Samochód ciężarowy z przyczepą na placu, otwarte drzwi skrzyni ładunkowej, mężczyzna z miarką zwijaną mierzy długość przestrzeni ładunkowej

Kupił ciężarówkę z przyczepą pod wymiar. Zabrakło czterdziestu centymetrów

193 150 zł zwrotu ceny plus odsetki. Kupujący twierdził, że zapłacił gotówką więcej, niż wpisano na fakturach. Sprzedająca, że wymiary z ogłoszenia to drobiazg, a kupiec i tak jeździ tymi pojazdami do dziś.

Prawo cywilne Sąd Apelacyjny w Lublinie wyrok z 13 marca 2026 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sąd Apelacyjny w Lublinie. Sprawa gospodarcza rozpoznana na posiedzeniu niejawnym, jednoosobowo.
Sąd Apelacyjny w Lublinie. Sprawa gospodarcza rozpoznana na posiedzeniu niejawnym, jednoosobowo.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Cezary, powód, kupujący (postać fikcyjna)

    Cezary

    powód, kupujący

    Przedsiębiorca z branży pogrzebowej. Szukał zestawu, na który wejdzie dokładnie dwadzieścia palet z trumnami. Liczył to sobie z ogłoszenia, zanim jeszcze pojechał oglądać pojazdy.

  • Teresa, pozwana, sprzedająca (postać fikcyjna)

    Teresa

    pozwana, sprzedająca

    Prowadziła firmę transportową. Twierdziła, że kupujący sam mógł zmierzyć pojazdy przed zakupem, że cenę obniżyła z powodu trudnej sytuacji finansowej i że skoro nadal jeździ tym zestawem, jego roszczenie jest nieuczciwe.

  • Biegły z zakresu techniki samochodowej, biegły (postać fikcyjna)

    Biegły z zakresu techniki samochodowej

    biegły

    Zmierzył oba pojazdy i policzył, ile palet naprawdę się na nie zmieści. Wydał opinię pisemną, a potem tłumaczył ją ustnie przed sądem.

  • Sąd Apelacyjny w Lublinie

    sąd drugiej instancji

    I Wydział Cywilny. Rozpoznał sprawę jednoosobowo na posiedzeniu niejawnym. Część apelacji odrzucił, resztę oddalił.

Cezary policzył to na kartce, zanim jeszcze zadzwonił do sprzedającej.

W ogłoszeniu stały dwie liczby: 7,75 plus 7,75. Długość skrzyni ładunkowej samochodu ciężarowego i długość przyczepy. Zestaw, jak to się mówi w branży. Dla większości kupujących byłaby to informacja orientacyjna. Dla niego była to informacja jedyna, która się liczyła.

Woził trumny. Palety, na których stały, miały niestandardowe wymiary, a od tego, ile ich wejdzie na jeden kurs, zależał sens całej transakcji. Z liczb podanych w ofercie wychodziło mu dwadzieścia palet.

Kupił.

Miara

Kiedy zaczął ładować, coś się nie zgadzało.

Zmierzył. Potem zmierzył jeszcze raz. Potem napisał do sprzedającej.

Biegły z zakresu techniki samochodowej ustalił później oficjalnie, ile te pojazdy naprawdę mają. Samochód: długość 7,35 m, szerokość 2,59 m, wysokość 2,96 m. Przyczepa: długość 8,18 m, szerokość 2,49 m, wysokość 2,96 m.

Czterdzieści centymetrów mniej, niż obiecywało ogłoszenie, w tym jednym miejscu, które miało znaczenie.

Biegły policzył też palety. Wychodziło, że maksymalnie zmieści się ich 19, a nie 20. Sąd pierwszej instancji dołożył do tego rozróżnienie, które okazało się kluczowe: owszem, czysto matematycznie zmieści się dziewiętnaście, ale wiąże się to ze znacznym utrudnieniem załadunku i wyładunku, bo ostatnia paleta musi stanąć inaczej w przestrzeni. Realnie, w codziennej pracy, wchodzi ich 18.

Dwie palety mniej na każdym kursie.

Spór o cenę

Zanim doszło do sporu o wymiary, był spór o pieniądze, i to on zajął sądy najwięcej miejsca.

Cezary domagał się 193 150 zł. Na fakturach VAT widniała jednak kwota 129 150 zł brutto. Twierdził, że część ceny zapłacił gotówką, a faktury nie oddawały rzeczywistej wartości transakcji.

To jest sytuacja, w której powodowi zwykle bardzo trudno wygrać. Papier mówi jedno, strona twierdzi drugie.

Sąd Okręgowy uwierzył kupującemu, i miał ku temu konkretne powody.

