Bankomat w ścianie budynku wieczorem, ekran świeci, przed nim pusty chodnik

Opiekunka zawiozła podopiecznego do banku. Potem wypłacała limit dzienny

Z konta niepełnosprawnego mężczyzny zniknęło 20 000 zł wypłacone jednorazowo w banku, a potem kolejne pieniądze pobierane kartą, aż do wyczerpania środków. Obrońca domagał się uniewinnienia obojga oskarżonych.

Prawo karne Sąd Okręgowy w Siedlcach wyrok z 16 lipca 2026 7 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Gmina pod Siedlcami. Opiekunka z gminnego ośrodka pomocy społecznej sprawowała opiekę nad starszym, schorowanym mężczyzną.
Gmina pod Siedlcami. Opiekunka z gminnego ośrodka pomocy społecznej sprawowała opiekę nad starszym, schorowanym mężczyzną.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Klemens, pokrzywdzony (postać fikcyjna)

    Klemens

    pokrzywdzony

    Starszy, schorowany mężczyzna z niepełnosprawnością. Biegła psycholog stwierdziła u niego głębokie zmiany organiczne w ośrodkowym układzie nerwowym oraz znaczne zaburzenia spostrzegania, koncentracji i pamięci świeżej.

  • Celina, oskarżona, opiekunka (postać fikcyjna)

    Celina

    oskarżona, opiekunka

    Zatrudniona w gminnym ośrodku pomocy społecznej, sprawowała opiekę nad pokrzywdzonym. W pierwszych wyjaśnieniach przyznała się do winy, później wersja ewoluowała.

  • Feliks, oskarżony, były mąż opiekunki (postać fikcyjna)

    Feliks

    oskarżony, były mąż opiekunki

    Działał wspólnie i w porozumieniu z byłą żoną. Do wypłat się nie przyznał, ale sąd uznał go za współsprawcę, bo obejmował świadomością całość działania i korzystał z pieniędzy.

  • Sąd Okręgowy w Siedlcach

    sąd odwoławczy

    Przeprowadził kontrolę wyroku, do którego nie sporządzono pisemnego uzasadnienia, opierając się wyłącznie na aktach sprawy.

Wyrok był. Uzasadnienia nie było.

Sąd Rejonowy w Siedlcach 18 grudnia 2025 roku skazał opiekunkę z gminnego ośrodka pomocy społecznej i jej byłego męża. Pisemnych motywów, z przyczyn obiektywnych, nie sporządzono. Obrońca uczynił z tego oś całej apelacji: skoro nie wiadomo, dlaczego sąd skazał, to nie da się z tym polemizować, a więc naruszono prawo do obrony i wyrok trzeba uchylić.

To zarzut, który brzmi mocno. Sąd Okręgowy w Siedlcach rozprawił się z nim jednym przepisem.

Art. 455a k.p.k., czyli uzasadnienie jest czynnością następczą

Kodeks postępowania karnego zawiera art. 455a, który mówi wprost: nie można uchylić wyroku z tego powodu, że jego uzasadnienie nie spełnia wymogów określonych w art. 424 k.p.k. Logika przepisu jest prosta: wyrok zapada wcześniej, uzasadnienie jest wobec niego czynnością następczą. Wadliwe wyjaśnienie nie unieważnia prawidłowego rozstrzygnięcia.

Sąd odwoławczy powołał dwa orzeczenia Sądu Najwyższego, z 4 września 2019 roku i z 4 grudnia 2024 roku, i dodał rzecz istotną: brak uzasadnienia sam w sobie nie świadczy o tym, że postępowanie w pierwszej instancji przeprowadzono nierzetelnie. To dwie różne rzeczy, przewód sądowy i dokument opisujący jego wynik.

Skoro tak, sąd odwoławczy był zobowiązany zrobić dokładnie to, co robi zawsze: przeprowadzić kontrolę w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów (art. 433 § 1 k.p.k.). Dysponował całością materiału, wyjaśnieniami oskarżonych, zeznaniami świadków i dokumentami. To wystarczyło do zweryfikowania trafności wyroku.

Sąd zauważył jeszcze, że obrońca nie wskazał żadnych okoliczności, które uzasadniałyby powtórzenie całego przewodu sądowego. A bez tego nie ma podstawy do uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

Trudność w pisaniu apelacji to nie to samo co brak obrony

Drugi wątek dotyczył art. 6 k.p.k., czyli prawa do obrony.

