Wnętrze sali rozpraw sądu karnego, pusty stół sędziowski, w tle monitor do połączeń zdalnych

Sklep internetowy, który skopiował cudzą bazę produktów. 113 zarzutów i podział zysków co do procenta

Sześć lat pozbawienia wolności za ciąg 113 oszustw i dwa lata za usiłowanie wyłudzenia dokumentu, łącznie siedem lat. Obrona walczyła o przekwalifikowanie roli oskarżonego ze współsprawcy na pomocnika i o uchylenie wyroku z powodu rozpraw prowadzonych pod jego nieobecność.

Prawo karne Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie wyrok z 16 lipca 2026 9 min czytania

Jak czytać tę historię. Opisujemy prawdziwy wyrok, ale imiona, wygląd bohaterów, dialogi i szczegóły tła wymyśliliśmy i celowo podkoloryzowaliśmy, żeby dało się to czytać jak opowieść. Bez zmian zostaje to, co najważniejsze: sąd, sygnatura, data, kwoty, podstawa prawna i rozstrzygnięcie: te pochodzą wprost z orzeczenia, które możesz sprawdzić pod linkiem na końcu.

To nie jest porada prawna. W swojej sprawie skonsultuj się z adwokatem lub radcą prawnym Nawet drobna różnica w faktach potrafi odwrócić wynik.

Sprawa szła z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe do VI Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.
Sprawa szła z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe do VI Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Kto jest kim

Imiona, twarze i szczegóły są wymyślone. Role w sprawie: prawdziwe.

  • Nikodem C., oskarżony (postać fikcyjna)

    Nikodem C.

    oskarżony

    Mężczyzna po czterdziestce, przedstawiany w środowisku jako przedsiębiorca mający kontakty w bankach. Do czasu wyroku 19-krotnie karany, począwszy od 2005 roku. W tej sprawie odpowiadał w warunkach recydywy.

  • Hubert R., współsprawca, prawomocnie skazany (postać fikcyjna)

    Hubert R.

    współsprawca, prawomocnie skazany

    Formalny właściciel sklepu i posiadacz rachunku, na który wpływały pieniądze klientów. Wypłacił łącznie około 250 000 zł. Skazany w odrębnym postępowaniu.

  • Urban H., świadek z wnętrza procederu (postać fikcyjna)

    Urban H.

    świadek z wnętrza procederu

    Osoba, która trzy lata wcześniej złożyła bardzo szczegółowe wyjaśnienia o mechanizmie fałszywych sklepów. Na rozprawie odmówiła zeznań i nie potwierdziła wcześniejszej relacji.

  • Sąd Okręgowy Warszawa-Praga

    sąd odwoławczy

    VI Wydział Karny Odwoławczy w składzie trzech sędziów. Rozłożył na części dwa zarzuty o tej samej podstawie prawnej i odrzucił każdy z innego powodu.

Sklep wyglądał jak dziesiątki innych. Ładna witryna, obszerny asortyment, konkretne ceny, numer rachunku do przelewu.

Baza produktów nie była jego. Skopiowano ją z działającego sklepu internetowego, cały katalog, żywcem. Klientów, którzy wpłacali pieniądze, było 113. Łączna szkoda z tego jednego sklepu: około 300 000 zł.

Sklep formalnie należał do Huberta R. To na jego nazwisko była witryna i to jego rachunek widniał jako docelowy dla wpłat. On sam wypłacił z niego łącznie około 250 000 zł.

Ale sąd musiał rozstrzygnąć co innego: kto stał obok niego.

“Byłem tylko kierowcą”

Nikodem C. bronił się jedną tezą, konsekwentnie i przez całe postępowanie. Był kierowcą. Woził Huberta, bo ten go poprosił. Raz towarzyszył mu w banku, bo Hubert chciał uwiarygodnić się przed pracownikami. Żadnych pieniędzy nigdy nie dostał.

Jego obrońca zbudował na tym apelację zaskarżającą wyrok w całości, z żądaniem uniewinnienia, ewentualnie uchylenia sprawy do ponownego rozpoznania. Zarzuty wypełniły wszystkie cztery podstawy z art. 438 k.p.k.: obrazę prawa materialnego, obrazę procedury, błąd w ustaleniach faktycznych i rażącą niewspółmierność kary.

Najdalej idący był jednak zarzut, który nie dotyczył wcale tego, co oskarżony zrobił. Dotyczył tego, że go na sali nie było.

Dwie rozprawy, na które go nie dowieziono

Oskarżony był w areszcie. Dwa razy, 6 listopada 2023 roku i 17 stycznia 2024 roku, rozprawa odbyła się bez niego. Obrona podniosła naruszenie art. 117 § 2 k.p.k. w związku z art. 6 k.p.k., art. 42 ust. 2 Konstytucji i art. 6 ust. 3 lit. c Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Prawo do obrony, w najbardziej podstawowej postaci: prawo być przy własnym procesie.

Sąd Okręgowy odrzucił oba zarzuty. Ale, co warto podkreślić, z zupełnie różnych powodów.

6 listopada: wniosek złożony za późno i nie ten

Sąd zaczął od samego art. 117 § 2 k.p.k. Przepis zakazuje przeprowadzania czynności w trzech sytuacjach: gdy brak dowodu zawiadomienia; gdy zachodzi uzasadnione przypuszczenie, że niestawiennictwo wynikło z przeszkód żywiołowych lub innych wyjątkowych przyczyn; gdy uprawniony należycie usprawiedliwił nieobecność i wnosił o nieprzeprowadzanie czynności bez niego.

Żadna z nich nie zaszła.

Zawiadomienie o terminie oskarżony odebrał osobiście, kwitując je 12 września 2023 roku. Razem z zawiadomieniem dostał pouczenia, między innymi o art. 353 k.p.k., czyli o prawie złożenia wniosku o doprowadzenie na rozprawę, oraz o art. 378a k.p.k.

Wniosku o doprowadzenie nie złożył. Zamiast tego 23 października 2023 roku złożył wniosek o wideokonferencję.

I tu sąd rozwinął konstrukcję, którą warto zrozumieć, bo bywa mylona. Art. 374 § 4 k.p.k. pozwala oskarżonemu pozbawionemu wolności uczestniczyć w rozprawie zdalnie, ale wymaga spełnienia dwóch przesłanek. Pierwsza, pozbawienie wolności, była spełniona. Druga to zwolnienie strony z obowiązku stawiennictwa.

Wykładnia jest tu logiczna: zwolnić z obowiązku można tylko wtedy, gdy ten obowiązek w ogóle istnieje. A dla osoby pozbawionej wolności obowiązek stawiennictwa oznacza obowiązek sądu doprowadzenia jej na rozprawę.

Kiedy udział byłby obowiązkowy? Sąd wyliczył trzy przypadki: gdyby zarzucano zbrodnię (nie zarzucano), gdyby sąd uznał obecność za obowiązkową (nie uznał), albo gdyby oskarżony złożył uwzględniony wniosek o doprowadzenie (nie złożył).

Do tego doszedł termin. Zawiadomienie doręczono 12 września, wniosek o wideokonferencję złożono 23 października: czyli po terminie z art. 353 § 3 k.p.k.. Wniosek spóźniony nie podlega rozpoznaniu, bo jego uwzględnienie wymagałoby zmiany terminu rozprawy (art. 353 § 5 k.p.k.).

Sąd sprawdził zresztą możliwości techniczne. Areszt odpisał, że tego dnia połączenie nie było możliwe, miał zaplanowane wcześniej czynności zdalne w innych sprawach.

17 stycznia: prawo do zarzutu, które wygasło

Druga data wyglądała gorzej dla sądu: połączenia z aresztem nie udało się nawiązać z powodu problemów technicznych. Nikt nie miał tu wątpliwości.

A jednak zarzut i tak upadł, z powodu, którego obrona najwyraźniej nie przewidziała.

Z protokołu wynika, że tego dnia przeprowadzono jeden dowód: przesłuchano świadka, w obecności obrońcy oskarżonego. I zrobiono to w trybie art. 378a § 1 k.p.k., który pozwala sądowi w szczególnie uzasadnionych wypadkach przeprowadzić postępowanie dowodowe pod nieobecność oskarżonego lub obrońcy, choćby nieobecność była należycie usprawiedliwiona.

Ten tryb ma jednak swoją cenę i swoją gwarancję. Oskarżonego trzeba zawiadomić o nowym terminie i pouczyć, że może złożyć wniosek o uzupełniające przeprowadzenie dowodu przeprowadzonego pod jego nieobecność.

Pouczono go, po raz drugi, bo pierwszy raz otrzymał to pouczenie razem z zawiadomieniem o pierwszym terminie.

17 maja 2024 roku oskarżony był na sali. Doprowadzono go z aresztu, reprezentował go obrońca. Ani z protokołu, ani z akt nie wynika, żeby złożył wniosek o ponowne przesłuchanie tego świadka.

A art. 378a § 4 k.p.k. mówi wprost: w razie niezłożenia takiego wniosku w terminie prawo do jego złożenia wygasa i w dalszym postępowaniu nie jest dopuszczalne podnoszenie zarzutu naruszenia gwarancji procesowych, w szczególności prawa do obrony, wskutek przeprowadzenia tego dowodu pod nieobecność oskarżonego.

Prawo do zarzutu, którego się nie użyło w odpowiednim momencie, przestało istnieć.

Dwa zarzuty, które się wykluczają

Zanim sąd przeszedł do dowodów, zrobił jeszcze jedną uwagę pod adresem apelacji. Obrońca podniósł naruszenie art. 7 k.p.k. i jednocześnie art. 5 § 2 k.p.k., a te przepisy mają charakter rozłączny.

Kolejność jest bowiem taka: najpierw sąd przeprowadza postępowanie w sposób pełny i ocenia dowody według rygorów art. 7 k.p.k. Dopiero jeżeli po tej ocenie zostają wątpliwości, których nie da się usunąć, wchodzi w grę zasada in dubio pro reo. Sąd powołał się tu na postanowienie Sądu Najwyższego z 17 września 2014 roku.

I druga uwaga, równie ważna: art. 5 § 2 k.p.k. dotyczy wątpliwości, jakie poweźmie sąd orzekający, a nie wątpliwości strony. Zarzut byłby zasadny, gdyby sąd takie wątpliwości miał i rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego. Tak się nie stało.

Świadek, który odmówił zeznań

Kluczowe dla ustalenia roli oskarżonego były relacje dwóch osób z wnętrza procederu. Z jedną z nich był problem.

Urban H. trzy lata wcześniej, przesłuchiwany przez funkcjonariuszy komendy wojewódzkiej, złożył bardzo szczegółowe wyjaśnienia. Na rozprawie 17 maja 2024 roku oświadczył, że ich nie podtrzymuje, i odmówił zeznawania.

Obrona uznała to za dowód niewiarygodności wcześniejszych relacji, sugerując, że złożono je z chęci uzyskania nadzwyczajnego złagodzenia kary.

Sąd przyjrzał się jednak temu, dlaczego świadek odmówił. Z protokołu nie wynikało, żeby powodem była nieprawdziwość wcześniejszych wyjaśnień. Świadek powołał się na to, że przy tamtym przesłuchaniu nie było pełnomocnika, przy czym o ustanowienie pełnomocnika nie wnosił, mimo dwukrotnego wezwania na termin. Powoływał się też na wspólny zarzut z oskarżonym w innej sprawie, dotyczącej zupełnie czego innego niż sklepy internetowe. Sąd pouczył go, że prawo z art. 183 § 1 k.p.k. mu w tej sytuacji nie przysługuje. Świadek mimo to odmówił.

Wobec bezpodstawnej odmowy sąd na podstawie art. 391 § 1 k.p.k. ujawnił w niezbędnym zakresie jego wcześniejsze wyjaśnienia.

Wbrew twierdzeniom obrońcy taka postawa procesowa przyjęta na poczet tej sprawy nie podważa wiarygodności wyjaśnień złożonych trzy lata wcześniej.

Podział zysków co do procenta

To, co wynikało z tych wyjaśnień, przesądziło o kwalifikacji prawnej.

Świadek opisał mechanizm fałszywych sklepów internetowych: jak były zakładane, jak długo funkcjonowały, w jaki sposób wypłacano z nich pieniądze i jak dzielono zyski. Podał, że twórcą witryny była osoba znana mu z pseudonimu, a sklep miał skopiowaną bazę produktów z istniejącego sklepu. Formalnym właścicielem był Hubert R., którego, jak wyjaśnił, do tego oszustwa zwerbował Nikodem C., on też zorganizował wypłatę środków. Od niego świadek dowiedział się, że sklep stanowi własność grupy przestępczej.

I podał podział zysków: 25% dla twórcy witryny, 5% dla jednej z osób, 30% dla grupy przestępczej, 10% dla formalnego właściciela sklepu i 30% dla oskarżonego.

Relacja Huberta R. pokrywała się z tą wersją. Opisał, jak oskarżony przyjeżdżał po niego samochodem i jeździli razem po bankach i bankomatach, codziennie przez trzy dni. Łącznie wypłacił około 250 000 zł. Gdy w jednym z banków pojawiły się problemy z wypłatą, oskarżony wszedł do środka i interweniował w sprawie blokady.

Świadek, którego nikt się nie spodziewał

Najbardziej niewygodny dla obrony okazał się pracownik banku.

Zeznał, że 27 sierpnia 2019 roku do oddziału przyszedł Hubert R., chcąc wypłacić pieniądze z powodu zablokowanej karty. Z systemu wynikało, że rachunek zablokowała prokuratura. Poinformowano go, że bank nie odblokuje konta i nie wyda nowej karty. Wyszedł.

Po jakimś czasie wrócił, w towarzystwie oskarżonego, który dopytywał, o co chodzi z rachunkiem i dlaczego bank odmawia dostępu do konta. Usłyszał to samo. Obaj wyszli. A potem oskarżony wrócił jeszcze raz, ponownie dopytując o szczegóły blokady.

Sąd zestawił to z linią obrony i skomentował jednym zdaniem:

Nie wiadomo zatem jaką wiarygodność (…) w banku miał zwiększać (…), co stara się udowodnić obrońca, skoro powodem jego wizyty w banku było przede wszystkim zainteresowanie powodem blokady rachunku.

Trzykrotne dopytywanie o przyczynę blokady nie jest zachowaniem kierowcy. Jest zachowaniem kogoś, kto ma interes w tym, żeby pieniądze z rachunku zeszły.

Stąd wniosek o współsprawstwie, a nie pomocnictwie z art. 18 § 3 k.k., i stąd przyjęcie art. 65 § 1 k.k., skoro oskarżony otrzymywał 30% wypłaconych środków, uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu.

Siedem lat i dziewiętnaście wpisów

Ostatni zarzut dotyczył kary: 6 lat za ciąg oszustw, 2 lata za usiłowanie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, kara łączna 7 lat pozbawienia wolności.

Sąd wyliczył okoliczności, które uzasadniały ten wymiar: rozmiar łącznie wyrządzonej szkody, skala przedsięwzięcia obliczonego na oszukanie nieograniczonej liczby osób, wcześniejsza karalność i działanie w warunkach recydywy z art. 64 § 1 k.k., rodzaj dokumentu, którego wystawienie oskarżony zamierzał wyłudzić, i wynikająca z tego faktyczna kradzież tożsamości, wreszcie różnorodność naruszonych dóbr chronionych prawem i miejsc działania.

A potem dodał zdanie, które wystarczyłoby samo:

Oskarżony obecnie jest osobą 19–krotnie karaną, począwszy od 2005 roku.

Wyrok utrzymano w mocy. Obrońcy z urzędu przyznano 1033,20 zł za pomoc prawną w postępowaniu odwoławczym; samego oskarżonego zwolniono od kosztów sądowych.

Co z tej historii wynika

Wniosek o wideokonferencję to nie to samo co wniosek o doprowadzenie. To rozróżnienie kosztowało obronę cały zarzut. Udział zdalny z art. 374 § 4 k.p.k. wymaga uprzedniego zwolnienia z obowiązku stawiennictwa, a dla osoby pozbawionej wolności ten obowiązek powstaje dopiero wtedy, gdy sąd uwzględni wniosek o doprowadzenie. Kolejność ma znaczenie, a terminy z art. 353 § 3 k.p.k. biegną od doręczenia zawiadomienia.

Zarzut niewykorzystany w terminie przepada. Art. 378a § 4 k.p.k. działa bezwzględnie: jeśli po przeprowadzeniu dowodu pod nieobecność oskarżonego nie złoży on wniosku o uzupełniające przesłuchanie, traci prawo powoływania się na naruszenie prawa do obrony. Tutaj oskarżony był na kolejnej rozprawie z obrońcą i wniosku nie złożył, a apelacja i tak oparła się właśnie na tym zarzucie.

Art. 7 i art. 5 § 2 k.p.k. nie idą razem. Podnoszenie ich jednocześnie jest wewnętrznie sprzeczne: albo sąd ocenił dowody wadliwie, albo ocenił je prawidłowo i mimo to zostały nieusuwalne wątpliwości. In dubio pro reo dotyczy przy tym wątpliwości sądu, nie wątpliwości obrony.

Odmowa zeznań na rozprawie nie unieważnia wcześniejszych wyjaśnień. Gdy świadek odmawia bezpodstawnie, art. 391 § 1 k.p.k. pozwala odczytać to, co powiedział wcześniej, a sąd ocenia obie postawy. Tu sąd zbadał powody odmowy i uznał je za niezwiązane z prawdziwością relacji.

Rola w przestępstwie wynika z zachowań, nie z deklaracji. Linia “byłem tylko kierowcą” rozsypała się na trzech elementach: opisanym przez świadka podziale zysków, wielodniowym objeździe po bankomatach i trzech wizytach w banku, podczas których oskarżony sam dopytywał o przyczynę blokady rachunku. Dopiero to zestawienie odróżnia współsprawcę od pomocnika, a przy 30-procentowym udziale w zyskach uruchamia jeszcze art. 65 § 1 k.k.

Jak to się potoczyło

  1. 2018

    Znajomość zawarta w środowisku

    Świadek poznaje oskarżonego jako przedsiębiorcę posiadającego kontakty w bankach.

  2. sierpień 2019

    Fałszywy sklep rusza

    Witryna z bazą produktów skopiowaną z istniejącego sklepu zaczyna działalność oszukańczą. Rachunek do wpłat należy do zwerbowanego właściciela.

  3. 27 sierpnia 2019

    Blokada rachunku

    Konto zostaje zablokowane przez prokuraturę. Oskarżony przychodzi do oddziału banku i trzykrotnie dopytuje o powody blokady.

  4. trzy dni z rzędu

    Objazd po bankomatach

    Wypłaty gotówki z różnych banków i bankomatów. Łącznie z rachunku zeszło około 250 000 zł. Szkoda z oszustw w tym sklepie wyniosła około 300 000 zł.

  5. 12 września 2023

    Doręczenie zawiadomienia

    Oskarżony, przebywający w areszcie, osobiście kwituje odbiór zawiadomienia o terminie rozprawy wraz z pouczeniami o art. 353 i art. 378a k.p.k.

  6. 23 października 2023

    Wniosek o wideokonferencję

    Zamiast wniosku o doprowadzenie oskarżony składa wniosek o udział zdalny, po upływie terminu z art. 353 § 3 k.p.k.

  7. 6 listopada 2023 i 17 stycznia 2024

    Dwie rozprawy bez oskarżonego

    Za pierwszym razem areszt nie ma wolnego terminu na połączenie, za drugim zawodzi technika. 17 stycznia przesłuchano jednego świadka w trybie art. 378a § 1 k.p.k.

  8. 17 maja 2024

    Oskarżony na sali

    Doprowadzony z aresztu, z obrońcą. Nie składa wniosku o ponowne przesłuchanie świadka przesłuchanego pod jego nieobecność.

  9. 17 grudnia 2024

    Wyrok pierwszej instancji

    Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe (III K 652/23): 6 lat za ciąg oszustw, 2 lata za usiłowanie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, kara łączna 7 lat pozbawienia wolności.

  10. 16 lipca 2026

    Sąd Okręgowy: wyrok utrzymany

    Apelacja obrońcy oddalona w całości. Obrońcy z urzędu przyznano 1033,20 zł, oskarżonego zwolniono od kosztów sądowych.

Jak orzekł sąd

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga utrzymał wyrok w mocy w całości. Zarzuty naruszenia art. 117 § 2 k.p.k. odrzucił z dwóch różnych powodów: przy pierwszej rozprawie oskarżony nie złożył w terminie z art. 353 § 3 k.p.k. wniosku o doprowadzenie, a wniosek o wideokonferencję nie zastępuje tego wniosku, bez zwolnienia z obowiązku stawiennictwa nie ziściły się przesłanki z art. 374 § 4 k.p.k.; przy drugiej dowód przeprowadzono w trybie art. 378a § 1 k.p.k., a oskarżony, pouczony dwukrotnie, nie wniósł o uzupełniające przesłuchanie świadka, więc na podstawie art. 378a § 4 k.p.k. prawo do podnoszenia zarzutu naruszenia gwarancji procesowych wygasło. Sąd wskazał też, że obrońca postawił wykluczające się zarzuty z art. 7 k.p.k. i art. 5 § 2 k.p.k., bo przepisy te mają charakter rozłączny. Rolę współsprawcy potwierdziły zeznania dwóch osób z wnętrza procederu oraz pracownika banku. Kar nie uznano za rażąco surowe wobec 19-krotnej karalności oskarżonego i działania w warunkach recydywy z art. 64 § 1 k.k.

Podstawa prawna

  • art. 286 § 1 k.k.: oszustwo, doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd
  • art. 65 § 1 k.k.: surowsze zasady wymiaru kary wobec sprawcy, który z popełnienia przestępstwa uczynił sobie stałe źródło dochodu
  • art. 64 § 1 k.k.: recydywa; ponowne przestępstwo podobne po odbyciu kary
  • art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 272 k.k., art. 233 § 6 k.k. i art. 270 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.: usiłowanie wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w kumulatywnej kwalifikacji
  • art. 18 § 3 k.k.: pomocnictwo; kwalifikacja, o którą bezskutecznie zabiegała obrona
  • art. 117 § 2 k.p.k.: zakaz przeprowadzania czynności pod nieobecność uprawnionego w trzech wymienionych w przepisie sytuacjach
  • art. 353 § 3 i § 5 k.p.k.: termin na złożenie wniosku o doprowadzenie na rozprawę; wniosek spóźniony nie podlega rozpoznaniu
  • art. 374 § 4 k.p.k.: udział w rozprawie na odległość wymaga zwolnienia oskarżonego z obowiązku stawiennictwa
  • art. 378a § 1 i § 4 k.p.k.: dowód przeprowadzony pod nieobecność oskarżonego; niezłożenie wniosku o uzupełniające przeprowadzenie dowodu powoduje wygaśnięcie prawa do zarzutu naruszenia prawa do obrony
  • art. 391 § 1 k.p.k.: odczytanie wcześniejszych zeznań świadka, który bezpodstawnie odmawia zeznań
  • art. 183 § 1 k.p.k.: prawo uchylenia się od odpowiedzi grożącej odpowiedzialnością karną; sąd pouczył świadka, że mu nie przysługuje
  • art. 5 § 2 i art. 7 k.p.k.: zasady rozłączne, in dubio pro reo wchodzi w grę dopiero po prawidłowej ocenie dowodów

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie

Sygnatura akt: VI Ka 705/25

Sprawdź pełną treść wyroku w bazie SAOS →

Czytaj dalej