Po pierwsze, w ogłoszeniu, na które odpowiedział Cezary, cena zestawu była wyższa niż na fakturach. Pozwana temu nie zaprzeczała. Nie wykazała też, żeby kiedykolwiek pojawiło się kolejne ogłoszenie z niższą ceną, co uzasadniałoby rzeczywistą obniżkę.

Po drugie, świadek strony pozwanej tłumaczył różnicę trudną sytuacją finansową sprzedającej. Tyle że jej własny syn, przesłuchany jako świadek, tej trudnej sytuacji nie potwierdził. Z zeznań nie wynikało też, żeby cena była w ogóle negocjowana.

Po trzecie, po stronie powoda zeznawali dwaj świadkowie okoliczności przekazania gotówki. Sąd uznał ich zeznania za spójne: opisali, jak pieniądze były zapakowane, komu je wręczono i kto był obecny przy odbiorze. Zgodnie, bez rozbieżności.

Sąd Apelacyjny podsumował to jednym zdaniem: różnica między ceną z faktur a ceną wskazaną przez powoda jest znaczna, a w okolicznościach sprawy nie zaistniało nic, co uzasadniałoby tak duże obniżenie.

“Przecież mógł zmierzyć”

Główny argument obrony brzmiał rozsądnie. Cezary jest przedsiębiorcą. Kupował pojazdy używane, do prowadzenia działalności. Miał je przed sobą, miał miarkę i miał czas. Dlaczego nie sprawdził?

Ten zarzut opierał się na art. 563 § 1 k.c., przepisie, o którym warto wiedzieć, bo w obrocie między firmami potrafi zabić dobre roszczenie. Mówi on, że przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie. To tak zwane akty staranności, i konsumentów one nie dotyczą.

Sąd Apelacyjny odpowiedział na to w sposób, który warto zapamiętać:

Zakres obowiązku przedsiębiorcy, polegający na zbadaniu rzeczy sprzedanej, określa również zapewnienie sprzedawcy w wystawionej ofercie sprzedaży.

Innymi słowy: to sprzedawca kształtuje zakres tego, co kupujący musi sprawdzić. Jeśli w ogłoszeniu podaje konkretne wymiary, zwalnia kupującego z ich mierzenia, nawet jeśli ten obiektywnie mógł to zrobić. Kupujący działa w zaufaniu do sprzedawcy. Mógł ograniczyć się do pobieżnych oględzin.

Do tego doszedł art. 564 k.c., który wprost wyłącza skutki spóźnionych aktów staranności, gdy sprzedawca wiedział o wadzie albo zapewnił kupującego, że wady nie istnieją. Sąd stwierdził, że zapewnienie o braku wad może polegać właśnie na zapewnieniu, że rzecz ma określone właściwości istotne dla kupującego. Wymiary w ogłoszeniu są takim zapewnieniem.

Terminy z art. 568 k.c. zostały dochowane: wadę stwierdzono przed upływem dwóch lat od nabycia, a oświadczenie o odstąpieniu złożono w ciągu roku od stwierdzenia wady.

Kiedy wada jest istotna

Drugi filar obrony: nawet gdyby wada istniała, jest drobna. Czterdzieści centymetrów w używanej ciężarówce, która jeździ i wozi. Art. 560 § 4 k.c. nie pozwala odstąpić od umowy, gdy wada jest nieistotna, a tu chodzi przecież o coś, czego gołym okiem nie widać.

Sąd odrzucił to rozumowanie w całości, i zrobił to na poziomie zasady.

Istotność wady bada się nie w kategoriach ogólnej sprawności technicznej rzeczy, tylko przez pryzmat przeznaczenia i celu, dla którego kupujący ją nabył. Punktem odniesienia są usprawiedliwione oczekiwania nabywcy związane z funkcjonowaniem rzeczy, a nie zobiektywizowana teza, że skoro jeździ, to jest sprawna.

Sąd powtórzył za orzecznictwem, że nabywca samochodu może oczekiwać nie tylko ogólnej sprawności technicznej, ale sprawnego, normalnego i niezakłóconego funkcjonowania wszystkich jego zespołów i elementów, pozwalającego na eksploatację zgodną z przeznaczeniem i oczekiwanymi parametrami techniczno-eksploatacyjnymi.

Cezary kupował konkretny zestaw do konkretnego zadania. Wymiary z ogłoszenia były informacją, która zdeterminowała jego decyzję. Dwie palety mniej na kurs to nie kosmetyka, tylko trwała zmiana ekonomiki jego działalności.

Wada była istotna. Odstąpienie było skuteczne.

Ostatni argument: nieuczciwość

Pozostał art. 5 k.c., czyli zarzut nadużycia prawa. Pozwana wskazywała, że powód, mimo złożenia oświadczenia o odstąpieniu, nadal korzysta z pojazdów. Odstąpił, chce pieniędzy z powrotem, a jednocześnie jeździ. Ma ciastko i zjada ciastko.