Sąd przeanalizował, co obrona faktycznie mogła zrobić i co zrobiła. Oskarżeni mieli przez całe postępowanie profesjonalnego obrońcę. Uczestniczyli w rozprawie głównej. Obrońca był aktywny, zadawał pytania świadkom, znał więc treść dowodów osobowych z fazy sądowej. Z materiałami utrwalonymi wcześniej mógł się zapoznać, wnosząc o udostępnienie akt w dowolnym momencie, także po wyroku, a przed złożeniem apelacji. Strony przedstawiły stanowisko końcowe, wnosząc o uniewinnienie.

Czego nie zrobiły: nie wnosiły o uzupełnienie przewodu sądowego, nie składały wniosków dowodowych przed jego zamknięciem, nie stawiły się na publikację wyroku, pozbawiając się tym samym możliwości wysłuchania ustnych motywów rozstrzygnięcia.

Do tego doszła obserwacja o samej apelacji. Sąd zauważył, że obrońca “napotkał pewne trudności w konstruowaniu zarzutów”, ale te trudności nie sprawiły, że nie mógł ich sformułować, bo przecież zakwestionował zarówno ocenę dowodów, jak i ustalenia faktyczne. Nie napisał jednak, na czym konkretnie uchybienia miałyby polegać ani jaki miały wpływ na treść wyroku. Zarzuty sąd nazwał “lakonicznymi, ogólnymi, bez żadnego ich uzasadnienia”, bez wskazania, dlaczego dowody należało ocenić inaczej.

To jest praktyczna nauka z tej sprawy dla każdego, kto pisze środek odwoławczy: zarzut “sąd nie podał ani jednego dowodu” jest zarzutem o dokument, a nie o wyrok. Sąd odwoławczy odpowiada wtedy dowodami z akt.

Co pokazały akta

A akta pokazały historię, którą da się opowiedzieć w kilku zdaniach.

Celina była opiekunką zatrudnioną w gminnym ośrodku pomocy społecznej i sprawowała opiekę nad Klemensem, starszym, schorowanym mężczyzną z niepełnosprawnością. W pewnym momencie dowiedziała się, jaka kwota leży na jego rachunku bankowym. Przyznała to sama.

Potem wraz z byłym mężem Feliksem pojechała z podopiecznym do placówki banku. Mężczyzna wypłacił 20 000 zł i przekazał im pieniądze. Wyrobił także kartę bankomatową, którą oskarżeni od niego przejęli.

Dalszy ciąg widać w wyciągu z rachunku. Wypłaty po 2 000 zł dokonywane niemal codziennie, aż do wyczerpania środków. Dwa tysiące, bo taki był dzienny limit wypłat.

Oskarżona w pierwszych wyjaśnieniach przyznała się do popełnienia przestępstwa. Podała, że dysponowała kartą, numerem PIN i dowodem osobistym pokrzywdzonego, i że wypłacane pieniądze przeznaczała na własne potrzeby: ubrania, paliwo, zakupy, naprawę samochodu.

Na kolejnych etapach jej wyjaśnienia, jak to ujął sąd, ewoluowały. Pojawiła się wersja o wydatkach na potrzeby pokrzywdzonego i na utrzymanie jego kotów. Pojawiła się sugestia, że jakieś bliżej nieokreślone osoby odwiedzały mężczyznę i mogły pożyczać od niego pieniądze albo je zabierać.

Sąd skomentował to zdaniem, które trudno podważyć: nie sposób uznać, że na miesięczne utrzymanie podopiecznego i jego kotów potrzeba było takich środków. Codzienne wypłaty w wysokości dziennego limitu, aż do zera, przeczą tłumaczeniu o wydatkach na cudze potrzeby.

Podobnie oceniono zachowanie obojga po ujawnieniu sprawy. Świadek opisała zmienne tłumaczenia i nerwowość opiekunki. Feliks przemilczał pytania o powody wypłat, a gdy już odpowiadał, mówił o zakupionym dla pokrzywdzonego węglu, którego świadek na posesji nie zauważyła. Pracownica socjalna zeznała, że w trakcie rozmowy z oskarżoną dzwonił do niej Feliks i tłumaczył jej, co ma robić.

Dlaczego to nie jest zwykłe przywłaszczenie

Akt oskarżenia mówił o art. 284 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., czyli o przywłaszczeniu w warunkach czynu ciągłego. Sąd przypisał jednak coś innego i cięższego: art. 286 § 1 k.k. w zbiegu z art. 279 § 1 k.k., w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 § 1 k.k.

Ta konstrukcja opisuje dwa różne mechanizmy jednego przedsięwzięcia.

Pierwszy: oszustwo. Art. 286 § 1 k.k. obejmuje nie tylko wprowadzenie w błąd, ale i doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wyzyskanie niezdolności pokrzywdzonego do należytego pojmowania przedsiębranego działania. Właśnie tak zakwalifikowano wizytę w banku. Kluczowy był tu dowód z opinii biegłej psycholog, która stwierdziła u pokrzywdzonego głębokie zmiany organiczne w ośrodkowym układzie nerwowym oraz znaczne zaburzenia spostrzegania, koncentracji uwagi i pamięci świeżej. Mężczyzna nie rozumiał kierowanych do niego pytań, miał problemy z wysłowieniem się, był łatwowierny i podatny na sugestie. Potwierdziła to próba odebrania od niego zeznań na rozprawie oraz relacje czterech świadków.

Drugi: kradzież z włamaniem. Wypłaty kartą to nie było już oszukiwanie człowieka, tylko pokonywanie elektronicznych zabezpieczeń rachunku. W polskiej praktyce orzeczniczej użycie cudzej karty ze znanym PIN-em kwalifikuje się jako czyn z art. 279 § 1 k.k., bo zabezpieczenie elektroniczne jest w rozumieniu tego przepisu zabezpieczeniem tak samo jak zamek.

Ponieważ jedno przedsięwzięcie wyczerpało znamiona obu przepisów, zastosowano kumulatywną kwalifikację z art. 11 § 2 k.k. A ponieważ zachowania powtarzały się w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, doszedł art. 12 § 1 k.k., czyli czyn ciągły.

Do współsprawstwa Feliksa sąd doszedł mimo tego, że do wypłat przyznała się tylko Celina. Uznał, że mężczyzna obejmował świadomością całość przestępczego działania, wspólnie pojechał z pokrzywdzonym do banku i korzystał z pieniędzy, a więc był współsprawcą przestępstwa dokonywanego, jak to ujęto, “na raty”.

Kara w minimalnym możliwym wymiarze

Na koniec sąd odniósł się do kar, choć obrońca nie stawiał zarzutu ich niewspółmierności.

Okoliczności obciążające sąd wyliczył krótko: zamiar bezpośredni, cel osiągnięcia korzyści majątkowej, działanie zaplanowane, wykorzystanie ułomności psychicznych starszego, schorowanego człowieka, nad którym oskarżona miała sprawować opiekę, oraz znaczna kwota. I zdanie, które w uzasadnieniach pada rzadko: brak jest okoliczności, które przemawiałyby na korzyść sprawców.

Jest tu jednak niuans, który warto zauważyć. Skoro zastosowano art. 12 § 1 k.k., wszedł do gry również art. 57b k.k., który przy czynie ciągłym nakazuje sądowi wymierzyć karę powyżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia. Sąd nie miał wyboru. I jak zauważył sąd odwoławczy, orzeczone kary są dokładnie w minimalnym możliwym wymiarze, czyli tak nisko, jak przy tej kwalifikacji w ogóle było wolno. Trudno w takiej sytuacji mówić o rażącej surowości.

Wyrok utrzymano w mocy. Każde z oskarżonych zapłaciło po 420 zł na rzecz oskarżyciela posiłkowego tytułem kosztów pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym oraz po 310 zł kosztów sądowych.

Co z tej historii wynika

Brak uzasadnienia wyroku nie jest podstawą jego uchylenia. Art. 455a k.p.k. wyklucza taki skutek, bo uzasadnienie jest czynnością następczą wobec wyroku. Sąd odwoławczy przeprowadza wtedy kontrolę na podstawie akt, w granicach zaskarżenia i postawionych zarzutów.

Zarzut apelacyjny musi mieć treść. Napisanie, że sąd nie wskazał dowodów, nie wystarczy. Trzeba pokazać, które dowody oceniono wadliwie, dlaczego należało je ocenić inaczej i jaki to miało wpływ na wynik. Ogólnikowa apelacja przegrywa nawet tam, gdzie pierwsza instancja czegoś nie dopełniła.

Prawo do obrony mierzy się tym, co strona mogła zrobić. Obrońca miał dostęp do akt, uczestniczył w rozprawie, przesłuchiwał świadków i mógł wnioskować o uzupełnienie postępowania. Niewykorzystanie tych możliwości nie zamienia się później w naruszenie art. 6 k.p.k.

Wykorzystanie czyjejś niezdolności do rozumienia sytuacji to oszustwo. Art. 286 § 1 k.k. nie wymaga kłamstwa. Wystarczy wyzyskanie niezdolności pokrzywdzonego do należytego pojmowania przedsiębranego działania, co ma szczególne znaczenie przy osobach starszych i chorych, które formalnie same podpisują dokumenty i same wypłacają pieniądze.

Wypłata cudzą kartą to kradzież z włamaniem. Pokonanie elektronicznych zabezpieczeń rachunku kwalifikuje się z art. 279 § 1 k.k., a nie jako zwykłe przywłaszczenie. Powtarzanie takich wypłat w krótkich odstępach czasu daje czyn ciągły, a ten uruchamia art. 57b k.k. i obowiązek wymierzenia kary powyżej dolnej granicy zagrożenia.

Jak to się potoczyło

  1. przed czynem

    Opiekunka poznaje stan konta

    Celina dowiaduje się, jaka kwota jest zdeponowana na rachunku bankowym podopiecznego. Sama to później przyznaje.

  2. wizyta w banku

    Wypłata 20 000 zł i wyrobienie karty

    Oskarżeni jadą z pokrzywdzonym do placówki banku. Mężczyzna wypłaca 20 000 zł i przekazuje im pieniądze, a także wyrabia kartę bankomatową, którą oni przejmują.

  3. kolejne tygodnie

    Wypłaty po 2 000 zł

    Z wyciągu wynika, że pieniądze schodzą z konta niemal codziennie, po 2 000 zł, czyli w wysokości dziennego limitu wypłat, aż do wyczerpania środków.

  4. ujawnienie

    Rodzina zauważa wypłaty

    Po odkryciu ubytków oskarżeni tłumaczą się zmiennie i nerwowo. Padają wersje o zakupie węgla, naprawie dachu i osobach, które mogły pożyczać pieniądze od pokrzywdzonego.

  5. 18 grudnia 2025

    Wyrok Sądu Rejonowego w Siedlcach

    Sprawa II K 399/25: skazanie obojga oskarżonych. Pisemne uzasadnienie nie zostaje sporządzone z przyczyn obiektywnych.

  6. apelacja obrońcy

    Zarzut braku uzasadnienia

    Obrońca twierdzi, że bez pisemnych motywów nie da się poznać powodów skazania, co narusza prawo do obrony, i wnosi o uchylenie wyroku albo uniewinnienie.

  7. 16 lipca 2026

    Sąd Okręgowy w Siedlcach: wyrok utrzymany w mocy

    Apelacja oddalona. Oskarżeni płacą po 420 zł oskarżycielowi posiłkowemu i po 310 zł kosztów sądowych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy w Siedlcach utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Siedlcach w całości. Uznał, że brak pisemnego uzasadnienia wyroku pierwszej instancji nie uniemożliwia kontroli odwoławczej i nie może być powodem uchylenia orzeczenia, bo zgodnie z art. 455a k.p.k. wyroku nie uchyla się z powodu wad uzasadnienia, będącego czynnością następczą. Potwierdził kwalifikację czynu z art. 286 § 1 k.k. w zbiegu z art. 279 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i w zw. z art. 12 § 1 k.k.: oskarżeni wykorzystali niezdolność pokrzywdzonego do pojmowania przedsiębranego działania, skłonili go do wypłaty 20 000 zł i wyrobienia karty, a następnie pokonując elektroniczne zabezpieczenia wypłacali pieniądze i płacili za zakupy. Kary uznał za adekwatne, wskazując, że wobec art. 57b k.k. sąd musiał je wymierzyć powyżej dolnej granicy i orzekł je w minimalnym możliwym wymiarze. Zasądził od każdego z oskarżonych po 420 zł na rzecz oskarżyciela posiłkowego oraz po 310 zł kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze.

Podstawa prawna

  • art. 286 § 1 k.k.: oszustwo, w tym doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wyzyskanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania
  • art. 279 § 1 k.k.: kradzież z włamaniem; pokonanie elektronicznych zabezpieczeń przy wypłatach kartą
  • art. 11 § 2 k.k.: kumulatywna kwalifikacja, gdy jeden czyn wyczerpuje znamiona dwóch przepisów
  • art. 12 § 1 k.k.: czyn ciągły, zachowania podejmowane w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru
  • art. 57b k.k.: przy skazaniu za czyn ciągły sąd wymierza karę powyżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia
  • art. 455a k.p.k.: nie można uchylić wyroku z tego powodu, że jego uzasadnienie nie spełnia wymogów art. 424 k.p.k.
  • art. 433 § 1 k.p.k.: sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów
  • art. 6 k.p.k.: prawo do obrony, na które powoływał się obrońca
  • art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k.: swobodna ocena dowodów i oparcie orzeczenia na całokształcie okoliczności
  • art. 636 § 1 k.p.k.: obciążenie kosztami postępowania odwoławczego przy nieuwzględnieniu apelacji

Sąd Okręgowy w Siedlcach

Sygnatura akt: II Ka 435/26

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej