To prawo już nie obowiązuje. Jak to czytać
Opisujemy sprawę sprzed lat na podstawie źródeł historycznych. Realia i imiona bywają zrekonstruowane, bo dawne zapisy sądowe są skąpe. Źródło podajemy przy tekście.
Kronika pokazuje, jak kiedyś rozstrzygano podobne spory. Dzisiejszy stan prawny znajdziesz w sekcji na końcu artykułu.
Kto jest kim
Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.
-
Jerzy Sebastian Lubomirski
skazany
Postać historyczna. Marszałek wielki koronny i hetman polny koronny, skazany w 1664 roku na infamię, banicję i utratę dóbr. Opisujemy wyłącznie fakty potwierdzone w źródłach.
-
Jan Kazimierz
oskarżyciel, król
Postać historyczna. Dążył do wzmocnienia władzy królewskiej i przeprowadzenia elekcji następcy za swojego życia. Oskarżył Lubomirskiego przed sądem sejmowym i wygrał proces, po czym przegrał wojnę.
-
Sąd sejmowy
organ orzekający
Sądził najcięższe sprawy, w których szlachcicowi osiadłemu groziła kara śmierci, te były wyjęte spod właściwości Trybunału Koronnego. Orzekał surowo i bez środków, by wyrok wyegzekwować.
-
Starosta grodowy
organ egzekucyjny
Na nim spoczywał obowiązek wykonania wyroku. Wobec gołoty radził sobie bez trudu; wobec magnata musiał zwołać pospolite ruszenie powiatu: czyli poprosić sąsiadów, by ruszyli na jednego ze swoich.
Wyrok był tak surowy, jak tylko pozwalało dawne prawo. Utrata urzędów. Infamia. Banicja. Konfiskata dóbr.
Skazany, Jerzy Sebastian Lubomirski, marszałek wielki koronny i hetman polny koronny, wysłuchał go z zagranicy, bo zbiegł na Śląsk, zanim zapadł.
Półtora roku później wracał do Rzeczypospolitej z wojskiem.
Trzy kary, które łatwo pomylić
Dawne prawo polskie znało kilka sankcji uderzających nie w ciało czy majątek, lecz w status człowieka. Nazywano je karami na czci i są dziś regularnie mylone.
Banicja, z łaciny bannitio, oznaczała ogłoszone wygnanie z kraju. Skazanego nazywano banitą. Tracił prawo przebywania w Rzeczypospolitej i część uprawnień wynikających z przynależności do wspólnoty.
Infamia była karą cięższą i działała inaczej: odbierała cześć i dobre imię. Formalnie oznaczała utratę zdolności do piastowania urzędów i pełnienia funkcji publicznych. Co istotne, nie wymagała opuszczenia kraju, uderzała w pozycję, nie w miejsce pobytu.
Różnicę w praktyce najlepiej widać po tym, co groziło skazanemu po schwytaniu. Banitę, który wrócił, wolno było zwykle zabić bezkarnie, ale państwo za to nie nagradzało; co więcej, starosta, który go pojmał, miał obowiązek osadzić go w wieży i nie mógł go stracić bez osobnego zezwolenia króla. Wobec infamisa zabezpieczeń praktycznie nie było, w źródłach powtarza się, że jego zabójstwo bywało nagradzane, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że nie jest to twierdzenie równie dobrze udokumentowane co reszta.
Trzecim pojęciem jest proskrypcja, czyli wywołanie. W dawniejszym prawie oznaczała skazanie na fikcyjną śmierć: skazany tracił prawa publiczne, jego małżeństwo ulegało rozwiązaniu, a spadek po nim się otwierał, dokładnie tak, jakby umarł naprawdę.
Dla stanów niższych istniał odpowiednik banicji o nazwie wyświecenie: chłosta i wyprowadzenie skazanego poza mury miasta przy świetle pochodni. Szlachcica się wywoływało, plebejusza wyświecało, nawet wygnanie było stanowo zróżnicowane.
Kondemnata, czyli kara za nieprzyjście
Osobno warto opisać instytucję, która była w codziennym obrocie najdotkliwsza, a dziś jest zupełnie zapomniana.
Kondemnata to wyrok zaoczny wydawany na pozwanego, który nie stawił się w sądzie. Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej” opisuje jej mechanikę precyzyjnie: przy terminie zwykłym do pełnego pokonania przeciwnika trzeba było trzech kondemnat, przy terminie zawitym wystarczała jedna.
Jej skutek określano zwrotem, że kondemnata „tamowała activitatem”, pozbawiała zdolności do czynności publicznych. Senator pod kondemnatą nie mógł zasiadać w senacie, szlachcic nie mógł uczestniczyć w sejmiku, nikt nie mógł sprawować funkcji sądowych. Uchylało ją zapłacenie długu albo królewski glejt.
Gloger stawia przy tym tezę, którą warto przytoczyć, bo jest nieoczywista: to właśnie surowości kondemnaty przypisywał stosunkowo sprawny system kredytowy w dawnej Polsce. Ryzyko utraty zdolności do działania publicznego wymuszało wiarygodność płatniczą skuteczniej niż jakiekolwiek instrumenty finansowe.
Istniała nawet ochrona parlamentarna: na sześć tygodni przed sejmem nie wolno było kondemnować senatorów, posłów ani deputatów trybunalskich.
Dlaczego wyroków nie dało się wykonać
Tu dochodzimy do sedna.
Egzekucja wyroków należała do starosty grodowego. Wobec szlachty nieposesjonackiej, tak zwanej gołoty, działała bez przeszkód: kara śmierci, okaleczenie, grzywna, więzienie.
Wobec szlachcica posiadającego ziemię wszystko się komplikowało. Chronił go przywilej neminem captivabimus nisi iure victum: nietykalność osobista, uniemożliwiająca zwykłe aresztowanie. Starosta nie mógł go po prostu ująć. Musiał odwołać się do szlachty całego powiatu.
Egzekucja majątkowa przeciw posesjonatowi przechodziła przez cztery kolejne stadia. Najpierw intromisja, czyli wwiązanie, prawne wprowadzenie w posiadanie nieruchomości, ogłaszane publicznie na gruncie przez woźnego sądowego. Potem powtórne wwiązanie, gdy pierwsze zignorowano. Następnie rumacja. I dopiero na końcu zajazd, siłowe usunięcie opornego, do którego starosta zwoływał pospolite ruszenie powiatu.
Warto zapamiętać, bo to wbrew potocznemu wyobrażeniu: zajazd w tej postaci był procedurą legalną, czwartym etapem egzekucji, a jego uczestnicy nie odpowiadali za rany ani śmierć poniesione w trakcie autoryzowanej akcji.
Problem polegał na tym, że cała ta konstrukcja opierała się na współdziałaniu sąsiadów. Wykonanie wyroku wymagało, żeby okoliczna szlachta zebrała się i ruszyła zbrojnie przeciw jednemu ze swoich. Wobec drobnego dłużnika bywało to wykonalne. Wobec magnata z własnymi oddziałami i siecią klientów, nie.
Państwo nie miało policji. Nie miało egzekutywy. Miało procedurę i nadzieję, że stan szlachecki zechce ją wyegzekwować przeciw sobie samemu.
Lubomirski, czyli test tego systemu
Konflikt narastał od 1661 roku i dotyczył kwestii ustrojowej: Jan Kazimierz dążył do wzmocnienia władzy królewskiej i do elekcji następcy jeszcze za swojego życia. Lubomirski stanął na czele opozycji.
W 1664 roku król oskarżył go przed sądem sejmowym o zdradę stanu. Sąd sejmowy był właściwy w najcięższych sprawach, w których szlachcicowi osiadłemu groziła śmierć, te wyjęto spod właściwości Trybunału Koronnego.
29 grudnia 1664 roku zapadł wyrok: podburzanie szlachty przeciw królowi, próba przejęcia władzy, zdrada stanu, konszachty z wrogami Rzeczypospolitej i przekupstwo. Sankcje: utrata urzędów, infamia, banicja, konfiskata dóbr.
Skazany był już wtedy na Śląsku. I zaczął robić dokładnie to, czego wyrok miał mu uniemożliwić.
Nawiązał kontakty z cesarzem Leopoldem I, elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem i królem Szwecji Karolem XI. Uzyskał wsparcie materialne. Zaciągnął wojsko. 29 maja 1665 roku zawiązał konfederację.
Potem była bitwa pod Częstochową we wrześniu 1665 roku, ugoda polczyńska z 9 listopada, a wreszcie 12-13 lipca 1666 roku bitwa pod Mątwami, w której rokoszanie pokonali wojska koronne. 31 lipca 1666 roku w ugodzie łęgonickiej król zrezygnował z elekcji za swojego życia.
Człowiek pozbawiony czci, wygnany z kraju i ograbiony z majątku wygrał wojnę z własnym państwem i narzucił warunki monarsze, który go skazał.
To nie był wypadek przy pracy
Można by uznać ten przypadek za wyjątek, gdyby nie to, że podobne historie powtarzają się przez cały okres.
Samuel Zborowski został skazany na banicję przez króla za zabójstwo kasztelana Andrzeja Wapowskiego podczas uroczystości koronacyjnych 23 lutego 1574 roku. Formalnie banita, faktycznie poruszał się swobodnie po Rzeczypospolitej przez dziesięć lat, bywał na dworze Batorego, organizował własne wyprawy wojenne.
Stracono go dopiero 26 maja 1584 roku na Wawelu, a stało się to możliwe tylko dlatego, że Jan Zamoyski łączył urząd kanclerza wielkiego koronnego ze starostwem krakowskim, czyli z kompetencją egzekucyjną. Legalność tej egzekucji sejmy roztrząsały jeszcze w 1585 i 1589 roku. Historycy wskazują, że była to raczej decyzja polityczna niż prawna: dziesięcioletnia banicja posłużyła jako pretekst.
Hieronim Radziejowski, skazany 22 stycznia 1652 roku na karę śmierci, banicję i infamię za obrazę majestatu, zbiegł, wszedł w służbę szwedzką i odegrał kluczową rolę przy kapitulacji szlachty wielkopolskiej pod Ujściem w 1655 roku. W 1662 roku sejm go ułaskawił, zdejmując infamię.
Trzy najgłośniejsze wyroki, trzy razy ta sama konkluzja: sankcja obowiązywała dokładnie tak długo, jak długo skazany był słabszy od państwa.
Co z tej historii wynika
Surowość wyroku nie zastępuje zdolności jego wykonania. Infamia i banicja brzmiały groźniej niż większość dzisiejszych kar, odbierały cześć, majątek i ochronę prawną naraz. A jednak Lubomirski wrócił z armią, Zborowski jeździł po kraju dekadę, Radziejowskiego ułaskawiono. Prawo bez egzekutywy jest deklaracją.
Kara traciła moc dokładnie tam, gdzie była najbardziej potrzebna. Wobec ubogiego szlachcica system działał sprawnie; wobec magnata zawodził. Kiedy skuteczność sankcji zależy od pozycji skazanego, przestaje ona być sankcją, a staje się narzędziem w rękach silniejszych.
Wyjęcie spod prawa jest konstrukcją niebezpieczną dla samego prawa. Infamis mógł zostać bezkarnie zabity, państwo przyznawało w ten sposób, że nie umie wykonać wyroku, i cedowało to na przypadkowe osoby. Dzisiejsze pozbawienie praw publicznych z art. 40 k.k. jest ograniczone czasowo, orzekane wyłącznie przez sąd i nie odbiera nikomu ochrony życia: to zasadnicza różnica.
Kondemnata pokazuje, że skuteczna sankcja bywa cywilna, nie karna. Odebranie zdolności do działania publicznego motywowało do płacenia długów lepiej niż groźba więzienia. To ta sama logika, na której działają dziś rejestry dłużników i zakaz prowadzenia działalności gospodarczej.
Procedura egzekucyjna oparta na dobrej woli sąsiadów nie jest procedurą. Cały mechanizm wwiązania i zajazdu zakładał, że stan szlachecki wyegzekwuje wyrok przeciw jednemu ze swoich. Dlatego nowoczesne państwo powierza egzekucję zawodowym organom, komornikowi i Służbie Więziennej, których obowiązek nie zależy od tego, co myślą o skazanym jego sąsiedzi.
Jak to się potoczyło
-
od 1661
Narastający konflikt
Spór o wzmocnienie władzy królewskiej i elekcję następcy za życia panującego dzieli dwór i szlachtę.
-
1664
Oskarżenie o zdradę stanu
Król stawia hetmana przed sądem sejmowym. Lubomirski zbiega na Śląsk, nie czekając na rozstrzygnięcie.
-
29 grudnia 1664
Wyrok: infamia, banicja, konfiskata
Utrata urzędów i czci, wygnanie, przepadek dóbr. Na papierze koniec kariery i życia publicznego.
-
1665
Wsparcie zagraniczne
Skazany nawiązuje kontakty z cesarzem Leopoldem I, elektorem brandenburskim i królem Szwecji, uzyskując środki na zaciąg wojska.
-
29 maja 1665
Konfederacja
Rokosz rozpoczęty. Infamis i banita staje na czele zbrojnego ruchu przeciw królowi.
-
12-13 lipca 1666
Mątwy
Rokoszanie pokonują wojska koronne. Wyrok sądu sejmowego okazuje się papierem.
-
31 lipca 1666
Ugoda łęgonicka
Król rezygnuje z elekcji za swojego życia. Skazany narzuca warunki monarsze, który go skazał.
Jak to rozstrzygnięto
29 grudnia 1664 roku sąd sejmowy skazał marszałka wielkiego koronnego i hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego za zdradę stanu: utrata urzędów, infamia, banicja i konfiskata dóbr. Skazany zbiegł na Śląsk jeszcze przed wyrokiem, uzyskał wsparcie cesarza i elektora brandenburskiego, zaciągnął wojsko i w maju 1665 roku zawiązał konfederację. 12-13 lipca 1666 roku rokoszanie pobili wojska koronne pod Mątwami, a 31 lipca w ugodzie łęgonickiej król zrezygnował z elekcji za życia. Człowiek formalnie pozbawiony czci i wygnany z kraju najechał go z armią i narzucił monarsze warunki polityczne, bo Rzeczpospolita nie dysponowała aparatem zdolnym wykonać własny wyrok wobec możnego.
Podstawa prawna
- infamia: kara na czci, utrata dobrego imienia, zdolności do piastowania urzędów i funkcji publicznych; orzekana za najcięższe przestępstwa
- banicja (wywołanie): kara wygnania z kraju połączona z utratą części praw; łagodniejsza od infamii
- proskrypcja/wywołanie w prawie dawniejszym: fikcja śmierci cywilnej, otwarcie spadku, rozwiązanie małżeństwa, utrata praw publicznych
- wyświecenie: odpowiednik banicji dla mieszczan i chłopów, chłosta i wyprowadzenie poza mury miasta przy świetle pochodni
- kondemnata: wyrok zaoczny za niestawiennictwo; tamowała activitatem, czyli pozbawiała zdolności do czynności publicznych
- neminem captivabimus nisi iure victum: przywilej nietykalności osobistej szlachcica posesjonata, uniemożliwiający zwykłe aresztowanie
sąd sejmowy
Źródło: Z. Gloger, „Encyklopedia staropolska ilustrowana”, Warszawa 1900-1903, hasło „Kondemnata”; materiały Katedry Historii Prawa Polskiego UJ, „Staropolskie prawo karne”
Dzisiaj
A jak to wygląda we współczesnym prawie
Dzisiejszy odpowiednik kar na czci jest dużo węższy i wyłącznie sądowy. Art. 39 Kodeksu karnego przewiduje środki karne: pozbawienie praw publicznych, zakaz zajmowania określonego stanowiska lub wykonywania zawodu, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Pozbawienie praw publicznych (art. 40 k.k.) obejmuje utratę czynnego i biernego prawa wyborczego, prawa udziału w wymiarze sprawiedliwości i pełnienia funkcji publicznych, orzeka się je na okres od roku do 10 lat i tylko przy skazaniu na co najmniej 3 lata więzienia za przestępstwo popełnione z motywów zasługujących na szczególne potępienie. Nikt nie zostaje przy tym wyjęty spod prawa: skazany zachowuje ochronę życia i zdrowia, a wyrok wykonują komornik i Służba Więzienna, a nie zwołani sąsiedzi.
Czytaj dalej
Co grozi za jazdę po alkoholu, kary, zakaz prowadzenia i skutki dla kierowcy
Prosto tłumaczymy, czym różni się stan po użyciu alkoholu od stanu nietrzeźwości, jakie grożą kary, zakaz prowadzenia i konsekwencje dla kierowcy.
Co robić po otrzymaniu wezwania na policję, spokojny poradnik krok po kroku
Prosto tłumaczymy, jak zareagować na wezwanie na policję: sprawdzenie roli, prawo do adwokata, prawo do milczenia i przygotowanie do przesłuchania.
Co to jest wyrok w zawieszeniu, jak działa warunkowe zawieszenie kary
Prosto wyjaśniamy, czym jest wyrok w zawieszeniu, jak działa okres próby, jakie obowiązki nakłada sąd i kiedy karę można zarządzić do wykonania.
Dobrowolne poddanie się karze, na czym polega i kiedy warto rozważyć
Prosto tłumaczymy, czym jest dobrowolne poddanie się karze, jak działa uzgodnienie kary z prokuratorem oraz jakie ma zalety i ograniczenia.