa, wiosna 1810 roku. Anna Rzewuska ma trzydzieści lat i od trzech mieszka u siostry przy Freta. Mąż został w kamienicy przy Długiej razem ze sklepem korzennym i wszystkim, co do sklepu należało. Formalnie wciąż są małżeństwem. Nieformalnie nie rozmawiali od dwóch lat.

Jeszcze pięć lat wcześniej Anna nie miałaby dokąd pójść. Sprawy małżeńskie należały do sądów duchownych, a te katolikom rozwodu nie dawały, mogły najwyżej orzec separację albo unieważnienie, jeśli udało się wykazać, że małżeństwo od początku było wadliwie zawarte.

Ale od 1 maja 1808 roku w Księstwie Warszawskim obowiązywał Kodeks Napoleona. I ten kodeks mówił rzecz, która na ziemiach polskich brzmiała jak wywrócenie porządku świata: małżeństwo to umowa cywilna. A umowę można rozwiązać.

Jedno zdanie, które zmieniło wszystko

Konstytucję Księstwa Warszawskiego Napoleon podyktował w Dreźnie w lipcu 1807 roku. Miała osiemdziesiąt dziewięć artykułów. Artykuł 69 składał się z jednego zdania: Kodeks Napoleona będzie prawem cywilnym Księstwa Warszawskiego.

Polscy prawnicy dowiedzieli się w ten sposób, że mają dziewięć miesięcy na nauczenie się od zera całego systemu prawa cywilnego, napisanego po francusku, opartego na rewolucyjnym założeniu równości wobec prawa i na świeckim państwie.

Skutki były głębsze, niż ktokolwiek wtedy przewidywał. Kodeks zniósł stanowe przywileje w prawie prywatnym. Wprowadził hipotekę i jawność obrotu ziemią. Uczynił własność prawem niemal absolutnym. I, co wywołało najgwałtowniejszy opór, zabrał Kościołowi małżeństwo.

Co dokładnie zrobił Kodeks Napoleona z małżeństwem

Trzy rzeczy naraz, i każda z nich była na ziemiach polskich nowością.

Po pierwsze: małżeństwo zawiera się przed urzędnikiem państwa. Ślub kościelny mógł się odbyć, ale to nie on tworzył węzeł małżeński w oczach prawa. Liczyła się czynność cywilna.

Po drugie: akta stanu cywilnego prowadzi urzędnik świecki. W Księstwie zabrakło jednak aparatu urzędniczego, więc obowiązek ten w praktyce nałożono na proboszczów, którzy prowadzili księgi jako funkcjonariusze państwa. Ten sam ksiądz mógł rano wpisać do księgi cywilnej fakt, który wieczorem uważał za sprzeczny z prawem Bożym.

Po trzecie: małżeństwo można rozwiązać. Kodeks przewidywał rozwód z przyczyn wskazanych wprost w ustawie oraz, osobno, rozwód za wzajemnym zezwoleniem małżonków, obwarowany tak licznymi warunkami (wiek stron, zgoda rodziców, wielomiesięczne terminy, powtarzane oświadczenia), że w praktyce był drogą dla nielicznych.

Sprawa Anny R.

Poniższa sprawa jest rekonstrukcją typowego postępowania rozwodowego z pierwszych lat obowiązywania Kodeksu Napoleona. Imiona i szczegóły są fikcyjne, realia proceduralne, przepisy i sposób rozumowania sądu odtworzono na podstawie opracowań historii prawa.

Anna przychodzi do Trybunału Cywilnego przekonana, że sprawa jest prosta: nie żyją razem, on tego nie kwestionuje, więc niech sąd to potwierdzi.

Adwokat tłumaczy jej rzecz, której nie chce przyjąć do wiadomości. Nie ma przepisu, który pozwala rozwieść się dlatego, że małżeństwo się rozpadło. Sądowi nie wolno orzec rozwodu z powodu, którego ustawa nie wymienia. Trzeba wskazać konkretną przyczynę z katalogu i ją udowodnić, świadkami, dokumentami, przesłuchaniem. Albo przejść przez procedurę rozwodu za obopólnym zezwoleniem, która trwa miesiącami i wymaga zaangażowania rodzin obu stron.

To jest różnica, której dzisiejszemu czytelnikowi najtrudniej poczuć. W dzisiejszym prawie sąd pyta o stan, czy rozkład pożycia jest zupełny i trwały. Kodeks Napoleona pytał o czyn, kto co zrobił i czy mieści się to w katalogu.

Efekt był podwójny. Rozwód stawał się procesem o winę, w którym trzeba było wyciągnąć na salę wszystko, co najgorsze. A jednocześnie każdy dramat, który do katalogu nie pasował, obojętność, przemoc trudna do udowodnienia, po prostu wygaśnięcie uczucia, nie dawał podstawy do wyroku.

Anna dostała rozwód. Ale nie dlatego, że jej małżeństwo umarło. Dlatego, że jej pełnomocnikowi udało się to, co umarło, przełożyć na język paragrafu.

Rozwód, którego Kościół nie uznawał

Wyrok Trybunału Cywilnego rozwiązywał małżeństwo w oczach państwa. W oczach Kościoła nie zmieniał niczego.

Duchowieństwo konsekwentnie odmawiało uznania rozwodów cywilnych. Kobieta rozwiedziona przez sąd świecki pozostawała w oczach parafii mężatką; powtórne małżeństwo oznaczało życie w grzechu i mogło pociągnąć konsekwencje kościelne. W kraju, w którym parafia prowadziła metryki, wystawiała zaświadczenia i decydowała o pochówku, była to sankcja bardzo realna.

Dlatego rozwodów było mało. Badacze praktyki rozwodowej na ziemiach centralnych szacują, że przez cały okres obowiązywania napoleońskich rozwiązań, od 1808 do 1852 roku, rozwiązano tą drogą około dwóch tysięcy małżeństw. W skali kilku pokoleń to liczba nikła. Prawo dawało możliwość, której obyczaj nie przyjął.

Odwrót: 1825 i 1836

Napoleoński eksperyment nie przetrwał. Po kongresie wiedeńskim Kodeks Napoleona utrzymano w Królestwie Polskim, ale zaczęto go rozmontowywać dokładnie od tej części, która budziła największy opór.

W 1825 roku Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego zastąpił pierwszą księgę Kodeksu Napoleona. Małżeństwo znów uznano za instytucję o charakterze religijnym, rozwody zniesiono, ale jurysdykcję pozostawiono sądom świeckim. To rozwiązanie połowiczne nie zadowoliło nikogo: Kościół nie godził się, by o małżeństwie orzekał sąd państwowy.

Jedenaście lat później nastąpił krok ostatni. Prawo małżeńskie z 24 czerwca 1836 roku przekazało sprawy małżeńskie sądom duchownym i wprowadziło odrębne regulacje dla katolików, prawosławnych, ewangelików i unitów, każde wyznanie według własnych zasad. Dla katolików oznaczało to koniec rozwodu. Pozostały separacja i unieważnienie.

W tym kształcie prawo małżeńskie przetrwało na ziemiach Królestwa do 1946 roku, kiedy dekret o prawie małżeńskim wprowadził w całej powojennej Polsce świecką formę zawarcia małżeństwa i rozwód. Sto trzydzieści osiem lat po pierwszej próbie.

Co z tej historii wynika

Prawo można zmienić dekretem, obyczaju nie. Kodeks Napoleona wprowadzono jednym artykułem konstytucji, w dziewięć miesięcy. Dwa tysiące rozwodów w ciągu czterdziestu czterech lat pokazuje, ile z tej możliwości skorzystało. Nowa instytucja prawna działa dopiero wtedy, gdy ludzie uznają, że wolno z niej korzystać.

Zamknięty katalog przyczyn zmienia charakter procesu. Gdy prawo wymaga wskazania konkretnego przewinienia, rozwód staje się procesem o winę, z zeznaniami sąsiadów i wyciąganiem najgorszego. Dzisiejszy art. 56 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pyta o stan rozkładu pożycia, a nie o listę uczynków, i właśnie dlatego pozwala rozwieść się bez orzekania o winie. To nie jest szczegół techniczny: to decyduje, jak wygląda sala rozpraw.

Dwa porządki normatywne mogą obowiązywać równolegle i wzajemnie się nie uznawać. Rozwiedziona przez Trybunał Cywilny Anna była wolna wobec państwa i zamężna wobec parafii. Dziś ten dualizm istnieje w formie ucywilizowanej: ślub konkordatowy wywołuje skutki cywilne, ale orzeczenie sądu kościelnego o nieważności małżeństwa nie rozwiązuje małżeństwa w oczach państwa, a rozwód cywilny nie zmienia niczego w prawie kanonicznym.

Odwrót od reformy bywa dłuższy niż sama reforma. Rozwody wprowadzono w 1808, ograniczono w 1825, zniesiono dla katolików w 1836 i przywrócono w 1946. Osiem lat obowiązywania, sto dziesięć lat powrotu.

Sądy uczą się nowego prawa w praktyce, nie z podręcznika. Sędziowie Księstwa Warszawskiego orzekali według kodeksu przetłumaczonego z francuskiego, dla którego polska terminologia dopiero powstawała. Każda kolejna wielka zmiana prawa w Polsce, 1934, 1965, 1997, 2015, powtarzała ten schemat: przepis wchodzi w życie od razu, jego rozumienie ustala się latami.

Jak to się potoczyło

  1. 22 lipca 1807

    Jedno zdanie konstytucji

    Napoleon dyktuje w Dreźnie konstytucję Księstwa Warszawskiego. Artykuł 69 brzmi: „Kodeks Napoleona będzie prawem cywilnym Księstwa Warszawskiego”.

  2. 1 maja 1808

    Kodeks wchodzi w życie

    Prawo cywilne całego Księstwa zmienia się z dnia na dzień. Małżeństwo staje się w oczach państwa umową cywilną, a nie sakramentem.

