Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.
To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Jacek
powód, rowerzysta
Wieczorem 11 listopada 2017 roku wracał rowerem górskim ze sklepu. W kasku, ze światłami, trzeźwy. Po wypadku zapuścił wąsy, żeby zakryć brak trzech przednich zębów.
-
Zagraniczny wykonawca drogi
pozwana spółka
Spółka akcyjna z Turcji, realizująca budowę drogi ekspresowej w konsorcjum w formie spółki cywilnej. Przejęła teren budowy protokolarnie i nie ogrodziła go.
-
Podwykonawca od tablic
pozwany
Przedsiębiorca, który dostał zamówienie na dostawę i montaż czterech tablic unijnych. Postawił stelaż i zostawił go bez tablicy, taśmy odblaskowej ani żadnego oznakowania. Nie wniósł odpowiedzi na pozew.
-
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia
sąd pierwszej instancji
Odczytał opinię biegłego dokładniej niż strony i zauważył, że symulacja widoczności dotyczyła stelaża z zamontowaną tablicą, a w chwili wypadku tablicy jeszcze nie było.
10 listopada 2017 roku przy poboczu drogi pod Warszawą stanął czarny metalowy stelaż. Konstrukcja z cienkich rur, przeznaczona pod tablicę informacyjną o dofinansowaniu budowy drogi ekspresowej ze środków unijnych.
Tablicy jeszcze nie było. Sama tablica miała dojść później.
Stelaża nikt nie ogrodził, nie oznakował, nie owinął taśmą odblaskową. Jego poprzeczna belka znajdowała się na wysokości 157 centymetrów. Od stelaża do najbliższej latarni było w linii prostej około 150 cm.
Następnego dnia wieczorem, w listopadową mżawkę, jechał tamtędy rowerem Jacek.
Wieczór 11 listopada
Wyjechał na zakupy, wracał tą samą trasą, którą znał. Rower górski, kask na głowie, włączone światła. Badanie potwierdziło potem, że nie był pod wpływem alkoholu.
Jechał poboczem po prawej stronie jezdni, zgodnie z kierunkiem jazdy. Nie było tam chodnika ani ścieżki rowerowej. Pobocze było nieutwardzone, ale zdatne do jazdy.
Uderzył twarzą w poprzeczną belkę stelaża i stracił przytomność.
Skutki: złamanie kości jarzmowej po prawej stronie, złamanie koronowo-korzeniowe trzech przednich zębów górnych, rana cięta nosa wymagająca szwów, krwiak na szyi. Po odzyskaniu przytomności wrócił do domu i stamtąd zadzwonił po pogotowie.
Dzień później dentysta stwierdził zaburzenia zgryzu, usunął ruchome fragmenty zębów i zalecił ekstrakcję pozostałych.
Trzech pozwanych i jedna kartka papieru
Pozew, złożony w listopadzie 2020 roku, poszedł przeciwko ubezpieczycielowi inwestora, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To była naturalna droga: inwestycja publiczna, ubezpieczenie OC, zgłoszenie szkody.
Ubezpieczyciel odmówił już w grudniu 2017 roku, a w procesie powtórzył ten sam argument. 21 lipca 2017 roku podpisano protokół przekazania terenu budowy. Inwestor przekazał, wykonawcy przyjęli.
Sąd przyznał mu rację w dwóch zdaniach.
Art. 652 k.c. stanowi, że jeżeli wykonawca przejął protokolarnie od inwestora teren budowy, ponosi aż do chwili oddania obiektu odpowiedzialność na zasadach ogólnych za szkody wynikłe na tym terenie. Skoro tak, odpowiedzialność inwestora odpadła. A odpowiedzialność ubezpieczyciela z umowy OC jest akcesoryjna: nie ma odpowiedzialności ubezpieczonego, nie ma odpowiedzialności zakładu.
Powództwo wobec ubezpieczyciela oddalono w całości, a poszkodowany musiał mu zwrócić 5417 zł kosztów procesu.
Trafił za to we właściwe podmioty w dalszej kolejności. W toku sprawy wniósł o dopozwanie podwykonawcy, który stawiał stelaż, i sąd wezwał go do udziału w sprawie. Podwykonawca odebrał pozew 9 czerwca 2023 roku i nie wniósł odpowiedzi ani nie zajął żadnego stanowiska aż do zamknięcia rozprawy. Wyrok w stosunku do niego jest zaoczny.
Nikt tego nie ogrodził
Odpowiedzialność wykonawcy sąd oparł na art. 415 k.c. w połączeniu z przepisami BHP.
§ 9 rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych jest krótki i konkretny: teren budowy należy ogrodzić albo w inny sposób uniemożliwić wejście osobom nieupoważnionym. Jeśli ogrodzenie nie jest możliwe, trzeba oznakować granice terenu tablicami ostrzegawczymi, a w razie potrzeby zapewnić stały nadzór. Ogrodzenie ma mieć co najmniej 1,5 m wysokości.
Bezsporne było, że stelaż stał na terenie objętym decyzją o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, czyli na terenie budowy. Bezsporne było też, że tego terenu nie ogrodzono ani nie oznakowano.
Najciekawszy fragment dotyczy jednak argumentu obrony, który obrócił się przeciwko wykonawcy. W odpowiedzi na pozew spółka napisała, że zostawiono wystarczającą przestrzeń między jezdnią a stelażem, żeby mogli przechodzić piesi, i że nie było podstaw przypuszczać, że poboczem będą jeździć również rowerzyści.
Sąd odczytał to dosłownie: wykonawca sam przyznał, że zakładał użytkowanie pobocza przez pieszych, i mimo to nie ogrodził terenu.
A co do rowerzystów, sąd sięgnął po przepis, który przesądza sprawę. Art. 16 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym stanowi, że kierujący rowerem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy albo ruch roweru utrudniałby ruch pieszych. Dla rowerzysty jazda poboczem jest zasadą, a jazda jezdnią wyjątkiem.
Profesjonalne podmioty realizujące inwestycję drogową, stwierdził sąd, powinny przewidzieć, że skoro zostawiono przestrzeń dla ruchu pieszego, skorzystają z niej także rowerzyści. Tym bardziej że prawo im to nakazuje.
Sąd dodał uwagę na marginesie, wskazując zapasową podstawę odpowiedzialności. Gdyby nie przyjąć winy z art. 415 k.c., wykonawca odpowiadałby na zasadzie ryzyka z art. 435 § 1 k.c., jako przedsiębiorstwo wprawiane w ruch siłami przyrody: budowa drogi ekspresowej to zadanie, którego nie da się wykonać bez zaawansowanych maszyn. Wtedy wykonawca uwolniłby się tylko przez wykazanie siły wyższej albo wyłącznej winy poszkodowanego.
Odnotował też, że wykonawca realizował inwestycję w ramach spółki cywilnej z drugim podmiotem i na podstawie art. 864 k.c. odpowiada za jej zobowiązania solidarnie. Poszkodowany mógł więc pozwać tylko jednego wspólnika.
Taśma odblaskowa za kilka złotych
Wobec podwykonawcy uzasadnienie jest krótsze i jeszcze bardziej bezlitosne.
Dostał zamówienie na dostawę i montaż czterech tablic unijnych. 10 listopada postawił stelaż i zostawił go w takim stanie do czasu ukończenia zlecenia.
Sąd zaznaczył, że nie było konieczności ukończenia zlecenia w jeden dzień. Ale skoro praca rozkładała się na kilka dni, to konstrukcję trzeba było zabezpieczyć na czas, gdy nikt przy niej nie pracował. Zabezpieczenie nie wymagało “nadmiernych nakładów czy środków”: wystarczyłaby taśma odblaskowa.
Profesjonalny podmiot powinien wiedzieć, że metalowy stelaż bez tablicy, nieoznakowany, zajmujący większość przestrzeni pobocza, po którym mogą przemieszczać się piesi i rowerzyści, stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia.
Podsumowanie sądu brzmi jak podział ról: wykonawca odpowiada za niezabezpieczenie terenu budowy, podwykonawca za niezabezpieczenie samego stelaża. I zdanie zamykające:
Gdyby każdy z tych wykonawców wykonał swój obowiązek, to nie doszłoby do zdarzenia.
Zgodnie z art. 441 § 1 k.c., gdy za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym odpowiada kilka osób, ich odpowiedzialność jest solidarna. Poszkodowany może więc żądać całości od któregokolwiek z nich.
Biegły powiedział “mógł uniknąć”. I to nie wystarczyło
Najbardziej pouczająca część wyroku dotyczy przyczynienia.
Wykonawca zarzucał, że rowerzysta przyczynił się do wypadku: jechał poboczem zamiast jezdnią i za szybko. A opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków brzmiała dla poszkodowanego niekorzystnie. Biegły stwierdził, że poruszając się z należytą ostrożnością powód miał możliwość uniknięcia zderzenia, że konstrukcja mogła być dla niego widoczna, że stelaż miał prawidłowe wymiary i stał w odpowiedniej odległości od jezdni, i że powód jechał “na skróty”, czyli po skosie, a nie prosto poboczem.
Sąd i tak przyczynienia nie przyjął. Zbudował rozumowanie z kilku warstw.
Ciężar dowodu. Wykazanie okoliczności uzasadniających przyczynienie spoczywa na pozwanym, nie na poszkodowanym.
Jazda poboczem była prawidłowa. Skoro nie było chodnika ani drogi rowerowej, a pobocze nadawało się do jazdy, art. 16 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym nakazywał jechać właśnie tamtędy. Zarzut, że powinien był jechać jezdnią, upadł w całości.
Prędkości nie dało się ustalić, a biorąc pod uwagę jazdę po nieutwardzonym poboczu i wiek poszkodowanego, sąd nie znalazł podstaw, by przyjąć, że była ponadprzeciętna.
Możliwość teoretyczna to nie to samo co przyczynienie. To sedno wyroku. Sąd napisał wprost, że samo przyjęcie, iż istniała teoretyczna możliwość uniknięcia zdarzenia, nie przesądza o przyczynieniu. Trzeba porównać zachowanie poszkodowanego z modelem prawidłowego postępowania, zrekonstruowanym dla konkretnych okoliczności. A model ten:
nie obejmuje tego, że rowerzysta poruszający się poboczem powinien spodziewać się najechania na przeszkodę w postaci poprzecznego czarnego metalowego stelażu na tablicę na wysokości 157 cm.
Sąd opisał, na czym polega należyta staranność rowerzysty na nieutwardzonym poboczu: na unikaniu słupków, dziur w nawierzchni, kamieni, wysokich krawężników. Rzeczy pod kołami, nie na wysokości twarzy. Dodał zresztą, że skoro belka była na wysokości 157 cm, nawet włączone przednie światło roweru jej nie oświetlało.
Symulacja z tablicą, której nie było
I tu sąd zauważył coś, co uszło uwadze stron.
Biegły, formułując wnioski o widoczności, robił symulację dla stelaża z zamontowaną tablicą. A 11 listopada 2017 roku tablicy jeszcze nie było.
Różnica jest ogromna. Stelaż to tylko konstrukcja podtrzymująca, złożona z cienkich metalowych rur. Z tablicą jest to duża, jasna, widoczna z daleka płaszczyzna. Bez niej to kilka prętów. Sąd zauważył, że już na zdjęciach załączonych do pozwu, robionych w dzień, sam stelaż nie jest dobrze widoczny. Późnym wieczorem, w mżawce, mógł być właściwie niewidoczny.
Sąd oddalił też inne zarzuty. Odrzucił argument, że skoro postawienie tablic było obowiązkiem kontraktowym, lokalizację uzgodniono z inwestorem, zlecenie powierzono profesjonaliście, a wymiary były zgodne z przepisami, to odpowiedzialności nie ma. Żadna z tych okoliczności nie usuwa faktu, że terenu budowy nie ogrodzono.
Odrzucił również zarzut, że poszkodowany publikował po wypadku wpisy w internecie, więc jego krzywda nie może być duża. Powód mówił o ograniczeniu aktywności wymagającej kontaktu z ludźmi na żywo, ze wstydu przed brakiem zębów, a pisanie w sieci tego nie podważa.
Czterdzieści osiem tysięcy za twarz
Wyceniając krzywdę, sąd skupił się na tym, gdzie powstały obrażenia.
Złamanie kości jarzmowej i utrata trzech przednich zębów to urazy o szczególnym znaczeniu, bo dotyczą twarzy, która jest wizytówką człowieka w kontaktach społecznych, zawodowych i prywatnych. Powodują nie tylko ból, ale też zmianę wyglądu, poczucie wstydu, obniżenie samooceny.
Poszkodowany ograniczył działalność zawodową wymagającą występowania przed ludźmi, przestał codziennie jeździć na rowerze, miał trudności w przełykaniu i w mowie, brał leki przeciwbólowe. Zapuścił wąsy, żeby zakryć brak zębów.
Sąd uznał żądane 48 000 zł za w całości uzasadnione.
Odmówił przy tym powoływania kolejnych biegłych, o co wnosił powód: chirurga szczękowo-twarzowego, neurologa, stomatologa, laryngologa. Uznał, że opinia z zakresu medycyny sądowej wystarczy, a ocena rozmiaru krzywdy nie wymaga wiadomości specjalnych. Dodał zdanie, które tłumaczy wszystko: dopuszczenie kolejnych dowodów wydłużyłoby postępowanie o lata, a nie ulega wątpliwości, że złamane zęby nie odrosną, w odróżnieniu od kości, która ma szansę na zrost.
Rachunków nie było
Drugie roszczenie, 2157 zł odszkodowania za koszty taksówek, leków i sztucznego uzębienia, sąd oddalił w całości.
Powód nie przedstawił żadnego dowodu, że te koszty faktycznie poniósł: ani rachunku, ani paragonu, ani faktury.
To kontrast, który warto zapamiętać. Zadośćuczynienie za krzywdę sąd wycenił swobodnie, na podstawie zeznań i dokumentacji medycznej, i przyznał pełną żądaną kwotę. Odszkodowanie za wydatki wymagało papierków, których zabrakło.
Odsetki sąd rozdzielił precyzyjnie. Od wykonawcy i podwykonawcy solidarnie od 26 czerwca 2023 roku, czyli po upływie 14 dni od doręczenia pozwu podwykonawcy. Od samego wykonawcy dodatkowo za wcześniejszy okres, od 31 stycznia 2022 roku do 25 czerwca 2023 roku, bo jemu pozew doręczono wcześniej.
Punktowi zasądzającemu zadośćuczynienie nadano wobec podwykonawcy rygor natychmiastowej wykonalności, jak przy każdym wyroku zaocznym.
Co z tej historii wynika
Protokół przekazania terenu budowy przenosi odpowiedzialność. Naturalnym odruchem poszkodowanego jest zgłoszenie szkody inwestorowi albo jego ubezpieczycielowi, bo to podmiot znany i wypłacalny. Art. 652 k.c. sprawia jednak, że od chwili protokolarnego przejęcia terenu za szkody na nim odpowiada wykonawca. Ubezpieczyciel inwestora odpowiada tylko w takim zakresie jak inwestor, więc jego odmowa bywa uzasadniona. Zanim złoży się pozew, warto ustalić, kto faktycznie władał terenem w dniu zdarzenia.
“Mógł uniknąć” nie znaczy “przyczynił się”. Opinia biegłego stwierdzała wprost, że rowerzysta miał możliwość ominięcia przeszkody. Sąd uznał, że to za mało: przyczynienie wymaga zachowania, któremu można przypisać nieprawidłowość, a nie wykazania, że przy ponadprzeciętnej ostrożności dałoby się szkody uniknąć. Wzorzec ostrożności buduje się z realnych okoliczności, a nie z obowiązków niemożliwych do wyegzekwowania.
Rowerzysta na poboczu jest tam, gdzie ma być. Zarzut, że powinien był jechać jezdnią, upadł na przepisie: art. 16 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym czyni z jazdy poboczem regułę, a nie wybór. Wykonawca robót, który zostawia przejście dla pieszych, musi liczyć się z rowerzystami.
Niedokończona praca też wymaga zabezpieczenia. Podwykonawca postawił stelaż i pojechał, zamierzając wrócić z tablicą. Sąd uznał to za czyn niedozwolony: kto rozkłada zlecenie na kilka dni, musi zabezpieczyć konstrukcję na czas przerwy. Kosztem taśmy odblaskowej.
Krzywdę sąd wyceni, wydatki musisz udokumentować. Za zadośćuczynienie poszkodowany dostał pełne 48 000 zł, choć żadnym rachunkiem nie mógł go poprzeć, bo krzywdy się nie fakturuje. Za to 2157 zł realnych kosztów przepadło w całości, bo nie zachował paragonów. Po wypadku zbieranie dokumentów wydatków jest równie ważne jak leczenie.
Jak to się potoczyło
-
11 grudnia 2015
Umowa na drogę ekspresową
Skarb Państwa zawiera umowę na zaprojektowanie i budowę odcinka drogi ekspresowej o długości około 6,5 km z dwiema spółkami działającymi jako spółka cywilna.
-
21 lipca 2017
Protokolarne przekazanie terenu budowy
Inwestor przekazuje wykonawcom teren budowy. Ta jedna kartka przesądzi później o oddaleniu powództwa wobec ubezpieczyciela.
-
31 października i 7 listopada 2017
Zgoda na tablice
Inwestor zatwierdza treść i formę graficzną tablic informacyjnych, a tydzień później ich lokalizację, zastrzegając, że mają być wyeksponowane przez cały okres prac.
-
10 listopada 2017
Stelaż stoi, tablicy nie ma
Podwykonawca montuje metalową konstrukcję przy poboczu. Nie ogradza jej, nie oznakowuje, nie owija taśmą odblaskową. Tablica zostanie wstawiona później.
-
11 listopada 2017, wieczór
Uderzenie
Rowerzysta wracający ze sklepu poboczem uderza twarzą w poprzeczną belkę stelaża. Traci przytomność. Trzy złamane zęby przednie i złamanie kości jarzmowej po prawej stronie.
-
19 grudnia 2017
Ubezpieczyciel odmawia
Zakład ubezpieczeń inwestora odmawia wypłaty, powołując się na protokolarne przejęcie terenu przez wykonawców.
-
12 listopada 2020
Pozew
Rowerzysta pozywa ubezpieczyciela i wykonawcę o 48 000 zł zadośćuczynienia oraz 2157 zł odszkodowania.
-
19 maja i 9 czerwca 2023
Dopozwanie podwykonawcy
Sąd wzywa do udziału w sprawie podwykonawcę, który postawił stelaż. Ten odbiera pozew i nie zajmuje żadnego stanowiska aż do zamknięcia rozprawy.
-
19 czerwca 2026
Wyrok, częściowo zaoczny
48 000 zł solidarnie od wykonawcy i podwykonawcy. Powództwo wobec ubezpieczyciela oddalone, roszczenie odszkodowawcze oddalone jako nieudowodnione.
Jak orzekł sąd
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oddalił powództwo wobec ubezpieczyciela w całości: skoro teren budowy przekazano protokolarnie wykonawcy, odpowiedzialność inwestora odpadła (art. 652 k.c.), a odpowiedzialność ubezpieczyciela jest akcesoryjna. Zasądził natomiast solidarnie od wykonawcy i podwykonawcy 48 000 zł zadośćuczynienia z odsetkami od 26 czerwca 2023 r. Wykonawca odpowiada za brak ogrodzenia i oznakowania terenu budowy wbrew rozporządzeniu BHP, podwykonawca za pozostawienie na kilka dni niezabezpieczonego stelaża. Zarzut przyczynienia się poszkodowanego sąd oddalił, mimo że biegły stwierdził teoretyczną możliwość uniknięcia zderzenia: model prawidłowego postępowania rowerzysty nie obejmuje spodziewania się przeszkody na wysokości głowy. Żądanie odszkodowania w kwocie 2157 zł oddalono, bo powód nie przedstawił żadnych rachunków. Wyrok jest zaoczny wobec podwykonawcy i ma w tym zakresie rygor natychmiastowej wykonalności.
Podstawa prawna
- art. 415 k.c.: odpowiedzialność deliktowa; przesłanki to czyn bezprawny i zawiniony, szkoda oraz związek przyczynowy
- art. 652 k.c.: wykonawca, który protokolarnie przejął teren budowy, odpowiada za szkody na tym terenie aż do oddania obiektu
- art. 362 k.c.: przyczynienie się poszkodowanego; ciężar jego wykazania spoczywa na pozwanym
- art. 435 § 1 k.c.: odpowiedzialność na zasadzie ryzyka przedsiębiorstwa wprawianego w ruch siłami przyrody, wskazana przez sąd jako podstawa zapasowa
- art. 441 § 1 k.c.: solidarna odpowiedzialność kilku osób za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym
- art. 864 k.c.: solidarna odpowiedzialność wspólników spółki cywilnej za jej zobowiązania
- art. 16 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym: rowerzysta ma obowiązek jechać poboczem, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub utrudniałby ruch pieszych
- § 9 ust. 1 i 2 rozporządzenia w sprawie BHP przy robotach budowlanych: teren budowy trzeba ogrodzić albo oznakować tablicami ostrzegawczymi, a w razie potrzeby zapewnić stały nadzór
- art. 455 k.c. w zw. z art. 111 § 2 i art. 115 k.c.: wymagalność świadczenia po wezwaniu, liczenie terminów
- art. 333 § 1 pkt 3 k.p.c.: rygor natychmiastowej wykonalności przy wyroku zaocznym
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie
Sygnatura akt: I C 2124/20
Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →Czytaj dalej
Historia z sądu Wynajął auto zastępcze za 517 zł za dobę. Ubezpieczyciel zapłacił 140 zł i wygrał w sądzie
Faktura za 17 dni najmu auta zastępczego opiewała na 8789 zł. Ubezpieczyciel wypłacił 1120 zł. Wypożyczalnia, która przejęła wierzytelność od poszkodowanego, domagała się różnicy, 7669 zł.
Fotoradar i zdjęcie, czy trzeba wskazać kierowcę i co grozi za odmowę
Wyjaśniamy prostym językiem, jak działa fotoradar, kto odpowiada za zdjęcie, czy trzeba wskazać kierowcę i jakie są konsekwencje odmowy wskazania.
Jak odwołać się od mandatu, kiedy przyjąć, kiedy odmówić i co dalej
Prosto tłumaczymy, kiedy można odmówić przyjęcia mandatu, jak odwołać się od mandatu przyjętego i jak wygląda sprawa w sądzie za wykroczenie drogowe.
Jazda po alkoholu, konsekwencje prawne, granice promili i skutki dla kierowcy
Prosto wyjaśniamy różnicę między stanem po użyciu alkoholu a stanem nietrzeźwości, jakie grożą kary, zakaz prowadzenia i skutki dla ubezpieczenia.