To prawo już nie obowiązuje. Jak to czytać
Opisujemy sprawę sprzed lat na podstawie źródeł historycznych. Realia i imiona bywają zrekonstruowane, bo dawne zapisy sądowe są skąpe. Źródło podajemy przy tekście.
Kronika pokazuje, jak kiedyś rozstrzygano podobne spory. Dzisiejszy stan prawny znajdziesz w sekcji na końcu artykułu.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Marceli Zawadzki
kupiec z Poznania, powód
Czterdziestoletni hurtownik przyzwyczajony do niemieckiego porządku: rejestr handlowy, precyzyjny termin, formularz na wszystko. Uważa, że wysłał towar zgodnie z umową i nie rozumie, dlaczego zapłata jest przedmiotem dyskusji.
-
Ignacy Bielawski
kupiec z Warszawy, pozwany
Pięćdziesięciolatek wychowany na Kodeksie Napoleona i rosyjskiej procedurze. Twierdzi, że towar dotarł z opóźnieniem i w gorszym gatunku, a swoje racje opiera na przepisach, których druga strona nigdy nie czytała.
-
Sędzia sądu okręgowego
sąd I instancji
Zanim rozstrzygnie o wagonie towaru, musi rozstrzygnąć, którą księgę otworzyć. Na jego biurku leżą cztery kodeksy w trzech językach i komentarz do przepisów międzydzielnicowych.
-
Referent Komisji Kodyfikacyjnej
twórca projektu
Profesor prawa cywilnego, jeden z tych, którzy przez czternaście lat pisali polskie prawo zobowiązań od zera, porównując rozwiązania francuskie, niemieckie, austriackie i szwajcarskie.
Wagon z towarem wyruszył z Poznania i dojechał do Warszawy. Tyle było bezsporne.
Wszystko inne, czy dojechał na czas, czy towar odpowiadał umówionemu gatunkowi, kiedy przeszło ryzyko utraty, ile dni miał kupujący na zgłoszenie zastrzeżeń i od kiedy biegną odsetki, zależało od odpowiedzi na pytanie, którego przed 1918 rokiem nikt nie musiał zadawać.
Według jakiego prawa?
Bo Marceli Zawadzki, sprzedawca, prowadził interes w Poznaniu, gdzie obowiązywał niemiecki BGB. Ignacy Bielawski, kupujący, siedział w Warszawie, gdzie obowiązywał Kodeks Napoleona uzupełniony Kodeksem Cywilnym Królestwa Polskiego. Obaj byli obywatelami tego samego państwa. I każdy miał inne prawo cywilne.
Pięć porządków w jednym kraju
Listopad 1918 roku dał Polsce niepodległość i pięć niepasujących do siebie systemów prawa prywatnego. Granice ich obowiązywania biegły dokładnie tam, gdzie jeszcze niedawno przebiegały granice zaborów.
W byłym zaborze pruskim, Wielkopolska, Pomorze, później Górny Śląsk, obowiązywał BGB, niemiecki kodeks cywilny z 1900 roku. Nowoczesny, precyzyjny, oparty na dopracowanej dogmatyce, z działającym rejestrem handlowym i księgami wieczystymi.
W Małopolsce, dawnej Galicji, obowiązywał ABGB, kodeks austriacki z 1811 roku. Napisany w duchu prawa natury, ogólniejszy, bardziej elastyczny, ale też o sto lat starszy w konstrukcjach.
W Królestwie Polskim, czyli w Warszawie, Łodzi, Lublinie, obowiązywał Kodeks Napoleona w części zobowiązaniowej, uzupełniony Kodeksem Cywilnym Królestwa Polskiego z 1825 roku i późniejszym ustawodawstwem rosyjskim.
Na Kresach Wschodnich, prawo rosyjskie, czyli Zwód Praw Cesarstwa.
Na Spiszu i Orawie, prawo węgierskie, w znacznej części zwyczajowe.
Do tego dochodziły różne procedury sądowe, różne ustroje sądów, różne prawo hipoteczne i różne prawo małżeńskie. Adwokat, który przeprowadził się z Poznania do Lwowa, w praktyce musiał nauczyć się zawodu od nowa.
Jak sąd wybierał prawo
Poniższa sprawa jest rekonstrukcją typowego sporu handlowego pierwszych lat II RP. Postacie i szczegóły transakcji są fikcyjne; problem kolizyjny, konstrukcje prawne i realia sądowe odtworzone na podstawie opracowań historii prawa.
Sprawa Zawadzki przeciwko Bielawskiemu zaczyna się nie od dowodów, lecz od prawa międzydzielnicowego.
To był zestaw reguł kolizyjnych, bardzo podobnych do tych, które dziś stosuje się w sporach z elementem zagranicznym. Skoro w jednym państwie obowiązywało kilka porządków, ktoś musiał ustalić, który z nich rządzi danym stosunkiem. Reguły odsyłały do miejsca zamieszkania stron, miejsca położenia rzeczy, miejsca zawarcia umowy albo miejsca jej wykonania, zależnie od rodzaju sprawy.
Efekt w praktyce był taki, że każdy proces składał się z dwóch pięter.
Najpierw strony spierały się o to, którą ustawę w ogóle stosować, i ten spór miał często większe znaczenie niż sam meritum, bo terminy zawite, zakres rękojmi za wady i sposób liczenia odsetek różniły się między kodeksami na tyle, że wybór prawa potrafił przesądzić wynik.
Dopiero potem można było przejść do tego, co się faktycznie wydarzyło z wagonem.
Dla obrotu gospodarczego oznaczało to konkretny koszt. Kupiec z Poznania nie wiedział z góry, jakie ma obowiązki wobec kontrahenta z Warszawy. Ryzyko trzeba było wliczać w cenę albo zabezpieczać rozbudowaną umową, którą i tak sąd mógł ocenić według nieoczekiwanego porządku.
Komisja Kodyfikacyjna: czternaście lat pracy
Państwo zareagowało szybko. Już 3 czerwca 1919 roku, siedem miesięcy po odzyskaniu niepodległości i w trakcie wojen o granice, Sejm uchwalił ustawę o Komisji Kodyfikacyjnej.
Zadanie: napisać polskie kodeksy od nowa. Nie przetłumaczyć jednego z zaborczych, nie wybrać najlepszego i rozciągnąć na resztę kraju, napisać własne, korzystając ze wszystkich czterech tradycji naraz.
W Komisji zasiedli najlepsi prawnicy epoki: profesorowie prawa cywilnego i karnego, sędziowie, adwokaci. Pracowano w podkomisjach, referent przygotowywał projekt, potem szło to przez kolejne czytania, uwagi środowisk i uzgodnienia.
Metoda była porównawcza. Przy każdej instytucji zestawiano rozwiązanie francuskie, niemieckie, austriackie, szwajcarskie i wybierano to, które uznano za najlepsze, nie to, które akurat obowiązywało w którejś dzielnicy. Dzięki temu polskie kodeksy międzywojenne nie były kopią żadnego wzorca.
Kodeks zobowiązań, 27 października 1933
Efektem tej pracy w prawie prywatnym był Kodeks zobowiązań, rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 27 października 1933 roku, ogłoszone w Dz.U. nr 82 pod pozycją 598. Wszedł w życie 1 lipca 1934 roku.
Od tego dnia umowa między kupcem z Poznania a kupcem z Warszawy podlegała jednemu prawu. Sprzedaż, najem, zlecenie, dzieło, pożyczka, odpowiedzialność za szkodę, bezpodstawne wzbogacenie, wszystko według tej samej ustawy, w Wielkopolsce, w Kongresówce, w Małopolsce i na Kresach.
Kodeks uchodził za dzieło wybitne. Zwięzły, napisany dobrą polszczyzną, unikający kazuistyki, oparty na swobodzie umów, ale z wyraźnymi zabezpieczeniami socjalnymi, zawierał między innymi przepisy o umowie o pracę, wtedy jeszcze traktowanej jako umowa prawa cywilnego.
Rok później Komisja dokończyła dzieło w prawie gospodarczym: Kodeks handlowy z 27 czerwca 1934 roku (Dz.U. nr 57 poz. 502) ujednolicił prawo spółek, firmy, prokury i rejestru handlowego. Wcześniej, 11 lipca 1932 roku, wszedł w życie Kodeks karny Makarewicza (Dz.U. nr 60 poz. 571), uważany za jeden z najnowocześniejszych kodeksów karnych ówczesnej Europy.
W ciągu dwóch lat państwo odzyskało jednolite prawo umów, jednolite prawo spółek i jednolite prawo karne.
Czego nie udało się ujednolicić
Nie wszystko poszło tak gładko. Prawo cywilne w części ogólnej, prawo rzeczowe i prawo spadkowe pozostały do 1939 roku dzielnicowe, ich unifikację przerwała wojna, a dokończono ją dopiero dekretami z lat 1945-1946.
Najgłośniej upadł natomiast projekt prawa małżeńskiego, przygotowany w Komisji w 1929 roku. Rozbił się nie o trudność techniczną, lecz o konflikt światopoglądowy o świecką formę zawarcia małżeństwa i rozwód, i to mimo że Kodeks zobowiązań, dzieło o wiele obszerniejsze, przeszedł bez większego oporu.
Prawo umów udało się ujednolicić, bo nikt nie miał w tej sprawie tożsamościowego interesu. Prawo rodzinne, nie.
Co z tej historii wynika
Wspólne państwo nie oznacza automatycznie wspólnego prawa. Przez szesnaście lat obywatele jednej Rzeczypospolitej podlegali różnym kodeksom cywilnym w zależności od tego, gdzie mieszkali. Jednolitość prawa jest osiągnięciem, a nie stanem naturalnym.
Reguły kolizyjne to nie ciekawostka dla specjalistów. Prawo międzydzielnicowe II RP działało tak samo jak dzisiejsze prawo prywatne międzynarodowe, ustawa z 4 lutego 2011 r. rozstrzyga dokładnie ten sam problem, gdy Polak kupuje od sprzedawcy z Niemiec. Zasada jest ta sama: najpierw ustal, czyje prawo, potem rozstrzygaj spór.
Dobre prawo powstaje z porównania, nie z kopiowania. Komisja Kodyfikacyjna nie wybrała żadnego z zaborczych kodeksów jako wzorca. Zestawiała rozwiązania i wybierała najlepsze. Dlatego Kodeks zobowiązań przeżył ustrój, w którym powstał, a jego konstrukcje działają do dziś.
Prawdziwym sprawdzianem dobrego kodeksu jest to, ile z niego zostaje. Kodeks zobowiązań uchylono z końcem 1964 roku, ale Kodeks cywilny przejął z niego swobodę umów (dziś art. 353[1] k.c.), bezpodstawne wzbogacenie i nienależne świadczenie (art. 405 i 410 k.c.) oraz zrąb odpowiedzialności odszkodowawczej. Kodeks handlowy w części o spółkach dotrwał aż do 2000 roku.
Łatwiej ujednolicić prawo pieniądza niż prawo rodziny. Kodeks zobowiązań przeszedł, projekt prawa małżeńskiego upadł. Tam, gdzie w grę wchodzi tożsamość i światopogląd, techniczna doskonałość projektu przestaje wystarczać, i ta prawidłowość nie zmieniła się przez sto lat.
Jak to się potoczyło
-
listopad 1918
Państwo z pięcioma prawami
Odrodzona Polska dziedziczy porządki prawne zaborców: niemiecki, austriacki, francusko-polski i rosyjski, a na Spiszu i Orawie także węgierski.
-
3 czerwca 1919
Powstaje Komisja Kodyfikacyjna
Sejm powołuje organ, który ma napisać polskie kodeksy od nowa. W jej składzie najlepsi cywiliści i karniści epoki, profesorowie, sędziowie, adwokaci.
-
lata 20.
Prawo międzydzielnicowe w praktyce
Sądy rozstrzygają, prawo której dzielnicy stosować w sprawach łączących osoby z różnych zaborów. Każdy proces zaczyna się od sporu o właściwą ustawę.
-
1929
Projekt prawa małżeńskiego Lutostańskiego
Komisja przedstawia projekt ujednolicenia prawa małżeńskiego. Wywołuje ostry konflikt światopoglądowy i nigdy nie staje się prawem.
-
11 lipca 1932
Kodeks karny Makarewicza
Rozporządzenie Prezydenta RP, Dz.U. nr 60 poz. 571. Wchodzi w życie 1 września 1932 r. i uchodzi za jeden z najnowocześniejszych kodeksów karnych w Europie.
-
27 października 1933
Kodeks zobowiązań
Dz.U. nr 82 poz. 598. Od 1 lipca 1934 r. prawo umów jest jednakowe w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Wilnie.
-
27 czerwca 1934
Kodeks handlowy
Dz.U. nr 57 poz. 502. Jednolite prawo spółek, prokury i rejestru handlowego dla całego państwa.
-
1 stycznia 1965
Kodeks zobowiązań przestaje obowiązywać
Zastępuje go Kodeks cywilny z 1964 r., przejmując z niego jednak większość konstrukcji, które obowiązują do dziś.
Jak to rozstrzygnięto
Sądy II RP radziły sobie z takimi sprawami przy pomocy przepisów o prawie międzydzielnicowym, reguł kolizyjnych ustalających, prawo której dzielnicy stosować do danego stosunku. Rozwiązanie działało, ale było kosztowne: każdy proces zaczynał się od sporu o to, którą ustawę w ogóle otworzyć. Odpowiedzią ustrojową stała się Komisja Kodyfikacyjna powołana ustawą z 3 czerwca 1919 r., a jej najważniejszym dziełem w prawie prywatnym, Kodeks zobowiązań z 27 października 1933 r., który od 1 lipca 1934 r. ujednolicił prawo umów na całym obszarze państwa. Rok później dołączył do niego Kodeks handlowy z 27 czerwca 1934 r.
Podstawa prawna
- ustawa z 3 czerwca 1919 r. o Komisji Kodyfikacyjnej: powołuje organ mający przygotować projekty ujednolicające prawo odrodzonego państwa; Komisja działała faktycznie do 1939 r.
- rozporządzenie Prezydenta RP z 27 października 1933 r.: Kodeks zobowiązań, Dz.U. 1933 nr 82 poz. 598; weszło w życie 1 lipca 1934 r. i zastąpiło prawo umów wszystkich pięciu dzielnic
- rozporządzenie Prezydenta RP z 27 czerwca 1934 r.: Kodeks handlowy, Dz.U. 1934 nr 57 poz. 502; jednolite prawo spółek, firmy, prokury i rejestru handlowego
- przepisy o prawie prywatnym międzydzielnicowym: reguły kolizyjne wskazujące, prawo której dzielnicy stosować, gdy stosunek prawny łączył osoby z różnych byłych zaborów
- prawa dzielnicowe obowiązujące w 1918 r.: BGB (kodeks cywilny niemiecki, 1900) w byłym zaborze pruskim, ABGB (kodeks austriacki, 1811) w Małopolsce, Kodeks Napoleona z Kodeksem Cywilnym Królestwa Polskiego w Kongresówce, prawo rosyjskie na Kresach oraz prawo węgierskie na Spiszu i Orawie
Komisja Kodyfikacyjna Rzeczypospolitej Polskiej
Źródło: Ustawa z 3 czerwca 1919 r. o Komisji Kodyfikacyjnej; rozporządzenie Prezydenta RP z 27 października 1933 r., Kodeks zobowiązań, Dz.U. 1933 nr 82 poz. 598 (przepisy wprowadzające: poz. 599); rozporządzenie Prezydenta RP z 27 czerwca 1934 r., Kodeks handlowy, Dz.U. 1934 nr 57 poz. 502
Dzisiaj
A jak to wygląda we współczesnym prawie
Kodeks zobowiązań obowiązywał do 31 grudnia 1964 r., uchylił go Kodeks cywilny z 23 kwietnia 1964 r., który jednak przejął z niego bardzo wiele konstrukcji: swobodę umów (dziś art. 353[1] k.c.), bezpodstawne wzbogacenie i nienależne świadczenie (art. 405 i 410 k.c.), odpowiedzialność kontraktową i deliktową. Kodeks handlowy z 1934 r. przetrwał jeszcze dłużej, jego przepisy o spółkach obowiązywały do 2000 roku, kiedy zastąpił je Kodeks spółek handlowych. Rozstrzyganie, które prawo stosować do stosunku z elementem obcym, reguluje dziś ustawa z 4 lutego 2011 r., Prawo prywatne międzynarodowe.
Czytaj dalej
Co to jest nakaz zapłaty, i co zrobić, gdy go dostaniesz
Tłumaczymy prostym językiem, czym jest nakaz zapłaty, jak działa postępowanie nakazowe i upominawcze oraz jak się od nakazu odwołać w terminie.
Historia z sądu Dwie kary po 602 złote wystarczyły, żeby zerwać umowę i wystawić rachunek na 215 tysięcy
Instytut zażądał od konsorcjum ochroniarskiego 215 345,17 zł kary umownej za odstąpienie od umowy z winy wykonawcy. Podstawą były dwie wcześniejsze kary po 602,04 zł, które wykonawca grzecznie zapłacił.
Jak działa komornik, egzekucja długu wyjaśniona prosto
Tłumaczymy prostym językiem, kim jest komornik, jak przebiega egzekucja, co może zająć, a czego nie oraz jakie prawa ma dłużnik w postępowaniu.
Jak odzyskać pożyczone pieniądze, krok po kroku
Tłumaczymy prostym językiem, jak odzyskać pożyczone pieniądze od znajomego lub rodziny, jak udowodnić pożyczkę i jakie kroki podjąć po kolei.