Sąd nie kupił tego argumentu, i to z dwóch powodów.

Po pierwsze, powołał orzecznictwo, zgodnie z którym używanie samochodu po dokonaniu skutecznego odstąpienia od umowy nie eliminuje skuteczności tego odstąpienia. Odstąpienie działa z chwilą złożenia oświadczenia. To, co dzieje się z rzeczą później, nie cofa raz wywołanego skutku prawnego.

Po drugie, i to zdanie jest w tym uzasadnieniu najostrzejsze: okoliczności, które zdaniem pozwanej świadczą o naruszeniu art. 5 k.c., wynikają z samego zachowania strony pozwanej. To ona nie odebrała pojazdów i nie zwróciła ceny. Trudno robić kupującemu zarzut z sytuacji, którą stworzyła sama.

Punkt, którego nie wolno zaskarżać

Apelacja obejmowała wyrok “w całości”, łącznie z punktem III, w którym Sąd Okręgowy nakazał zwrócić powodowi niewykorzystaną zaliczkę na biegłego w kwocie 430,05 zł.

Sąd Apelacyjny w tej części apelację odrzucił, i poświęcił temu sporo miejsca, bo to kwestia systemowa.

Prawo do zaskarżenia orzeczenia zależy od tak zwanego gravamen, czyli pokrzywdzenia strony tym orzeczeniem. Pokrzywdzenie polega na niekorzystnej dla strony różnicy między tym, czego żądała, a tym, co znalazło się w sentencji. Kto nie wykazał pokrzywdzenia, nie ma interesu prawnego w zaskarżeniu.

Zwrot niewykorzystanej zaliczki powodowi nie odbiera pozwanej niczego. Nie mogła być tym pokrzywdzona, więc nie mogła tego zaskarżyć. Odrzucenie nastąpiło na podstawie art. 373 § 1 k.p.c.

To drobiazg w kontekście prawie dwustu tysięcy złotych, ale ilustruje coś ważnego: mechaniczne wpisanie “zaskarżam wyrok w całości” nie jest darmowe.

Sąd odniósł się też do wniosku ewentualnego o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Przypomniał, że art. 386 § 4 k.p.c. dopuszcza to tylko przy nierozpoznaniu istoty sprawy albo gdy trzeba przeprowadzić postępowanie dowodowe w całości. Zarzuty, że sąd nie odniósł się do niektórych dowodów albo błędnie ocenił ich moc, nie są nierozpoznaniem istoty sprawy.

Apelację w pozostałej części oddalono na podstawie art. 385 k.p.c. Kosztami postępowania apelacyjnego i zabezpieczającego, w kwocie 33 685,02 zł, obciążono pozwaną.

Co z tej historii wynika

Wymiary w ogłoszeniu to zapewnienie, nie ozdobnik. Sprzedawca, który podaje konkretne parametry, bierze za nie odpowiedzialność i jednocześnie zwalnia kupującego z ich sprawdzania. Jeśli sprzedajesz, wpisuj tylko to, co zmierzyłeś. Jeśli kupujesz, zachowaj zrzut ekranu ogłoszenia, bo to on może okazać się głównym dowodem.

Rękojmia między firmami ma pułapkę, której nie ma u konsumentów. Art. 563 § 1 k.c. każe przedsiębiorcy zbadać rzecz i niezwłocznie zawiadomić o wadzie, inaczej traci uprawnienia. Ta sprawa pokazała jednak wyjście awaryjne: art. 564 k.c. wyłącza ten skutek, gdy sprzedawca zapewniał o właściwościach rzeczy.

Istotność wady mierzy się twoim celem, nie ogólną sprawnością rzeczy. Ciężarówka jeździła, silnik działał, hamulce trzymały. A jednak wada była istotna, bo kupujący nabywał ją do przewożenia określonej liczby palet. Warto na piśmie, choćby w korespondencji przed zakupem, wskazać, do czego rzecz ma służyć.

Korzystanie z rzeczy po odstąpieniu nie cofa odstąpienia. Skutek prawny powstaje z chwilą złożenia oświadczenia. Zarzut, że kupujący “przecież nadal jeździ”, nie działa, zwłaszcza gdy to sprzedawca nie odebrał rzeczy i nie zwrócił pieniędzy.

Nie zaskarżaj wyroku w częściach, które ci nie szkodzą. Punkt o zwrocie zaliczki drugiej stronie nie krzywdził pozwanej, więc apelacja w tym zakresie została odrzucona jako niedopuszczalna. Bez pokrzywdzenia orzeczeniem nie ma interesu prawnego w jego zaskarżeniu.

Jak to się potoczyło

  1. ogłoszenie sprzedaży

    7,75 plus 7,75

    W ofercie podano wymiary skrzyni ładunkowej samochodu i przyczepy. Kupujący przelicza je na palety i wychodzi mu dwadzieścia sztuk.

  2. zakup zestawu

    Gotówka i faktury

    Powód kupuje samochód ciężarowy wraz z przyczepą. Na fakturach widnieje 129 150 zł brutto. Powód twierdzi, że w rzeczywistości zapłacił więcej, gotówką.

  3. 11 marca 2023

    Zawiadomienie o wadzie

    Powód informuje sprzedającą, że dane techniczne przyczepy są inne niż w ogłoszeniu.

  4. odstąpienie od umowy

    Oświadczenie kupującego

    Powód odstępuje od umowy, powołując się na brak właściwości zadeklarowanych w ofercie, i żąda zwrotu ceny. Pojazdów w międzyczasie nadal używa.

  5. opinia biegłego

    Pomiar

    Biegły ustala rzeczywiste wymiary obu pojazdów i wylicza, że maksymalnie zmieści się na nich 19 palet, a realnie 18, zamiast oczekiwanych 20.

  6. 1 maja 2023

    Początek biegu odsetek

    Od tej daty sąd zasądzi ustawowe odsetki za opóźnienie od całej dochodzonej kwoty.

  7. 31 marca 2025

    Sąd Okręgowy: 193 150 zł

    Zasądza od pozwanej całą dochodzoną kwotę z odsetkami, 17 644,95 zł kosztów procesu i nakazuje zwrócić powodowi niewykorzystaną zaliczkę 430,05 zł.

  8. 2 grudnia 2025

    Postępowanie zabezpieczające

    Komornik ustala wysokość opłat i wydatków powoda w postępowaniu zabezpieczającym na 26 935,02 zł.

  9. 13 marca 2026

    Sąd Apelacyjny: apelacja odrzucona i oddalona

    Odrzucenie w części dotyczącej zwrotu zaliczki, oddalenie w pozostałym zakresie. Pozwana płaci 33 685,02 zł kosztów postępowania apelacyjnego i zabezpieczającego.

Jak orzekł sąd

Sąd Apelacyjny w Lublinie odrzucił apelację w części dotyczącej zwrotu niewykorzystanej zaliczki, bo w tym punkcie pozwana nie była pokrzywdzona wyrokiem, i oddalił ją w pozostałej części. Utrzymał zasądzone 193 150 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 1 maja 2023 roku oraz 17 644,95 zł kosztów procesu. Uznał, że zespół pojazdów miał wadę fizyczną, bo nie miał właściwości wskazanych w ofercie: zadeklarowanej długości. Wada była istotna, bo kupujący nabywał pojazdy w konkretnym celu, przewożenia palet o niestandardowych wymiarach, a mieściło się ich mniej, niż wynikało z ogłoszenia. Zapewnienie sprzedawcy o wymiarach zwolniło kupującego z obowiązku ich sprawdzenia, a art. 564 k.c. wyłączył skutki niezachowania terminów aktów staranności. Zarzut z art. 5 k.c. sąd oddalił, wskazując, że sytuacja, na którą powołuje się pozwana, wynika z jej własnego zachowania.

Podstawa prawna

  • art. 556 k.c.: odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy sprzedanej
  • art. 556(1) § 1 pkt 2 k.c.: wada fizyczna polega m.in. na braku właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego
  • art. 560 § 1 i § 4 k.c.: prawo odstąpienia od umowy; nie przysługuje, gdy wada jest nieistotna
  • art. 563 § 1 k.c.: przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy i nie zawiadomił niezwłocznie o wadzie
  • art. 564 k.c.: utrata uprawnień nie następuje, jeżeli sprzedawca wiedział o wadzie albo zapewnił kupującego, że wady nie istnieją
  • art. 568 § 1, § 2 i § 3 k.c.: terminy rękojmi; wada stwierdzona przed upływem dwóch lat, oświadczenie o odstąpieniu w ciągu roku od stwierdzenia
  • art. 5 k.c.: zakaz nadużycia prawa; nie chroni tego, kto powołuje się na skutki własnego zachowania
  • art. 233 § 1 k.p.c.: swobodna ocena dowodów; zarzut wymaga argumentów jurydycznych, nie własnej wersji faktów
  • art. 373 § 1 k.p.c.: odrzucenie niedopuszczalnej apelacji; brak pokrzywdzenia orzeczeniem oznacza brak interesu prawnego w zaskarżeniu
  • art. 386 § 4 k.p.c.: uchylenie wyroku możliwe tylko przy nierozpoznaniu istoty sprawy lub konieczności przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości

Sąd Apelacyjny w Lublinie

Sygnatura akt: I AGa 98/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej