Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Tomasz
powód, syn zmarłej
Miał 45 lat w chwili wypadku. Mieszkał z matką całe życie, także po założeniu własnej rodziny: ona zajmowała parter, on z żoną i dziećmi piętro tego samego domu.
-
Janina
zmarła, matka powoda
Miała 67 lat, z zawodu księgowa, od siedmiu lat na emeryturze. Zdrowa i aktywna, jeździła rowerem i chodziła na basen. Pięć dni przed śmiercią wróciła z wnuczką z zagranicy.
-
Zakład ubezpieczeń
pozwany
Przyjął odpowiedzialność gwarancyjną i wypłacił 17.000 zł, twierdząc, że kwota ta w całości rekompensuje krzywdę. Argumentował wiekiem powoda i tym, że ma własną rodzinę.
-
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim
sąd pierwszej instancji
Wycenił krzywdę na 125.000 zł, odrzucając całą linię obrony opartą na dojrzałości poszkodowanego i istnieniu jego własnej rodziny.
W odpowiedzi na pozew zakład ubezpieczeń przedstawił argumentację, którą warto zacytować, bo pokazuje, jak wygląda spór o zadośćuczynienie od strony likwidacji szkód.
Po pierwsze: w chwili zdarzenia ani powód, ani jego zmarła matka nie byli osobami młodymi. On miał 45 lat, ona od siedmiu lat była na emeryturze. Z tego, jak wywodził pozwany, wynika, że powód był osobą w pełni dojrzałą, potrafiącą odbyć żałobę bez uszczerbku dla zdrowia psychicznego.
Po drugie: po śmierci matki powód nie został osamotniony, bo ma żonę i dwójkę nastoletnich dzieci, z którymi tworzy jedno gospodarstwo domowe.
Po trzecie: wypłacone 17.000 zł w całości rekompensuje krzywdę, a dalsze roszczenia podlegają oddaleniu.
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim wycenił tę samą krzywdę na 125.000 zł.
Co się stało 22 sierpnia 2024 roku
Okoliczności wypadku były w procesie bezsporne. Kierujący samochodem osobowym, znajdując się w stanie nietrzeźwości, jadąc z prędkością niezapewniającą panowania nad pojazdem, zjechał na przeciwny pas ruchu, na przejściu dla pieszych potrącił przechodzące prawidłowo piesze, a następnie doprowadził do zderzenia z jadącym prawidłowo samochodem.
Sześćdziesięciosiedmioletnia kobieta zmarła w wyniku odniesionych obrażeń ciała.
Postępowanie karne w chwili orzekania nadal się toczyło. W pierwszej instancji sprawca został skazany wyrokiem łącznym na 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, ale obrona wniosła apelację i wyrok nie był prawomocny.
Samochód sprawcy miał ważne ubezpieczenie OC, a ubezpieczyciel nie kwestionował swojej odpowiedzialności gwarancyjnej. Cały spór dotyczył wysokości.
Dom z parterem i piętrem
Ustalenia faktyczne sądu, oparte na zeznaniach powoda i dwojga świadków, składają się na obraz relacji, który miał w tej sprawie znaczenie rozstrzygające.
Tomasz mieszkał z matką od dziecka, najpierw w bloku, potem w domu jednorodzinnym. Po założeniu własnej rodziny nic się nie zmieniło: matka zajmowała parter, on z żoną i dziećmi piętro tego samego budynku.
Widywali się codziennie. Codziennie rozmawiali. Razem jedli posiłki. W większości spraw życiowych radził się matki. Sąd zanotował sformułowanie, którym opisywały tę relację osoby postronne: “nieodcięta pępowina”. I dodał od siebie, że relacja odbiegała od przeciętnej relacji matki z dorosłym dzieckiem.
Zmarła była księgową. Pomagała w pracach w domu, pracowała w ogrodzie, sadziła kwiaty. Konsultowano z nią wszystkie naprawy i modernizacje domu, łącznie z wymianą pieca na kocioł gazowy. Pomagała finansowo w opłatach za utrzymanie domu. Odprowadzała wnuki do szkoły i odbierała je, pomagała w lekcjach, przygotowywała posiłki, zabierała na wycieczki rowerowe.
Sama była zdrowa i aktywna: jeździła na rowerze, chodziła na basen. Pięć dni przed śmiercią wróciła z wnuczką z zagranicy.
W ustaleniach sądu znalazło się nawet zdanie o tortach.
Dlaczego wiek nie zmniejszył krzywdy
Sąd zaczął od przypomnienia, że o tym, kto jest najbliższym członkiem rodziny w rozumieniu art. 446 § 4 k.c., decyduje faktyczny układ stosunków między osobami, a nie formalna kolejność pokrewieństwa. Trzeba więc ustalić, czy istniała silna i pozytywna więź emocjonalna.
Potem wyliczył kryteria wysokości zadośćuczynienia, powtarzane w orzecznictwie Sądu Najwyższego: dramatyzm doznań, poczucie osamotnienia i pustki, cierpienia moralne i wstrząs psychiczny, rodzaj i intensywność więzi, rola pełniona w rodzinie przez zmarłego, wystąpienie zaburzeń będących skutkiem odejścia, stopień, w jakim pokrzywdzony odnajdzie się w nowej rzeczywistości, oraz jego wiek.
I dopiero na tym tle odpowiedział na argument ubezpieczyciela. Powód rzeczywiście stracił matkę jako osoba ukształtowana i dojrzała, mająca własną rodzinę. Ale, jak napisał sąd, okoliczność ta w realiach tej sprawy nie skłania do oceny, że poziom jego traumy był z tego powodu mniejszy. Wiek i posiadanie rodziny “wcale nie pomogły mu poradzić sobie z tym trudnym doświadczeniem”.
Sąd poszedł dalej i nazwał tę relację wyjątkową: głębia traumy jest tu rzadko spotykana jak na relacje dorosłych dzieci z rodzicami, a żałoba po nagłej i nieoczekiwanej śmierci rodzica została “znacząco spotęgowana niespotykanym wprost poziomem bliskości”.
Dodał jeszcze jeden element, ważny przy ocenie krzywdy po nagłym wypadku: śmierć była całkowicie niespodziewana. Mimo 67 lat nic nie zapowiadało rychłej śmierci kobiety zdrowej, aktywnej i pełnej planów. Utrata takiej osoby to nagła utrata zaplecza, które dawało poczucie bezpieczeństwa i wiarę w pomyślną przyszłość.
Powtórzył też zastrzeżenie z orzecznictwa, że przesłanka “przeciętnej stopy życiowej” społeczeństwa ma charakter wyłącznie uzupełniający. Ogranicza zadośćuczynienie tak, by nie prowadziło do wzbogacenia, ale nie może pozbawiać go funkcji kompensacyjnej ani wypierać pozostałych czynników.
Wynik: odpowiednim zadośćuczynieniem jest 125.000 złotych. Ponieważ ubezpieczyciel wypłacił już 17.000 złotych, sąd zasądził 108 000 złotych, a dalej idące żądanie, jako wygórowane, oddalił.
Spór o odsetki, czyli o kilkanaście miesięcy
Drugą linią obrony ubezpieczyciela było twierdzenie, że odsetki powinny biec dopiero od dnia wyrokowania. Argument brzmi rozsądnie: skoro to sąd ustala wysokość zadośćuczynienia, to przed wyrokiem nie wiadomo, ile się należy, więc trudno mówić o opóźnieniu.
Sąd tego nie podzielił, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z 18 lutego 2011 roku.
Rozumowanie jest następujące. Odsetki należą się, zgodnie z art. 481 k.c., za samo opóźnienie w spełnieniu świadczenia, choćby wierzyciel nie poniósł żadnej szkody i choćby opóźnienie wynikało z okoliczności, za które dłużnik nie odpowiada. Jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego, uprawniony nie może w tym czasie czerpać korzyści ze świadczenia, które już mu się należy.
To, że ustawa pozostawia sądowi ocenę wysokości, niczego nie zmienia: możliwość przyznania “odpowiedniej sumy” nie zakłada dowolności, jest tylko konsekwencją niewymiernego charakteru krzywdy.
Sąd zastrzegł uczciwie, że reguła nie jest jednostronna. Jeżeli okaże się, że zadośćuczynienie w danej wysokości należy się dopiero od dnia wyrokowania, odsetki biegną od tego dnia. Może być i tak, że część kwoty zostanie oprocentowana wcześniej, a część od wyroku. Wszystko zależy od tego, czy dochodzona suma rzeczywiście należała się już we wskazanym przez powoda dniu.
Tu należała się. Szkodę zgłoszono 18 grudnia 2024 roku, a art. 817 § 1 k.c. w zw. z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych daje zakładowi 30 dni na wypłatę. Termin upłynął 18 stycznia 2025 roku i od tej daty sąd zasądził odsetki, zgodnie z żądaniem pozwu.
Warto zauważyć konsekwencję praktyczną: między upływem terminu a wyrokiem minęło ponad piętnaście miesięcy. Przy kwocie 108 000 zł to różnica, która sama w sobie przekracza to, co ubezpieczyciel wypłacił dobrowolnie.
Rachunek kosztów, czyli po co liczyć procenty
W procesie pojawił się jeszcze jeden wątek proceduralny. Ubezpieczyciel wniósł na podstawie art. 84 § 1 i 2 k.p.c. o zawiadomienie sprawcy wypadku o toczącym się procesie i wezwanie go do udziału w charakterze interwenienta ubocznego po stronie pozwanej. To instytucja przypozwania: strona, której grozi roszczenie zwrotne wobec osoby trzeciej, informuje ją o sprawie, żeby ta mogła bronić wspólnych interesów, a późniejsze powoływanie się na wynik procesu było łatwiejsze.
Koszty rozliczono na podstawie art. 100 k.p.c., czyli przez stosunkowe rozdzielenie. Powód dochodził 133.000,00 zł, zasądzono 108.000,00 zł, co daje wygraną w 81%.
Jego koszty wyniosły 12.067,00 zł: wynagrodzenie pełnomocnika 5.417 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17 zł oraz opłata sądowa od pozwu 6.650 zł. Koszty pozwanego to 5.417,00 zł. Razem 17.484 zł, z czego powoda obciąża 3.321,96 zł, a pozwanego 14.162,04 zł. Po odjęciu kosztów własnych pozwanego sąd zasądził od niego na rzecz powoda 8.745,00 zł.
Co z tej historii wynika
Decyzja ubezpieczyciela to punkt wyjścia, nie wycena. Zakład wypłacił 17.000 zł i twierdził, że to pełna rekompensata. Sąd, na podstawie tych samych faktów, ustalił kwotę siedmiokrotnie wyższą. Przyjęcie wypłaty nie zamyka drogi do dochodzenia reszty.
Dojrzałość poszkodowanego nie jest argumentem na obniżenie zadośćuczynienia. Teza, że czterdziestopięciolatek “potrafi odbyć żałobę bez uszczerbku”, została odrzucona wprost. O rozmiarze krzywdy decyduje rzeczywista więź, a nie metryka.
Własna rodzina nie kompensuje utraty rodzica. Sąd nie uznał, że żona i dzieci wypełniają lukę po matce. Przeciwnie, uwzględnił, że wszyscy mieszkali w jednym domu, a codzienna obecność zmarłej była elementem funkcjonowania całej rodziny.
O statusie najbliższego członka rodziny decyduje faktyczna więź. Art. 446 § 4 k.c. nie ustawia kolejki według stopnia pokrewieństwa. Sąd bada, czy istniała silna i pozytywna więź emocjonalna, i to ustalenie faktyczne rozstrzyga o uprawnieniu.
Odsetki mogą biec od upływu 30 dni po zgłoszeniu szkody, a nie od wyroku. Standardowy zarzut ubezpieczycieli, że przed wyrokiem nie wiadomo, ile się należy, nie działa, jeśli w procesie wykaże się, że kwota należała się już wcześniej. Przy kilkuletnich sprawach ta różnica bywa większa niż spór o samą wysokość zadośćuczynienia.
Jak to się potoczyło
-
22 sierpnia 2024
Wypadek na przejściu dla pieszych
Kierujący samochodem osobowym, znajdując się w stanie nietrzeźwości i jadąc z prędkością niezapewniającą panowania nad pojazdem, zjeżdża na przeciwny pas, potrąca na przejściu przechodzące prawidłowo piesze, a potem zderza się z prawidłowo jadącym samochodem.
-
18 grudnia 2024
Zgłoszenie roszczenia
Pełnomocnik powoda zgłasza ubezpieczycielowi roszczenie w kwocie 200.000 zł tytułem zadośćuczynienia.
-
10 stycznia 2025
Decyzja: 17.000 zł
Ubezpieczyciel przyjmuje odpowiedzialność gwarancyjną i wypłaca 17.000 zł tytułem zadośćuczynienia.
-
18 stycznia 2025
Upływ terminu ustawowego
Mija 30 dni od zgłoszenia szkody. Od tego dnia sąd naliczy odsetki za opóźnienie.
-
pozew
Żądanie 133 000 zł
Powód dochodzi zadośćuczynienia ponad kwotę już wypłaconą, wraz z odsetkami od 18 stycznia 2025 roku.
-
26 maja 2025
Odpowiedź na pozew
Ubezpieczyciel wnosi o oddalenie powództwa, kwestionuje datę odsetek i wnosi o zawiadomienie sprawcy o procesie.
-
pierwsza instancja karna
Wyrok w sprawie karnej
Sprawca zdarzenia zostaje skazany wyrokiem łącznym na 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Obrona wnosi apelację, wyrok nie jest prawomocny.
-
21 kwietnia 2026
Wyrok: 108 000 zł
Sąd Okręgowy zasądza 108 000 zł z odsetkami od 18 stycznia 2025 roku oraz 8.745,00 zł kosztów procesu.
Jak orzekł sąd
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim zasądził od ubezpieczyciela na rzecz powoda 108 000 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 18 stycznia 2025 roku, a w pozostałej części powództwo oddalił. Uznał, że odpowiednim zadośćuczynieniem jest 125.000 zł, a skoro ubezpieczyciel wypłacił już 17.000 zł, zasądził różnicę. Argument, że powód w wieku 45 lat był osobą dojrzałą, zdolną przejść żałobę bez uszczerbku, i że nie został osamotniony, bo ma żonę i dzieci, sąd odrzucił: w realiach tej sprawy wiek i posiadanie własnej rodziny nie zmniejszyły traumy. Odsetki zasądził nie od dnia wyroku, lecz od upływu 30 dni od zgłoszenia szkody. Koszty rozdzielił stosunkowo, przyjmując, że powód wygrał proces w 81%, i zasądził od pozwanego 8.745,00 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
Podstawa prawna
- art. 446 § 4 k.c.: zadośćuczynienie za krzywdę dla najbliższego członka rodziny zmarłego
- art. 822 k.c. oraz art. 436 § 1 k.c. w zw. z art. 435 k.c.: odpowiedzialność posiadacza pojazdu i ubezpieczyciela z tytułu OC
- art. 34 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych: zakres odszkodowania z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych
- art. 817 § 1 k.c. w zw. z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych: 30-dniowy termin na wypłatę, od którego biegnie opóźnienie
- art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c.: odsetki za opóźnienie należą się za samo opóźnienie, także sprzed dnia wyrokowania
- art. 445 § 1 k.c. i art. 448 k.c.: zasady ustalania odpowiedniej sumy zadośćuczynienia, przywołane pomocniczo
- art. 84 § 1 i 2 k.p.c.: przypozwanie, czyli zawiadomienie osoby trzeciej o procesie i wezwanie jej do udziału w charakterze interwenienta ubocznego
- art. 100 k.p.c.: stosunkowe rozdzielenie kosztów przy częściowym uwzględnieniu żądania
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim
Sygnatura akt: I C 610/25
Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →Czytaj dalej
Historia z sądu Wynajął auto zastępcze za 517 zł za dobę. Ubezpieczyciel zapłacił 140 zł i wygrał w sądzie
Faktura za 17 dni najmu auta zastępczego opiewała na 8789 zł. Ubezpieczyciel wypłacił 1120 zł. Wypożyczalnia, która przejęła wierzytelność od poszkodowanego, domagała się różnicy, 7669 zł.
Fotoradar i zdjęcie, czy trzeba wskazać kierowcę i co grozi za odmowę
Wyjaśniamy prostym językiem, jak działa fotoradar, kto odpowiada za zdjęcie, czy trzeba wskazać kierowcę i jakie są konsekwencje odmowy wskazania.
Jak odwołać się od mandatu, kiedy przyjąć, kiedy odmówić i co dalej
Prosto tłumaczymy, kiedy można odmówić przyjęcia mandatu, jak odwołać się od mandatu przyjętego i jak wygląda sprawa w sądzie za wykroczenie drogowe.
Jazda po alkoholu, konsekwencje prawne, granice promili i skutki dla kierowcy
Prosto wyjaśniamy różnicę między stanem po użyciu alkoholu a stanem nietrzeźwości, jakie grożą kary, zakaz prowadzenia i skutki dla ubezpieczenia.