Urząd stanu cywilnego w Poznaniu w 1930 roku: para w skromnych strojach ślubnych przed urzędnikiem w garniturze, gruba księga stanu cywilnego na biurku, godło z orłem na ścianie, świadkowie w płaszczach, zimowe światło przez wysokie okno

Przeprowadzka z Poznania do Warszawy mogła unieważnić ślub. Projekt, który miał to naprawić, upadł

Czy w jednym państwie ta sama para może być małżeństwem w Poznaniu i nie być nim w Warszawie, a w Wilnie podlegać jeszcze innym przepisom, zależnie od wyznania.

Prawo rodzinne 1918-1939 Dwudziestolecie Komisja Kodyfikacyjna Rzeczypospolitej Polskiej, Sekcja Prawa Cywilnego 5 min czytania
To prawo już nie obowiązuje. Jak to czytać

Opisujemy sprawę sprzed lat na podstawie źródeł historycznych. Realia i imiona bywają zrekonstruowane, bo dawne zapisy sądowe są skąpe. Źródło podajemy przy tekście.

Kronika pokazuje, jak kiedyś rozstrzygano podobne spory. Dzisiejszy stan prawny znajdziesz w sekcji na końcu artykułu.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Helena Wysocka, zainteresowana (postać fikcyjna)

    Helena Wysocka

    zainteresowana

    Dwudziestoośmioletnia nauczycielka. Rozwiedziona w Poznaniu zgodnie z prawem obowiązującym w byłym zaborze pruskim. Dostaje posadę w Warszawie i dowiaduje się, że jej sytuacja prawna zależy od tego, po której stronie dawnego kordonu mieszka.

  • Karol Lutostański, referent projektu (postać fikcyjna)

    Karol Lutostański

    referent projektu

    Profesor prawa cywilnego, autor projektu jednolitego prawa małżeńskiego dla Komisji Kodyfikacyjnej. Próbował napisać ustawę, która pogodzi państwo świeckie z katolickim społeczeństwem, i przekonał się, że kompromis nie zadowala nikogo.

  • Mecenas z warszawskiej palestry

    pełnomocnik

    Zanim odpowie na jakiekolwiek pytanie klienta o małżeństwo, musi ustalić dwie rzeczy: gdzie ślub zawarto i jakiego wyznania są małżonkowie. Dopiero to wskazuje właściwą ustawę.

  • Kuria diecezjalna, strona sporu publicznego (postać fikcyjna)

    Kuria diecezjalna

    strona sporu publicznego

    Widzi w projekcie z 1929 roku odebranie Kościołowi małżeństwa i powtórkę z Kodeksu Napoleona sprzed stu lat. Sprzeciw jest zorganizowany, publiczny i skuteczny.

Helena Wysocka dostała w 1930 roku posadę nauczycielki w Warszawie. Miała dwadzieścia osiem lat, pochodziła z Poznania i przywoziła ze sobą bagaż, który w innym kraju byłby zwykłym dokumentem: wyrok rozwodowy.

W Poznaniu ten wyrok nie budził niczyich wątpliwości. Były zabór pruski odziedziczył niemiecką ustawę o małżeństwie cywilnym z 1875 roku, ślub zawierało się obowiązkowo przed urzędnikiem stanu cywilnego, a małżeństwo można było rozwiązać przez rozwód, niezależnie od wyznania małżonków.

W Warszawie sytuacja wyglądała inaczej. W byłym Królestwie Polskim obowiązywało wciąż prawo małżeńskie z 24 czerwca 1836 roku, carskie, wyznaniowe, z odrębnymi przepisami dla katolików, prawosławnych, ewangelików i unitów. Dla katolików nie przewidywało rozwodu w ogóle.

To samo państwo. Ten sam paszport. Dwa różne porządki prawa rodzinnego.

Trzy prawa i cztery wyznania

Prawo małżeńskie było w II RP najbardziej rozdrobnioną dziedziną ze wszystkich.

W byłym zaborze pruskim obowiązywał obligatoryjny ślub cywilny i rozwód dostępny dla wszystkich, najbardziej świeckie rozwiązanie w kraju.

W byłym Królestwie Polskim obowiązywało prawo z 1836 roku: forma wyznaniowa, jurysdykcja sądów duchownych w sprawach małżeńskich, a przesłanki zawarcia i ustania małżeństwa różne w zależności od tego, do jakiego Kościoła należeli małżonkowie.

W Małopolsce obowiązywał ABGB, austriacki kodeks cywilny z 1811 roku, również różnicujący sytuację prawną według wyznania: dla katolików małżeństwo pozostawało nierozerwalne, z dostępną separacją.

Do tego dochodziły przepisy obowiązujące na Kresach oraz sytuacja mniejszości wyznaniowych, dla których obowiązywały jeszcze inne regulacje.

Praktyczne skutki były dokładnie takie, jak można się spodziewać. Zanim adwokat odpowiedział klientowi na jakiekolwiek pytanie o małżeństwo, musiał ustalić dwie rzeczy: gdzie ślub zawarto i jakiego wyznania są małżonkowie. Dopiero to wskazywało ustawę.

Powstawały sytuacje, w których związek uznany w jednej dzielnicy w drugiej rodził wątpliwości; w których zmiana wyznania zmieniała sytuację prawną małżonków; w których dwoje ludzi po przeprowadzce trafiało pod reżim prawny, o którym nic nie wiedzieli. Sądy rozstrzygały te kolizje przy pomocy reguł prawa międzydzielnicowego, tych samych, które stosowano do umów handlowych.

Do umów handlowych to działało. Do rodzin działało źle.

Projekt Lutostańskiego

Komisja Kodyfikacyjna wiedziała o problemie od pierwszego dnia. Referentem prawa małżeńskiego został Karol Lutostański, profesor prawa cywilnego, i w 1929 roku przedstawił projekt: dziewięć rozdziałów obejmujących zawarcie małżeństwa, przeszkody małżeńskie, unieważnienie, rozwód i skutki majątkowe.

Konstrukcja była jednolita i świecka:

  • cywilna forma zawarcia małżeństwa obowiązująca wszystkich obywateli, niezależnie od wyznania;
  • te same przeszkody małżeńskie dla wszystkich: koniec z odrębnymi katalogami dla każdego Kościoła;
  • dopuszczalny rozwód, orzekany przez sąd państwowy;
  • swoboda ceremonii religijnej: kto chciał, brał ślub kościelny obok cywilnego.

Z punktu widzenia techniki legislacyjnej był to projekt dobry: spójny, nowoczesny, kończący chaos jednym aktem. Autor świadomie szukał kompromisu, państwo przejmuje regulację małżeństwa, ale nie ingeruje w praktykę religijną i nie zabrania ślubu kościelnego.

Dlaczego kompromis nie wystarczył

Poniższy opis sporu opiera się na faktach: projekt Lutostańskiego z 1929 roku istniał, jego treść i losy są opisane w literaturze historyczno-prawnej. Postać Heleny Wysockiej jest fikcyjna i służy zilustrowaniu położenia osób podlegających różnym prawom dzielnicowym.

Sprzeciw był natychmiastowy i zorganizowany. Kościół katolicki i znaczna część opinii publicznej odczytały projekt nie jako porządkowanie chaosu, lecz jako odebranie Kościołowi małżeństwa, powtórkę z Kodeksu Napoleona sprzed stu lat, tyle że przeprowadzoną przez własne, a nie zaborcze państwo.

Argumentacja zwolenników projektu, że państwo musi mieć jednolite reguły dla wszystkich obywateli i że nikomu nie zabrania się ślubu kościelnego, nie trafiała, bo spór nie dotyczył wygody. Dotyczył tego, kto ma władzę nad instytucją małżeństwa.

W dodatku kompromis, który miał zjednać obie strony, obie zniechęcił. Dla środowisk kościelnych obowiązkowy ślub cywilny był i tak nie do przyjęcia. Dla części środowisk liberalnych projekt był zbyt zachowawczy.

Rząd nie skierował projektu do uchwalenia. Sprawa została zawieszona i pozostała zawieszona przez dziesięć lat, mimo że w tym samym okresie ta sama Komisja Kodyfikacyjna przeprowadziła bez większych przeszkód Kodeks karny (1932), Kodeks zobowiązań (1933) i Kodeks handlowy (1934).

Ta sama instytucja, ci sami ludzie, ten sam warsztat. Różnica leżała wyłącznie w przedmiocie regulacji.

Rozstrzygnięcie, które przyszło z zewnątrz

Prace przerwał wrzesień 1939 roku. Do końca II Rzeczypospolitej prawo małżeńskie pozostało dzielnicowe.

Unifikację przeprowadzono dopiero dekretem z 25 września 1945 roku, Prawo małżeńskie (Dz.U. nr 48 poz. 270), który wprowadził w całym kraju świecką formę zawarcia małżeństwa i rozwód. Rozwiązanie było w zasadniczych zrębach zbliżone do tego, czego nie udało się uchwalić w 1929 roku.

Różnica polegała na tym, że dekret wydano w warunkach, w których o zgodę nikt nie pytał, bez debaty parlamentarnej i bez możliwości zablokowania projektu przez opinię publiczną.

Kompromis, który nie przeszedł w państwie demokratycznym, wprowadzono dekretem w państwie, które demokratycznym nie było. To niewygodny morał, ale należy do tej historii.

Co z tej historii wynika

Nie każda dziedzina prawa daje się ujednolicić tą samą metodą. Komisja Kodyfikacyjna dowiodła klasy przy prawie umów i prawie spółek. Przy prawie rodzinnym te same kompetencje nie wystarczyły, bo problem nie był techniczny.

Prawo rodzinne jest sporem o tożsamość, nie o wygodę obrotu. Kupcowi zależy na przewidywalności i chętnie przyjmie każdy rozsądny standard. Przy małżeństwie strony spierają się o to, czyja definicja obowiązuje, i wtedy jakość redakcji przepisu przestaje decydować.

Kompromis bywa najmniej stabilnym rozwiązaniem. Projekt z 1929 roku dawał ślub cywilny i pozostawiał ceremonię religijną. Obie strony uznały go za zbyt daleko idący ustępstwo. Rozwiązanie pośrednie broni się tylko wtedy, gdy któraś ze stron uzna je za wygraną.

Zwłoka w unifikacji ma cenę płaconą przez konkretnych ludzi. Przez dwadzieścia jeden lat sytuacja prawna rodziny zależała w Polsce od adresu i wyznania. Przeprowadzka mogła zmienić zakres praw małżonków, a jednoznaczna odpowiedź na proste pytanie wymagała ustalenia dzielnicy i konfesji.

Dzisiejsze rozwiązanie to ten sam kompromis, uzgodniony siedemdziesiąt lat później. Kodeks rodzinny i opiekuńczy z 1964 roku daje jednolite, świeckie prawo małżeńskie, a nowelizacja z 1998 roku, wykonująca konkordat, pozwala zawrzeć małżeństwo w formie wyznaniowej ze skutkami cywilnymi (art. 1 § 2 k.r.o.), pod warunkiem sporządzenia aktu w urzędzie stanu cywilnego. Konstrukcja bardzo bliska temu, co proponował Lutostański. Dojście do niej zajęło dziewięćdziesiąt lat.

Jak to się potoczyło

  1. listopad 1918

    Trzy prawa małżeńskie w jednym państwie

    Odrodzona Polska dziedziczy przepisy o małżeństwie z trzech zaborów, w tym w Kongresówce wyznaniowe prawo z 1836 roku, a w Wielkopolsce obowiązkowy ślub cywilny z rozwodem.

  2. 3 czerwca 1919

    Komisja Kodyfikacyjna dostaje zadanie

    Wśród obszarów do ujednolicenia jest prawo rodzinne. Od początku wiadomo, że będzie najtrudniejsze.

  3. lata 20.

    Praktyka: prawo zależne od adresu i wyznania

    Ta sama sytuacja rodzinna otrzymuje odmienną ocenę prawną w Poznaniu, w Warszawie i w Krakowie. Sądy stosują reguły prawa międzydzielnicowego.

  4. 1929

    Projekt Lutostańskiego

    Dziewięć rozdziałów: jednolita cywilna forma zawarcia małżeństwa, równe dla wszystkich przeszkody, dopuszczalny rozwód, możliwa ceremonia religijna.

  5. 1929-1932

    Burza publiczna

    Ostry sprzeciw Kościoła i części opinii publicznej. Projekt zostaje w praktyce zawieszony, rząd nie kieruje go do uchwalenia.

  6. 1933-1934

    Kodeks zobowiązań i Kodeks handlowy przechodzą

    W tym samym czasie ta sama Komisja bez większych trudności unifikuje prawo umów i prawo spółek. Różnica dotyczy przedmiotu, nie warsztatu.

  7. wrzesień 1939

    Koniec prac

    Wojna przerywa prace Komisji Kodyfikacyjnej. Prawo małżeńskie pozostaje dzielnicowe do końca II RP.

  8. 25 września 1945

    Dekret o prawie małżeńskim

    Dz.U. nr 48 poz. 270. Świecka forma zawarcia małżeństwa i rozwód w całym kraju, unifikacja przeprowadzona w warunkach, w których nikt nie pytał o zgodę.

Jak to rozstrzygnięto

Projekt Karola Lutostańskiego z 1929 roku proponował rozwiązanie jednolite i świeckie: cywilną formę zawarcia małżeństwa jako obowiązującą wszystkich, jednakowe dla wszystkich przeszkody małżeńskie i dopuszczalność rozwodu, przy zachowaniu możliwości ceremonii religijnej. Napotkał zdecydowany sprzeciw Kościoła katolickiego i znacznej części opinii publicznej, którzy widzieli w nim laicyzację małżeństwa. Rząd nie zdecydował się skierować projektu do uchwalenia, a Komisja Kodyfikacyjna, która w tym samym czasie bez większych przeszkód przeprowadziła Kodeks zobowiązań i Kodeks handlowy, w prawie małżeńskim została zablokowana aż do wybuchu wojny. Unifikację przeprowadzono dopiero dekretem z 25 września 1945 r.

Podstawa prawna

  • prawo małżeńskie z 24 czerwca 1836 r.: obowiązujące w byłym Królestwie Polskim, wyznaniowa forma zawarcia małżeństwa, jurysdykcja sądów duchownych, odrębne przepisy dla katolików, prawosławnych, ewangelików i unitów; dla katolików brak rozwodu
  • ABGB z 1811 r.: obowiązujący w Małopolsce, przepisy małżeńskie zróżnicowane wyznaniowo, dla katolików małżeństwo nierozerwalne, z możliwością separacji
  • niemiecka ustawa o małżeństwie cywilnym z 1875 r. wraz z BGB: obowiązujące w byłym zaborze pruskim, obowiązkowa cywilna forma zawarcia małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego i dopuszczalność rozwodu niezależnie od wyznania
  • projekt prawa małżeńskiego Karola Lutostańskiego (1929): dziewięć rozdziałów obejmujących zawarcie małżeństwa, przeszkody, unieważnienie, rozwód i skutki; nigdy nie stał się obowiązującym prawem
  • dekret z 25 września 1945 r., Prawo małżeńskie, Dz.U. nr 48 poz. 270, wprowadził w całej Polsce świecką formę zawarcia małżeństwa i rozwód, kończąc dzielnicowe zróżnicowanie

Komisja Kodyfikacyjna Rzeczypospolitej Polskiej, Sekcja Prawa Cywilnego

Źródło: Projekt prawa małżeńskiego opracowany przez Karola Lutostańskiego dla Komisji Kodyfikacyjnej RP (1929); prawo małżeńskie z 24 czerwca 1836 r. dla Królestwa Polskiego; ABGB z 1811 r. (Małopolska); niemiecka ustawa o małżeństwie cywilnym z 1875 r. i BGB (były zabór pruski); dekret z 25 września 1945 r., Prawo małżeńskie, Dz.U. nr 48 poz. 270

Dzisiaj

A jak to wygląda we współczesnym prawie

Dziś prawo małżeńskie jest w Polsce jednolite i świeckie: reguluje je Kodeks rodzinny i opiekuńczy z 25 lutego 1964 r. Małżeństwo zawiera się przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego (art. 1 § 1 k.r.o.) albo, od 1998 roku, na podstawie konkordatu, w formie wyznaniowej ze skutkami cywilnymi (art. 1 § 2 k.r.o.), pod warunkiem sporządzenia aktu małżeństwa w USC. Wyznanie nie ma znaczenia dla przesłanek zawarcia ani rozwiązania małżeństwa. Rozwód orzeka sąd okręgowy na podstawie art. 56 k.r.o., a przeszkody małżeńskie są jednakowe dla wszystkich i wymienione w art. 10-15 k.r.o.

Czytaj dalej