  3. 1808-1809

    Opór duchowieństwa i szlachty

    Biskupi protestują przeciw laickiemu ujęciu małżeństwa. Obowiązek prowadzenia akt stanu cywilnego spada w praktyce na proboszczów, jako urzędników państwowych.

  4. 1810

    Sprawa Anny R.

    Powódka wnosi o rozwód do Trybunału Cywilnego. Nie ma jednak przepisu pozwalającego rozwieść się dlatego, że małżeństwo się rozpadło, trzeba trafić w katalog przyczyn.

  5. 1815

    Kongres wiedeński

    Powstaje Królestwo Polskie pod berłem cara. Kodeks Napoleona zostaje utrzymany, ale zaczyna się dwudziestoletni spór o prawo małżeńskie.

  6. 1825

    Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego

    Księga pierwsza Kodeksu Napoleona zostaje zastąpiona. Małżeństwo znów uznane za instytucję religijną, rozwody zniesione, ale jurysdykcja pozostaje przy sądach świeckich.

  7. 24 czerwca 1836

    Prawo małżeńskie dla Królestwa Polskiego

    Sprawy małżeńskie wracają do sądów duchownych, z osobnymi przepisami dla katolików, prawosławnych, ewangelików i unitów. Dla katolików rozwód znika na ponad sto lat.

  8. 1946

    Powrót małżeństwa cywilnego

    Dekret o prawie małżeńskim wprowadza w całej Polsce świecką formę zawarcia małżeństwa i rozwód, po stu trzydziestu ośmiu latach od pierwszej próby.

Jak to rozstrzygnięto

Trybunał Cywilny orzekł rozwód, ale nie dlatego, że małżonkowie się nie zgadzali, Kodeks Napoleona nie znał rozwodu „z powodu rozkładu pożycia”. Wymagał wskazania jednej z przyczyn wymienionych wprost w ustawie albo przeprowadzenia sformalizowanej procedury rozwodu za obopólnym zezwoleniem, obwarowanej wiekiem stron, zgodą rodziców i wielomiesięcznymi terminami. Sąd musiał więc przełożyć życiowy dramat na język katalogu ustawowego i orzec na podstawie udowodnionej przyczyny, nie na podstawie tego, że para nie chciała już ze sobą żyć. Duchowieństwo odmawiało uznania takich wyroków, a orzeczonych rozwodów w praktyce było niewiele, badacze szacują liczbę spraw rozwiązanych na ziemiach centralnych w latach 1808-1852 na około dwa tysiące.

Podstawa prawna

  • art. 69 Konstytucji Księstwa Warszawskiego z 22 lipca 1807 r.: „Kodeks Napoleona będzie prawem cywilnym Księstwa Warszawskiego”; przepis, który jednym zdaniem wprowadził francuskie prawo cywilne na ziemie polskie
  • Kodeks Napoleona, księga I tytuł V: małżeństwo jako umowa cywilna zawierana przed urzędnikiem stanu cywilnego; ślub kościelny przestawał wywoływać skutki wobec państwa
  • Kodeks Napoleona, księga I tytuł VI: rozwód, zamknięty katalog przyczyn oraz odrębna, sformalizowana procedura rozwodu za wzajemnym zezwoleniem małżonków
  • Kodeks Napoleona: akta stanu cywilnego prowadzone przez urzędnika świeckiego; w Księstwie Warszawskim obowiązek ten w praktyce powierzono proboszczom, działającym jako urzędnicy państwowi
  • prawo małżeńskie z 24 czerwca 1836 r. dla Królestwa Polskiego: cofnęło rozwiązanie napoleońskie, przywróciło wyznaniową formę małżeństwa i jurysdykcję sądów duchownych, a katolikom odebrało możliwość rozwodu

Trybunał Cywilny I Instancji Departamentu Warszawskiego

Źródło: Kodeks Napoleona (Code civil des Français, 1804), obowiązujący w Księstwie Warszawskim od 1 maja 1808 r. na mocy art. 69 Konstytucji Księstwa Warszawskiego z 22 lipca 1807 r.; H. Grynwaser, „Kodeks Napoleona w Polsce”; P. Fiedorczyk, badania nad praktyką rozwodową 1808-1852

Dzisiaj

A jak to wygląda we współczesnym prawie

Dziś rozwód orzeka sąd okręgowy na podstawie art. 56 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przesłanką jest zupełny i trwały rozkład pożycia, a nie zamknięty katalog przewinień. Sąd bada, czy rozwód nie ucierpi na tym dobro wspólnych małoletnich dzieci i czy nie jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Winę orzeka się na wniosek albo na żądanie jednej ze stron (art. 57 k.r.o.), a małżeństwo cywilne i kościelne to od 1998 roku dwa odrębne porządki, ślub konkordatowy wywołuje skutki cywilne, ale unieważnienie kościelne nie rozwiązuje małżeństwa w oczach państwa.

Czytaj dalej